Letni ulubieńcy | SKIN 79, Nacomi, Green Pharmacy i inne

W lipcu zasypywałam Was głównie recenzjami i całkiem zapomniałam o ulubieńcach. Troszkę się tego zebrało, więc jest to idealny moment na post. Dowiecie się m.in. co ratowało moją cerę w trakcie wysypu niedoskonałości. Zapraszam! ;-)


Jak co lato moja cera wariuje, jednak w tym roku było wyjątkowo źle. Całe szczęście wszystko wraca do normy. Jakiś czas temu odkryłam wspaniały żel micelarny - ogórek, mięta kwas PHA od ziaji. Przeznaczony jest do oczyszczania każdego rodzaju cery. Bardzo dobrze oczyszcza moją problemową cerę, nie podrażnia jej i pozostawia nawilżoną. Recenzję znajdziecie tutaj. Po oczyszczaniu czas na krem. Aktualnie kończę krem antybakteryjny ziaja nuno. Przeznaczony jest do cery zanieczyszczonej, skłonnej do wyprysków. Miałam go jeszcze jako nastolatka i wtedy kompletnie się nie sprawdzał. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Krem jest lekki, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej warstwy. Dobrze nawilża, a przede wszystkim stopniowo goi niedoskonałości. Przyjemnie łagodzi podrażnienia i nie zatyka porów. Kosztuje poniżej 10zł, co jest jego dodatkowym plusem.


Kiedy moja cera była w dobrym/umiarkowanym stanie sięgałam po peeling przeciwtrądzikowy Nacomi. Ma świetny, naturalny skład. Znajdują się w nim m.in. korund, olej jojoba, olej z pestek winogron, pokrzywa, skrzyp polny. Po spotkaniu z wodą żel zamienia się w krem. Wyraźnie wygładza i nawilża skórę. W ofercie Nacomi znajdziecie również inne wersje, do różnych typów cery. Szczegółowa recenzja tutaj.


Co pomogło mi najbardziej w czasie wysypu podskórnych grudek? Standardowo - serum z kwasem migdałowym i laktobionowym od Bielendy. Miałam długą przerwę w jego stosowaniu, a kiedy znów po nie sięgnęłam zadziałało błyskawicznie. Jeszcze wcześniej używałam sprawdzonej maści ACNE-DERM z kwasem azelainowym. Recenzja serum - KLIK. Recenzja maści - KLIK. 


Dwa czerwcowe odkrycia od AA - maseczka zwężająca pory i nawilżający peeling enzymatyczny. To fantastyczny duet! Przygotował moją cerę pod makijaż weselny. Peeling jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry. Zawartość kwasu hialuronowego i gliceryny ma zwiększać stopień nawilżenia w naskórku i tak faktycznie jest. Trzymam go na twarzy według zaleceń producenta (5-10 minut), po czym zmywam letnią wodą. Skóra jest wyraźnie gładsza, nawilżona i jakby ożywiona. 
Maseczka zwężająca pory działa cuda - naprawdę je zwęża, ogranicza wydzielanie sebum, sprawia że skóra mniej się błyszczy. Nie zauważyłam też żadnych skutków ubocznych, jak podrażnienia czy wysuszenie skóry. Maseczka bardzo dobrze przygotowuje skórę np. na większe wyjścia. Makijaż na mojej problemowej cerze wyglądał lepiej i utrzymywał się dłużej właśnie dzięki mniejszej ilości sebum. Jeśli jeszcze nie próbowałyście tych saszetek, polecam! Kosztują poniżej 2zł za sztukę.


Aktualnie na moją twarz najczęściej wędruje krem BB SKIN 79. Jego kolor idealnie współgra z letnią opalenizną. Sam krem długo utrzymuje się na twarzy, kryje niedoskonałości, a przy tym wygląda bardzo naturalnie. Oczywiście, kiedy tylko mogę rezygnuję z makijażu, ale czasem bywa, że trzeba się jakoś prezentować. Pisałam o nim tutaj. Znajdziecie tam też zdjęcia kremu na twarzy, chociaż wtedy stan mojej cery był dużo lepszy niż teraz. Kupiłam go w sklepie internetowym SKIN 79 za ok. 100zł.


