Pielęgnacja włosów | Kosmetyczne Pudełko

Pisałam już o pielęgnacji twarzy, ciała oraz o makijażowej rutynie. Nigdy jednak nie poświęciłam wpisu pielęgnacji włosów, które przecież są bardzo ważnym 'elementem' naszej urody. W szczególności dla kobiet.

Aktualnie moja czuprynka przechodzi mały kryzys, co zwykle objawia się wraz ze zbliżającą się jesienią. Dlatego postanowiłam co nieco napisać o tym, jak wygląda moja rutyna, bez czego nie mogę się obejść a czego staram się unikać. Zapraszam!

Na początek kilka słów o moich włosach: przede wszystkim są farbowane (głównie szamponetkami lub farbami bez amoniaku), kręcone, z tendencją do przesuszeń i puszenia.

SZAMPON, czyli nasza podstawa. Aktualnie używam RADICAL do włosów osłabionych i wypadających. Nie jestem w nim zakochana, ale muszę przyznać, że bardzo pomógł moim włosom. Przede wszystkim włosy stały się mocniejsze i zdecydowanie dużo mniej wypadają. Po umyciu włosy są poplątane i trochę szorstkie (jak to bywa przy szamponach tego typu) więc konieczne jest użycie odżywki. Poza tym często wracam do szamponów head&shoulders oraz Timotei.

ODŻWKA W SPRAYU - tutaj również RADICAL, mgiełka wzmacniająca do włosów osłabionych i wypadających. W duecie z szamponem daje naprawdę fajny efekt wzmocnionych włosów. Zauważyłam też, że włosy mniej się puszą. Inną ulubioną odżywką jest GLISS KUR z płynnym jedwabiem.


ODŻYWKA Jantar z wyciągiem z bursztynu - znana i lubiana. U mnie także fenomenalnie się sprawdza. Generalnie moje włosy rosną bardzo szybko, dlatego odżywki nie używam codziennie. Raczej ograniczam jej stosowanie do 2-3 razy w tygodniu. U mnie efekty było widać dość szybko, bo po jakichś 2 tyg. zauważyłam 'wysyp' włosków, które są dla mnie raczej denerwujące. ;-)


PIELĘGNACJA KOŃCÓWEK, aktualnie są ze mną olejek orientalny MARION migdały i dzika róża, który ma nawilżać włosy oraz serum od AVON na suche i zniszczone końcówki. Oba produkty dają radę. Olejek ma przepiękny zapach - bardzo delikatny, subtelny, taki kobiecy. Serum zaś zalatuje mi alkoholem, ale o dziwo nie przesuszyło włosów. Oba fajnie dyscyplinują końcówki, które w końcu przestały się rozdwajać. Mam wrażenie, że jest to głównie zasługa olejku. Często wracam też do jedwabiu BIOSILK.


ODŻYWKI I MASKI ZE SPŁUKIWANIEM
 
NIVEA diamond gloss, odżywka nadająca blask, o bardzo ładnym zapachu. Produkty do włosów Nivea nigdy nie wyrządziły moim włosom krzywdy, więc często i chętnie po nie sięgam. Ta odżywka jest jedną z pierwszych, jakich używałam. Wygładza włosy i faktycznie nadaje im lekkiego blasku, ale bez przesady. Lubię ją głównie dlatego, że włosy cudownie się po niej rozczesują.
 
Ziaja, maska intensywna odbudowa, do włosów zniszczonych, z ceramidami. Maska jest względną nowością i znajduje się w fazie testów. Po kilu użyciach mogę napisać, że daje radę. Widać, że włosy są dociążone, wygładzone i błyszczące. Ma ładny, choć intensywny zapach, który o dziwo dość długo utrzymał się na moich włosach.


L'biotica BIOVAX, intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych. Mój 'must have'! Dotąd kupowałam ją w jednorazowych opakowaniach. Co tu dużo pisać - ta maska jest wszystkim, czego potrzebują moje włosy, o. Zwykle stosuję ją raz w tygodniu, nakładam na włosy na kilka godzin razem z czepkiem. Traktuję ją, jak małe SPA dla włosów. Po umyciu są odżywione i po prostu pięknie wyglądają. Postaram się napisać o niej odrębny post.


