Obserwatorzy

środa, 15 marca 2017

Korektor kryjąco-rozświetlający z olejkiem arganowym. Czy jest wart uwagi?

Jako posiadaczka problemowej skóry wokół oczu wciąż szukam coraz lepszych kremów pod oczy oraz korektorów, które ukryją moje cienie i dodatkowo nie przesuszą tego delikatnego obszaru. Jak dotąd, udało mi się spotkać kilka fajnych korektorów, np. Rimmel Match Perfection, L'Oreal true match lub płynny kamuflaż Catrice. Ostatnio skusiłam się na kolejną nowość - korektor Eveline Argan Oil, który podobno zawiera mineralne pigmenty rozświetlające. Jak się u mnie spisuje? Zapraszam do dalszej części postu. ;-)


Jest to korektor 8w1:
1 - redukuje cienie,
2 - pokrywa niedoskonałości,
3 - nawilża 24h,
4 - wygładza,
5 - ujędrnia,
6 - napina, 
7 - odżywia,
8 - regeneruje.

Na te obietnice spoglądam z przymrużeniem oka. Nie sądzę, aby korektor miał zregenerować czy odżywić skórę pod oczami. ;)



OD PRODUCENTA

Doskonale maskuje i pokrywa wszystkie niedoskonałości skóry wokół oczu. Odżywcza formuła bogata w olejek arganowy i kwas hialuronowy intensywnie wygładza, długotrwale nawilża oraz chroni naskórek przed wysuszeniem. Ujędrnia i napina delikatną skórę wokół oczu. Koryguje wszystkie rodzaje zmarszczek, drobne linie mimiczne oraz nierówności. Mineralne pigmenty rozświetlające skutecznie maskują oznaki zmęczenia, rozjaśniają cienie pod oczami, niwelując skutki stresu. Natychmiast po zastosowaniu skóra wokół oczu staje się aksamitnie gładka i promienna. Spektakularna redukcja ilości, długości, szerokości i głębokości zmarszczek.


MOJA OPINIA

Na drogeryjnych półkach znajdziecie dwa odcienie tego korektora. Ja posiadam jaśniejszy, czyli LIGHT. Jest to ładny, jasny kolor o żółtych tonach, który na mojej skórze nie ciemnieje. Żadnego zapachu nie wyczuwam. Nakładamy go w klasyczny, wygodny sposób. Póki co brak zastrzeżeń. ;) Jeśli chodzi o krycie (bo to każdą z nas interesuje) to jest ono średnie. Niweluje zasinienie pod oczami, ale nie przykrywa go całkowicie. Korektor jest lekki, na pewno nie wysusza. Co do rozświetlenia to faktycznie jest, aczkolwiek delikatne. Skóra pod oczami wygląda zdecydowanie na zdrowszą i wypoczętą. Podsumowując, jestem z niego całkiem zadowolona. Wprawdzie nie uzyskuję nim pełnego krycia, ale aktualnie mi to nie przeszkadza. W okresie alergii potrzebuję właśnie czegoś lekkiego. Nie chcę dodatkowo obciążać skóry, która i tak ma się teraz kiepsko.


Korektor polecam na pewno osobom, które nie mają problemów z cieniami, nie lubią ciężkich korektorów i szukają czegoś lżejszego. Myślę, że jest on godny uwagi. ;)

Jakie korektory Wy polecacie?


Pozdrawiam!

Pielęgnacja włosów | Maska z olejem macadamia i keratyną

Hej! ;) Dziś recenzja maski Dr. Sante, która znalazła się w przesyłce od Elfa Pharm. Trafiła mi się wersja z olejem macadamia i keratyną. Przeznaczona jest do włosów osłabionych, ma odbudowywać i chronić. Czy faktycznie tak jest? 


Olej macadamia jest bogaty w kwasy tłuszczowe. Dzięki temu wygładza włosy i odbudowuje ich warstwę lipidową. Oleje Monoi i Moringa otulają włosy nieodczuwalnym filmem chroniącym je przed szkodliwym wpływem czynników środowiskowych. Keratyna jako podstawowy budulec włosa przenika do miejsc wymagających dodatkowego wzmocnienia, przeciwdziała kruchości i rozdwajaniu końcówek włosów. Otulając włos od zewnątrz zatrzymuje w nim wilgoć. Proteiny soi odżywiają włosy i dodają im blasku. 

Maksa przenika w głąb włosa, odżywia i przywraca siły. Otulając włosy od nasady do końcówek, skutecznie wygładza łuski łodygi włosa podniesione w wyniku intensywnego stosowania urządzeń do stylizacji. Po zastosowaniu maski włosy stają się wygładzone, jedwabiście miękkie, łatwo się rozczesują. 


