O wyjątkowo przyjemnej maseczce PEEL-OFF słów kilka

Wraz z nadejściem wiosny naszła mnie ochota na testowanie coraz to nowych maseczek. Okazuje się, że mam całkiem dobrą rękę, co do ich wyboru. Niedawno bardzo spodobała mi się maseczka 'ziaja - liście zielonej oliwki', recenzję znajdziecie tutaj. Dzisiaj przedstawię Wam kolejnego faworyta, a w zanadrzu mam coś jeszcze. Zapraszam!


Efektima - błyskawiczna maseczka peel-off

OBIETNICE PRODUCENTA
  • złuszcza martwe komórki naskórka
  • wygładza
  • odmładza
  • dodaje skórze witalności
  • zawiera wyciąg z grejpfruta --> właściwości oczyszczające i ściągające, odświeża i liftinguje cerę
  • wyciąg z papai --> działanie przeciwstarzeniowe i nawilżające
  • efektem zabiegu jest widoczna poprawa elastyczności skóry, cera jest gładka, świetlista i odmłodzona
  • D-panthenol
W SKRÓCIE --> usuwa obumarły naskórek, oczyszcza z zaskórników, wygładza i odmładza skórę, działa przeciwstarzeniowo.

SPOSÓB UŻYCIA

Nałożyć równomiernie na oczyszczoną skórę, omijając okolice oczu i ust. Pozostawić do wyschnięcia na około 20 minut. Następnie delikatnie ściągnąć zaczynając od zewnętrznych części twarzy. Stosować 1-2 razy w tygodniu.


MOJA OPINIA


Maseczka ma formę przeźroczystego żelu (7ml) o zapachu lekko alkoholowym, ale nienachalnym. Do tego szybko się on utlenia i w żadnym wypadku nie drażni, ani nie przeszkadza. Początkowo wydawało mi się, że 7ml to za mało. Bałam się, że warstwa będzie zbyt cienka i nie będę mogła jej zdjąć. Nic takiego nie miało miejsca. Wszystko ładnie zaschło (jednak potrzebne było około 30 minut), a w efekcie maseczkę można było ściągnąć praktycznie jednym pociągnięciem.

Co zauważyłam po ściągnięciu maseczki? Skóra wygląda na zdrowo nawilżoną, jest gładka i sprężysta w dotyku, napięta we właściwy sposób. Zauważyłam też drobne oczyszczenie wągrów. Podsumowując, skóra jest nawilżona i odświeżona, a ja w pełni usatysfakcjonowana.

CENA: do 2zł.


Polecam wypróbować!


Jakie maseczki Wy polecacie?


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !


Kosmetyczne rozczarowania | 3

Dziś przychodzę do Was z kolejnym rozczarowaniem. Póki co, będzie to już ostatnie spośród moich zapasów. Jeśli macie włosy kręcone, falowane to tym bardziej zapraszam na recenzję. Dowiecie się, czego absolutnie nie kupować.

Joanna SUPER LOKI - odżywka z polimerem podkreślającym loki



OD PRODUCENTA:

  • odżywka przeznaczona do włosów kręconych i falowanych,
  • 0% parabenów,
  • wzbogacona o polimer podkreślający skręt loków, który nadaje im sprężystość i elastyczność, eksponując ich piękny kształt,
  • zawiera proteiny jedwabiu, które wygładzają powierzchnię włosów, zapewniają im optymalny poziom nawilżenia i efektowny połysk,
  • w rezultacie systematycznego stosowania Twoje włosy staną się łatwiejsze w rozczesywaniu, sprężyste i pełne życia,
  • odżywkę nanieść na wilgotne włosy, delikatnie wmasowując; spłukać po kilku minutach.

 SKŁAD:


MOJA OPINIA:

PLUSY:
  • tania i powszechnie dostępna,
  • bardzo ładny zapach,
  • wygodne opakowanie,
  • odpowiednia konsystencja.
MINUSY:
  • naklejki na opakowaniu bardzo szybko ulegają zniszczeniu, podobnie zamknięcie,
  • po jej użyciu włosy stają się szorstkie i "tępe",
  • włosy puszą się, loki wyglądają jakbym tydzień ich nie czesała, ani nie myła,
  • po jej spłukaniu włosy bardzo się plączą, rozczesywanie to istna katorga,
  • włosy są nieprzyjemne w dotyku i brzydko wyglądają,
  • nie są ani trochę nawilżone.
Podsumowując - kompletny bubel. Gdybym używała go dłużej, pewnie wypadły by mi wszystkie włosy od ich szarpania. Odżywka ani trochę nie ułatwia rozczesywania - wręcz przeciwnie. Włosy nie są nawilżone, nie wyglądają ładnie, ani nawet znośnie. Krótko mówiąc - NIE POLECAM.

Z jakim bublem spotkałyście się ostatnio?


Poprzednie wpisy z serii "Kosmetyczne rozczarowania":



ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Wszechobecne promocje - co polecam?

Jak wiemy, albo i nie, Rossmann, Natura i inne drogerie bombardują nas aktualnie kuszącymi zniżkami. W blogosferze pojawiło się wiele postów polecających niektóre kosmetyki. Czyli, co warto kupić? Swoje 5 gr wciskam i ja. Będzie to też swego rodzaju podsumowanie tego, co spośród drogeryjnych półek, jak dotąd sprawdziło się i u mnie. Zapraszam!




1. Podkład Rimmel Lasting Finish - recenzja. Jak dla mnie - trwały, wydajny, kryjący, nawilżający, jasny kolor i przyjemny zapach, to tak w skrócie.

2. Pomadki KOBO Fashion Colour - recenzja. Śliczne kolory, pigmentacja w porządku, nie wysuszają ust.


3. Essence, podkład w musie - recenzja. Zużyłam ładnych kilka słoiczków. Formuła kryje niedoskonałości, jest lekka, nie zapycha, wyrównuje koloryt, wydajny, jedyny minus - podkreśli suche skórki.


4. Catrice, kamuflaż - więcej tutaj. Niezastąpiony w awaryjnych sytuacjach.
5. Lovely, rozświetlający korektor - recenzja. Wiem, że opakowanie ma wielu przeciwników, jednak ja już nauczyłam się z nim pracować.



6. Maybelline Color Tattoo - cień w kremie, idealny do wypełniania brwi. Przeczytaj więcej.
7. Rimmel Match Perfection - lekki korektor, zarówno pod oczy, jak i na niedoskonałości. Bardzo wydajny. Jest na mojej liście zakupowej. Więcej o korektorze - klik.



8. 9. 10. KOBO - rozświetlacz i bronzer oraz Catrice - fenomenalne róże, recenzje.


11. Wibo - lakiery do paznokci. Jak dotąd moje ulubione i pod względem kolorów i trwałości.


12. Bourjois 123 - podkład, którego stale używałam około 2 lat. Plusy: bardzo dobrze kryje, pudrowe wykończenie, wydajny, nie zapycha, porządne opakowanie, dosyć długo utrzymuje się na twarzy. Minusy: podkreśli suche skórki, trochę ciemnieje. Najjaśniejszy kolor w gamie nie sprawdzi się dla osób z bardzo jasną karnacją.


13. Eveline, Advance Volumiere - odżywka, która świetnie spisuje się w roli bazy pod makijaż. Osobiście mam wrażenie, że przy wzroście rzęs też trochę pomaga.


Myślę, że warto skusić się na coś, czego w normalnej cenie byśmy nie kupiły. Pamiętajmy jednak, że tanie - nie zawsze znaczy ZŁE. Co macie zamiar kupić? :-)


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

"Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy."

Tym optymistycznym cytatem zapraszam na garstkę nowości. Ostatnio nie ma tego wiele, idzie wiosna więc czas zasilić szafę, bo kosmetyczka pęka już w szwach. Zapraszam!

Evree, upiększająca kuracja do twarzy i szyi - olejek różany przeznaczony do skóry mieszanej. Ma za zadanie redukować przebarwienia, regulować produkcję sebum i wspomagać produkcję kolagenu. Podoba mi się jego wielofunkcyjność - można go stosować jako serum, jako dodatek do kremów, do maseczek, jako bazę pod makijaż, do demakijażu i do masażu twarzy. Jakiś czas temu było głośno o olejkach evree, w końcu sama postanowiłam wypróbować jeden z nich. Pachnie ślicznie. Cena promocyjna w Rossmannie - 24zł / 30ml.


Eveline, skoncentrowane serum 3w1 - baza pod tusz do rzęs, odbudowujące serum, aktywator wzrostu rzęs. Jako baza pod tusz sprawdza się naprawdę fajnie - jednak po nałożeniu trzeba jak najszybciej nakładać tusz, jeśli serum zdąży zaschnąć, tworzą się brzydkie grudki. Co do wpływu na wzrost rzęs, nie mogę się jeszcze wypowiedzieć. Cena w Rossmannie - 14zł / 10ml.


Astor Perfect Stay Foundation w kolorze 100 Ivory. Mam już korektor z tej serii, podkład od dawna chciałam przetestować. Mam najjaśniejszy kolor w gamie i niestety jest ciut za ciemny, totalnym bladziochom nie przypadnie do gustu. Poza tym zostawia zdrowe wykończenie, ma całkiem dobre krycie i trzyma się na twarzy przez cały dzień.

Maybelline Affinitone, prasowany puder o naturalnym wykończeniu makijażu. Mój kolor to 24 Golden Beige. Dostałam go w prezencie i w sumie jestem zadowolona. Kolor okazał się być idealny, nie jest widoczny na twarzy. Pozostawia efekt zdrowego zmatowienia, jest naprawdę subtelny.


Na koniec to, co zawsze mam w zanadrzu - maseczki.

Ziaja liście zielonej oliwki, oliwkowa maska kaolinowa z cynkiem oczyszczająco - ściągająca - aktualnie moja ulubiona! Recenzję znajdziecie tutaj. 
Cena to około 2zł.

Eveline, rozgrzewająca maseczka oczyszczająca do twarzy, szyi i dekoltu 5w1 - dla mnie totalna nowość. Cena to około 3zł.

Aktualnie maseczki te znajdziecie w promocji w Rossmannie 0,99zł - 1,99zł.



ZAPRASZAM NA FB: K L I K !



Kosmetyczne rozczarowania | 2

Kolejne rozczarowanie nowego roku. Tym razem jest to bio - żel pod oczy i na powieki zmniejszający obrzęki, szałwiowy z prowitaminą B5. Ostatnio ziaja wciąż mnie rozczarowuje... Zapraszam!



OPIS PRODUCENTA

Żel przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu, w każdym wieku. Delikatny, nieperfumowany. Substancje aktywne: wyciąg z szałwii i prowitamina B5 (D-panthenol).



MOJA OPINIA

+ tani (ok. 8zł),
+ dostępność,
+ nieperfumowany, bezzapachowy,
+ wygodna, poręczna tubka,
+ wydajny;

I co więcej z plusów? Faktycznie troszkę zmniejsza obrzęki po nieprzespanej nocy, czy długim wpatrywaniu się w monitor, ale naprawdę minimalnie. Zgodzę się jeszcze z tonizowaniem (chwilowe, całkiem przyjemne schłodzenie okolic oczu) i lekkim napięciem naskórka. Z tym, że napięcie to bardziej przypomina mi ściągnięcie. Nie jest to przyjemne uczucie.

- nie nawilża,
- nie wygładza ani nie uelastycznia skóry pod oczami,
- szczypie (okropnie!), praktycznie za każdym razem,
- nieprzyjemnie ściąga skórę pod oczami;

Od kosmetyków pod oczy oczekuję, przede wszystkim, zniwelowania moich (podarowanych od Matki Natury) cieni pod oczami, wygładzenia i nawilżenia. Niestety ten żel nie spełnia żadnego z w.w. wymagań. Kremów/żeli pod oczy używam od bardzo dawna i potrafię je delikatnie i odpowiednio nakładać. Nieważne, jak daleko od oka aplikuję ten żel - za każdym razem szczypią mnie oczy, lecą łzy. Do tego zero nawilżenia i nieprzyjemne ściągnięcie skóry. Nie polecam.


Poprzedni wpis z tej serii:



ZAPRASZAM NA FB: K L I K !


Polubione ulubione | Pielęgnacja marca

W ostatnim poście mogliście zobaczyć ulubione produkty do makijażu - klik. Jednak, bliższa memu sercu, jest pielęgnacja twarzy, ciała, włosów etc. Przykładam do tego naprawdę dużą wagę. Zapewne jest to wynikiem moich ciągłych problemów skórnych. Dziś zapraszam Was na ulubieńców w tej właśnie kategorii.

TWARZ


SORAYA, Peeling morelowy z kompleksem antybakteryjnym - skóra tłusta i trądzikowa. Jeśli mowa o peelingach mechanicznych, to jest to mój ulubieniec. Używam go, kiedy na twarzy nie mam zbyt wiele niespodzianek. Porządnie zdziera martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką i przyjemną w dotyku. Bardzo wydajny i tani.

GORVITA, Żel aloesowy. Konieczny w sytuacjach awaryjnych - głównie przesuszenie skóry. Lubię go nakładać po serum z Bielendy. Dzięki temu nie ma mowy o suchych skórkach. Również tani i wydajny. Więcej o nim  tutaj.


LRP, Effaclar Duo +  oraz Iwostin, Krem przywracający nawilżenie - dla mnie duet idealny. Stosuję różnie, zależnie od tego, jak ma się moja cera. Oba sprawdzają się zarówno na dzień, jak i na noc. Także pod makijaż. Recenzje ---> KLIK.


Tak, powtarzam się - wiem. Aktualnie serum używam co drugi dzień albo tylko wtedy, gdy pojawią się niespodzianki. Pełna recenzja ---> KLIK.


Wodę termalną URIAGE już mieliście okazję u mnie widzieć ---> KLIK. Ostatnio towarzyszyło mi ciągłe ściągnięcie skóry twarzy. Woda okazała się ratunkiem, a nawet opatrunkiem. Polecam każdemu, szczególnie na nadchodzące (miejmy nadzieję!) lato.

WŁOSY


Odżywka z GLISS KUR to właściwie mój stały ulubieniec od X lat. Ciągle do niej wracam z podkulonym ogonem. Dzięki niej włosy nabierają zdrowego blasku, ładnie pachną i świetnie się rozczesują. Nie obciąża włosów i jest wydajna. Często znajdziemy ją w promocji.

Serum na końce od AVON. Szczerze mówiąc kupiłam je dla pompki, którą chcę przełożyć do podkładu Revlon Colorstay. Pomimo wyczuwalnego alkoholu, serum spisuje się u mnie nader dobrze. Zauważyłam nawilżenie końcówek i mniejsze rozdwajanie. Do tego zapach jest całkiem okej, gdy utleni się alkohol.


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !


Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...