INNE

Mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury MARION. Kosztuje mniej niż 10zł, a naprawdę bardzo się przydaje. Widać sporą różnicę, kiedy np. prostuję włosy z jej użyciem i bez. Do tego ładnie pachnie i jest wydajna.
 
Suche szampony, np. batiste. Przydają się nie tylko do odświeżenia włosów, ale też fajnie unoszą je u nasady. Dla mnie to fajne rozwiązanie, ponieważ nie używam ani lakieru ani pianki do włosów.



Od czasu do czasu lubię wyprostować włosy. Używam też suszarki, szczególnie w okresie zimowym. Moje włosy samoistnie nie wyschną przez noc... Uważam, że wszystko jest dla ludzi, oczywiście z umiarem. ;-)
 
Chętnie poczytam o Waszej pielęgnacji włosów. ;-)

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !



Haul | Zoeva, Sylveco, batiste, catrice, Pharmaceris, Eveline i inne

'Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy.' Czy muszę dodawać coś więcej?
Pierwszą nowością jest prezent urodzinowy - pędzle Zoeva Rose Golden. Jest to zestaw ośmiu przepięknych pędzli wraz z kosmetyczką. Były na mojej tegorocznej 'chciewajce'. Jestem nimi zachwycona i oczarowana. Na razie użyłam tylko dwóch - 104, czyli największego do podkładu i 109 - do konturowania. Praca z nim jest niezwykle prosta i przyjemna. Włosie jest bardzo miękkie. Węcej będę mogła napisać niebawem.


Kolejne opakowanie podkładu 'catrice ALL MATT plus'. Sprawdza mi się świetnie, chociaż aktualnie używam tylko kremu BB. Upały zdecydowanie nie sprzyjają mojej cerze... Wracając do podkładu, recenzję wraz ze zdjęciami przed/po znajdziecie tutaj.
W Rossmannie moją uwagę zwróciły nowe cienie w kredce 'miss sporty Fabulous EYES'. Miałam ochotę na śliczny szampański odcień, niestety pozostał tylko tester. Zadowoliłam się więc kolorem 160 Peanut Butter, który jest równie piękny i będzie pasował do wielu makijaży. Myślę, żeby go wypróbować na dolnej powiece.
Bez czego nie może obyć się każda kobieta? Na pewno bez perfum! Bardzo lubię testować nowe zapachy. Tym razem skusiłam się na zachwalaną w blogosferze mgiełkę o zapachu melona oraz perfumy Avon Far Away.
Od dawna chciałam wypróbować coś od Pharmaceris z linii kosmetyków dedykowanych cerze trądzikowej. W cenie promocyjnej kupiłam antybakteryjny żel myjący T do twarzy. Mam nadzieję, że mi się sprawdzi równie dobrze, jak Bioderma.
Z myślą o czyszczeniu pędzli sięgnęłam po płyn do higieny intymnej z aloesem 'facelle'. Słyszałam, że ma wiele zastosowań - mycie ciała, twarzy, włosów. Będę próbować i na pewno podzielę się wrażeniami. Zapach przypomina mi po części sok z aloesu, który kiedyś piłam oraz kompot z rabarbaru. ;-)

