Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, które nie spłyną z mojej mieszanej skóry po kilku godzinach. Oczekuję nawilżenia, nawodnienia skóry większego niż zwykle, ponieważ właśnie w okresie wakacyjnym skóra najszybciej ulega przesuszeniom, podrażnieniom. Maseczka stanowi nieodzowny element codziennej pielęgnacji. Moje ulubione trzy kroki to delikatny peeling, odświeżająca/kojąca woda lub tonik oraz dobrze nawilżająca maseczka. Taki zestaw stawia moją skórę na nogi, doprowadza ją do porządku i utrzymuje w dobrej kondycji. Skóra oraz ja sama czujemy się lepiej. 

Chcę Wam pokazać moją letnią pielęgnację z Caudalie. Ostatnio są to moje ulubione kosmetyki, o których zdecydowanie warto napisać. Szczególnie że mamy porę letnią i takie wytchnienie przyda się niejednej skórze. Produkty polecam cerze normalnej, suchej, wrażliwej i mieszanej. Przydadzą się przy wysuszeniu, podrażnieniu skóry, ale też dodadzą jej blasku, wygładzą i przyjemnie odświeżą.



Krok pierwszy to oczywiście peeling. Nic agresywnego - delikatny krem peelingujący o bardzo subtelnym wręcz niewyczuwalnym zapachu (delikatne nuty świeżej cytryny i lawendy). Dzięki swojej aksamitnej konsystencji krem delikatnie oczyszcza skórę, jednocześnie stymulując odnowę komórek. W kremowej formule zatopione są drobinki, które przyjemnie i delikatnie masują skórę. Wszelkie nieczystości i martwe komórki zostają usunięte. Krem peelingujący jest delikatny i skuteczny zarazem. W efekcie skóra jest świetlista, bardziej promienna i miła w dotyku. Zyskujemy oczyszczoną, zdrowo wyglądającą, mięciutką cerę. Polecam wybierać właśnie takie formuły, nie tylko latem - delikatne kremy peelingujące, peelingi enzymatyczne, które są bardzo skuteczne a nie podrażniają skóry. Warto mieć to na uwadze w szczególności przy cerze z aktywnym trądzikiem, czy nawet drobnymi pojedynczymi niedoskonałościami. Lepiej nie roznosić bakterii po całej twarzy. 75ml/84zł

Kolejnym etapem jest spryskanie twarzy wodą winogronową Caudalie. Można też sięgnąć po wodę termalną, hydrolat lub ulubiony tonik. Dla mnie ta woda jest czymś cudownym! Atomizer rozpyla idealną drobniutką mgiełkę, to bardzo przyjemne uczucie odświeżenia. Latem (choć nie tylko) można ją zabrać ze sobą dosłownie wszędzie i dać skórze dawkę orzeźwienia, kiedy tylko będzie tego potrzebować. Woda ta pozyskiwana jest z winogron podczas winobrania. Nie zawiera konserwantów, jest bezzapachowa, nie wycieramy jej po rozpyleniu - szybko się wchłania. Woda winogronowa przyczynia się do nawilżenia skóry, przynosi ukojenie szczególnie skórze wrażliwej. W składzie mamy 100% ekologicznych winogron. Ideał! Dostępna jest w dwóch pojemnościach - 75ml/30,20zł i 200ml/49,70zł.



Na koniec serwuję skórze nawilżającą kąpiel w postaci kremowej maseczki nawilżającej. Ma ona działanie intensywnie nawilżające i kojące suchą skórę. W kilka minut skóra staje się sprężysta, miękka i odżywiona, dzięki w 85,5% naturalnej kuracji nawilżającej. Znikają podrażnienia, przesuszenia i nieprzyjemne uczucie ściągniętej skóry. To fantastyczna kąpiel nawilżająca dla skóry. Sprawdzi się też np. po opalaniu. Maseczki nawilżające/kojące to idealny wybór na lato, a dla mnie must have. Stosuję ją max dwa razy w tygodniu na dwa sposoby. Pierwszy z nich jest klasyczny, nakładam maseczkę na ok. 15 min. po czym zmywam letnią wodą. Drugi, mój ulubiony - używam maseczki tak jak kremu nawilżającego i pozostawiam na skórze przez całą noc. Rano skóra jest świetnie nawilżona, mięciutka i pulchna. Jeśli stosuję maseczkę klasycznie, nie zapominam o ponownym spryskaniu twarzy wodą winogronową. Pamiętajmy o tonizowaniu skóry! 75ml/90,40zł


Kosmetyki Caudalie to moi prawdziwi faworyci, nie tylko ta linia. Na blogu znajdziecie więcej postów z produktami tej marki. Bardzo lubię ich nieprzekombinowaną szatę graficzną - w tym przypadku miękkie tubki z efektownymi drewnianymi zakrętkami. Dużym atutem tych kosmetyków są ich zapachy - delikatne, subtelne. Nie przepadam za nakładaniem na skórę twarzy mocno pachnących, perfumowanych mazideł. Cenię sobie naturalności i subtelność zapachów, a Caudalie mi to daje. 

Bardzo Wam polecam te trzy kroki. Pamiętajmy, że agresywna pielęgnacja nie będzie dobra ani na dłuższą metę, ani dla skóry tłustej/mieszanej z trądzikiem, ani tym bardziej latem. Nawilżenie skóry jest bardzo ważnym elementem codziennej pielęgnacji i to przez cały rok! Taka pielęgnacja procentuje. Sama zauważyłam, że rezygnując z mocnego oczyszczania i wprowadzając intensywne nawilżanie moja skóra odżyła. Kiedyś (jako posiadaczka cery tłustej z trądzikiem) żyłam w mylnym przekonaniu, że muszę mocno oczyścić skórę, użyć grubego peelingu i oczywiście nie mogę nakładać kremu nawilżającego, bo zaraz wyskoczy mi mnóstwo niedoskonałości.... Nie, nie i jeszcze raz nie! Całe szczęście to już za mną. Skóry suche na pewno doceniają właściwości nawilżające kosmetyków, wybór Caudalie Was nie zawiedzie.

Znacie kosmetyki Caudalie? Jak wygląda Wasza letnia pielęgnacja?


4 ulubione kosmetyki czerwca

Dzień dobry :) Dziś chcę się z Wami podzielić moimi czterema perełkami czerwca. Z wyłonieniem kosmetycznych hitów minionego miesiąca nie miałam żadnego problemu. Są to prawdziwi ulubieńcy, kosmetyki których używam cały czas! Koniecznie dajcie znać, czy znacie moich wybrańców? A może namówiłam Was do wypróbowania?


John Frieda, Sheer Blonde - odżywka do włosów

Jeszcze na studiach miałam swoje pierwsze spotkanie z marką John Frieda. Wtedy nie było efektu WOW, ot zwyczajne kosmetyki do włosów. Tym razem jest inaczej, odżywka to dokładnie to, czego aktualnie potrzebują moje włosy. Są wygładzone, mega błyszczące, ładnie odbijają światło. Poza tym oczywiście widocznie nawilżone, niezwykle miękkie i lekkie. Odcień blondu faktycznie jest wydobyty, ładniejszy. :) Odżywka posiada wzmacniającą formułę na bazie słonecznika i białej herbaty.

Eveline, Just Epil! - ultradelikatny nawilżający krem do depilacji

Używam już trzeciego opakowania, ale jakoś nie było okazji aby o nim napisać. Ten krem spodoba się paniom o wrażliwej skórze. Ja właśnie taką mam, szczególnie na nogach i korzystam z kremu w celu ich depilacji. ;) Krem usuwa wszelkie włoski, nic nie piecze, nie swędzi, skóra nie jest podrażniona. Włoski odrastają zdecydowanie wolniej i nie są tak sztywne i kłujące. Dzięki niemu nie mam już problemu ze swędzącą skórą i wiecznymi krostkami oraz zaczerwienieniami. Serdecznie Wam go polecam!


Ava Laboratorium, Aloe Organic - serum do twarzy

O serum Aloe Organic pisałam już tutaj. Od pierwszego użycia czułam, że będzie moim ulubieńcem. Serum łagodzi podrażnienia, uspokaja i koi skórę, nawilża ją, napina w dobrym znaczeniu tego słowa. Poza tym zwiększa elastyczność, ujędrnia, a przy systematycznym stosowaniu serum wygładziło zmarszczki na czole. To naprawdę fantastyczny kosmetyk! Świetnie sprawdza się zarówno w porannej, jak też wieczornej pielęgnacji. Serum jest bardzo płynne, niczym woda i wchłania się bardzo szybko. ;)


mediq skin - krem intensywnie nawilżający SPF15 do cery trądzikowej

Ten krem to petarda! O całej linii mediq skin szykuję odrębny post, natomiast krem zachwycił mnie od pierwszego użycia, podobnie jak wcześniejsze serum. ;) Jest gęsty, dosyć zbity przez co wydajny. Prześwietnie nawilża skórę, szczególnie jeśli używa się przy tym wysuszających maści/preparatów antytrądzikowych. Sprawdza się w porannej oraz wieczornej pielęgnacji twarzy. Dobrze utrzymuje makijaż. Nie zapycha! Nie powoduje powstawania nowych niedoskonałości, wręcz przeciwnie skóra szybciej dochodzi do normalności i nie pojawiają się niespodzianki. Na pewno nie skończy się na jednym opakowaniu. ;)

I to by było na tyle. ;) Takie cztery perełki towarzyszyły mi w ostatnim miesiącu i jeszcze trochę będą towarzyszyć. A jak Wasi ulubieńcy?