Ulubiony korektor - ASTOR SKIN MATCH. Kolor 002 Sand bardzo dobrze przykrywa moje sińce pod oczami. Konsystencja jest przyjemnie kremowa, lekka, nie wchodzi w zmarszczki i załamania. Trwałość również na plus. Pokazywałam Wam go w ostatnim poście - KLIK. 
Na ustach wciąż królują produkty CATRICE. Balsam w kredce Pure Shine Colour w kolorze 030 Don't Think Just Pink to idealny wybór na lato. Nadaje ustom soczystego koloru, nawilża je. Więcej poczytacie o nim tutaj. Względną nowością marki jest Luxury Lips Intensive Care Gloss, czyli błyszczyk wzbogacony o kompleks olejku arganowego, jojoba i kamelii. Przyjemnie otula usta, nawilża je i nie pozostawia niekomfortowej skorupy, co zdarzało mi się wcześniej przy tego typu błyszczykach. Recenzja --> KLIK.



Na wyróżnienie zasługują też dwa produkty do włosów. Latem włosy lubią się przesuszać. Zauważyłam, że moja ulubiona odżywka regeneracyjna w sprayu GLISS KUR (włosy matowe i łamliwe) radzi sobie też ze słonecznym przesuszeniem włosów. Używam jej nie tylko po myciu na wilgotne włosy, ale też np. rano na suche. Włosy ładnie połyskują, pięknie pachną i wyglądają na zdrowe.
Jakiś czas temu kupiłam olejek łopianowy z czerwoną papryką od Green Pharmacy, który ma pobudzać wzrost włosów. Olejek wylewam na dłonie i wcieram w skórę głowy 1-2 razy w tygodniu. Po nałożeniu czuć delikatne rozgrzanie, ale nie jest to nic nieprzyjemnego czy uciążliwego. Używam go już na pewno więcej niż 2 miesiące i widzę efekty. Przede wszystkim wysyp baby hair oraz znacznie mniejsze wypadanie włosów. Był czas, że wychodziły garściami. Krótko mówiąc, olejek pobudził wzrost włosów oraz wzmocnił ich strukturę. Kosztuje ok. 6zł i jest bardzo wydajny. Sądzę, że był to świetny zakup.

A co Wy ostatnio polubiłyście?

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Komentarze

  1. Ja ostatnio szaleję za Nuxe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś bardzo fajny żel do mycia twarzy od Nuxe ;)

      Usuń
  2. A odżywka Gliss Kur nie obciąża lub nie przetluszcza na suchych włosach? Koreańskie kosmetyki powoli dominują moją kosmetyczkę;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, spryskuję je tylko delikatnie na długości :)

      Usuń
  3. Serum z Bielendy jest na prawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam nigdy żadnej maseczki z AA. Muszę kiedyś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z tej ogórkowej serii Ziaji miałam mleczko oczyszczające-dramat, nie domywało, piekło oczy i w dodatku ta parafina w składzie:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam, ale tu prócz ogórka jest mięta i kwas PHA, a w mleczku nie ma; polecam wypróbować, jest naprawdę delikatny, ani trochę nie szczypie w oczy.

      Usuń
  6. kuszą mnie te azjatyckie kremy BB :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta maseczka z AA zwężająca pory wygląda ciekawie, z chęcią bym wypróbowała u siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żel Ziaji musi być mój! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ten peeling Naomi muszę koniecznie wyróbować
    mam w zapasach inna wcierkę Green Pharmacy, ale jeszcze jej nie używałam. Muszę zacząc, ciekawa jestem czy u mnie coś zdziała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od olejku do włosów z chilli wolę wersję ze skrzypem polnym (różowa nakrętka) ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Krem nuno ratował mnie nie raz, ale to mezo serum kompletnie mnie przesuszyło... Długo używałam różnych dwufazówek Gliss Kur :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )