Przegląd oczyszczających maseczek do twarzy | Avon, Verona, Bielenda i Ava

Dziś przychodzę do Was z moim małym przeglądem maseczek do twarzy. Są to głównie maseczki oczyszczające, ponieważ takie są mi najczęściej potrzebne. Nawilżające kupuję zazwyczaj w formie saszetek jednorazowych. Jeżeli tak jak ja, borykacie się z problemową cerą, z rozszerzonymi porami - zapraszam do poczytania. ;-)



1. Maseczka głęboko oczyszczająca pory z glinkami mineralnymi - Avon

Mam ją najkrócej, ale zdążyliśmy się bardzo polubić. Jest czarna, po zaschnięciu jasnoszara. Zapach - wyczuwam kwas salicylowy. Nie jest uciążliwy, czy nieprzyjemny. Najważniejsze jest działanie. Przy zasychaniu maseczka bardzo ściąga skórę. Dlatego nie polecam używać jej na te partie twarzy, z którymi nie macie problemu. Ja zdecydowanie omijam policzki. Nakładam ją na środek czoła, nos, obszar przy nosie i brodę, czyli te partie, na których pojawiają się niedoskonałości, a skóra szybko się świeci. Maseczka oczyszcza pory (choć nie w 100%), delikatnie je zwęża, matuje skórę, od razu czuć, że jest odświeżona, oczyszczona i gładsza. Z nakładaniem, jak i zmywaniem nie ma żadnych większych problemów. Trzymamy już na twarzy ok. 10-15 minut. Ważne, aby nie przekraczać tego czasu. Raz mi się to zdarzyło, a w efekcie moja skóra w niektórych miejscach była bardzo czerwona, jakby poparzona. Jej cena to ok. 10zł.

2. Maseczka oczyszczająca z minerałami - Verona

Tej maseczki nie określiłabym jako typowo oczyszczającej. Zawiera glinkę szarą, ekstrakt z zielonej herbaty, wyciąg z magnolii oraz proteiny kaszmiru. Ma dosyć przyjemny, delikatny zapach. Używam jej kiedy potrzebuję chwili relaksu i odpoczynku. Maseczka nie wnika w głąb skóry, tak żeby oczyścić pory. Raczej regeneruje skórę, wycisza ją, pozbywa się wszelkich zaczerwienień, matuje, ale nie przesusza skóry. Po zmyciu cera jest uspokojona, gładziutka, nawilżona, a koloryt ujednolicony. Najlepiej sprawdza się przy podrażnionej cerze. Jej cena to jakieś 6zł.

3. Aktywna maska korygująca z kwasem migdałowym AHA, laktobionowym PHA i witaminą B3 - Bielenda

To maska z mojej ulubionej serii. Jest nieco inna, ponieważ cienką warstwę nakładamy na noc bez zmywania. Zaliczyłam ją do tego grona, ponieważ przy regularnym stosowaniu (w moim przypadku 1-2 razy w tygodniu) widocznie zwęża pory, redukuje błyszczenie skóry, na której pojawia się zdecydowanie mniej niedoskonałości. Dodatkowo skóra jest bardziej jędrna, a koloryt wyrównany. Należy pamiętać, aby nie nakładać zbyt dużej ilości. Wtedy skóra nie tylko nieprzyjemnie się klei, ale po czasie może być zwyczajnie przesuszona. Mniej, znaczy lepiej. Jej cena to ok. 25zł.


4. Oczyszczające plastry w żelu - Avon

Bardzo gęsty żel, który po zaschnięciu odrywamy w postaci zaschniętych plastrów. Nakładam go wyłącznie na nos. Zapach jest bardzo podobny do czarnej maseczki - również czuć kwas salicylowy. Czytałam, że wielu z Was się nie sprawdziła. U mnie akurat działa całkiem dobrze. Ładnie oczyszcza noc, choć też nie w 100%. Lubię po nią sięgać raz na jakiś czas. Jej nakładanie nie należy do najprzyjemniejszych, wysycha również dosyć długo. Mimo to polecam wypróbować. Cena to też ok. 10zł.

