Kosmetyczne Pudełko POLECA | Odżywcza pomadka z peelingiem SYLVECO

Dziś znów będę polecać, bo to znacznie przyjemniejsze od narzekania. W wakacyjnych nowościach pokazywałam Wam odżywczą pomadkę z peelingiem od Sylveco. W blogosferze dużo się o niej mówi, więc i ja postanowiłam wcisnąć swoje pięć groszy. Jeśli zmagasz się ze spękanymi, przesuszonymi i wrażliwymi ustami - zapraszam do czytania.



OD PRODUCENTA

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciw-utleniacz i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masło roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.

Duży plus za naturalny skład!


Czym jest "wiesiołek dwuletni"

Pospolita roślina o charakterystycznych żółtych kwiatach, wydzielających piękny zapach. Najcenniejszym surowcem są drobne nasiona, z których tłoczy się olej. Olej z wiesiołka zawiera bardzo wartościowe nienasycone kwasy tłuszczowe (omega-6) o właściwościach antyoksydacyjnych. W medycynie ludowej stosowany na różnego rodzaju problemy ze skórą i włosami. Przyspiesza regenerację skóry i jest najbogatszym źródłem witaminy F.

WAŻNOŚĆ: 3 miesiące od otwarcia.

POJEMNOŚĆ: 4,6g.

CENA I DOSTĘPNOŚĆ: do 15zł; apteki, sklepy zielarskie, online.


MOJA OPINIA

Pomadka ma klasyczne opakowanie. Jego jakość jest w porządku, choć przyznam, że mogłoby być lepsze. Szata graficzna bardzo przypadła mi do gustu. Zapach jest wyraźnie wyczuwalny i (dla mnie) przyjemny - cukier trzcinowy. W czasie upałów pomadka lekko się topiła, aktualnie nic się z nią nie dzieje. Kryształki cukru są wyczuwalne i dobrze peelingują usta, nie podrażniając ich. Złuszczanie rzeczywiście jest delikatne, ale skuteczne. Usta stają się przyjemnie gładkie i dobrze nawilżone. Dzięki systematycznemu używaniu, kondycja moich ust znacznie się poprawiła. Pomadka nie podrażniła mi ust, nie wywołała żadnych innych niepożądanych skutków. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to wydajność. Zostało mi jej niewiele, ale używałam jej naprawdę często, co wszystko tłumaczy.

PODSUMOWUJĄC, polecam tę pomadkę wszystkim, którzy zmagają się ze spękanymi ustami, suchymi, odstającymi skórkami, itp. itd. Mnie naprawdę pomogła, dała ukojenie, wygładziła i nawilżyła usta. Pomadkę uważam za jedną z moich najlepszych kosmetycznych inwestycji.



ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Kosmetyczne Pudełko POLECA | L'biotica BIOVAX - intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych

Dziś pierwszy post nowej serii - Kosmetyczne Pudełko POLECA. Skoro piszę Wam o bublach i poświęcam im odrębne posty, to czemu by nie pisać o kosmetykach, które polubiłam i wyjątkowo polecam? Tym samym zaczynam od maseczki do włosów suchych i zniszczonych BIOVAX. Ciekawych zapraszam do dalszego czytania.


Maseczka ma na celu poprawić kondycję naszych zniszczonych włosów. Jej unikalną cechą jest woskowa konsystencja. Zawiera naturalne oleje i ekstrakty, dzięki czemu umożliwia dogłębną regenerację i ochronę włosów. Posiada EKSTRAKT Z  CYNAMONU i MIODU, który silnie nawilża i regeneruje włosy, nadając im połysk i zdrowy wygląd. Naturalny OLEJEK ZE SŁODKICH MIGDAŁÓW zmiękcza i wygładza włosy oraz łagodzi podrażnienia skóry. EKSTRAKT Z HENNY ułatwia aktywnym składnikom wnikanie do wnętrza włosa i jego cebulki.