Masło karotenowe & Sorbet pomarańcza-wanilia | Skuteczna pielęgnacja z Ava Laboratorium

Dzisiaj jeden z moich ulubionych wpisów - o kosmetykach Ava Laboratorium. W tym roku jest to marka dominująca w mojej kosmetyczce, którą szczerze polubiłam. Bardzo polubiłam. Wszystkie kosmetyki, jakie dotąd miałam świetnie mi się sprawują. I tym razem nie jest inaczej! ;)

Masło i sorbet to pierwsze kosmetyki Ava do ciała, jakie mam przyjemność używać. Okazało się, że śmiało dorównują jakością i działaniem tym do pielęgnacji skóry twarzy. Poczytajcie! ;)



Masło karotenowe

Aksamitne masło do ciała o lekkiej konsystencji i aromacie wanilii. Pozostawia uczucie jedwabiście gładkiej skóry, naturalnie poprawia koloryt. Bogate jest w olejek migdałowy, awokado, masło shea, masło kakaowe, ekstrakt z marchewki.

Pomarańczowe mazidło przepięknie pachnie delikatną aromatyczną wanilią z nutką czegoś owocowego, orzeźwiającego. Woń idealnie wpisuje się w mój gust, jest wyciszająca, szczególnie przed snem. Nie przerażajcie się kolorem. Masło nie barwi skóry, nie tworzy smug. Za to przy dłuższym i regularnym stosowaniu poprawia wygląd, koloryt skóry. Ja z masła korzystam ok. 2-3 tyg. i widzę, że szczególnie nogi nie są tak "trupioblade". Formuła masełka jest w miarę zbita, dobrze rozprowadza się po skórze i szybko wchłania, pozostawiając ją aksamitnie gładką, miękką, pachnącą, z takim zdrowym blaskiem. Nawilżenie skóry jest wyraźnie podniesione, nie ulega ona przesuszeniu. Moja skóra z reguły jest bardzo sucha, skłonna do przesuszeń, a to masło bardzo dobrze ją przed tym zabezpiecza. Używanie go to czysta przyjemność! ;)

250g / 22zł [sklep]



Sorbet do ciała pomarańcza i wanilia

Lekki sorbet do ciała o jedwabistej konsystencji i aromatycznym zapachu pomarańczy i wanilii Bourbon to połączenie pielęgnacji ciała z orzeźwiającą przyjemnością dla zmysłów. Polecany do każdej skóry, zwłaszcza przesuszonej. Masło Shea i olej kokosowy odżywiają, napinają i ujędrniają skórę. Sprawiają, że staje się gładka i elastyczna. Gliceryna i prowitamina B5 dodatkowo nawilżają ją i regenerują. Lekki masaż sorbetem delikatnie chłodzi ciało, poprawia krążenie, elastyczność i wygląd skóry. Dodatkowo pobudza zmysły i dodaje witalności. Idealny na lato, przyjemnie orzeźwia po opalaniu, pozostawiając na ciele kwiatowo-owocowy zapach.

Ten sorbet nazwałabym lekkim jogurtem, bo właśnie taką konsystencję ma - bardzo rzadką. Faktycznie jest leciutki, wchłania się ekspresowo. Przez chwilę pozostawia minimalnie lepki film, który znika po max 5 min. Również podnosi poziom nawilżenia skóry, zabezpiecza ją przed wysuszeniem, ale nie jest tak odżywczy jak masło karotenowe. Sorbet sprawdza się w porannej pielęgnacji ciała, jak też w upalne dni, po opalaniu. Przyjemnie koi skórę, sprawia że staje się gładziutka i miła w dotyku. Zapach pomarańcza + wanilia również wpisuje się w moje upodobania. ;)

250ml / 20zł [sklep]



Masełka (uogólniając) są bardzo dobrym wyborem na lato. Szczególnie dla osób takich jak ja, które przez cały rok wolą nieco cięższe słodkie zapachy, typu wanilia. Tutaj ta wanilia jest przełamana orzeźwiającymi owocami. To bardzo fajne połączenie, jeśli nie jesteście fankami typowo owocowych zapachów. ;) Poza tym sorbet jest mega leciutki, jakby stworzony na upalne dni. Sprawdzi się właściwie na każdym rodzaju skóry. Masło karotenowe jest bardziej odżywcze, w sam raz na wieczór. Oprócz właściwości pielęgnujących poprawia koloryt skóry. ;)

Znacie/lubicie kosmetyki Ava Laboratorium?