5. Maska antybakteryjna - Ava

Pisałam już o niej odrębny post i wtedy średnio się polubiłyśmy. Głównie za sprawą zbyt intensywnego zapachu trawy cytrynowej i wysuszenia skóry. Po czasie sięgnęłam po nią ponownie i tym razem było już lepiej. Nakładam ją tylko na strefę T. Bardzo fajnie oczyszcza pory i matuje cerę. Aktualnie, kiedy mamy już wyższe temperatury sięgam po nią częściej i sprawdza się idealnie. Jeśli szukacie maski, która oczyści Waszą skórę, odświeży ją i zmatowi - sięgnijcie właśnie po tą. Kupiłam ją w cenie promocyjnej za ok. 12zł.



Znacie którąś z tych maseczek? Jakie inne maseczki oczyszczające możecie mi polecić?


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.


ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

ZIAJA PRO | KREM-MASKA DO SKÓRY WOKÓŁ OCZU

Aktualnie używam regularnie trzech kosmetyków ziaja, więc pomyślałam, że stworzę krótką serię postów na temat tych produktów. Dzisiaj zrecenzuję krem - maskę do skóry wokół oczu. To właśnie o nią pytałyście mnie najczęściej na instagramie. Zapraszam ;-)



WSKAZANIA: skóra bardzo sucha, odwodniona, zwiotczała, jako kuracja równoważąca kondycję skóry po zabiegach estetycznych.

OPIS DZIAŁANIA: Odczuwalnie nawilża. Zapobiega wiotczeniu skóry. Wyraźnie wygładza zmarszczki.

SUBSTANCJE AKTYWNE: ceramidy 1, 3, 6, fitosfingozyna, NNKT, kwas hialuronowy, witaminy C i E.

STOSOWANIE: Preparat nanieść na skórę powiek i pod oczami. Rozprowadź ruchami głaskania. Nie wprowadzać do worka spojówkowego.


MOJA OPINIA

Krem ma bardzo kremową, bogatą konsystencję. Wystarczy niewielka ilość, aby nawilżyć obszar wokół oczu. Jest bezzapachowy. Opakowanie na zatrzask jest idealnym, higienicznym rozwiązaniem. Kremu używam codziennie rano i wieczorem. Jakie efekty zauważyłam? Przede wszystkim świetne nawilżenie, nawodnienie mojej skóry pod oczami, która była trochę przesuszona i wyglądała na zmęczoną. W dolinie łez jakiś czas temu pojawiły się bardzo drobniutkie krostki. Dzięki tej masce zniknęły niemal całkowicie, a skóra stała się przyjemnie gładka. Widoczne jest także delikatne napięcie i rozjaśnienie skóry. Po ciężkim tygodniu lubię nałożyć grubszą warstwę kremu i pozostawić jak maseczkę. Resztki wcieram w skórę, która wygląda niczym nowo narodzona. Pod makijażem sprawdza się równie dobrze. Żaden korektor się nie roluje, a te za którymi nie przepadam widocznie mniej wchodzą w drobne zmarszczki. Właśnie, jeśli chodzi o zmarszczki - nie zniknęły, ale są płytsze, trochę wygładzone, nie pojawiają się żadne nowe.


PODSUMOWUJĄC:

+ wydajny,
+ polski produkt,
+ duża pojemność,
+ bogata konsystencja,
+ świetnie nawilża,
+ idealny dla przesuszonej, zmęczonej skóry pod oczami,
+ nie podrażnia,
+ nie uczula,
+ bezzapachowy,
+ nadaje się pod makijaż,
+ delikatnie wygładza i rozjaśnia obszar wokół oczu;

Minusów nie zauważyłam.

Krem - maskę kupicie w sklepach ziaja. Cena to ok. 28zł.

Jeśli wciąż zastanawiacie się nad jego kupnem - nie zwlekajcie!


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Moja opinia - recenzje zużytych produktów | 5

Dzisiaj przychodzę z kolejną porcją recenzji zużytych produktów. Trochę się tego nazbierało, a nie lubię długo przetrzymywać pustych opakowań. Być może znajdziecie informacje na temat kosmetyków, które chcecie kupić. Zapraszam ;-)

TWARZ


Ziaja, krem nawilżający matujący 25+ - ma zapewnić równowagę cery tłustej i mieszanej oraz zredukować ilość sebum i zaskórników. Sprawdził mi się bardzo dobrze, ale więcej napiszę w kolejnym poście. Ten krem zdecydowanie zasługuję na pełną recenzję.

Bielenda, Super Power Mezo Serum - aktywne serum korygujące z kwasem migdałowym AHA, kwasem laktobionowym PHA i witaminą B3. Która to już buteleczka? Cały czas fantastycznie mi się spisuje, choć nie muszę już stosować go codziennie. Pełna recenzja dostępna tutaj.


Bielenda, kojący płyn micelarny (cera sucha i wrażliwa) - bardzo dobrze zmywa makijaż, jest niezwykle delikatny i wydajny - wystarczył mi na około 4 miesiące. Cery wrażliwe powinny być z niego zadowolone. Jeśli chcecie poczytać o nim więcej, zapraszam tutaj.

Natur Planet, korund kosmetyczny - jestem jego fanką! Świetny, mocny zdzierak, a do tego bardzo wydajny. Kupiłam go w lipcu ubiegłego roku i pewnie miałabym go dłużej gdybym przez nieuwagę nie wysypała znacznej części. Nie polecam go bardzo wrażliwym cerom oraz osobom, które mają problemy z naczynkami. Poczytajcie o nim tutaj.

WŁOSY


Timotei, szampon wzbogacony organicznym ekstraktem z jagód goji (włosy cienkie i matowe) - pachnie bardzo świeżo, owocowo. Dobrze domywał włosy, nie przesuszał ich. Sprawiał, że stawały się lekkie i puszyste. Krótko mówiąc - dobry szampon w przystępnej cenie, ale niczym specjalnym mnie nie zachwycił.

Bania Agafii, balsam pielęgnacyjny do włosów farbowanych - myślę, że napiszę o nim osobną notkę. Po jego użyciu włosy ładnie błyszczały i były bardzo lekkie, puszyste. Kosztuje około 5-6 zł; 100 ml wystarczyło mi na jakieś 4-5 razy.


Batiste, dry schampoo floral essences - moja ulubiona wersja. Uwielbiam ten zapach i oczywiście działanie tego szamponu. Na pewno kupię kolejne opakowanie. Polecam!

Batiste, dry schampoo XXL volume - mini suchy szampon z dodatkiem lakieru. Odświeżał włosy i utrwalał fryzurę. Niestety moje włosy nie za bardzo go polubiły. Biały nalot bardzo ciężko się wyczesywał właśnie z powodu dodatku lakieru. Włosy były sztywne, ale nie posklejane. Utrzymywał fryzurę w ładzie długie godziny. Nie wrócę do niego właśnie z powodu trudności z usuwaniem nalotu i tego nieprzyjemnego uczucia usztywnionych włosów.

PERFUMY I KOLORÓWKA


Avon, little black dress - jeden z moich ulubionych zapachów od Avon. Dla mnie bardzo kobiecy, utrzymuje się dość długo, jak na tę półkę cenową. Polecam ;-)

Catrice, eyebrow filler - kupuję go regularnie, choć ostatnio zdradziłam go z żelem od essence. Ten ma przyjemny, dość jasny brązowy kolor. Świetnie ujarzmia długie, niesforne włoski. Często używałam go solo. Ma dużą szczoteczkę, więc raczej nie przypadnie do gustu dziewczynom z bardzo cienkimi brwiami. Osobiście polecam. ;-)

Znacie coś spośród moich zużyć, a może zastanawiacie się nad kupnem? ;-)

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Coś nowego | Bingospa, Celia, Hean i inne

Znów rzadko tu bywam, ale dzieje się tak dużo, że ledwo wystarcza czasu na sen. Mam nadzieję, że już niedługo sytuacja się ustabilizuje. Dzisiaj wpadam z kilkoma nowościami, uzupełnieniem kosmetycznych braków. Może wypatrzycie coś ciekawego dla siebie, zapraszam! ;-)