Producent zapewnia nas, że maseczka nie zawiera SLS, SLES, PARABENÓW, GLIKOLU PROPYLENOWEGO. Receptura BIOVAX została oparta o naturalne i bezpieczne substancje aktywne.


Jakie efekty obiecuje nam producent?

  • nawilżone, intensywnie zregenerowane włosy,
  • zadbane, nierozdwojone końcówki,
  • zmniejsza łamliwość,
  • jedwabista miękkość i połysk.
Sposób użycia i skład:



Moja opinia:

Maseczka ma dość intensywny, mocny zapach, który nie każdemu może przypaść do gustu. Konsystencja typowa maskom - raczej zwarta, nie spływa z dłoni, czy z włosów. Opakowanie 250ml jest dobrze wykonane, wieczko na zatrzask, co moim zdaniem jest plusem. Nie muszę się 'bawić' z zakręcaniem. Maseczki używam 1-2 razy w tygodniu. Zwykle nakładam ją jednak na dłużej niż 15 minut, na głowę zakładam czepek i owijam ręcznikiem. Przejdźmy do działania. Skóra głowy jest po niej widocznie oczyszczona. Myślę, że dzięki niej pozbyłam się resztek łupieżu, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Zaznaczę jeszcze, że po nałożeniu, jak i w trakcie trzymania - skóra głowy nie swędzi, nie piecze, ani nie występują żadne inne reakcje alergiczne. Spłukiwanie maski jest bardzo szybkie, tak jakby niemal całość wchłonęły włosy. Nie są one śliskie (jak po niektórych maskach), a gładkie niczym tafla. Bardzo dobrze się rozczesują. Przejdźmy do efektów. Przy systematycznym używaniu kondycja moich włosów jest o niebo lepsza! Przede wszystkim włosy przestały się brzydko puszyć i elektryzować. Końcówki włosów nie rozdwajają się. Włosy są bardziej miękkie w dotyku i błyszczące. Zapach maski delikatnie utrzymuje się na włosach, co bardzo mi się podoba. Krótko mówiąc, włosy naprawdę są widocznie zregenerowane i nawilżone. 


PODSUMOWUJĄC:

PLUSY:

  • widocznie regeneruje włosy
  • nawilża i zmiękcza
  • włosy wyglądają zdrowiej, błyszczą,
  • oczyszcza skórę głowy (dla mnie to największe i najlepsze zaskoczenie tej maseczki),
  • końcówki nie rozdwajają się,
  • włosy nie są łamliwe, nie puszą się,
  • tania
+/- zapach


Znacie tę maseczkę?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Coś nowego | Sierpień '15

Czas na podsumowanie sierpniowych nowości. Mam nadzieję, że sukcesywnie uda mi się dodawać recenzje i inne posty. Póki co, zapraszam Was na mały wstęp tego, o czym będę pisać na blogu już niebawem.


Marka 'evree' wypuściła ostatnio sporo nowości. Skusiłam się na płyn micelarny do demakijażu twarzy, z ekstraktem z magnolii i kompleksem normalizującym. Łagodnie oczyszcza i koi skórę, nawilża i tonizuje. Przeznaczony do skóry mieszanej i normalnej. Ma dość mocny, intensywny zapach, więc zastanawiam się, jak sprawdzi się do demakijażu oczu. Producent pisze, że nadaje się do demakijażu twarzy, ust oraz oczu. Bez parabenów, silikonów, parafiny i olejów mineralnych. Za 300ml zapłaciłam 11zł.

Woda termalna na stałe wpisała się w moją codzienną pielęgnację. Ponownie sięgnęłam po Uriage Eau Thermale. Wcześniej miałam wersje z inną szatą graficzną. Mam nadzieję, że jej działanie nie uległo zmianie. Pisałam o niej tutaj.   Dostępna w Super-Pharm w cenie 15zł / 150ml.


Super Power Mezo Serum z Bielendy skradło moje serce około rok temu - recenzja. Niedawno do sprzedaży weszła aktywna maska korygująca i od razu chciałam ją wypróbować. Nakładamy na noc cienką warstwę, 2-3 razy w tygodniu, nie zmywamy. Ma bardzo podobny zapach do serum, nawet nieco ładniejszy, wyczuwam w nim delikatniejsze nuty. Użyłam jej narazie dwa razy i jestem zadowolona z efektów. Znajdziecie ją np. w wybranych Rossmannach, w cenie ok. 24zł za 50ml.


Podobnie, jak wodę termalną, lubię mieć przy sobie suchy szampon. Już jakiś czas temu przerzuciłam się z Isany na batiste. Poprzednio miałam go o zapachu kwiatowym - cudowny! Ten, floral & flirty blush, nie przypadł mi tak do gustu. Jednak działanie wciąż jest to samo, bardzo dobre. Znajdziecie go np. w Hebe za około 15zł / 200ml.


Nowy podkład, który od dawna chciałam wypróbować - Bourjois healthy mix, w kolorze 51 Light vanilla. Aktualnie mam mało niedoskonałości, muszę jedynie wyrównać koloryt cery. I w tym podkład sprawdza się bardzo dobrze. Do tego, w ogóle nie widać go na twarzy. Zakupiony w drogerii internetowej ezebra.pl, cena to około 32zł.


Od czasu do czasu sięgam po prostownicę i suszarkę do włosów, dlatego termoochronę uważam za konieczną. Mgiełkę chroniącą włosy przed działaniem wysokiej temperatury polubiłam na tyle, by kupić ją ponownie. Uważam, że moje włosy dzięki niej wyglądają lepiej. Jest bardzo wydajna, dostaniecie ją za ok. 8zł.


Sierpniowe upały dawały w kość, dlatego potrzebowałam czegoś typowo ochronnego. Sięgnęłam po słynny bloker z ziaji i nie zawiodłam się. Jest delikatny, a zarazem skutecznie chroni. Myślę, że pozostanie ze mną na dłużej. Kupiłam go w sklepie 'ziaja' za około 7zł / 60ml.


Ostatnio mam małego fioła na punkcie pielęgnacji włosów. Kupiłam dwie maski, a na oku mam kolejne, które baaaardzo chcę wypróbować. Obu używam systematycznie i jestem zadowolona. Trochę więcej pisałam o nich w poście na temat pielęgnacji włosów - klik.


I na koniec - mój niezbędnik pod prysznic. Ulubiony ostatnio olejek pod prysznic Isana i peeling myjący od Joanny. Tym razem wróciłam do zapachu czarnej porzeczki. Uwielbiam go!

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Moja opinia - recenzje zużytych produktów | 1

W tym miesiącu zużyłam mniej produktów niż zwykle. Pewnie dlatego, że nie miałam zbyt wiele czasu na przyjemności i uciechy. Postaram się o każdym napisać konkretnie, żebyście wiedziały, czy jest wart uwagi. Zapraszam! ;-)


Head & shoulders - szampon przeciwłupieżowy, 'ocean energy'. Nadaje włosom energię i witalność. Pachnie bardzo przyjemnie, odświeżająco, lekko mentolowo. Po użyciu skóra głowa jest jakby 'schłodzona'. Dobrze oczyszcza, usuwa łupież i jest bardzo wydajny. Nie zauważyłam, żeby włosy wyglądały po nim jakoś cudownie, ale też nie działo się nic złego. Prezentowały się po prostu dobrze.

Alterra, emulsja oczyszczająca - granat BIO - ładny zapach, kremowa konsystencja. Emulsja nie pieni się, jednak jest wydajna, wystarczy mała ilość, aby umyć twarz. Nie podrażniała, nie uczula, nie spowodowała wysypu nieprzyjaciół, utrzymywała odpowiedni poziom nawilżenia. Jeśli nie masz większych problemów z cerą, warto wypróbować.

