Nowości | Bingospa, Bania Agafii, Kolastyna, Bell HypoAllergenic i inne

Dawno nie było zbiorczego wpisu z nowościami. Jeśli jesteście ze mną na Instagramie to wiecie, co w trawie piszczy. Wydawało mi się, że nie kupowałam dużo, ale jak już zebrałam wszystko razem... Faktycznie, wydawało mi się. Zapraszam! ;-)




Jedyną makijażową nowością jest ILLUMINATING ROUGE 01 od Bell HYPOAllergenic - przepiękny róż rozświetlający. Dostępne są 3 wersje kolorystyczne (przynajmniej tyle było testerów w drogerii). Moja to mieszanka dwóch rozświetlaczy - chłodnego i pięknego złota, różu i brzoskwini. W efekcie otrzymujemy efekt pięknego glow, bez brokatu. Kolory można mieszać, można używać osobno. Narazie jestem w fazie testów. Używam zarówno jako różu, jak i rozświetlacza.


Dokupiłam kolejne opakowanie żelu micelarnego z ogórkiem, miętą i kwasem PHA od ziaji. Tutaj znajdziecie tutaj. Skusiłam się też na krem nawilżający z tej samej serii, przeznaczony do każdego rodzaju cery. Zobaczymy, czy sprawdzi się tak fajnie, jak żel.



W drogerii Jasmin wypatrzyłam nowości Bingospa. Skusiłam się na mocny peeling błotny do twarzy z kwasem glikolowym i mlekowym oraz kwasami owocowymi. Użyłam go już kilka razy i póki co jestem zadowolona. Na większe efekty (jeśli mają nastąpić) trzeba jeszcze poczekać.


Jakiś czas temu pokazywałam Wam maskę do włosów Bania Agafii, która bardzo dobrze mi się sprawdziła. Tym razem próbuję gorącej maski antycellulitowej do ciała z miodem, gorczycą, czerwonym jałowcem, cytryńcem chińskim i słonecznikiem. Użyłam jej 2 razy - nie daje uczucia rozgrzania, ale bardzo fajnie wygładza skórę, mam wrażenie że po zmyciu skóra jest dobrze oczyszczona.



Szampon i odżywka L'OREAL ELSEVE FIBRALOGY to duet, który ma za zadanie dodać włosom gęstości. Oba produkty mnie nie zachwyciły. Włosy wyglądają zwyczajnie, nie ma tu żadnego WOW, a poza tym bardzo szybko się przetłuszczają.
Szampon arganowy Bingospa kupiłam w Textil Market za 5 zł. Jak narazie jestem z niego zadowolona - włosy są leciutkie, loki ładnie skręcone.


Maseczkę do włosów aloes + jałowiec NATURVITA Sensitive polecało już mnóstwo dziewczyn. Po kilku użyciach czuję, że też dołączę do ich grona. W duecie z szamponem arganowym moje włosy wyglądają naprawdę bardzo ładnie. Na pewno z czasem napiszę o niej więcej.


Balsam do ciała z samoopalaczem Dove Derma Spa to 'must have' każdego lata dla mnie i mojej mamy. Wcześniej opakowanie wyglądało inaczej. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy skład się zmienił, ale działanie dalej jest świetne. Balsam nadaje delikatnej opalenizny, bez smug i efektu pomarańczki.

Na koniec nowości, które dostałam od marki Kolastyna (bardzo dziękuję!). Jest tu wszystko, co ma sprawić, że zyskamy piękną opaleniznę. Seria LUXURY BRONZE zawiera balsam brązujący do ciała, samoopalacz w kremie do twarzy i ciała oraz samoopalacz w sprayu do twarzy i ciała. Póki co z wszystkich trzech produktów jestem zadowolona, chociaż najbardziej podoba mi się forma sprayu. Całe szczęście nie ma zacieków!


Druga seria to Kolastyna SUN. Tutaj otrzymałam olejek do opalania w sprayu, który jest moim hitem! Chyba jeszcze nigdy słońce nie złapało mnie tak szybko, jak po jego użyciu. Do tego emulsja do opalania SPF 50 - wiadomo, zawsze się przyda. Na koniec dwa produkty po opalaniu - nawilżający olejek do ciała po opalaniu (bardzo przyjemny!) i balsam po opalaniu S.O.S. - ma konsystencję mleczka, w miarę szybko się wchłania. Ten duet bardzo przyjemnie nawilża i koi skórę po opalaniu. Więcej napiszę Wam z czasem.





ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Letnie propozycje pomadek i błyszczyków | Avon, Catrice, Celia, Kobo, L'oreal i Wibo

Dzisiaj przychodzę z luźnym postem, w którym pokażę Wam kilka propozycji pomadek i błyszczyków na lato. Nie znajdziecie tu szminki, która dzielnie przetrwa na ustach przez cały dzień. Proponuję głównie pomadki nawilżające, które delikatnie podkreślą usta. Starałam się wybrać w miarę uniwersalne kolory. Zapraszam! ;-)



Wibo LIP SENSATION, nr 4 to błyszczyk z kwasem hialuronowym, który według obietnic producenta, wypełnia usta i nada im mega objętość. Nie nabierzcie się na to, bo nic takiego nie ma miejsca. Za to ładnie i naturalnie wygląda na ustach, powiedziałabym że nawet trochę je nawilża. Na pewno nie wysusza, co przytrafiało mi się z innymi błyszczykami. Kolor nr 4 jest jasny, naturalny i moim zdaniem będzie pasował większości dziewczyn. Jeśli szukacie czegoś 'do torebki', aby podkreślić usta na szybko - polecam. (Ok. 10zł.)

KOBO MATTE LIQUID LIPSTICK, nr 401 cranberry meringue to według producenta "trwała, matowa pomadka z odżywczym masłem morelowym i kompleksem polimerów utrzymujących ją na ustach." Jedno jest pewne - ta pomadka na pewno NIE jest trwała i matowa. Aby utrwalić matowy efekt należy odbić nadmiar pomadki chusteczką. Według mnie to nie przynosi zamierzonego efektu. Dlaczego ją lubię? Kolor bardzo przypadł mi do gustu, ładnie wygląda na moich ustach. Zapach jest bardzo ładny - morelowy, letni. Wykończenie raczej aksamitne. Nie utrzymuje się zbyt długo, ale i tak od czasu do czasu chętnie sięgam po ten kolor. (Do 15zł.)


CATRICE Pure Shine Colour, 030 Don't Think Just Pink to bardzo przyjemny balsam w kredce. Delikatny róż będzie ładnie wyglądał u większości dziewczyn. Ma przyjemny zapach, pigmentacja jak na taki produkt jest bardzo dobra. Bardzo ładnie wygląda na wypielęgnowanych ustach, podkreśla ich kolor. Usta zyskują taki zdrowy koloryt. Więcej o nim tutaj. (Ok. 15zł.)

CATRICE Beautifying LIP SMOOTHER, 040 Coffee To Go to świetny błyszczyk na lato. Jego kolor to taki przygaszony róż, który również fajnie dopasowuje się do koloru ust. Usta są ładnie podkreślone i nawilżone. W przypadku tego błyszczyku mniej znaczy więcej. Jeśli nałożymy go zbyt dużo, nieestetycznie wylewa się poza kontur ust. Poza tym nie widzę innych minusów. Ma przyjemny aplikator w postaci miękkiej gąbeczki. Kolor jest bardzo podobny do 'matowej' pomadki KOBO - ta odrobinę wpada w brąz. Warto się skusić! ;-) (Ok. 15zł.)



Celia de LUXE, nr 308 to pomadka nawilżająca z olejem arganowym w nudziakowym kolorze z dodatkiem różu. Spodoba się fankom delikatnych, naturalnych kolorów. Pachnie bardzo przyjemnie i jest naprawdę trwała, jak na tego typu pomadkę (do 5h). Kosztuje ok. 10zł.

AVON LUXE w kolorze 'satin' to moja ulubiona nawilżająca pomadka na letnie wyjścia. Ma przepiękny różowy odcień, nieco przygaszony, przyjemnie pachnie, nawilża, utrzymuje się na ustach kilka godzin, ma bardzo kremową konsystencję. Jeśli chcecie wypróbować pomadkę od Avon, warto przyjrzeć się serii LUXE. Cena różni się w poszczególnych katalogach, ja kupiłam za ok. 20zł.

L'OREAL COLOUR RICHE, 108 GILDED PINK to pomadka o naturalnym odcieniu - róż pomieszany z brązem; powiedziałabym że to taki nudziak. Na ustach wygląda naturalnie, jednak polecam ją na letnie wyjścia, ponieważ ma w sobie mikroskopijne drobinki złota, które odbijają światło. Nie są to absolutnie nachalne drobiny brokatu, ale i tak tego typu efekt lepiej prezentuje się w wieczornym makijażu. Ma całkiem niezłą trwałość (do 5h). Kupiłam ją 2 lata temu na stronie kosmetykizameryki.pl za jakieś 12zł.



