PUDER RYŻOWY | ecocera

Aktualnie na rynku znajdziemy całe mnóstwo pudrów, które mają za zadanie utrwalić nasz makijaż. Każda z nas chce jak najlepiej wyglądać w ciągu dnia. Najlepiej, aby nasz makijaż utrzymywał się na skórze nieskazitelnie przez wiele godzin, prawda? Niestety wiele z nas posiada tłustą cerę i boryka się z nadmiernym błyszczeniem. Moja osoba też należy do tego grona. Dzisiaj recenzuję Wam puder ryżowy, który z założenia powinien dopomóc nam w tej kwestii. 



Puder ryżowy stosowany jest w kosmetyce od wieków. Znany i stosowany był już w starożytnej medycynie ajuwerdyjskiej jako specyfik łagodzący stany zapalne skóry. Jest jednym z sekretów pięknych i zawsze młodych Azjatek, ceniących jego doskonałe właściwości, Wygładza cerę, nadając jej aksamitną i jedwabistą gładkość. Wchłania nadmiar sebum długotrwale matując cerę oraz zapewniając jej piękny i zdrowy wygląd przez wiele godzin. W momencie zetknięcia ze skórą biały kolor pudru stapia się idealnie z kolorytem cery. Stosowany jako fixer utrwala makijaż na cały dzień sprawiając, że warz wygląda promieniście i zdrowo nawet w 16 godzin po nałożeniu podkładu i różu. Produkt przeznaczony zarówno do profesjonalnego jak i codziennego użytku, niezbędnik każdego wizażysty. Transparentny, hipoalergiczny, nie zawiera szkodliwych parabenów ani zatykającego pory talku. Szczególnie polecany do cery mieszanej i tłustej. 

Właściwości:

  • produkt hipoalergiczny, bez parabenów, bez talku,
  • fixer - przedłuża trwałość makijażu do 16h,
  • puder ryżowy to jeden z najsilniejszych absorbentów sebum,
  • nadaje cerze aksamitną, jedwabistą gładkość,
  • nie zatyka porów, daje ultranaturalny efekt,
  • niezwykle łatwy w aplikacji, stapia się z kolorytem skóry,
  • delikatny, transparentny, lekki.
Skład:



Opakowanie: plastikowy, zakręcany słoiczek z sitkiem o pojemności 15g. Ważny przez 12 miesięcy od otwarcia. Nakrętka jest niestety luźno osadzona, łatwo się odkręca. Często mi się to zdarzało w kosmetyczce.

Zapach: perfumowany, lekko wyczuwalny. Wg mnie przyjemny, nie utrzymuje się na skórze. Nie jest drażliwy.

Cena i dostępność: ok. 15zł w drogeriach internetowych. Mój kupiłam na stronie www.ekobieca.pl.

Moja opinia: Do pudru dołączona jest gąbeczka. Niestety jest ona zbyt sztuczna i po pierwszym umyciu stała się dziwnie lepka i trafiła do kosza. Do nakładania tego pudru polecam duży pędzel. Puder bez problemu aplikuje się na twarz. Jest drobniutko zmielony, z łatwością wtapia się w skórę. Jak każdy puder - będzie podkreślał suche skórki, jeśli nasza skóra jest przesuszona, czy nieprawidłowo pielęgnowana. Nie bieli skóry, ale może nieco rozjaśnić nam podkład (przy większej ilości), co moim zdaniem jest przydatne, jeśli trafi nam się za ciemny podkład, a innego brak pod ręką. Czy matowi skórę na 16 godzin? Nie mam zamiaru tego sprawdzać. : ) Skutecznie pochłania nadmiar sebum, pozostawia skórę jedwabiście gładką, bardzo przyjemną w dotyku. Nakładając makijaż ok. 9-10 rano mam spokój z błyszczeniem do 15-16 popołudniu, czasem nawet dłużej - wszystko zależy od intensywności dnia, pogody etc. W ciągu dnia puder bardzo fajnie wżera się w skórę. Hamuje błyszczenie, a skóra wygląda naturalnie. Na twarzy nie dostrzegamy efektu maski czy nachalnej tapety. Później skóra lekko się błyszczy, ale dla mnie wciąż jest to w miarę naturalny i zdrowy efekt. Jak na puder, który ma za zadanie trzymać sebum pod kontrolą, jest naprawdę lekki i delikatny. Nie zatyka porów. Żadne dodatkowe niedoskonałości nie pojawiły się na mojej twarzy. 