Maska ma ogromną pojemność, bo aż 1 litr. Podoba mi się jej zapach, przypomina budyń z pieprzem. Zresztą, nawet na zdjęciu możecie zobaczyć, że również z wyglądu przypomina budyń. ;) Konsystencja nie jest za rzadka, z jej nakładaniem na włosy nie ma żadnego problemu. Ostatnio używam jej przy każdym myciu włosów. Zarówno tylko na kilka minut, jak też na godzinę i więcej pod czepek. Na czepek nakładam jeszcze ręcznik. Już podczas zmywania włosy są niezwykle gładkie, niczym tafla. Po wyschnięciu wyglądają pięknie. Są wygładzone, miękkie, lśniące, sypkie, nie puszą się i pięknie pachną. Z rozczesywaniem nie ma żadnych problemów. Po czasie zauważyłam ogólną poprawę kondycji moich włosów. Są widocznie nawilżone, końcówki nie rozdwajają się, nie łamią. Dużym plusem jest też zaprzestanie puszenia się włosów. 

Moja mama również używa tej maski. Jej włosy są bardzo suche, puszą się, a końcówki łamią. Aktualnie widać dużą różnicę w nawilżeniu i odżywieniu włosów. Faktycznie wyglądają na odbudowane i mocniejsze. Ładnie się układają i nie puszą tak bardzo jak kiedyś.

Maskę poleciłabym właśnie osobom z suchymi, puszącymi się włosami. Jeśli szukacie nawilżenia i odżywienia włosów, warto się na nią skusić. ;)



Cena maski w sklepie Elfa Pharm to 22 zł klik.


Polecacie inne produkty z tej serii?


Pozdrawiam!

niedziela, 12 marca 2017

Hit! Płukanka octowa z malin | Gładkie i lśniące włosy

Hej! ;) Dzisiaj muszę podzielić się z Wami produktem, który ma cudowny wpływ na moje kręcone, często puszące się włosy. Odkąd go używam (oczywiście też z polecenia) kondycja moich włosów znacznie wzrosła. Nie przedłużam i zapraszam! ;)


Powrót do tradycyjnych metod pielęgnacji - płukanka octowa wydobywa naturalny połysk włosów. Babcia często opowiadała mi, jak w młodości płukała włosy mieszanką octu z wodą. Stawały się wtedy gładkie i błyszczące. Apetyczny owocowy zapach płukanki sprawia, że jej stosowanie staje się czystą przyjemnością.

Więcej o składniku aktywnym: tradycyjnie używany ze względu na swoją kwasowość, ekologiczny ocet winny z malin znany jest z właściwości wygładzających i usuwających kamień osadzony na włosach. Zamyka również łuski włosów. Właściwości te wpływają na przywrócenie włosom blasku. 



Jak stosować?

Rozprowadzamy płukankę na całej długości włosów przed ostatnim płukaniem, następnie spłukujemy. Aby włosy były bardziej lśniące zaleca się spłukiwanie płukanki letnią wodą, aby zamknąć łuski włosów.

Jakie efekty?

Wspaniałe! Włosy stają się lśniące, sypkie, miękkie w dotyku, nie puszą się. Płukanka wydobywa z nich wszystko co najlepsze. Wyglądają jak po wyjściu od fryzjera. Fale i loki są pięknie podkreślone, błyszczące. Włosy wyglądają na zdrowe i zadbane. Na uwagę zasługuje również piękny zapach malin, który umila cały zabieg. Właściwie już w trakcie spłukiwania płukanki włosy stają się gładkie niczym tafla, jak po użyciu dobrej odżywki wygładzającej. Zyskują nie tylko na wyglądzie, ale też bardzo ładnie pachną. Dla mnie płukanka nie ma żadnych wad.



Płukankę octową z malin dostaniecie w dwóch pojemnościach: 150 ml (25 zł) i 400 ml (ok. 40 zł). Warto założyć kartę stałego klienta w YR. Dzięki niej udało mi się ostatnio kupić 400 ml za 25 zł. Polecam!

Używacie płukanek? Jakie są Wasze sposoby na gładkie i lśniące włosy? ;)


Pozdrawiam!


czwartek, 9 marca 2017

Tanie i dobre! Wosk do brwi w kredce za 10 zł

Hej ;) Od czasu do czasu wrzucam coś nowego do serii 'Tanie i dobre'. Tym razem pokażę Wam świetny wosk do brwi w kredce od Bell, dostępny w Biedronce. Zapraszam na recenzję! ;)



Wosk dostępny jest w trzech kolorach. Ja posiadam nr 2, dla szatynek - dość jasny, neutralny brąz, na pewno nie wpada w rude tony. (co często się zdarza). Moje brwi są naturalnie czarne, ale włosy już jasne. Dlatego nie używam ciemnych kredek/cieni, aby nie potęgować tego efektu. Odcień dla szatynek bardzo ładnie współgra z ciemnymi brwiami. Kredka daje bardzo naturalny efekt. Właśnie za to ją pokochałam. Początkowo trzeba się trochę namachać, aby zobaczyć kolor i konkretny efekt. Z każdym użyciem jest prościej, ponieważ znamy już jej konsystencję. Jest miękka, ale nie za miękka (choć dziewczyny na IG narzekały, że się łamie - nie zdarzyło mi się to ani razu). Należy wykonywać delikatne ruchy, nie przyciskać jej mocno do skóry. Prócz koloru, wosk ładnie układa, ujarzmia brwi. Nie wiem, czy wystarczająco, bo i tak używam jeszcze żelu do brwi. Kredka jest cienka, precyzyjna.



Intensywność koloru z łatwością można stopniować. W prosty sposób można wyczesać jej nadmiar. Taki makijaż brwi utrzymuje mi się spokojnie do końca dnia, więc trwałość również na plus.

Jej jedyną wadą jest wydajność - no mogłaby służyć dłużej, ale w tej cenie nie będę się czepiać. To mój drugi egzemplarz i mam nadzieję, że nie ostatni. Mam nadzieję, bo dosyć ciężko je znaleźć w Biedronkach.

Siła tej kredki tkwi w naturalnym efekcie jaki daje. Jeśli nie lubicie mocno wyrysowanych brwi, a jedynie chcecie podkreślić ich kształt czy też wypełnić luki - to produkt dla Was. 



Skusicie się?

Pozdrawiam!

wtorek, 7 marca 2017

Nowość! Serum eksfoliujące z kwasem glikolowym i witaminą C

I znów Bielenda! Jest to jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych, a do tego ostatnio wypuścili na rynek wiele ciekawych nowości. Jedną z nich jest eksfoliujące neuromimetyczne serum odmładzające na noc. Z tej serii znajdziecie jeszcze dwa kremy i emulsję do mycia twarzy. Ja kupiłam tylko serum i dziś opowiem Wam, jak się u mnie sprawdza. Zapraszam! ;)



OD PRODUCENTA

Neuro-odmładzanie skóry to jeden z najnowszych trendów w kosmetologii. Stanowi alternatywę dla inwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej. W wyniku procesu neuro-odmładzania zablokowane zostają impulsy nerwowe prowadzące do powstawania zmarszczek, dzięki czemu głębokość i długość zmarszczek staje się mniej widoczna. Zaawansowana technologicznie linia Neuro Glicol + Vit. C łączy rewolucyjne działanie neuropeptydu, który blokuje neuroprzekaźniki odpowiedzialne za skurcze mięśni, co prowadzi do widocznego wygładzenia skóry, z siłą nowoczesnej eksfoliacji w postaci kwasu glikolowego i 100% stabilnej witaminy C. Taka formuła preparatów pozwala skutecznie zabezpieczyć skórę przed starzeniem i wydobyć jej naturalne piękno. 

Serum przeznaczone jest do skóry pozbawionej blasku z widocznymi niedoskonałościami:
- szarej, zmęczonej,
- mieszanej i tłustej,
- z przebarwieniami,
- z rozszerzonymi porami,
- z objawami utraty jędrności,
- z widocznymi zmarszczkami.

100% STABILNA WITAMINA C to jeden z najsilniejszych antyoksydantów. Stymuluje produkcję kolagenu, spowalnia procesy starzenia skóry, chroni DNA, wzmacnia i regeneruje skórę. Skutecznie wyrównuje koloryt cery, redukuje zaburzenia pigmentacji zmniejsza skłonność do przebarwień i zmian naczynkowych, dodaje cerze blasku, chroni przed foto i chronostarzeniem, optymalnie nawilża.

KWAS GLIKOLOWY  w stężeniu 4,5% poprawia kondycję skóry w dowolnym wieku. Złuszcza naskórek stymulując procesy naprawcze skóry, wygładza i ujednolica wygląd cery. Zwęża pory, redukuje nadmierne wydzielanie sebum, zapobiega powstawaniu wyprysków. Zwiększa produkcję kolagenu, dzięki czemu spłyca istniejące zmarszczki i spowalnia procesy starzenia skóry. Wspomaga odnowę i regenerację skóry właściwej, optymalnie nawilża.

NEUROPEPTYD to nowoczesny peptyd nowej generacji, uznawany za jeden z najlepszych składników przeciwzmarszczkowych, ponieważ hamuje skurcze mięśni twarzy odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Skutecznie zapobiega tworzeniu się nowych zmarszczek i wygładza istniejące. 


SKŁAD: Aqua, Glycolic Acid, Sodium Lactate, 3-0-Ethyl Ascorbic Acid, Panthenol, Citric Acid, Disodium Phosphate, Acetyl Hexapeptide-8, Caprylyl Glycol, Hydroxyethylcellulose, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin.