Jakie pomadki / błyszczyki polecacie na letnie dni? ;-)


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Letni ulubieńcy | SKIN 79, Nacomi, Green Pharmacy i inne

W lipcu zasypywałam Was głównie recenzjami i całkiem zapomniałam o ulubieńcach. Troszkę się tego zebrało, więc jest to idealny moment na post. Dowiecie się m.in. co ratowało moją cerę w trakcie wysypu niedoskonałości. Zapraszam! ;-)


Jak co lato moja cera wariuje, jednak w tym roku było wyjątkowo źle. Całe szczęście wszystko wraca do normy. Jakiś czas temu odkryłam wspaniały żel micelarny - ogórek, mięta kwas PHA od ziaji. Przeznaczony jest do oczyszczania każdego rodzaju cery. Bardzo dobrze oczyszcza moją problemową cerę, nie podrażnia jej i pozostawia nawilżoną. Recenzję znajdziecie tutaj. Po oczyszczaniu czas na krem. Aktualnie kończę krem antybakteryjny ziaja nuno. Przeznaczony jest do cery zanieczyszczonej, skłonnej do wyprysków. Miałam go jeszcze jako nastolatka i wtedy kompletnie się nie sprawdzał. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Krem jest lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Dobrze nawilża, a przede wszystkim stopniowo goi niedoskonałości. Przyjemnie łagodzi podrażnienia i nie zatyka porów. Kosztuje poniżej 10zł, co jest jego dodatkowym plusem.


Kiedy moja cera była w dobrym/umiarkowanym stanie sięgałam po peeling przeciwtrądzikowy Nacomi. Ma świetny, naturalny skład. Znajdują się w nim m.in. korund, olej jojoba, olej z pestek winogron, pokrzywa, skrzyp polny. Po spotkaniu z wodą żel zamienia się w krem. Wyraźnie wygładza i nawilża skórę. W ofercie Nacomi znajdziecie również inne wersje, do różnych typów cery. Szczegółowa recenzja tutaj.


Co pomogło mi najbardziej w czasie wysypu podskórnych grudek? Standardowo - serum z kwasem migdałowym i laktobionowym od Bielendy. Miałam długą przerwę w jego stosowaniu, a kiedy znów po nie sięgnęłam zadziałało błyskawicznie. Jeszcze wcześniej używałam sprawdzonej maści ACNE-DERM z kwasem azelainowym. Recenzja serum - KLIK. Recenzja maści - KLIK. 


Dwa czerwcowe odkrycia od AA - maseczka zwężająca pory i nawilżający peeling enzymatyczny. To fantastyczny duet! Przygotował moją cerę pod makijaż weselny. Peeling jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry. Zawartość kwasu hialuronowego i gliceryny ma zwiększać stopień nawilżenia w naskórku i tak faktycznie jest. Trzymam go na twarzy według zaleceń producenta (5-10 minut), po czym zmywam letnią wodą. Skóra jest wyraźnie gładsza, nawilżona i jakby ożywiona. 
Maseczka zwężająca pory działa cuda - naprawdę je zwęża, ogranicza wydzielanie sebum, sprawia że skóra mniej się błyszczy. Nie zauważyłam też żadnych skutków ubocznych, jak podrażnienia czy wysuszenie skóry. Maseczka bardzo dobrze przygotowuje skórę np. na większe wyjścia. Makijaż na mojej problemowej cerze wyglądał lepiej i utrzymywał się dłużej właśnie dzięki mniejszej ilości sebum. Jeśli jeszcze nie próbowałyście tych saszetek, polecam! Kosztują poniżej 2zł za sztukę.


Aktualnie na moją twarz najczęściej wędruje krem BB SKIN 79. Jego kolor idealnie współgra z letnią opalenizną. Sam krem długo utrzymuje się na twarzy, kryje niedoskonałości, a przy tym wygląda bardzo naturalnie. Oczywiście, kiedy tylko mogę rezygnuję z makijażu, ale czasem bywa, że trzeba się jakoś prezentować. Pisałam o nim tutaj. Znajdziecie tam też zdjęcia kremu na twarzy, chociaż wtedy stan mojej cery był dużo lepszy niż teraz. Kupiłam go w sklepie internetowym SKIN 79 za ok. 100zł.


Ulubiony korektor - ASTOR SKIN MATCH. Kolor 002 Sand bardzo dobrze przykrywa moje sińce pod oczami. Konsystencja jest przyjemnie kremowa, lekka, nie wchodzi w zmarszczki i załamania. Trwałość również na plus. Pokazywałam Wam go w ostatnim poście - KLIK. 
Na ustach wciąż królują produkty CATRICE. Balsam w kredce Pure Shine Colour w kolorze 030 Don't Think Just Pink to idealny wybór na lato. Nadaje ustom soczystego koloru, nawilża je. Więcej poczytacie o nim tutaj. Względną nowością marki jest Luxury Lips Intensive Care Gloss, czyli błyszczyk wzbogacony o kompleks olejku arganowego, jojoba i kamelii. Przyjemnie otula usta, nawilża je i nie pozostawia niekomfortowej skorupy, co zdarzało mi się wcześniej przy tego typu błyszczykach. Recenzja --> KLIK.



Na wyróżnienie zasługują też dwa produkty do włosów. Latem włosy lubią się przesuszać. Zauważyłam, że moja ulubiona odżywka regeneracyjna w sprayu GLISS KUR (włosy matowe i łamliwe) radzi sobie też ze słonecznym przesuszeniem włosów. Używam jej nie tylko po myciu na wilgotne włosy, ale też np. rano na suche. Włosy ładnie połyskują, pięknie pachną i wyglądają na zdrowe.
Jakiś czas temu kupiłam olejek łopianowy z czerwoną papryką od Green Pharmacy, który ma pobudzać wzrost włosów. Olejek wylewam na dłonie i wcieram w skórę głowy 1-2 razy w tygodniu. Po nałożeniu czuć delikatne rozgrzanie, ale nie jest to nic nieprzyjemnego czy uciążliwego. Używam go już na pewno więcej niż 2 miesiące i widzę efekty. Przede wszystkim wysyp baby hair oraz znacznie mniejsze wypadanie włosów. Był czas, że wychodziły garściami. Krótko mówiąc, olejek pobudził wzrost włosów oraz wzmocnił ich strukturę. Kosztuje ok. 6zł i jest bardzo wydajny. Sądzę, że był to świetny zakup.

A co Wy ostatnio polubiłyście?

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Czym zakrywam cienie pod oczami i niedoskonałości skóry?

Często wspominam, że moja skóra pod oczami jest bardzo wymagająca. Właściwie od zawsze mam problem z tym obszarem. Matka Natura obdarowała mnie sporymi siniakami, których niestety niczym nie jestem w stanie całkowicie zlikwidować. Swego czasu nawet lekarz powiedział "taka Pani natura". Od czasu do czasu pokazuję Wam kremy i korektory pod oczy, ale osobnego wpisu na ten temat jeszcze nie było. Dlatego dzisiaj przychodzę z taką małą aktualizacją. Zapraszam ;-)


Korektor ASTOR SKIN MATCH kupiłam rok temu w cenie na do widzenia (Rossmann) za około 5zł. Leżał sobie w zapomnieniu tyle czasu. To do mnie niepodobne. ;-) Jest to korektor wykręcany, z pędzelkiem, który jest bardzo wydajny. Mój kolor to 002 Sand (zdaje się, że był jeszcze o ton jaśniejszy i o ton ciemniejszy). Jest on ciemniejszy od korektorów, których używałam wcześniej. Jednak odcień okazał się być strzałem w dziesiątkę, ponieważ bardzo dobrze neutralizuje moje cienie pod oczami. Jego formuła jest przyjemnie kremowa, a przy tym lekka. Ładnie wtapia się w skórę, absolutnie nie wchodzi w zmarszczki, a przede wszystkim dobrze ukrywa cienie i sińce. 

W sam kącik oka nakładam odrobinę korektora ASTOR PERFECT STAY w kolorze 001 IVORY. Jest to najjaśniejszy odcień, który faktycznie jest baaaaardzo jasny (czego na zdjęciu nie widać, ale uwierzcie mi na słowo). Ja ten korektor bardzo skrytykowałam w ubiegłym roku i nadal uważam, że jest słaby. Nie nadaje się do stosowania na cały obszar pod oczami, ponieważ lubi wysuszać skórę i jest przeokropnie biały. Aktualnie robię dosłownie kropeczkę w kącikach oczu, aby rozjaśnić spojrzenie. Do tego tak jasny odcień sprawdza się naprawdę dobrze. Jeśli użyłabym w to miejsce poprzedniego korektora, wyglądałabym na zmęczoną lub chorą. Tym sposobem cienie są zakryte, spojrzenie rozświetlone, a korektor Perfect Stay się nie marnuje. Jego cena to ok. 30zł.


Jeśli chodzi o zakrywanie niedoskonałości to tutaj numerem jeden jest kamuflaż od CATRICE. Mój odcień to 010 Ivory. Nie jest on bardzo jasny (osoby o jaśniutkiej karnacji mogą się rozczarować), ale nie potrzeba go dużo, aby coś zakryć i ładnie dogaduje się z podkładami, których używam. Właściwie to nigdy nie zdarzyło mi się, żeby odznaczał się od jakiegoś podkładu lub ważył. Idealnie kamufluje trądzik, przebarwienia, popękane naczynka. Nigdy się na nim nie zawiodłam, a zużyłam już ze 2 słoiczki. 
Jednak nie polecam używać go pod oczy. Skóra w tym miejscu jest cieńsza, bardziej delikatna i podatna na przesuszenie. Dlatego tak ciężki kamuflaż nie jest dobrym pomysłem. 
Kamuflaż znajdziecie np. w drogerii Natura za ok. 13zł.



Kiedyś po prostu brałam jeden jasny korektor i byłam zadowolona, że sińce są choć trochę zakryte. Metodą prób i błędów znalazłam bardzo fajny duet, który gwarantuje mi i krycie i delikatne rozświetlenie / ożywienie skóry pod oczami. W efekcie ludzie przestali mnie pytać, czy aby na pewno przed chwilą nie płakałam, albo czy czasem nie jestem chora. ;-)

Podzielcie się swoimi sposobami na paskudne siniaki pod oczami. ;-)


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Hit! Peeling do twarzy Nacomi - korund, olej jojoba, pokrzywa, skrzyp polny

O tym peelingu wspominałam Wam w ostatnim poście. Kupiłam go z polecenia kilku blogerek, a teraz sama chcę go polecić. Jeśli szukacie dobrego peelingu o naturalnym składzie, koniecznie zapoznajcie się z recenzją. Zapraszam! ;-)


Opis producenta: Przeciwtrądzikowy peeling do twarzy z naturalnymi ekstraktami roślinnymi o właściwościach zabiegu mikrodermabrazji z salonu kosmetycznego. Żel po spotkaniu z wodą zmienia się w krem. Dzięki temu, cenne olejki pozostają na skórze, nie pozostawiając tłustej warstwy! Skóra po peelingu jest wyraźnie wygładzona. Peeling reguluje wydzielanie sebum przez skórę i zapobiega powstawaniu wyprysków. 


Sposób użycia: Nałóż żel na skórę twarzy i masuj okrężnymi ruchami. Po 5 minutach zmyj produkt z twarzy.

Skład: Olej z pestek winogron, Korund, Olej ze słodkich migdałów, Olej rycynowy, Gliceryna, Olej jojoba, Witamina E, Woda, Skrzyp polny, Pokrzywa, CI 47005, CI 42090, CI 73015.


Moja opinia: Peeling ma gęstą, dość zbitą konsystencję. Nie potrzeba go dużo na całą twarz. Ma przyjemny zapach, wyczuwam tu olej jojoba i skrzyp polny. W połączeniu z wodą peeling zyskuje kremową konsystencję, bardzo miło masuje się nim twarz. Na blogu mogliście już spotkać się z moją opinią co do korundu - KLIK. Ten niepozorny proszek świetnie oczyszcza skórę. W efekcie staje się ona gładziutka i miękka w dotyku. Ten peeling jest wyjątkowy ze względu na "olejkową powłoczkę", jaką pozostawia na skórze po zmyciu. Nie jest to nic sztucznego ani nieprzyjemnego. Ma się uczucie jak po szeregu zabiegów kosmetycznych z użyciem olejków. Uwielbiam to! 
Trudno mi powiedzieć, czy peeling Nacomi zapobiega powstawaniu wyprysków. W tym celu używam innych kosmetyków, ale fakt faktem nie zanotowałam żadnego pogorszenia stanu cery.


Podsumowując:

+ bardzo dobrze oczyszcza skórę,
+ wygładza,
+ skóra jest przyjemnie miękka, wypielęgnowana,
+ nie zapycha, nie podrażnia, nie pogorszył stanu cery,
+ olejki pozostawiają skórę nawilżoną,
+ nie pozostawia sztucznej tłustej warstwy,
+ wydajny,
+ naturalny skład,
+ higieniczne, poręczne opakowanie,
+ za sprawą olejków peeling spływa ku dołowi, dzięki czemu zużyjemy go do cna (co widać na drugim zdjęciu),
+ polska marka,
+ niedrogi w stosunku do jakości - ok. 20zł / 75ml (np. w hebe).

Minusów nie zauważyłam.

Moja wersja (przeciwtrądzikowa) przeznaczona jest do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej. Dostępne są jeszcze peelingi: wygładzający, nawilżający i przeciwzmarszczkowy. Dla każdego coś dobrego! ;-)

Znacie te peelingi?

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Moja pielęgnacja | Cera mieszana z trądzikiem

Dawno nie było wpisu z podsumowaniem mojej aktualnej pielęgnacji. Często piszecie, ze też macie problem z trądzikiem, z przetłuszczającą się strefą T, tak jak ja. Postanowiłam zebrać w całość kosmetyki, których używam do porannej i wieczornej pielęgnacji mojej mieszanej cery z tendencją do wyprysków. Może akurat zechcecie wypróbować któryś z kosmetyków. Zapraszam! ;-)

Jak już wspomniałam, moja cera jest mieszana, pojawiają się na niej wypryski. Jednocześnie jest bardzo wrażliwa i łatwo ją podrażnić. Dlatego dobór odpowiednich kosmetyków nie jest taki łatwy. Moja pielęgnacja rozpoczyna się od dokładnego demakijażu - używam płynu micelarnego Bielenda, recenzja. Drugim krokiem jest żel myjący. Często wracam do linii Iwostin Purritin, ale aktualnie bardzo upodobałam sobie niezwykle delikatny żel micelarny ziaja. Koniecznie poczytajcie o nim tutaj. Jest łagodny, skutecznie oczyszcza i orzeźwia skórę. Przeznaczony do każdego rodzaju cery. Niedawno pisałam Wam też o pudrze myjącym Make Me BIOKLIK - również jest delikatny, dobrze oczyszcza skórę, pozostawiając ją przyjemnie gładką.



Ważnym elementem pielęgnacji jest złuszczanie naskórka. Stosunkowo niedawno trafiłam na fenomenalny peeling Nacomi do skóry trądzikowej, mieszanej i tłustej. W składzie zawiera olej z pestek winogron, korund, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy, olej jojoba, witaminę E, skrzyp polny i pokrzywę. Przyjemnie peelinguje skórę twarzy, pozostawia ją oczyszczoną, gładką i nawilżoną. Peelingów używam 1-2 razy w tygodniu, w zależności od potrzeb mojej skóry. Nie powoduje żadnego wysypu nieprzyjaciół, nie podrażnia. Na dniach pojawi się o nim odrębny post.


Po dokładnym oczyszczeniu skóry sięgam po tonik, chociaż nie zawsze. W tej kategorii nie mam stałego ulubieńca. Największe wrażenie zrobił na mnie hibiskusowy tonik Sylveco. To kosmetyk o przyzwoitym, naturalnym składzie. Ma niespotykaną, lekko żelową konsystencję. Najlepsze w nim jest to, że nie tylko tonizuje i koi skórę, ale także bardzo dobrze nawilża. Recenzję znajdziecie tutaj.


A teraz (dla mnie) najważniejsze - nigdy nie zapominam o nałożeniu odpowiedniego kremu. Kiedyś o tym zapominałam lub po prostu bagatelizowałam, co widocznie odbiło się na wyglądzie mojej cery. Krem wybieram w zależności od aktualnych potrzeb skóry. Rano sięgam po krem nawilżający, najczęściej jest to teraz względna nowość od Neutrogeny - visibly clear. Robi, to co ma robić - nawilża, za sprawą grejpfruta przyjemnie orzeźwia, nie zapycha. Bardzo fajnym kremem zaskoczyła mnie ziaja (kolejny raz!). Krem antybakteryjny do cery zanieczyszczonej, skłonnej do wyprysków świetnie sprawdza się zarówno na noc, jak i na dzień. Pomógł mi przy okazji sporego wysypu na brodzie i policzkach. Ładnie pachnie, szybko się wchłania, ma działanie antybakteryjne oraz nawilża.

Kiedy moja cera wariuje i jest naprawdę w złym stanie sięgam po krem marki Fitomed. Dokładnie pisałam o nim tutaj. Stosuję go wyłącznie na noc. Mój krem Nr 12 przede wszystkim uspokaja cerę, zwęża pory i szybko goi niedoskonałości. Ma przyjemny ziołowy zapach, wchłania się momentalnie i jest bardzo wydajny.