Isana, olejek pod prysznic - ostatnio to mój faworyt, w dodatku kosztuje tylko 6zł. Przyjemnie nawilża i pielęgnuję skórę. Odpowiednio się pieni. Zapach jest ładny, choć wiadomo, że jest to kwestia indywidualna. Wydajny. Szczerze polecam go wypróbować. 

Joanna Naturia, peeling myjący z gruszką, wygładzający - przepiękny zapach, wydajność średnia. Dla mnie to odpowiedni 'zdzierak', nie za mocny. Sprawdza się na mojej skłonnej do pajączków skórze. Małe opakowanie świetnie sprawdza się w podróży.


Bielenda, zmywacz bezacetonowy witaminowy z B5 i olejem sojowym - dobrze zmywał, nawet nie cuchnął aż tak bardzo. Niestety okazał się być mało wydajny i zniknął w oka mgnieniu.

Marion Termoochrona - mgiełka chroniąca włosy przed działaniem wysokiej temperatury - narazie nie mam zamiaru próbować niczego innego, ponieważ ta mgiełka świetnie mi się sprawdza, w dodatku jest tania. Po jej użyciu widzę wyraźną różnicę, kiedy prostuję włosy. Wyglądają lepiej, zdrowiej, bardziej się błyszczą i ładnie pachną. 

Avon Infinite Moment - bardzo ładny zapach. Niestety były mało wydajne i krótko utrzymywały się na skórze.


Alterra - krem pod oczy winogrona i biała herbata - z zamierzenia przeznaczony jest do suchej skóry wokół oczu, czyli dokładnie takiej, jak moja. Niestety nie sprawdził mi się - słabiutko nawilża. Nada się dla osób, które nie mają problemów ze skórą wokół oczu, a chcą ją dodatkowo wypielęgnować. Pisałam o nim recenzję - klik.

Bielenda Złoto & Diamenty - luksusowy krem aktywnie liftingujący pod oczy - rewelacyjny! Odziedziczyłam go po mamie i byłam zachwycona. Pewnie dlatego, że przeznaczony jest dla kobiet 40+. Idealnie pielęgnował skórę pod oczami - nawilżał, wygładzał drobne pierwsze zmarszczki. Świetnie sprawdzał się też na dzień, pod makijaż. Żaden korektor nie rolował się. Niestety nie mogę go już nigdzie znaleźć, może któraś z Was widziała?

A jak tam Wasze zużycia?

ZAPRASZAM NA FB: K L I K !

Ulubieni w sierpniu '15 | Minirecenzje

Sierpień przepadł nie wiadomo jak i kiedy. Z upragnieniem czekam na urlop, dlatego nie żałuję, że najcieplejsze miesiące już za nami. Dziś zapraszam Was na małe zestawienie ulubionych kosmetyków minionego miesiąca. 

PIELĘGNACJA 

Moja pielęgnacja twarzy była od zawsze dosyć złożona. Głównie ze względu na to, że borykałam się z mnóstwem niedoskonałości. Od niedawna moja cera ma lepszy okres, przez co mogę sobie darować pewną część kosmetyków, których dotąd używałam. No i znalazłam duet idealny. Płyn do higieny intymnej z aloesem 'Facelle' świetnie sprawdza się do mycia twarzy. Ten sposób polecała mi, już jakiś czas temu, znajoma kosmetolog. Bardzo dużo naczytałam się też na wszelkich forach. Bo tak na chłopski rozum - skoro płyn jest przeznaczony do pielęgnacji delikatnych okolic intymnych, to naszej twarzy nie powinien wyrządzić krzywdy. I tak też stało się u mnie.
Płyn jest wyjątkowo delikatny, nie zawiera mydła. Nadaje się do mycia całego ciała. Ma przyjemny (moim zdaniem) zapach - kwaśny, wyczuwam w nim aloes i rabarbar. Dobrze zmywa makijaż, a także oczyszcza twarz. Nie podrażnia, nie wywołał żadnego uczulenia, pieczenia czy szczypania. Lekko się pieni, nie potrzeba go dużo, jest wydajny. Podczas jego używania nie zmagam się z żadnymi przesuszeniami skóry. Przeciwnie - moja buzia dawno nie wyglądała tak dobrze. Używam go razem z gąbką do demakijażu 'Calypso', która jest wprost rewelacyjna. Dogłębnie oczyszcza, a cały proces trwa bardzo krótko. 