Podsumowując:

Wady:
- nieprzydatny, kiepskiej jakości gąbeczka,
- nakrętka lubi się samoistnie odkręcać,

+/- będzie podkreślać suche skórki przy suchej/źle wypielęgnowanej cerze,

Zalety:
+ pochłania nadmiar sebum,
+ skutecznie matuje,
+ na twarzy wygląda naturalnie,
+ lekki i delikatny,
+ pozostawia skórę gładką w dotyku,
+ z pewnością wydajny, niewielka ilość wystarcza na jedno użycie (stosuję go od ok. 2 m-cy i nie widzę żadnego zużycia),
+ transparentny (a więc sprawdzi się do niemal każdego makijażu),
+ hipoalergiczny, bez parabenów i talku,
+ nie zatyka porów,
+ duża pojemność i niska cena,
+ produkt polski.


Polecam! : )

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Promocyjne nowości | MINI HAUL

W listopadzie drogerie uraczyły nas mnóstwem obniżek i promocji. Osobiście nie zamierzałam szaleć i kupiłam tylko to, co zaplanowałam i czego potrzebuję. Jeśli jesteście ciekawe, zostańcie ze mną. : )


Zapragnęłam duetu L'OREAL - podkład true match (nowa wersja) w kolorze 1N, czyli najjaśniejszy neutralny oraz korektor perfect match, kryjący niedoskonałości cery w kolorze 1 Ivory - najjaśniejszym. Oba produkty mają żółte tony i w sam raz nadają się dla bladolicych. 


Lovely Sculpting Powder - paleta trzech pudrów, które zmieszczą się w każdej kosmetyczce. Mamy tu bronzer, który na palcu wydaje się ciepły, trochę pomarańczowy, ale na policzkach wygląda w porządku. Oprócz tego znajdziemy tu typowy matowy puder do wykończenia makijażu oraz wg producenta rozświetlacz, który kolorem przypomina róż. Powiedzmy, że to takie 2w1. : ) Jego wykończenie przypadło mi do gustu. Paleta wędruje do mojej mamy, ale pewnie będę ją podkradać, więc jeszcze o niej wspomnę.


Prasowany rozświetlacz od Wibo ROYAL SHIMMER, polecany przez Paulinę Krupińską. To już mój drugi rozświetlacz tej marki i przyznaję, że podoba mi się jeszcze bardziej od poprzednika. Ma zdecydowanie złote wykończenie i króluje na policzkach! 


Do koszyka wpadły też dwa cienie Astor Colorwaves Mono, które moim skromnym zdaniem są absolutnie przepiękne. Producent obiecuje nam trwałość do 8h. Dla większej intensywności koloru mogą być też aplikowane na mokro. Ich wykończenie sprawie wrażenie mokrego, foliowego, nie ma tu nachalnych drobin brokatu. Na żywo prezentują się obłędnie. One również zostają z moją mamą. :)


 Jaśniejszy kolor to Sunny Gold [800], a ciemniejszy Precious Bronze [120].


Na koniec coś bez czego nie mogę się obyć, a właściwie moje usta. Pomadki ochronne! Tradycyjnie już sięgnęłam po pomadkę z ISANA, intensywnie regenerująca pielęgnacja z pantenolem i witaminą E. Natomiast pierwszy raz będę używać softlips od Perfecta o zapachu świeżej mięty oraz OEPAROL - ochronna pomadka do ust z filtrami UVA/UVB o bardzo przyjemnym zapachu.



