Dno

Kolejny miesiąc za nami i kolejne zużycia. Udało mi się skończyć kilka zalegających kosmetyków i to chyba cieszy najbardziej. Raczej nie kupuję na zapas ani nie używam np. kilku kremów naraz, ale bywa, że dostaję w prezencie sporo podobnych kosmetyków, a ich zużywanie zajmuje mi niemal rok. Zapraszam!


Szampon Tiomtei Intensywna odbudowa z olejkiem z awokado - wracam do niego co jakiś czas. Po jednym opakowaniu moje włosy się do niego przyzwyczajają i nie działa już tak fajnie. Generalnie pięknie pachnie, pielęgnuje włosy, tzn. wygładza, nawilża, podkreśla skręt fal i loków. Jest niedrogi, do 10zł. KUPIĘ PONOWNIE.

Dezodorant Fa Floral protect - przede wszystkim ładna szata graficzna. Ochrona słaba, zapach ładny, ale bardzo intensywny i duszący, jak dla mnie za mocny. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Woda perfumowana Avon Perceive - bardzo lubię perfumy Perceive, które są droższe, mają piękny zapach i są długotrwałe. Woda pachnie oczywiście mniej intensywnie, dlatego więcej do niej nie wrócę. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


Korektor Rimmel Match Perfection w kolorze 030 classic beige - pisałam o nim wielokrotnie, choćby tutaj.  KUPIĘ PONOWNIE.

Podkład matująco-korygujący Celia Nude - fluid za 10zł, który byłby naprawdę fajny, gdyby nie fakt, że ciemnieje. Na twarzy troszkę, a najjaśniejszy kolor wcale nie jest jasny. Pod koniec tubki podkład sam w sobie bardzo ściemniał i nie nadaje się już do użytku. Poza tym ładnie pachniał, przyjemnie wtapiał się w skórę, zostawiał pudrowe wykończenie. Nie nada się dla osób z dużą ilością niedoskonałości. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Puder sypki My secret - ładnie łączył się z wszelkimi podkładami, dawał naturalne wykończenie, matowił na kilka godzin. Raczej nie powiedziałabym, że kryje niedoskonałości, tak jak obiecuje producent. Kolor jest jasnożółty, ale nie zostawia na twarzy koloru. Bardzo wydajny. KUPIŁABYM PONOWNIE.


Róż do policzków smart girls get more w kolorze Rumenilo - połamał się, pokruszył i przeterminował. Nadal ładnie pachnie. Bardzo delikatny, ale teraz kiedy odnalazłam swojego różanego ulubieńca, na pewno do niego nie wrócę. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Glicerynowy krem do rąk Joanna Naturia, oliwkowy - idealny krem do torebki. Ślicznie, delikatnie pachnie, zmiękcza skórę dłoni, nawilża i nie pozostawia lepkiej warstwy. Myślę, że jest to fajny krem dla osób, któe nie mają z nimi większych problemów. KUPIĘ PONOWNIE.

Pomadka Alterra z granatem - nie, nie i jeszcze raz nie. Robiła na ustach skorupę, nie nawilżała, rozpuszczała się. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Krem matująco-nawilżający Soraya B3 vitamin, dla cery tłustej i mieszanej - fajny, lekki krem, nie powodował żadnych podrażnień czy wysypu nieprzyjaciół. Pisałam o nim tutaj. KUPIŁABYM PONOWNIE.

Krem-żel na powieki i pod oczy Anew Clinical od Avon - bardzo fajny krem, skutecznie nawilżał skórę pod oczami, radził sobie też z małym zasinieniem. Recenzja - klik. KUPIŁABYM PONOWNIE.

Lakier do paznokci Maybelline Super Stay 7 Days w kolorze 130 Rose Poudre - bardzo go lubiłam. Idealny zgaszony pudrowy róż. Trwałość też na plus. Miałam go naprawdę długo, niestety zgęstniał. KUPIŁABYM PONOWNIE.


Plastry z woskiem do depilacji twarzy Sensual od Joanny - używałam ich właściwie cały czas. Bardzo dobre, nie podrażniają mi skóry. Aktualnie testuję krem z Bielendy, z którego jak narazie jestem zadowolona. KUPIŁABYM PONOWNIE.

Co Wam udało się zużyć w tym miesiącu? 

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Majowi faworyci

Przyszła pora na wyróżnienie kosmetyków, które polubiłam w tym miesiącu. Wyjątkowo, jest ich sporo. Całe szczęście, w maju napotkałam tylko jednego bubla, o którym postaram się napisać niebawem. Tymczasem zapraszam na majowych faworytów!




Na ustach w maju królowały: Manhattan Soft Mat Lipcream w kolorze 95M oraz essence lipliner w kolorze 06 Satin Mauve. Tutaj znajdziecie recenzje. Moją twarz ratował olejek różany od evree - klik. Wcierka Jantar zaskoczyła mnie niesamowicie! Już po 2 tygodniach zauważyłam spory wzrost włosów, na pewno będę używać dalej. Nowością jest u mnie suchy szampon Batiste - tutaj.  Od razu się z nim polubiłam, ratuje w kryzysowych sytuacjach. I jeszcze raz muszę wspomnieć o niezawodnym dezodorancie Isana med, który ma same plusy, kosztuje tylko 5zł.



Kultowy już chyba rozświetlacz Wibo, który na dodatek kosztuje mniej niż 10zł. Pisałam o nim tutaj. Bardzo ładnie i naturalnie wygląda na twarzy. Prasowany puder Maybelline Affinitone dostałam w prezencie i przyznaję, że się z nim polubiłam. Daje naturalny efekt, nie sposób z nim przesadzić. Lekko matowi cerę. Nie jest to puder, którym uzyskamy płaski mat, nie widać go na twarzy. Jedyną wadą jest gąbeczka, która do niczego się nie nadaje, jest jakby z ceraty.

O szczoteczce do twarzy pisałam Wam w ostatnim poście. Odkąd jej używam nie widzę żadnych problemów ze skórkami i odstawiłam peelingi. Warto wypróbować.

Na paznokciach w maju króluje lakier Eveline - nr 913, prześliczny nudziak. W rzeczywistości kolor jest nieco ciemniejszy niż na zdjęciach.

A co Wy polubiłyście w maju?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Kosmetyczne nowinki maja

Czas płynie nieubłaganie... Maj chyli się ku końcowi. Jak zwykle, będzie to czas małych podsumowań, ulubieńców, bubli i projektów dno. Dziś przyszła pora na podsumowanie nowości. Osobne recenzje sukcesywnie będą się pojawiać w najbliższym czasie. Zapraszam na majowe nowinki!

Na początek kilka produktów, na które 'czaiłam się' od dawna. Zawsze coś mnie powstrzymywało przed ich zakupem, a to brak funduszy, inne wydatki, czy choćby myśl 'czy aby na pewno tego potrzebujesz?'. Pierwszą 'upragnioną' nowością jest suchy szampon do włosów Batiste. Swoją pierwszą wersję wybrałam o zapachu kwiatowym - prześliczny i nieduszący. W moim przypadku myślę, że będzie też wydajny. Póki co jestem zadowolona z jego działania. Szampon to wydatek rzędu 15zł.


Od dawna też przechodziłam z ciekawością obok manualnej szczoteczki do twarzy FOR YOUR Beauty (dostępna do twarzy). Jest to całkiem przyjemny 'gadżet'. Sprawdza się zarówno przy masażu skóry twarzy, jak i oczyszczaniu. To przez nią (a może dzięki niej?) odstawiłam aktualnie wszelkie peelingi. Zobaczymy jak potoczy się ta znajomość. (Cena to ok. 10zł)

Moją ciekawość wzbudzała również maska-peeling-żel 4w1 korygująca niedoskonałości od tołpy. Na jej temat naczytałam się głównie samych dobrych recenzji. I co? Nie jestem zadowolona. Maseczka, za którą zapłaciłam ok. 8zł daje gorsze efekty od tej za 0,99zł... Wprawdzie nie wyrządziła na mojej twarzy żadnych szkód, ale nic cudownego też nie wyczarowała. Raczej nie kupię jej ponownie...



W maju zahaczyłam także o kilka promocji, m.in. trwającą w Rossmannie -49% na produkty do oczu i paznokci. Kupiłam 2 lakiery i utwardzacz, ale niestety zostały w moim rodzinnym domu. Z kolei na promocji kosmetyków do oczu skusiłam się tylko na dwa tusze Eveline. Pierwszy to już sprawdzony VOLUMIX FIBERLAST. Nowością do testowania jest X-TREME NOIR, który nie za bardzo przypadł mi do gustu - nie ma silikonowej szczoteczki i trochę skleja rzęsy.


Obok promocji -40% na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, nie mogłam przejść obojętnie. Z zamierzenia miałam kupić tylko dwa upatrzone produkty, a wyszły cztery... Hmmm.... jak to się dzieje? Niedawno przy okazji zakupów otrzymałam próbki kremu Skin Perfection od L'oreal. Krem spodobał mi się na tyle, że postanowiłam go kupić w pełnym wymiarze. Do Rossmanna poszłam też zamiarem kupna Witaminy C z acerolą marki Ava. Dodatkowo skusiłam się na zachwalany krem pod oczy winogrona BIO i biała herbata BIO Alterra oraz oliwkową wodę tonizującą z witaminą C od ziaji. Wszystkie kosmetyki są w fazie testów, chociaż krem wiedzie prym. 





Ostatnimi rzeczami są pędzel do pudru z Super-Pharm, kupiony za grosze (-50%) oraz niezawodny i ulubiony już dezodorant Isana med, który polecałam Wam tutaj. Co do pędzla - raczej słaby, ale przynajmniej ma milusie włosie. Zawsze znajdzie się na niego jakiś patent.



To by było na tyle. A Wy, co 'upolowałyście' na promocjach?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Za 10zł | Tanie i dobre kosmetyki, warte uwagi

W poszukiwaniu obiektu godnego recenzji, zwróciłam uwagę na arsenał drogeryjnych kosmetyków, które goszczą u mnie niemal non stop, a ich ceny nie przekraczają 10zł. W związku z tym wpadłam na pomysł zbiorczej recenzji. Wszystkich, którzy szukają 'perełek' w niskich cenach, zapraszam do czytania. 


Rival de Loop - maseczka Pure Skin

Typowo oczyszczająca maseczka, która daje rewelacyjne efekty. Wadą może być jedynie jej ciężkie zmywanie, ale jeśli dodacie olejku, nie powinno być tego problemu. Pisałam o niej w ulubieńcach kwietnia - klik.

2x8ml / do 2zł


Rival de Loop - Tonik pielęgnacyjny do twarzy

Tonik został opracowany specjalnie na potrzeby skóry suchej i wrażliwej. Przy mojej mieszanej cerze sprawdza się równie dobrze.
  • nie zawiera alkoholu,
  • pH neutralne dla skóry,
  • bez parabenów, silikonów i perfum,
Bardzo dobrze oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i resztek makijażu. Odświeża ją, pozostawia napiętą w ten dobry sposób. Nie szczypie, nie piecze, nie uczula, nie wysusza, nie powoduje wysypu nieprzyjaciół, bezzapachowy.

200ml / ok. 5zł

Ziaja - liście manuka - tonik zwężający pory

Tonizująco-uzupełniający preparat do demakijażu i oczyszczania skóry. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość.

Uwielbiam go! Głównie za formę aplikacji - wg mnie dzięki atomizerowi tonik całkowicie wchłania się w naszą skórę i ma pełne pole do popisu. Aplikacja za pomocą wacika nie jest tak korzystna, ale to tylko moje zdanie. Poza tym, tonik bardzo dobrze oczyszcza skórę - co do porów: nie wypowiem się, nie obserwowałam tego, w tym celu używam innych preparatów, które świetnie się sprawdzają. Skutecznie odświeża skórę, koi zaczerwienia i jest bardzo wydajny.

200ml / do 10zł

Rival de Loop -  krem pod oczy przeznaczony dla skóry suchej


To krem o bardzo treściwej formule. Za pierwszym razem przypominał mi maść. Koloru białego. Bardzo skuteczny nawilżacz, szczególnie na noc - nakładam porządną warstwę i rano budzę się z nawilżoną, ujednoliconą i wypoczętą skórą pod oczami. Na dzień należy nałożyć cieńszą warstwę, bo lubi się czasem rolować pod korektorem. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem efektów, jakie daje.

15ml / do 7zł

ISANA MED - dezodorant w sprayu dla skóry wrażliwej


  • hamuje rozwój bakterii powodujących nieprzyjemny zapach,
  • nie zawiera barwników,
  • testowany dermatologicznie,
  • przyjazny dla skóry,
Dezodorant jest bardzo delikatny dla skóry. Używając go już od dawna, nie odczuwam żadnego dyskomfortu typu szczypanie czy pieczenie. Zapach jest prześliczny, delikatny i nieduszący. Ochrona - tutaj mnie zadziwił, ponieważ nie oczekiwałam wiele po dezodorancie za 4zł... Chroni długo, bardzo długo, zależnie od aktywności bywa, że nawet cały dzień. Skutecznie usuwa przykry zapach.

150ml / do 5zł

BIOSILK - jedwab do włosów


Kosmetyk, które mam zawsze w łazience. Uwielbiam jego zapach, wydajność - na włosy wystarczy nałożyć kilka kropelek, i oczywiście efekty. Skutecznie nawilża końcówki włosów, a nakładany na całą długość sprawia, że ładnie się błyszczą i wyglądają zdrowo. Bywa pomocny w rozczesywaniu.

15ml / do 5zł


Wibo Diamond Illuminator - rozświetlacz prasowany

Tani rozświetlacz, w przyjemnym dla oka i porządnym opakowaniu. Daje efekt rozświetlonej tafli lecz bardzo naturalny i subtelny, nie ma wielkich drobin brokatu. Co ważne, w miejscu jego nałożenia, nie wyskakują mi żadne niespodzianki, co często się u mnie zdarza.

Cena: do 10zł.

Wibo Lip Sensation - błyszczyk do ust

Błyszczyk 'lip gloss' z kwasem hialuronowym, wypełnia usta, nadając im objętość. Szczerze mówiąc  - żadnego wypełnienia nie zauważyłam. Jednakże jest to błyszczyk w ładnym, jasnym i naturalnym kolorze (nr 4), pasującym wielu osobom. Ładnie rożswietla usta, powiedziałabym, że wyglądają 'młodziej', nawilża i przede wszystkim nie klei się! Pachnie jakby waniliowo, bardzo przyjemnie.

5ml / do 10zł

Znacie któryś z tych produktów?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Różany eliksir piękna - co o nim sądzę?

Jakiś czas temu zagościł u mnie olejek evree, przeznaczony do skóry mieszanej. Po dość długim używaniu go na różne sposoby, nadeszła pora na recenzję. 



Olejek różany skierowany dla cer mieszanych - redukuje przebarwienia, reguluje produkcję sebum, wspomaga produkcję kolagenu.



Upiększającą kurację do twarzy i szyi do skóry mieszanej możemy używać aż na 6 sposobów:


Moja cera ostatnio jest bardzo kapryśna - tłusta w strefie T, sucha na policzkach, do tego zmiany trądzikowe, a 2 tygodnie temu doszła alergia skórna. Olejek okazał się bardzo przyjemnym kosmetykiem. A jak go stosowałam?

MOJA OPINIA

-bezpośrednio na oczyszczoną skórę: w formie masażu, głównie przed snem; wystarcza naprawdę maleńka ilość na skórę twarzy i szyi; masaż jest przyjemny: koi, łagodzi podrażnienia, uspokaja cerę, pozostawia jednak oleistą warstwę (cienką), rano skóra jest gładka, nawilżona i wypoczęta, a co najważniejsze nie pojawiają się na niej żadne nowe niespodzianki;

-jako dodatek do maseczek: świetna! szczególnie do tych z glinką, dzięki temu nie dostajemy na twarzy tzw. skorupy, po zaschnięciu maseczki, a skóra nie jest wysuszona;

-olejek w demakijażu: bardzo dobrze sprawdza się do demakijażu oczu; nie podrażnia;

-alergia: zaznaczam, że nie jestem żadną specjalistką; co jakiś czas pojawia mi się alergia spożywcza w okolicach brody, nosa i policzek, dzięki temu olejkowi bardzo szybko się jej pozbyłam, skóra była uspokojona, krostki i zaczerwienienia coraz bledsze, bez efektu wysuszenia;

-trądzik: uważam, że tutaj też się popisał; olejek przede wszystkim uspokaja i nawilża, zmiany powoli się goją i nie wyskakuje nic nowego.



Dostępność: np. Rossmann, Natura.

Cena: ok. 30zł.

Jeśli zastanawiacie się nad jego kupnem - polecam, szczególnie teraz, kiedy w Rossmannie mamy -40% na kosmetyki do pielęgnacji twarzy ( z wyjątkiem maseczek i kosmetyków dla mężczyzn). Jest to olejek wielozadaniowy, moim zdaniem "zawsze się przyda". Polecam!


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Ulubieni w kwietniu

Przyszła pora na kosmetyczne podsumowanie kwietnia. Był to miesiąc niezwykle aktywny i wyczerpujący, a ilość kosmetyków, po które sięgałam była naprawdę minimalna. Z czego jestem zadowolona i co z uporem maniaka używałam w kwietniu? Zapraszam do czytania.


La Roche-Posay, Anthelios XL 50+, czyli mój ulubiony filtr. Nie bieli twarzy, matuje - tutaj świetnie sprawdza się pod makijażem letnim, przedłuża jego trwałość. Przy jego używaniu należy pamiętać i dbać o odpowiednie nawilżenie skóry.

Rival de Loop, krem pod oczy przeznaczony dla skóry suchej. Uratował moją skórę okolic oczu w minionym miesiącu. Ma zwartą konsystencję niczym maść, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, pozostawiając obszar pod oczami nieskazitelnie gładki. Na noc nakładam grubą warstwę, a na dzień sporo cieńszą, ponieważ krem lubi się rolować pod korektorem.


Balsam do ust eos, o zapachu słodkiej mięty. Jest to mój ulubieniec właściwie od grudnia i już sięga dna. Dobrze nawilża, ślicznie pachnie, pielęgnuje i jest słodki. Dla mnie ideał, skoro poradził sobie z moimi maksymalnie wysuszonymi ustami.


Rival de Loop, Pure Skin, maseczka oczyszczająca. Świetna! W tym miesiącu to ona królowała na mojej twarzy. Koi wszelkie zmiany trądzikowe, lekko je wysusza, ujednolica kolor skóry, naprawdę fajnie oczyszcza. Nie podrażnia i nie uczula. Jedyny minus to zmywanie - trzeba się troszkę namęczyć, ale warto!


Odżywka oraz tusz do rzęs od Eveline. Moim skromnym zdaniem odżywka ta nie tylko rewelacyjnie sprawdza się w roli bazy, ale też wpłynęła na wzrost rzęs. Tusz Extension Volume to mój ulubieniec wśród tuszów: silikonowa szczoteczka, idealne wydłużenie i rozdzielenie rzęs. Po dwóch miesiącach użytkowania konsystencja tuszu nie zmieniła się. Dobry tusz za niewielkie pieniądze.


Słynna szczotka Tangle Teezer od razu musiała trafić do ulubieńców. Dzięki niej, rozczesywanie włosów stało się przyjemnością. W dodatku bardzo łatwo utrzymać ją w czystości. Jeśli ktoś wciąż się waha nad zakupem - nie czekajcie, kupujcie! 

Co w minionym miesiącu sprawdziło się u Was?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Pielęgnacja - nowości kwietnia

Niedawno pokazywałam Wam kolorowe nowości kwietnia - klik. Dzisiaj przyszła pora na kosmetyki pielęgnacyjne. W tym miesiącu uzupełniłam kilka braków i skupiłam się na nowej pielęgnacji włosów, ponieważ zdecydowałam się na ostre cięcie. Zapraszam.


Head&shoulders, szampon przeciwłupieżowy 'ocean energy'. Nadaje włosom energię i witalność. Szampon przeciwłupieżowy mam zawsze pod ręką. Ten, jak i reszta szamponów head&shoulders, jest świetny. Po umyciu włosów, odczuwam efekt schłodzenia skóry głowy.

Radical, szampon wzmacniający. Przeznaczony do włosów osłabionych i wypadających. Po tego typu szampony sięgam zazwyczaj w okresach przejściowych. Póki co, jestem zadowolona.



Radical, mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających. Kupiłam ją jako uzupełnienie pielęgnacji. Po jej użyciu włosy stają się nieco sztywniejsze, łatwiej jest mi je stylizować.

Jantar, odżywka z wyciągiem z bursztynu, do włosów i skóry głowy. Wcieram ją w skórę głowy codziennie od 2 tygodni i jestem pod wrażeniem efektów. 


Isana Young Active Clear, serum przeciw wypryskom. Przeznaczone dla skóry tłustej i zanieczyszczonej. Zawiera przeciwbakteryjną formułę czynną z kwasem owocowym i kwasem salicylowym. Jestem bardzo ciekawa tego produktu.



Rival de Loop, krem na dzień dla skóry wymagającej nawilżenia. Zawiera ekstrakt z owoców opuncji, witaminę E + kwas hialuronowy, ochronę UV. Ma porządny, ciężki słoiczek.


Rival de Loop, kremy pod oczy. Aktualnie używam tego z czerwoną zakrętką. Jest on przeznaczony dla skóry suchej. Posiada świeże komórki z dyni, kompleks lipidowy z oleju z pestek winogron, oleju sojowego i oleju z wiesiołka, witaminę E, aloes. Fajnie nawilża, ma zbitą konsystencję, coś jak maść. Krem z niebieską nakrętką - lekki i szybko wchłaniający się preparat pielęgnacyjny, posiada 24-godzinny hydro-kompleks z szałwią muszkatołową i kwasem hialuronowym.


Rival de Loop, tonik pielęgnacyjny do twarzy bez alkoholu. Przeznaczony dla skóry suchej i wrażliwej. Miałam go już kiedyś i szczerze polecam. Oczyszcza, tonizuje, nie zrobił mi nigdy żadnej krzywdy. Kosztuje 4zł.


Isana med, dezodorant do skóry wrażliwej, bez alkoholu. Mój ulubieniec: chroni, jest delikatny i ma przyjemny zapach. W dodatku kosztuje 4zł.


Lilibe, nawilżane chusteczki kosmetyczne - z alantoiną i olejkiem migdałowym, bez alkoholu, 25 sztuk. Mają dość intensywny zapach i nie wiem, czy zdecyduję się przecierać nimi twarz i oczy, jak zaleca producent. Zwykle kupuję takie chusteczki, bo są przydatne przy wykonywaniu makijażu i jako niezbędnik do torebki.


Tangle Teezer, czyli kultowa szczotka, znana już chyba wszystkim, w końcu jest moja. Już ją uwielbiam, rozczesywanie włosów stało się przyjemnością. Cieszę się, że się na nią zdecydowałam.

Jak widać, w tym miesiącu postanowiłam wypróbować kilka produktów Rossmannowskich marek. Jeszcze w liceum używałam kosmetyków Rival de Loop i byłam naprawdę zadowolona, zobaczymy jak będzie teraz.

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Testuję nowości: matowa pomadka w kremie Manhattan i konturówka essence

W kolorowych nowościach kwietnia, pokazywałam Wam dwa produkty do ust - klik. Przyszła pora, aby przyjrzeć im się z bliska. Zapraszam!

Essence lipliner w kolorze 06 SATIN MAUVE



Konturówka jest kremowa, z łatwością sunie po ustach. Nakładanie jej to czysta przyjemność. Kolor, jak sama nazwa wskazuje, jest fiołkoworóżowy. Jak najbardziej wpasował się w moje gusta. Używam jej solo na całe usta bądź w połączeniu z pomadką. Za każdym razem utrzymuje się dość długo na ustach - do 6 godzin. Cena również zachęca do jej wypróbowania - 4,99zł.

MANHATTAN SOFT MAT LIPCREAM w kolorze 95M



Matowa pomadka w kremie to kolejny produkt do ust, który eksploatuję od kwietnia. Zawsze mam obawy, co do matowych pomadek, bo moje usta i bez nich są bardzo podatne na wysuszenia. Ta pomadka jest jednak nieco inna. Formuła jest bardzo kremowa, całkiem fajnie napigmentowana. Pędzelek przyjemnie sunie po ustach, pozostawiając kolor. Najpierw pomadka wygląda na kremową, później jednak wchłania się w usta, nie pozostawiając żadnego wykończenia. Można powiedzieć, że po prostu barwi usta. Kolor utrzymuje się bez skazy 4-5 godzin. No i pachnie niczym budyń śmietankowy! Na ezebra.pl można ją dostać za niecałe 4zł.



Na koniec efekt na ustach.


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...