Zacznę od promocji na kosmetyki kolorowe. W Super-Pharm (-50%) skusiłam się na zachwalany tusz L'OREAL Volume Million Lashes So Couture. To mój pierwszy tusz tej marki i pierwszy o tak ładnym zapachu. Do koszyka wpadł mi jeszcze dobrze znany L'oreal Lumi Magique w odcieniu Light (najjaśniejszy).W drogerii Rossmann (-49%) skusiłam się na złotą wersję Eveline Volumix Fiberlast, dotąd używałam tylko srebrnej. Zobaczymy jak się spisze. W hebe trafiłam na promocję 1+1 za grosz. Zakupiłam dwie rzeczy, które już dawno chciałam wypróbować - bazę pod cienie I <3 STAGE i żel do brwi 'make me brow' od essence. Najświeższe zakupy są z drogerii Jasmin - Luminizer Stick od Hean, czyli rozświetlacz w kredce w kolorze Champagne i pomadka z olejem arganowym Celia de Luxe w kolorze 308 - prezent dla mamy.






Uzbierało mi się też kilka pielęgnacyjnych kosmetyków. Na początek bez niespodzianek - szampon do włosów L'oreal Elseve przeznaczony do włosów potrzebujących intensywnego odżywienia. Pierwszy raz będę używać szamponu od L'oreal. Pozostając w temacie włosów (również pierwszy raz) zakupiłam ziołowy balsam koloryzujący z ekstraktem z henny od Venita w kolorze 114 Złoty Brąz - używałyście?


Kolejną nowością jest peeling do twarzy Nacomi dedykowany skórze trądzikowej, mieszanej i tłustej. Póki co jestem z niego bardzo zadowolona i nie żałuję zakupu. Dostaniecie go np. w hebe.


Lato tuż tuż.... Postanowiłam w końcu wypróbować zachwalany koncentrat cynamonowo-kofeinowy Bingospa. Używałam go już kilka razy i narazie powiem WOW! Jeśli jesteście go ciekawe chętnie napiszę o nim więcej.


Na koniec saszetki. Głęboko oczyszczające plastry na nos dermo pharma  - byłam ich baaaaaaaardzo ciekawa! Zobaczymy, czy coś zdziałają. Skusiłam się jeszcze na głęboko nawilżającą maskę do włosów Celia. Myślałam, że mają tylko produkty do twarzy. Na pewno dam znać, czy warto ją wypróbować. Kosztowała tylko 1,50zł więc nie wahałam się długo nad jej zakupem. ;)


Napiszcie, czy znacie coś spośród moich nowości. A może coś szczególnie Was zainteresowało? ;-)

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Kultowy azjatycki BB |Pink| Skin 79 - recenzja, swatche, zdjęcia kremu na twarzy

Wiem, że wiele osób czekało na tą recenzję. Niestety na uczelni miałam mały młyn, a poza tym czekałam na cieplejsze dni, aby przetestować krem w bardziej letnich warunkach, kiedy moja skóra wydziela więcej sebum, jest podatna na większą ilość niedoskonałości i generalnie trudniej utrzymać ją w ryzach. Jeśli jesteście ciekawe, jak krem sprawdził się na mojej mieszanej cerze - zapraszam do czytania i oglądania. ;-)



OPIS PRODUCENTA

SKIN 79 Hot Pink Super+ Beblesh Balm Triple Functions. Najchętniej kupowany azjatycki krem BB na polskim rynku. Przeznaczony dla cery poszarzałej, tłustej, przebarwionej. Matte Finish Melting Formula daje naturalne, pudrowe wykończenie makijażu. Podwyższony filtr SPF 30 chroni skórę przed promieniowaniem. Działa wybielająco i przeciwzmarszczkowo. 

Pojemność: 40g.

Cena i dostępność: 99,90 zł / sklep internetowy Skin 79.

SKŁAD


MOJA OPINIA

Opakowanie kremu jest ciężkie, bardzo solidnie wykonane, z pompką, która działa bez zarzutu. Bez problemu możemy dozować pożądaną ilość kremu. Wystarczy mniej niż pół pompki, aby pokryć całą twarz. Cały design kosmetyków Skin 79 jest bardzo ładny. Każdy krem BB ma inny kolor opakowania, co ułatwia odnalezienie danej wersji, bez konieczności czytania etykietek.