                                            
ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Pozbądź się trądziku: KWAS MIGDAŁOWY pH 1.9 | Biocosmetics - MOJA OPINIA

Jakiś czas temu kupiłam swój pierwszy kwas o wyższym stężeniu. Postawiłam na migdałowy, ponieważ tylko z nim miałam dotąd do czynienia. Na blogu możecie poczytać o serum i toniku od Bielendy, właśnie z kwasem migdałowym, które postawiły moją cerę na nogi. Jeśli jesteście ciekawi, jak sprawdziło się u mnie wyższe stężenie, zapraszam. : )

Wybrałam roztwór kwasu migdałowego i kwasu kojowego pH 1.9, mieszanina kwasów 40%.  Na początek troszkę o tych właśnie kwasach.

Kwas migdałowy jest otrzymywanym z migdałów alfa-hydroksykwasem (AHA). Peeling chemiczny, wykonany z jego użyciem, charakteryzuje brak pieczenia i zaczerwienienia. Pojawiające się łuszczenie jest delikatne i łatwe do ukrycia dzięki kosmetykom nawilżającym. Kwas migdałowy, jako jedyny z kwasów nie jest fotouczulający, co oznacza, że możemy go używać przez cały rok (również latem).

Kwas kojowy jest stosowany w produktach do usuwania przebarwień skóry. Oprócz właściwości depigmentacyjnych wykazuje także działanie antybakteryjne oraz zapobiega powstawaniu wolnych rodników. Preparaty zawierające ten składnik nie tylko rozjaśniają przebarwienia, ale działają też przeciwzmarszczkowo i nawilżająco. Najczęściej jest stosowany w stężeniach od 3% do 5%. 


W czym nam dopomoże?
  • złuszcza naskórek
  • zmiękcza i wygładza
  • spłyca blizny i ślady potrądzikowe
  • redukuje drobne i głębsze zmarszczki

Wskazania do zastosowania kwasu:

  • Pigmentacja (piegi, ostuda - melasma, plamy soczewicowate, przebarwienia pozapalne)
  • Cera łojotokowa
  • Plamy starcze, plamy potrądzikowe, przebarwienia po lekach hormonalnych
  • Redukcja drobnych i głębszych zmarszczek
  • Chęć odmłodzenia
  • Spłycenie blizn
  • Zapobieganie starzeniu się skóry
  • Zmiękczenie i wygładzenie skóry
  • Poprawa barwy i faktury skóry
  • Trądzik grudkowo-krostkowy, zaskórniki, rozszerzone pory
  • Suchość skóry w przebiegu zmian chorobowych
  • Ślady potrądzikowe
  • Zmiany wywołane przez czynniki środowiskowe (tytoń, zanieczyszczenia)
  • Akantozy naskórka wywołanej nadmierną ekspozycją na promieniowanie UV (po wakacjach, u osób nadużywających solarium)

Przeciwwskazania:

  • Opryszczka
  • Zapalenie tkanki łącznej
  • Ciąża i karmienie piersią
  • Skłonność do powstawania bliznowców
  • Duża ilość znamion melanocytowych
  • Leczenie retinoidami w ciągu ostatnich 6 miesięcy
  • AZS
  • Nadwrażliwość na składniki preparatu
  • Mechaniczne podrażnienia skóry


Opakowanie: plastikowa buteleczka o pojemności 7ml. Odłamujemy czubek, aby produkt mógł się wydostać. Do tego szczelna zatyczka. Nigdy nic mi się nie wylało, a brałam go ze sobą na wyjazdy.

Zapach i konsystencja: zapach jest lekko wyczuwalny, ale nie potrafię go do niczego przyrównać, raczej taki apteczny. Konsystencja wodnista, trochę lepka.

Skład: Propylene Glycol, Mandelic Acid, Kojic Acid, Imidazolidinyl Urea, Aqua.