Jakie konkretnie efekty mamy otrzymać?

Serum skutecznie podnosi jakość i kondycję skóry. Dzięki zawartości kwasu glikolowego w stężeniu 4,5% i w 100% stabilnej witaminy C gwarantuje podwójną, nowoczesną eksfoliację, w wyniku czego skóra zostaje dogłębnie zrewitalizowana i odnowiona, zmarszczki wygładzone, a przebarwienia zredukowane. Zawarty w serum neuropeptyd ma na celu wywołanie podobnych procesów w skórze, jak zabiegi medycyny estetycznej z użyciem toksyny botulinowej, która blokuje skurcze mięśni twarzy odpowiedzialne za powstawanie zmarszczek. Preparat skutecznie opóźnia procesy starzenia, zwęża pory, redukuje błyszczenie cery mieszanej, ujędrnia i optymalnie nawilża. Wyrównuje koloryt i dodaje blasku cerze. 

Uffff...! Bielenda, jak zwykle, zamieszcza na opakowaniach multum informacji.



MOJA OPINIA

W serum pokładałam spore nadzieje, ale nie jestem do końca zadowolona. Zacznijmy od początku. Serum jest bezbarwne, raczej rzadkie i ma specyficzny zapach, który wynika z wysokiej zawartości kwasów. Konsystencja nie jest tłusta, bardzo szybko się wchłania i specjalnie się nie klei. Przeciwwskazaniem do stosowania jest cera naczynkowa. Należy też pamiętać o codziennym nakładaniu kremu z filtrem.

Serum możemy stosować w zależności od potrzeb skóry: codziennie lub 2-3 razy w tygodniu. Pamiętajcie o filtrach!

Z ciekawości używałam go przez jakiś czas pod oczy i faktycznie zmniejszyło zasinienie, wygładziło ten obszar. Zniknęła większość drobnych białych krostek, z którymi mam problem w tym rejonie. Nie doszło do żadnego podrażnienia, pieczenia czy zaczerwienienia. Zachowywałam odpowiednią odległość od oczu.

Co z wpływem serum na moją kapryśną, mieszaną skórę? Nie jest źle, ale spodziewałam się więcej. Przede wszystkim uważajcie, jeśli macie jakieś rozdrapane/gojące się krostki - w tych miejscach skóra nieco szczypie przy nakładaniu serum. Zwykle wystarczają dwie pompki: na twarz i szyję. Po miesiącu stosowania mogę stwierdzić, że skóra jest zdecydowanie jędrniejsza i gładsza. Pory są zwężone, nos ładnie oczyszczony, zauważyłam też mniejsze błyszczenie skóry w strefie T. Czy pojawiało się mniej niedoskonałości? Nie, zawsze kiedy użyłam serum wieczorem - rano budziłam się z kilkoma nowymi niedoskonałościami (skóra się oczyszczała, teraz już nie ma tego problemu). Skóra złuszczała się bardzo mocno (co wcześniej mi się nie zdarzało), szczególnie na brodzie, nosie i czole. Wykonanie makijażu graniczyło z cudem. Po złuszczeniu spodziewałam się "nowej, lepszej skóry". ;) Niestety nie do końca tak to wygląda. Pory są ładnie domknięte (za to baaaardzo duży plus), skóra gładsza, jędrniejsza, ale nie zauważyłam żadnego rozjaśnienia, na którym bardzo mi zależało. ;( Moja skóra nadal wygląda na zmęczoną, jest szara, co nie do końca oddaje efekt zwężonych porów i poprawy jej kondycji. Wizualnie nie jest tak, jakbym chciała. Nie zniknęły ani nawet nie zbladły przebarwienia potrądzikowe. Pod tym względem serum u mnie nie zadziałało. Nie zauważyłam też żadnego wygładzenia zmarszczek na czole. Nawilżenie skóry, tak jak obiecuje producent, było optymalne. Należy dodać, że serum jest mało wydajne.


Moja skóra dotąd nie za bardzo lubiła się z witaminą C i kwasem glikolowym. Serum Bielendy to zmieniło. Nie da się nie zauważyć jego korzystnego wpływu na kondycję skóry, ale nie jest to też w 100% to, na co liczyłam. Póki co, musi mi to wystarczyć. Zapewne z czasem je zużyję, ale nie kupię ponownie. Serum, jak i inne kosmetyki z kwasami odstawiam, ponieważ wiosną moja skóra jest typowo alergiczna i już rozpoczęłam zmianę pielęgnacji, ale o tym innym razem. 

Jeśli Twoja skóra "lubi się" z kwasem glikolowym/witaminą C, powinnaś wypróbować to serum. ;)

30 ml/do 28 zł

Co myślicie o tej serii?

Pozdrawiam!