Krem ma jasny, szarawy odcień, który dopasowuje się do kolorytu skóry. Moim zdaniem neutralizuje zbyt różowy albo zbyt żółty odcień skóry. Na twarzy prezentuje się lekko, świeżo i promiennie. Z nakładaniem nie ma żadnych problemów. Na mojej twarzy najładniej wygląda nałożony palcami lub gąbeczką. Ważne, aby nałożyć cienką warstwę - wklepać lub rozetrzeć niczym zwykły krem. Wtedy wygląda naturalnie, czyli tak jak z założenia powinien. Ku mojemu zdziwieniu krem ma naprawdę mocne krycie (dużo lepsze np. od Even Skin Tone od Catrice, o którym pisałam tutaj ), jest gęsty, ale nie tak toporny jak np. Revlon Colorstay. Jest bardzo komfortowy w noszeniu, nie czuję żadnego ściągnięcia skóry, nie podkreśla suchych skórek. Daje efekt nawilżonej, świeżej cery. Pozostawia lekko błyszczące wykończenie, dlatego warto go troszkę przypudrować dla lepszej trwałości. Na twarzy wygląda całkiem naturalnie, w ciągu dnia w ogóle nie czuję, że mam coś nałożone - krem jest trwały, nie ściera się, po jego zmyciu moja skóra nie jest zaczerwieniona ani podrażniona. Jeszcze jednym plusem jest zapach - bardzo przyjemny, delikatny, niczym krem pielęgnacyjny.

Poniżej zdjęcie podkładu po około 15 minutach od nałożenia.


Na mojej skórze krem BB absolutnie nie ciemnieje, ładnie się wtapia aczkolwiek jest minimalnie za ciemny. Mieszałam go z odrobiną Even Skin Tone Catrice i efekt był zadowalający. Wystarczy, że troszkę się opalę i będzie idealnie. 

Miałam go na twarzy przy temperaturach powyżej 20 stopni Celsjusza i z radością stwierdzam, że zdał egzamin celująco. Nie spływał z twarzy, nie ważył się. A to wszystko za sprawą cienkiej warstwy, która nie tylko wyrównuje koloryt skóry, ale kryje też niedoskonałości lepiej niż niejeden podkład.

Producent pisze o działaniu wybielającym i przeciwzmarszczkowym, ale narazie nie zauważyłam żadnych efektów. Myślę, że do tego potrzeba czasu, jeśli faktycznie krem miałby wykazać takie właściwości.

Czas na zdjęcia kremu na twarzy. Na pierwszym - solo, zaraz po nałożeniu. Drugie zdjęcie zrobione po około 20 minutach. Krem BB przypudrowałam delikatnie rozświetlającymi kuleczkami z KOBO, użyłam też różu i rozświetlacza z paletki Wibo.



Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym kremem. Zadowala mnie jego trwałość i naturalne wykończenie. Myślę, że krem spodoba się posiadaczkom cer mieszanych, suchych oraz normalnych. Minusem na pewno jest wysoka cena, ale jakość rekompensuje ten wydatek.

Używałyście go? Jak Wam się sprawdził?


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Fitomed | Płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy | Cera tłusta i mieszana

Ostatnio miałam okazję testować dużo nowych, ciekawych kosmetyków naturalnych. Jednym z nich jest płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy. Płyn przeznaczony jest głównie dla cery tłustej i mieszanej. Zapraszam na recenzję. ;-)


OPIS PRODUCENTA I SKŁAD


MOJA OPINIA

Płyn mieści się w poręcznej buteleczce (200 ml) z atomizerem, który działa bez zarzutu. Przyjemnie rozpyla delikatną mgiełkę. Zapach płynu jest ziołowy z nutą pomarańczy. Używam go od ponad miesiąca niemal codziennie, a w butelce zostało jeszcze jakieś 2/3 płynu.

Jak działa i czy w ogóle działa?