Coś, co zawsze lubię mieć - suchy szampon 'batiste'. Poprzedni zapach bardziej mi się podobał. Ten jest taki, jakby mdły? Troszkę mnie męczy, ale działanie wciąż rewelacyjne.
Zwykle nie pokazuję tutaj kosmetyków podstawowych, takich jak pasta do zębów. Tym razem skusiłam się na pastę wybielającą 'BLANX'. Jestem jej bardzo ciekawa. Ma ciekawe opakowanie z pompką. Dam znać, jak się spisała.
W końcu ją mam! Wsławiona odżywcza pomadka z peelingiem 'Sylveco'. Ładnie pachnie, trochę ostro. Dla mnie cynamonowo. Już po 2 dniach używania wiem, że zostanie u mnie na długo.
Moje paznokcie przechodziły ostatnio kryzys rozdwajania i łamania. Postanowiłam spróbować czegoś nowego. Padło na odżywkę 6w1 Eveline, która nadaje paznokciom kolor. Wygląda po prostu jak nudziakowy lakier, co mi w 100% odpowiada.
Na koniec drobnostki, ale jakże przydatne. Gąbki do demakijażu - są równie świetne do mycia twarzy wraz z ulubionym żelem i niezastąpione przy zmywaniu opornych masek/maseczek. Polecam.
Chusteczki odświeżające 'CLEANIC' z efektem chłodzącym i płynem antybakteryjnym. Idealne do torebki/ przy robieniu makijażu oraz na aktualne upały.
Zmywacz do paznokci acetonowy 'Delia'. Dłuuuugo szukałam takiego z acetonem. Ten sprawdza się bez zarzutu.
ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Kosmetyczne rozczarowania | Astor | Revlon | MIYO

Długo zbierałam się do napisania tego posta. Lubię polecać i chwalić, a negatywne ocenianie idzie mi raczej kiepsko. Po prostu nie lubię tego robić. To, co nie sprawdziło się mnie, może być świetne dla Was. Dlatego tego typu wpisy są dla mnie, w pewien sposób, problematyczne. Skoro już pokazuję Wam nowości i obiecuję notki, mam zamiar się wywiązać. Zapraszam!


Podkład ASTOR Perfect Stay 100 Ivory - na początek zaznaczę, że posiadam kolor najjaśniejszy w gamie. Podkład pięknie pachnie - jak krem, bardzo świeżo i przyjemnie. Formuła jest lekka, stapia się z cerą, nie tworzy efektu maski. Podkład ma umiarkowane krycie (raczej nie polecam go osobom z problemami skórnymi, typu trądzik młodzieńczy), po nałożeniu bardzo się świeci. Niby jest to naturalne glow, ale jednak zbyt mocne, moim zdaniem. Co jest w nim najgorsze? Kolor... Najjaśniejszy jest po prostu za ciemny. Bardzo ciemnieje, co jest nie do zaakceptowania. Producent zapewnia, że podkład ma w sobie także bazę oraz SPF 20.

Na zdjęciu poniżej - zaraz po nałożeniu (po lewej) i po kilku minutach.


Podkład Revlon Colorstay 110 Ivory - recenzowałam go tutaj.  Mieszałam go z kremem BB i żyło się nam jako tako. Nie mam już ochoty na mieszanie. Podkład jest za ciężki. Jestem fanką delikatnego makijażu, nawet przy problemach skórnych. Lepiej użyć korektora na niedoskonałości niż ładować tak ciężki podkład na twarz, który jeszcze bardziej uwydatnia mankamenty skóry. Oczywiście to moja opinia. Kolor 110 różowieje, a 150 jest już za ciemny. 


Baza pod cienie Miyo Eye Do! - początkowo ją lubiłam, znalazła się nawet w ulubieńcach. Niestety bardzo szybko zaczęła wysychać, co uniemożliwia pracę z nią. Nakłada się nierówno, co sprawia, że cienie wyglądają na niej po prostu brzydko i niechlujnie. Straciła też na jakości - utrzymywaniu cieni na miejscu. Myślę, że wszystko to za sprawą tandetnego, nieszczelnego opakowania. Wprawdzie jest tania, ale w tym przypadku lepiej dołożyć na coś lepszego. Nie polecam.


Macie jakieś rozczarowania z ostatniego czasu? Chętnie się dowiem.

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Pustki | Lipiec 2015

Czas na denko! Pamiętam, jak wczoraj, kiedy pisałam Wam o czerwcowych pustkach, a dziś mamy już czwarty dzień sierpnia. Ledwo się obejrzę, a trzeba będzie wracać na uczelnię... Ale ja nie o tym! Zapraszam na mini recenzje zużytych produktów.

Żel pod prysznic "szampańska truskawka" Lirene - bardzo wydajny produkt o nieziemskim zapachu. Dobrze się pieni i domywa, nie wysusza skóry. Poza tym, żel jak żel. Polecam.