Sposób użycia:

1) Dokładnie umyj twarz, a okolice oczu i ust zabezpiecz tłustym kremem. Jeśli masz rozszerzone naczynka, te miejsca także pokryj tłustym kremem. (ja używałam tradycyjnego kremu NIVEA).

2) Skórę możesz przetrzeć płatkami kosmetycznymi nasączonymi tonikiem lub spirytusem, dla mocniejszego działania kwasu (ja nie próbowałam). Kwas nanieś opuszkami palców na osuszoną skórę. Jeśli Twoja skóra jest grubsza, tłusta (czyli taka jak moja) połóż grubszą warstwę, a jeśli sucha, cienka - cieńszą. Czym grubsza warstwa kwasu, tym działanie jest intensywniejsze.

3) Preparat pozostaw na skórze 14 minut, przy skórze wrażliwej 7 minut.

4) Po zmyciu nałożyć preparat nawilżający.

Zabieg można stosować 1-2 razy w tygodniu w serii od 3 do 6 zabiegów.

Dostępność: głównie online. Kupiłam go w drogerii internetowej ekobieca.pl w cenie 23zł.


Moja opinia

Kwasu używałam 2 razy w tygodniu przez 3 tygodnie. W dzień zabiegu (przeważnie, jeśli nie zapomniałam) rano fundowałam sobie delikatny peeling, a twarz myłam tylko wodą bądź płynem do higieny intymnej facelle, żeby nie podrażnić skóry. Sam kwas nakładałam pod wieczór. W moim przypadku była to grubsza warstwa na czas 14 minut. Czasem wmasowywałam produkt opuszkami palców przez kilka minut, dla lepszego efektu. Podczas trzymania kwasu skóra była bardziej napięta, minimalnie zaczerwieniona, po kilku minutach wytwarzało się ciepło - nic uciążliwego. Należy pamiętać, aby nie nakładać go  na twarz, jeśli mamy jakieś rozdrapane ranki czy świeżo maltretowane niedoskonałości. Kwas zmywałam wodą / wodą z szarym mydłem, dokładnie osuszałam i nakładałam krem nawilżający (Iwostin Purritin - krem przywracający nawilżenie). Po całym zabiegu buzia była bardzo gładka, wrażliwa i tak jakby 'naruszona'. Chodzi mi głównie o to, że koloryt był nierówny. Było widać, że coś się tam zadziało. Przez następne 2 dni twarz wciąż myłam płynem facelle i smarowałam tylko kremem przywracającym nawilżenie. 

Efekty

Rano koloryt skóry był już bardziej wyrównany (ja generalnie mam z tym problemem). Skóra była bardzo gładka i jędrna. 

Jakie efekty widzę po całej serii zabiegów?
  • Przede wszystkim diametralna poprawa struktury skóry - wygładziła się, a pory są zwężone.
  • Skóra jest jaśniejsza, jędrniejsza, gładka.
  • W ciągu 2 dni po zabiegu wyskakiwały mi niedoskonałości, które czaiły się gdzieś pod skórą, następnie wszystko ładnie i szybko się goiło. Nie miałam problemu z łuszczeniem się skóry. Było to minimalne - troszkę na nosie, brodzie i środku czoła, czyli tam, gdzie najczęściej pojawiały mi się niedoskonałości.
  • Przestałam mieć problem z trądzikiem na co dzień. Moja skóra wygląda naprawdę dobrze, jak na to, co zdążyła przejść. Drobne niedoskonałości pojawiają mi się już tylko przed menstruacją.
  • Z mojej twarzy zniknęły wszystkie przebarwienia potrądzikowe, także te starsze, z którymi nie radziły sobie słabsze kosmetyki. 
Podsumowując

Jestem bardzo zadowolona z działania tego kwasu. Najbardziej cieszy mnie ładniejsza struktura skóry, zmniejszone pory, rozjaśnienie skóry oraz to, że nie budzę się rano z nowymi nieprzyjaciółmi. Taki stan skóry utrzymuje mi się już ponad 2 miesiące. Kwas polecam każdemu, kto ma podobne problemy skórne i nie boi się samodzielnie go wypróbować. Z założenia jest to kwas do użytku profesjonalnego.

Polecam!

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Moja opinia - recenzje zużytych produktów | 3

Bardzo nie lubię przetrzymywać pustych opakowań, dlatego kiedy zauważyłam, że mój woreczek ze zużyciami jest zapełniony, postanowiłam wpaść z nowym postem. Seria 'Moja opinia' przypadła mi do gustu, ponieważ w jednym wpisie mogę Wam polecić kilka kosmetyków bądź przestrzec przed ich kupnem. Jak będzie dzisiaj? Zapraszam do czytania! : )

NIVEA hawaii flower & oil, żel pod prysznic z perełkami olejku, o zapachu hawajskich kwiatów - ma przepiękny, orzeźwiający zapach - aż nie chce się wychodzić spod prysznica. Dobrze się pienił, był wydajny. Przyjemnie otulał skórę, wygładzał, nawilżał, zmiękczał skórę. Sama rozkosz. Chętnie wypróbuję też inne wersje.

Venus pianka do golenia, z wit. E i ekstraktem z żurawiny - pianka jak pianka - była pomocna przy depilacji, zapobiegała podrażnieniom. Niestety zapach żurawiny był bardzo sztuczny. Nie wrócę do niej.


Schwarzkopf GLISS KUR, szampon ULTIMATE REPAIR do włosów bardzo zniszczonych, suchych. Zawiera formułę z potrójnie skoncentrowanym kompleksem z płynną keratyną. Zużyłam kilka opakowań tego szamponu. Lubię jego zapach i to, co robi z moimi włosami. Przede wszystkim dobrze je oczyszcza, ale też dodaje blasku i ładnie podkreśla skręt fal i loków. Na pewno będę do niego wracać.

Schwarzkopf GLISS KUR, 1-minutowa odżywka do włosów matowych, trudnych do ułożenia. Miniaturkę kupiłam na wyjazd w góry. Bardzo fajnie mi się sprawdziła, poza tym zajmowała mało miejsca. Polecam takie rozwiązanie. Zarówno odżywki, jak i szamponu z tej serii, używałam wiele razy i zawsze byłam zadowolona. Zmiękcza włosy, które stają się mniej oporne, np. na rozczesywanie. Ładnie wyglądają, nie puszą się, połyskują i przyjemnie pachną. Polecam.


Rival de Loop CLEAN & CARE, płyn do demakijażu oczu z olejkiem - przeznaczony dla każdego rodzaju skóry, ma usuwać również makijaż wodoodporny. Tego akurat nie sprawdziłam, ponieważ nie używam tuszu wodoodpornego. Kupiony także na wyjazd. Byłam zaskoczona jego działaniem. Skutecznie usuwał makijaż oczu. Był delikatny - oczy nie piekły, nie łzawiły, nie były podrażnione. Po niektórych płynach z niżej półki, jeszcze rano zostawała mi odrobina tuszu w kącikach, albo na dolnej powiece. Ten zmywał makijaż w 100%. Muszę sprawdzić, czy występuje w wersji pełnowymiarowej. Polecam.

Bielenda SUPER POWER MEZO TONIK, aktywny tonik korygujący - polubiłam go, w duecie z serum tej serii sprawdzał się bardzo dobrze. Będę do niego wracać. Pełną recenzję znajdziecie tutaj.


IWOSTIN PURRITIN, aktywny krem eliminujący niedoskonałości - krem przeznaczony dla skóry tłustej, skłonnej do zmian trądzikowych. Jego głównym zadaniem jest redukcja zmian trądzikowych, z czym świetnie sobie radzi. Łagodzi wszelkie zmiany trądzikowe, sprawia, że goją się znacznie szybciej. Zapobiega powstawaniu nowych, nawilża skórę. Nie zgodzę się jedynie, co do działania matującego, bo moim zdaniem takiego nie wykazuje. Jednak nie jest to dla mnie specjalnie ważne. Ma bardzo przyjemny zapach, który odstaje od reszty produktów z tej serii, ale na plus. Opakowanie zużyłam zaledwie w 2 tygodnie. Producent zaleca stosowanie codziennie rano, jednak ja używałam też wieczorem. Na pewno sprawię sobie kolejną tubkę. Polecam.