Pielęgnacja włosów zniszczonych - suche, puszące się, podatne na łamanie, elektryzujące się, siano


Dziś chcę zrecenzować kosmetyki do pielęgnacji włosów zniszczonych Toni&Guy Damage Repair. Dzięki nim zrozumiałam sens stosowania produktów z tej samej linii. Dotąd raczej wybierałam poszczególne warianty różnych marek, naprawdę rzadko się zdarzało, żebym miała szampon i odżywkę tego samego producenta i jeszcze z tej samej linii. Dobierałam wszystko wg aktualnych potrzeb. Tym razem Toni&Guy wyszli mi naprzeciw i mogłam wypróbować linię do włosów zniszczonych, czyli dokładnie dopasowaną do moich kłaczków. 

Na zdjęciach widzicie szampon, odżywkę oraz maskę z linii Damage Repair. Właśnie te kosmetyki towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach i wciąż towarzyszą, bo jeszcze dna nie sięgnęły. ;) 

Szampon, jak to szampon, pomaga usunąć z włosów wszelkie zanieczyszczenia, oczyszcza skórę głowy, ale jednocześnie jest delikatny dla zniszczonych już włosów. Dodatkowo ma działanie pielęgnujące - wspomaga odbudowę włosów zniszczonych i poprawia ich wygląd. Polubiłam od pierwszego użycia, ponieważ faktycznie jest delikatny i skuteczny zarazem. Ładnie odbija włosy u nasady, sprawia że są lekkie i miękkie, ładnie błyszczą, a to efekt wyłącznie po użyciu szamponu. Fajne jest też to, że szampon dociąża te włosy, nie odstają żadne włoski, nic się nie elektryzuje.



Odżywka to kosmetyk 'must have', który stosuję po każdym myciu, szczególnie że mam włosy suche, zniszczone i wymagające regeneracji. Zalecam o tym pamiętać. ;) Ten produkt odżywia włosy po same końce, dostarczając właśnie takiej pielęgnacji jakiej potrzebują. Co więcej, nie obciąża pasm, nie skleja ich i z łatwością się ją spłukuje. Odżywka niesamowicie przyjemnie zmiękcza włosy, nabłyszcza je, ujarzmia, delikatnie podkreśla ich naturalny skręt. Bardzo na plus! W codziennym duecie z szamponem to naprawdę udana i wystarczająca pielęgnacja, jeśli Twoje włosy nie są baaardzo zniszczone i przesuszone.

Wisienką na torcie jest intensywnie regenerująca maska do włosów. Posiada formułę naprawczą i odżywczą. Poprawia wygląd zniszczonych włosów, co zauważyłam już przy drugim użyciu. Dzięki masce włosy przepięknie błyszczą, są mięciutkie, miłe w dotyku, zdecydowanie gładsze, tworzy się tafla bez odstających włosków, są wypielęgnowane i zadbane. Ten błysk i miękkość podobają mi się najbardziej. Przy włosach, które były suche, sterczały jak strąki to ogromny progres! ;)

Linia Damage Repair ma też ładny świeży zapach, który jest delikatnie wyczuwalny na moich włosach i też jakoś długo się na nich nie utrzymuje. Podobają mi się opakowania, a konkretnie otwarcia szamponu i odżywki - to sprawna opcja pod prysznicem. Opakowania na klik bardzo często mocno trzymają i już nie raz połamałam paznokcie dzięki temu. ;P Pewnie nie tylko ja ;) Podsumowując, bardzo polecam tę linię. Widocznie poprawiła kondycję moich włosów, zniszczonych rozjaśnianiem.

Kosmetyki Toni&Guy dostępne są w drogeriach Rossmann. 


Znacie je? ;)



Otworzyłam sklep internetowy z odzieżą damską! | modANA

Hej! ;) Miło mi poinformować, że udało mi się spełnić jedno z moich małych marzeń, jakim jest własny sklep. Asortyment "modANA" póki co skierowany jest głównie do kobiet, ale oczywiście wszystkich panów również zapraszam na zakupy! W końcu każda z nas lubi dostawać prezenty! ;)

Nasze ilości są ograniczone, posiadamy też pojedyncze sztuki, więc jeśli coś wpadło Wam w oko - zamawiajcie. ;)

Będzie mi bardzo miło, jeśli wesprzecie mnie w moim nowym początku. ;)



Zamówienia można składać w wiadomości prywatnej w sklepie na FB, ale też na IG - jak komu wygodniej. Jesteśmy dla Was! ;)

Wysyłka wynosi 14zł, bez względu na ilość rzeczy.















To część rzeczy, jakie u mnie znajdziecie. Będzie mi bardzo miło za obdarzenie mnie zaufaniem i dokonanie małych zakupów. Pozdrawiam serdecznie! ;)

Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...