Lotion ujędrniający babydream - wydajny, nawilża i ujędrnia. Szczerze mówiąc liczyłam na więcej, z rozstępami nie robi zupełnie nic. Nie wrócę do niego.


Odżywka pielęgnacyjna z awokado i masłem karite Garnier - lubię i będę do niej wracać. Ładnie pachnie, nawilża i ujarzmia włosy. Podkreśla skręt fal i loków. Przyczynia się do łatwiejszego rozczesywania włosów.


Oczyszczający żel do skóry tłustej i wrażliwej LRP - bardzo dobry żel. Lubię do niego wracać. Recenzja tutaj.  Polecam.

Krem pod oczy przeznaczony dla skóry suchej RdL - jak narazie mój faworyt, w dodatku kosztuje mniej niż 10zł. Pisałam o nim tutaj.  Polecam.


Płyn micelarny 3w1 z rumiankiem Green Pharmacy - bardzo wydajny! Używałam go ponad pół roku. Całkiem przyjemny, być może jeszcze się na niego skuszę. Recenzja - klik.


Dezodorant do skóry wrażliwej Isana - pojawia się niemal w każdym denku. Bardzo delikatny, za to go lubię. Kupię ponownie.

Odżywka wybielająca miss sporty - jedna z moich ulubionych. Rzeczywiście wybiela paznokcie, pozbywa się żółtego nalotu z paznokci. Na pewno do niej wrócę. Aktualnie testuję coś nowego. Możecie o niej poczytać w poście o odżywkach - klik.


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Lipcowe rewelacje

Gdzie się podział lipiec?! Praca i obowiązki pochłaniają większość mojego czasu. Na przyjemności, w tym bloga, pozostaje go już niewiele. Staram się jednak być na bieżąco i sama pisać coś od czasu do czasu. Dzisiaj przychodzę z ulubionymi kosmetykami lipca. Pokażę, co sprawdziło mi się najlepiej i bez czego nie mogłam się obyć. Zapraszam!

Odżywka nadająca blask 'diamond gloss' NIVEA - jedna z moich pierwszych odżywek do włosów. Miło mi się do niej wraca. Wygładza włosy, nadaje im blask, podkreśla skręt fal i loków. Krótko mówiąc, dyscyplinuje włosy, nie obciążając ich.

Mgiełka wzmacniająca do włosów zniszczonych i wypadających RADICAL - długo się z nią poznawałam zanim zdecydowałam się cokolwiek napisać. Trafiła do ulubieńców. Naprawdę mam wrażenie, że dociąża włosy, wzmacnia je. Wprawdzie nie nadaje włosom połysku (tak jak obiecuje producent), ale wyglądają na zdrowsze, mocniejsze i mniej wypadają.


Krem do cery trądzikowej na dzień BIOLIQ - zachwycam się nim. Odpowiada mojej cerze w 100%. Więcej o nim tutaj.

Antybakteryjny żel do mycia twarzy BIODERMA - jest świetny! Trafił do puli moich ulubionych żeli do oczyszczania skóry z niedoskonałościami. Idealnie matowi. Recenzję znajdziecie tutaj.

Olejek pod prysznic ISANA - jeszcze żaden żel pod prysznic nie sprawdził mi się tak dobrze. Jego zapach wcale nie przypomina mi ryby. Przeciwnie - lubię go. Wydajny, przyjemnie się pieni. Pozostawia skórę czystą, nawilżoną i napiętą.


Maskara Volumix Fiberlast EVELINE - miałam ją już wcześniej i polubiłam. Zaraz po otwarciu nie jest zbyt przyjemna w użytkowaniu. Tusz jest bardzo mokry i odbija się dosłownie wszędzie, ale po 1-2 tygodniach sprawdza się rewelacyjnie. Wydłuża i rozdziela rzęsy, nie skleja ich, nie osypuje się w ciągu dnia i jest tani. Należy uważać na szczoteczkę (silikonowa), ponieważ jest bardzo giętka. Można się do tego przyzwyczaić.


Co Wy polubiłyście w minionym miesiącu?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !





Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...