Po dokładnym oczyszczeniu czas na krem. W minionym miesiącu do łask powrócił sławny Effaclar Duo [+] 'La Roche-Posay'. W lipcu jakoś mi nie odpowiadał i nie byłam zadowolona z efektów. Natomiast w sierpniu zupełnie odwrotnie - wszelkie wykwity szybko się goiły, a podskórne grudki zniknęły. Do tego nie powoduje wysuszenia skóry. Na blogu pisałam już o nim wielokrotnie.


Oliwkową wodę tonizującą z witaminą C recenzowałam Wam już tutaj. W czasie ostatnich upałów była mi bardzo przydatna. Lubię nią spryskać skończony makijaż, aby 'zebrać mat'. I nie powoduje to przebarwień. Ponadto odświeża, daje ukojenie, więc faktycznie robi, co ma robić.

MAKIJAŻ

W upały starałam się nakładać na twarz jak najmniej produktów kolorowych. Niestety moja cera nie jest na tyle ładna, abym mogła zrezygnować z podkładu. W minionym miesiącu nie polubiłam żadnego nowego. Używam wciąż kremu BB 'Under Twenty' (recenzja) oraz podkładu All matt plus 'Catrice' - klik. Przybyło mi też coś nowego, ale o tym w następnym poście. 
Do nakładania podkładu upodobałam sobie nowy pędzel 'Zoeva' 104 Buffer, czyli pędzel typu 'flat top'. Dokładnie i szybko rozprowadza produkt na twarzy, nie tworząc smug. Póki co nie zauważyłam, żeby gubił włosie. Czyszczenie go również jest łatwe i przyjemne. W tym celu używam zwykłego szarego mydła. Drugim pędzlem, który przypadł i do gustu jest 126 Luxe cheek finish 'Zoeva', czyli pędzel do różu. Jest świetny, dzięki niemu na nowo polubiłam nakładać róż. Na zdjęciu może wyglądać na nieco rozcapierzony, ale to dlatego, że był jeszcze mokry, kiedy robiłam zdjęcia.


I mój letni niezbędnik, czyli kolorówka, której używałam najczęściej w minionym miesiącu. Róż do policzków Defining Blush 'Catrice' w kolorze 080 Sunrose Avenue. Nie dajcie się zwieść temu delikatnemu kolorowi, róż jest bardzo dobrze napigmentowany. 
Na wieczorne wyjścia upodobałam sobie cień w kredce Fabulous Eyes 'miss sporty' w kolorze 160 Peanut Butter. Sprawdza się bardzo dobrze, zarówno na górnej, jak i tylko na dolnej powiece. Trwałość jest nie najgorsza, z bazą nienaganna. Delikatnie połyskuje, dlatego moim zdaniem idealnie wpisuje się w aktualną aurę. 
Makijaż brwi starałam się ograniczać do minimum. Polubiłam żel do brwi 'Catrice', który dyscyplinuje brwi i wypełnia drobne ubytki. 


Na koniec coś, co musiało znaleźć się w ulubieńcach. Odżywcza pomadka z peelingiem 'Sylveco', przeznaczona do regeneracji ust spękanych, przesuszonych, wrażliwych. Krótko mówiąc: rewelacja! Peelinguje usta, nawilża, odżywia. Stają się gładkie, miękkie, a suche skórki zniknęły. Ma ładny zapach. To jeden spośród kosmetyków, które warto, a nawet trzeba wypróbować!

A co Wy polubiłyście w minionym miesiącu?


ZAPRASZAM NA FB: K L I K !


Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...