Na pojedyncze wypryski (również tylko na noc) stosuję maść Acne - Derm z kwasem azelainowym. Swego czasu bardzo mi pomogła, dlatego chętnie do niej wracam. Pełna recenzja - KLIK.


Na koniec, równie ważna, pielęgnacja okolic oczu. Jeśli śledzicie bloga regularnie, wiecie że polecam krem z Rival de Loop oraz krem - maskę ziaja. Ostatnio używam sobie kremu Anew Ultimate od Avon. U góry znajduje się coś w rodzaju zbitego olejku do pielęgnacji powiek, a w słoiczku krem pod oczy, który dobrze nawilża i niweluje zasinienia.


Chętnie sięgam po różne maseczki (rodzaj zależy od stanu cery) - głównie oczyszczające, o których możecie poczytać tutaj.

A jakie kosmetyki do cery mieszanej / z trądzikiem Wy polecacie?


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Moja opinia - recenzje zużytych produktów | 6

Czas na post, który na blogu cieszy się dużą popularnością. Zapraszam na recenzję zużytych kosmetyków! ;-)


MAYBELLINE AFFINITONE, 24 GOLDEN BEIGE 

Bardzo wydajny puder, z którym się polubiłam. Ma jasny odcień, jest zdecydowanie bardziej kredowy. Nie pozostawia koloru na twarzy, delikatnie omiata twarz pozostawiając ją zmatowioną (nie jest to płaski mat, raczej subtelny). Jeśli macie bardzo tłustą i problemową cerę nie będzie to puder dla Was. Jeśli zaś lubicie subtelny efekt i delikatne zmatowienie, polecam się mu przyjrzeć.

L'OREAL TRUE MATCH, 1.N IVORY

To już moja druga zużyta buteleczka. Odcień 1.N jest idealny dla bladolicych, ładnie dopasowuje się do mojej cery. Ma raczej pudrowe wykończenie i (moim zdaniem) dobre krycie, przy czym na twarzy wygląda całkiem naturalnie. Recenzja dostępna tutaj.

L'OREAL LUMI MAGIQUE, 1 LIGHT

Korektor rozświetlający, który początkowo nawet lubiłam : jaśniutki odcień, który nie oksyduje, lekki, delikatnie ożywiał spojrzenie. Nigdy nie używam dużo korektora pod oczy, zwykle jednego opakowania używam nawet miesiącami, a ten skończył się po 2 TYGODNIACH. Byłam w szoku, że to już. Przeszkadzał mi też jego zapach - bardzo czuć w nim alkohol, lekko przesuszył obszar pod oczami, co zauważyłam po czasie, lubił się brzydko ścierać pod oczami. Jak na korektor za ok. 40zł (bez promocji) wypada bardzo słabo i na pewno więcej go nie kupię.


Tusze do rzęs podzielę na dwie grupy:

NIE POLECAM: 
  • EVELINE, X-TREME NOIR - kupiony na promocji -49% w Rossmannie, więc wielkiej straty nie ma. Preferuję tusze z silikonową szczoteczką, ten takiej nie ma. W dodatku nie odpowiadał mi jej kształt (trójkątna), przez co tusz jakoś nierównomiernie się nakładał, trzeba było się namachać, żeby rzęsy jako tako wyglądały. Miał wydłużać i zwiększać objętość rzęs, a jedyne co robił to je sklejał. 
  • KOBO, SEXY BLACK - dokupiłam go do dużych zakupów w Naturze za 1zł. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką maskarą, która nie chce zaschnąć. Tusz cały czas jest bardzo rzadki, nie zastyga na rzęsach, brudzi skórę wokół oczu, wszędzie się odbija. W dodatku ma bardzo sztywną szczoteczkę. A szkoda, bo ładnie rozdziela i wydłuża rzęsy, ale co z tego, skoro jego trwałość jest niemal zerowa. Zostawiałam go otwartego nawet na 2 dni, a on wciąż jest rzadki. 

POLECAM:

  • ESSENCE, MAXIMUM DEFINITION VOLUME MASCARA - tusz, do którego wracam regularnie. Może jego trwałość nie jest jakaś szałowa, bo pod koniec dnia lubi się nieco osypać, ale za to świetnie wydłuża i rozdziela moje rzęsy. Nie ma mowy o sklejaniu. Ma elastyczną, silikonową szczoteczkę, która ułatwia aplikację. Mało tego, kosztuje tylko jakieś 10zł.
  • EVELINE, VOLUMIX FIBERLAST MASCARA - to mój KWC! Kupuję go ilekroć mi się skończy, kosztuje ok. 15zł. Jest trwalszy od tuszu essence, ma wydłużać i podkręcać rzęsy i faktycznie to robi. Ładnie wydłuża i rozdziela. Ma elastyczną, silikonową szczoteczkę. Tworzy bardzo ładny wachlarz rzęs. Dla mnie to idealna maskara na co dzień.


URIAGE, WODA TERMALNA

Mój letni hit i niezbędnik. Wracam do niej regularnie. Przyjemnie odświeża, łagodzi podrażnienia, nie wymaga osuszenia po aplikacji i jest stosunkowo niedroga. Pisałam o niej tutaj.

ZIAJA, LIŚCIE ZIELONEJ OLIWKI, OLIWKOWA WODA TONIZUJĄCA Z WIT. C

Ta buteleczka wystarczyła mi na rok i na pewno kupię kolejną. Jest bardzo poręczna, przydatna w podróży, czy po ćwiczeniach. Lubię spryskiwać nią gotowy makijaż, mgiełka zbiera niechcianą pudrowość, do tego przyjemnie pachnie (bardzo orzeźwiająco). Znajdziecie ją m.in. w Rossmannie, kosztuje mniej niż 10zł. Recenzja.



AVON, MASECZKA GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCA PORY Z GLINKAMI MINERALNYMI

Polecałam Wam ją w odrębnym poście, poświęconym maseczkom - KLIK. Na pewno kupię sobie kolejną tubkę. Maseczka bardzo dobrze oczyszcza pory, matuje skórę, która od razu wygląda dużo lepiej - jest gładsza i rozjaśniona. Właśnie przed chwilą zmyłam ją z twarzy. ;-)

ZIAJA, KREM NAWILŻAJĄCY MATUJĄCY 25+

Kolejny produkt ziaja, z którym się polubiłam i kupię ponownie. Póki co chcę przetestować inne kremy. Jeśli macie problem z tłustą cerą, zerknijcie na niego. Nawilżenie jest raczej średnie, za to matowi bardzo dobrze. Przedłużał trwałość makijażu, sprawdził się na piątkę.

RIVAL DE LOOP, KREMY POD OCZY REGENERATION (czerwony) I HYDRO (niebieski)

Bardzo tanie kremy pod oczy (dostępne w Rossmannie), na które warto zwrócić uwagę. Mój fawort to ten z czerwoną nakrętką. Ma gęstą konsystencję, coś jak maść. Fenomenalnie nawilża, regeneruje skórę pod oczami, niweluje siniaki i opuchliznę okolic oczu. Normalnie kosztuje ok. 6zł, często można go dostać nawet za 3zł. Polecam go osobom, które mają wymagającą skórę pod oczami i często borykają się z przesuszeniem tych okolic. Z kolei wersja hydro ma już rzadszą konsystencję, jak większość dostępnych w drogerii kremów. Szybko się wchłania, ale nie nawilża aż tak dobrze, jak czerwony brat. Pewnie sprawdzi się u osób, które nie mają większych problemów ze skórą pod oczami. Nie mówię, że jest on zły (broń Boże!), po prostu jest mniej skoncentrowany i nie tak silny w działaniu, jak poprzednik. 


GLISS KUR, ODŻYWKA LIQUID SILK

Odżywka przeznaczona do włosów matowych i łamliwych. W ostatnim denku pokazywałam Wam szampon z tej linii. Co jakiś czas wracam do tych produktów, zwykle wtedy, gdy potrzebuję czegoś sprawdzonego. Za co ją lubię: ułatwia rozczesywanie (mam włosy kręcone), nadaje połysk, ładnie pachnie (zapach utrzymuje się na moich włosach dosyć długo), podkreśla skręt loków, włosy są wygładzone, miękkie w dotyku.

ISANA MED, DEZODORANT Z BALSAMEM DO SKÓRY WRAŻLIWEJ

Kupuję go stale od kilku lat i często Wam o nim wspominam. Jest delikatny dla skóry, pachnie również bardzo subtelnie, przyjemnie. Kosztuje ok. 5zł. Na upalne dni jego ochrona może być za słaba, ale poza tym daje radę. Polecam wypróbować.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.














Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...