ISANA MED ultra sensitiv - mój ulubiony dezodorant w sprayu. Jest łagodny, ma śliczny delikatny zapach i skutecznie chroni. Pewnie będzie niewystarczający dla osób, które mają duży problem z potliwością.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

3 x TAK | Rival de Loop, Bielenda, Eveline

Dziś przychodzę z trzema produktami, które bardzo dobrze mi się sprawdzają i chcę je Wam polecić. Mam nadzieję, że recenzje okażą się dla kogoś przydatne. Tego typu posty są zdecydowanie przyjemniejsze od bubli kosmetycznych, których (swoją drogą) też mi się kilka zebrało i wkrótce o nich napiszę. 

Rival de Loop, Clean & Care, tonik pielęgnacyjny do twarzy

Świetny tonik w niskiej cenie (ok. 5zł). Jego zaletą jest krótki skład, w którym brak alkoholu. Tonik przyjemnie odświeża skórę. Sprawia, że staje się gładka i pozbawiona zanieczyszczeń, ukojona. W żaden sposób nie podrażnia. Przeznaczony jest dla skóry suchej i wrażliwej, ale równie dobrze sprawdza się przy mieszanej. Jest bezzapachowy, nie zawiera parabenów, silikonów. Wydajny.


Bielenda, SUPER POWER MEZO MASK, aktywna maska korygująca na noc

To już trzeci produkt z tej serii, który jest mi dane testować i nim także jestem zachwycona. Maska przeznaczona jest do cery z niedoskonałościami, pielęgnuje naszą skórę w nocy. Zawiera 10% kwas migdałowy + kwas laktobionowy + witamina B3. Konsystencja maski jest żelowa, a zapach podobny do reszty produktów z serii, czyli perfumowany; dla mnie przyjemny. 

Aktywna maska korygująca o żelowej konsystencji Bielenda Skin Clinic Professional Super Power Sleeping Mezo Mask skutecznie podnosi jakość cery z niedoskonałościami – mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Skutecznie eksfoliuje, zmniejsza widoczność porów, redukuje błyszczenie i zaczerwienienie cery, dodaje blasku. Poprawia jędrność, nawilżenie oraz koloryt skóry, wygładza zmarszczki.

Na noc nakładamy cienką warstwę maski na twarz, omijając okolice oczu i ust. Stosować 1-3 razy w tygodniu, w zależności od stopnia wrażliwości naszej cery.

Przede wszystkim należy uważać, aby nie przesadzić z ilością jaką nakładamy na twarz. Jeśli nałożymy jej za dużo buzia będzie się nieprzyjemnie kleić do poduszki. Cienka warstwa w zupełności wystarczy. Po nałożeniu maksi nie czuję żadnego dokuczliwego dyskomfortu. Twarz jest leciutko napięta i przez chwilę trochę się klei (aż do wchłonięcia maski). Rano buzia nie świeci się, a jest przyjemnie gładka, nawilżona i jędrna. Po prostu przyjemna w dotyku. Niedoskonałości stają się mniejsze. Podobnie jak serum, polecam ten produkt wszystkim osobom z problemową cerą. Cena: ok. 25zł.

SUPER POWER MEZO SERUM - klik.

SUPER POWER MEZO TONIK - klik.




Eveline 6w1 Care & Colour, odżywka do paznokci nadająca kolor

Receptura odżywki ma wnikać w strukturę płytki, zregenerować ją i odbudować. Zabezpiecza przed pękaniem, łamaniem i rozdwajaniem paznokci. Ja posiadam wersję w kolorze NUDE. Czytałam na jej temat sporo negatywnych opinii, z którymi się nie zgadzam. Ta odżywka jest pierwszą, spośród wszystkich, które oferuje Eveline, która pozytywnie wpływa na moje paznokcie. Jeszcze niedawno miałam ogromny problem z łamaniem i rozdwajaniem paznokci. W żaden sposób nie mogłam ich zapuścić. Odkąd maluję je tą odżywką stały się twardsze, w ogóle się nie łamią czy rozdwajają, a w ciągu zaledwie tygodnia bardzo szybko urosły. Do tego kolor odpowiada mi w 100%. Koszt odżywki to ok. 15zł.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Czy warto ryzykować? - Płyn micelarny 'evree'

Jakiś czas temu pokazywałam Wam w nowościach płyn micelarny do demakijażu twarzy marki 'evree'. Dzisiaj przychodzę z jego recenzją. Płyn zawiera ekstrakt z magnolii i kompleks normalizujący. Przeznaczony jest do skóry mieszanej i normalnej. Jego zadaniem jest łagodne oczyszczenie i ukojenie skóry, nawilżenie oraz tonizowanie.


OPIS PRODUCENTA

Ekstrakt z magnolii - nawilża i tonizuje, hamuje powstawanie pierwszych zmarszczek.

Kompleks normalizujący - reguluje wydzielanie sebum, nawilża, zmiękcza, oczyszcza zanieczyszczoną skórę, odblokowuje zaskórniki.

D-panthenol - łagodzi i wygładza skórę.

REZULTAT: Czysta, świeża, ukojona, piękna cera.

Testowany dermatologicznie. 0% parabenów, silikonów, parafiny, olejów mineralnych.

SPOSÓB UŻYCIA

Nakładać rano i wieczorem na twarz, oczy i usta za pomocą wacika. Nie zmywać. Stosować kompletny program 'evree' włączając do codziennej pielęgnacji odpowiedni peeling, tonik, krem i olejek.


SKŁAD


MOJA OPINIA

Wiązałam spore nadzieje z tym produktem. Niestety, rozczarowałam się, ale zacznijmy od początku. Opakowanie w postaci solidnej butelki, o pojemności 300ml, z zatrzaskiem sprawdza się bardzo dobrze. Płyn ma raczej klasyczną, wodną konsystencję. Na twarzy nie pozostawia tłustej warstwy. Nie wysusza mojej skóry, ale nieco podrażnia, kiedy mam na twarzy jakieś niedoskonałości. Zapach - mocno wyczuwalny, trochę alkoholowy. Kojarzy mi się z wodą po goleniu dla mężczyzn. Kto to wymyślił? Producent przeznacza płyn także do demakijażu oczu. Naprawdę? Bo za każdym razem (próbowałam kilka) kończy się to szczypaniem, pieczeniem, podrażnieniem, czerwonymi, przekrwionymi oczami. Dla mnie to tak, jakbym skropiła wacik wodą po goleniu i przyłożyła sobie do oka. Po marce 'evree' spodziewałam się dużo więcej.

Płyn postaram się skończyć do demakijażu twarzy, tak aby omijać oczy. Ale jaki w tym sens? Jestem praktyczna i cenię sobie swój czas, dlatego nie widzę sensu w kupowaniu 2 produktów - osobnego do demakijażu oczu i osobnego do reszty twarzy. Płyn powinien mi służyć do demakijażu całej twarzy, potem ewentualnie uzupełniam demakijaż o olejki.


Podsumowując, ja tego produktu nie mogę polecić. Wprawdzie makijaż z twarzy usuwa przyzwoicie, ale w tym przedziale cenowym znajdziecie płyn, który nie będzie podrażniał i będziecie mogły zmyć nim także oczy, np. płyn od Green Pharmacy, o którym pisałam tutaj.

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Makijaż Października

Zarówno w październiku, jak też przez cały wrzesień, mój makijaż był bardzo prosty i ograniczał się do jak najmniejszego grona produktów. Stan mojej skóry diametralnie się polepszył, dlatego nie chcę jej katować ciężkimi makijażami. Zapraszam na przegląd ulubionych kosmetyków do makijażu minionego miesiąca.

TWARZ 

PODKŁAD - już od wakacji niezmiennie jest to healthy mix od BOURJOIS. Mój kolor to 51 Vanille clair, czyli najjaśniejszy w gamie. Podkład pachnie świeżo, owocowo. Jest bardzo lekki, wtapia się w skórę, tworząc niewidoczną warstwę. Krycie nazwałabym średnim, można je delikatnie stopniować, chociaż jeśli mamy więcej niedoskonałości, przyda się korektor. Kolor nie ciemnieje w ciągu dnia. Trwałość także na plus.

PUDER - przez ostatni czas testuję puder ryżowy ecocera. Fixer bardzo dobrze matuje, spokojnie ok. 6-7h, przy mojej tłustej cerze to naprawdę długo. Można nim robić poprawki w ciągu dnia, na twarzy nie tworzy się tzw. ciastko. Mimo dobrego matu wciąż wygląda naturalnie. Będzie podkreślać suche skórki, jeśli je mamy.


KOREKTORY

NA NIEDOSKONAŁOŚCI - sprawdzony i niezastąpiony CAMOUFLAGE CREAM od CATRICE. Już przestałam liczyć opakowania. Po prostu zawsze mam go w kosmetyczce. Świetne krycie, długo utrzymuje się na buzi. Nie polecam go pod oczy, zdecydowanie nie!

POD OCZY - testuję korektor HYPOAllergrnic od Bell. Początkowo miałam z nim problemy, ale myślę, że już się 'dotarliśmy'. Byłam przyzwyczajona do wklepywania produktu pod oczy. Ten korektor lepiej wygląda, gdy go lekko rozcieram za pomocą gąbeczki. Wg producenta jest rozświetlający i faktycznie daje lekkie rozświetlenie, ale ma też całkiem przyzwoite krycie. Wprawdzie moim ulubieńcem w tej kategorii jest Match Perfection od Rimmel, ale ten korektor też jest wart uwagi.


OŻYWIENIE TWARZY

Uwielbiam róże do policzków, ale w minionym miesiącu kompletnie z nich zrezygnowałam. W ruch poszedł bronzer KOBO oraz (tradycyjnie już) rozświetlacz od Wibo. Szczerze polecam Wam oba produkty.



OCZY

Wróciłam do jednej z moich ulubionych maskar - maximum definition volume mascara od essence. Dodaje rzęsom objętości, wydłuża, ładnie rozdziela. Nie zostawia grudek. Daje naprawdę bardzo naturalny efekt. Pod koniec dnia troszkę się osypuje, choć nie zawsze.


BRWI

Ulubiony duet ostatniego czasu - puder do brwi Golden Rose, kolor nr 104. Łatwo można stopniować jego intensywność, albo też bez problemu wyczesać nadmiar z brwi. Utrzymuje mi się na brwiach przez calutki dzień. Do utrwalenia, już od dawna, używam żelu do brwi od CATRICE, który świetnie ujarzmia niesforne włoski.


USTA 

W minionym miesiącu upodobałam sobie trzy produkty do ust:

  • MANHATTAN SOFT MAT LIPCREAM w kolorze 95M, czyli matowa pomadka w kremie o cudownym budyniowym zapachu. Lubię jej wykończenie, kolor oraz to, że nie wysusza ust. Więcej informacji i zdjęć tutaj.
  • CATRICE Pure Shine Colour w kolorze 030 Don't Think Just Pink, balsam do ust w kredce, o którym poczytacie tutaj - klik.
  • Konturówka Golden Rose w kolorze 307, wodoodporna. Używam jej w duecie z balsamem CATRICE. Jest bardzo trwała, może nieco wysuszać usta. Kolor możecie zobaczyć tutaj.

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...