  • Używam go na dwa sposoby - rozpylam bezpośrednio na twarz lub spryskuję nim wacik i dopiero wtedy przemywam twarz. Oba sposoby dobrze się sprawdzają, z czego pierwszy jest zdecydowanie szybszy. 
  • Producent zaleca stosowanie płynu na dzień, jednak ja wolałam używać go wieczorem.
  • Co zauważyłam? Przede wszystkim płyn jest bardzo łagodny, w żaden sposób nie podrażnia mojej wrażliwej cery. Dobrze oczyszcza, przyjemnie odświeża skórę, usuwa nadmiar sebum. Lubię używać go wieczorem, ponieważ uspokaja moją skórę (szczególnie po całym dniu w makijażu), niweluje ewentualne zaczerwienienia i podrażnienia, faktycznie łagodnie ściąga rozszerzone pory. Skóra jest czysta, wyraźnie odświeżona i napięta, ale w ten dobry sposób (nie ściągnięta!).
  • Rano rozpylam płyn na skończonym już makijażu (czasem też w ciągu dnia, jeśli mam go pod ręką). Sprawia, że make up nie wygląda sztucznie / pudrowo, nie waży się. Lubię zdrowe, naturalne wykończenie i dzięki temu płynowi właśnie takie uzyskuję. 
Cena i dostępność: 13 zł w sklepie internetowym Fitoteka - KLIK.


Płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy polecam osobom z tłustą, problemową cerą. Naprawdę bardzo fajnie oczyszcza, odświeża i uspokaja skórę. Używam go z przyjemnością i zabieram na wszelkie wyjazdy. W cieplejsze dni, kiedy moja skóra wydziela więcej sebum niż zwykle, jest niezastąpiony!


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Hibiskusowy tonik do twarzy | Sylveco

Po 2-tygodniowej przerwie przychodzę do Was z krótką recenzją bardzo ciekawego toniku marki Sylveco. W sieci znajdziecie już sporo informacji na jego temat. Jednak na Instagramie dostaję wiele pytań, czy warto go wypróbować. Postanowiłam więc wcisnąć swoje 5 gr i podsumować moją przygodę z hibiskusowym tonikiem. Zapraszam! ;-)


OPIS PRODUCENTA

Hypoalergiczny, delikatny tonik do twarzy, z ekstraktami hibiskusa i aloesu o działaniu ochronnym, rewitalizującym i wzmacniającym, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Dzięki dużej zawartości składników nawilżających, skutecznie zabezpiecza skórę przed utratą wilgoci, zapewniając jej odpowiedni poziom nawodnienia. Tonik o lekkiej żelowej formule odświeża i zmiękcza, łagodzi podrażnienia. Uzupełnia demakijaż, może być stosowany wielokrotnie w ciągu dnia na twarz, szyję i dekolt. Pozostawia skórę wyraźnie czystą i promienną, przygotowując ją do dalszych etapów pielęgnacji. Przebadany dermatologicznie.

150 ml / ok. 16 zł


SKŁAD

Woda, Ekstrakt z hibiskusa, Gliceryna, Ksylitol, Panthenol, Ekstrakt z aloesu, Glukozyd kokosowy, Alkohol benzylowy, Guma ksantanowa, Kwas fitowy, Kwas dehydrooctowy.

MOJA OPINIA

Tonik ma bardzo ciekawą, nietypową formułę - lekko żelową. Przez co jest wydajny. Zapach jest delikatny, dla mnie aloesowy. Opakowanie porządne, bardzo trwałe. Jeśli chodzi o działanie, to jestem jak najbardziej na TAK i potwierdzam wszystkie obietnice producenta. Tak dobrego toniku nigdy wcześniej nie miałam.

+ tonik sprawił, że moja skóra odżyła - wyraźnie poprawił się jej koloryt,
+ wyraźnie nawilża / przywraca nawilżenie,
+ oczyszcza i odświeża skórę,
+ po jego użyciu skóra jest przyjemnie gładka i miękka,
+ łagodzi, koi wszelkie podrażnienia (absolutnie nie podrażnia, jest bardzo delikatny),
+ nie pojawiały się żadne nowe niespodzianki ani reakcje alergiczne,
+ wydajny,
+ produkt naturalny i polski;

Żadnych minusów nie zanotowałam. Jestem pod wrażeniem tego produktu. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tonikiem, który by samodzielnie tak dobrze nawilżał i poprawiał wygląd skóry. Kupiłam go jakoś w styczniu, a w buteleczce mam jeszcze troszkę mniej niż połowę. Aplikuję go na dwa sposoby: wcieram bezpośrednio w skórę za pomocą dłoni albo tradycyjnie przemywam nim buzię płatkiem kosmetycznym. Obie metody wydają mi się w porządku, aczkolwiek zawsze jestem bardziej przekonana do bezpośredniego wklepywania toników w twarz.


Polecam!

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...