Ukojenie dla skóry i ochrona przeciwsłoneczna

Lato (niestety) dobiega końca. Pogoda ostatnio nie rozpieszcza, ale jestem pełna nadziei, że słońce jeszcze do nas wróci. Tak czy inaczej, wiele z Was zapewne jeszcze wyjedzie do ciepłych krajów, gdzie filtr i balsam po opalaniu będą koniecznością. Dlatego dzisiaj pokażę Wam kilka produktów, które otrzymałam od marki Kolastyna, a tym samym używałam tego lata. Może wybierzecie jeszcze coś dla siebie. Serdecznie zapraszam! ;-)



Filtr przeciwsłoneczny to (moim zdaniem) konieczność. Ochrona skóry to sprawa pierwszorzędna, dlatego nigdy nie zapominam o kremach z filtrem. Kiedy słońce naprawdę mocno grzeje sięgam po filtr SPF 30 lub 50. Emulsja do opalania SPF 50 (wysoka ochrona) tego lata sprawdziła się idealnie. Konsystencja jest gęsta, dobrze i sprawnie się rozprowadza i bardzo ładnie pachnie. Oprócz ochrony zapewnia też przyjemne i widoczne nawilżenie. Dodam, że nie bieli skóry.

Emulsja oprócz kombinacji ochronnych filtrów UVA/UVB zawiera unikalną kompozycję kolagenu, elastyny i glikogenu oraz witaminy A, E i F. Wszystko to neutralizuje działanie wolnych rodników oraz chroni skórę przed procesem przedwczesnego starzenia. Emulsja wspomaga nawilżenie skóry oraz chroni przed przeznaskórkową utratą wody. 


Hitem hitów jest dla mnie olejek do opalania w sprayu SPF 15 'złociste drobinki'. Cudo! Podczas opalania pytano mnie, czym się smarowałam. Olejek pięknie mieni się na skórze, ale jest to subtelny efekt. Przyspiesza proces opalania, dzięki niemu nie spiekłam się na skwarkę. Dodatkowo zauważyłam nawilżenie.

Bogaty w karoten olej ze złocistej palmy przyspiesza proces powstawania opalenizny. Kompleks witaminowy, zawierający witaminy A, E i F wspomaga skuteczną ochronę skóry przed przedwczesnym starzeniem skóry. System filtrów UV zapobiega tworzeniu się wolnych rodników oraz chroni przed poparzeniem słonecznym. 

Wadą jest pompka, która chyba zatyka się drobinkami złota i przestaje działać. Wymieniałam ją, ale z drugą stało się to samo. Niestety nie udało mi się ich wypłukać. Zaczęłam więc wylewać olejek na dłoń i wsmarowywać w skórę. Mimo to, polecam!


Teraz pokażę Wam coś, co może się przydać po zejściu z leżaka. Balsam po opalaniu S.O.S., który ma za zadanie łagodzić podrażnienia i regenerować skórę. Faktycznie to robi, ale nie jest to jakiś spektakularny efekt. Jeśli spieczecie się zbyt mocno, ten balsam może okazać się za słaby. Ma rzadką konsystencję, szybko się wchłania i nie klei. Zapach jest subtelny, przyjemny. Ukojenie czuć już po kilku chwilach, ale aplikację należałoby ponawiać co kilka godzin, aby skóra naprawdę się zregenerowała.

Pantenol głęboko nawilża i łagodzi skutki nadmiernej ekspozycji słonecznej, pozostawiając skórę miękką i aksamitnie gładką w dotyku. Alantoina przyspiesza regenerację komórek naskórka oraz usprawnia procesy naprawcze w obrębie uszkodzonej przez promieniowanie UV skóry.


Moim drugim faworytem (zaraz po olejku do opalania) jest nawilżający olejek do ciała po opalaniu. Pachnie obłędnie! Używam go na co dzień, ponieważ cudnie nawilża moją skórę. Nie tylko po opalaniu. Aplikacja jest bajecznie prosta, no i przyjemna.

Im skuteczniej nawilżasz swoją skórę, tym dłużej możesz cieszyć się piękną opalenizną. Olejek po opalaniu rozpieszcza skórę, pozostawiając ją nawilżoną i rozświetloną. Formuła została oparta na kompleksie 6 drogocennych olejków: kokosowego, sezamowego, jojoba, z makadamii, nasion bawełny i słodkich migdałów, które umożliwiają optymalne nawilżenie, przynosząc natychmiastowe ukojenie zmęczonej słońcem skórze. Olejek wzbogacony jest o bisabolol, znany z właściwości łagodzących podrażnienia i kojących skórę. 

Dzięki suchej formule olejek szybko się wchłania, pozostawiając uczucie aksamitnie miękkiej skóry, bez tłustej warstwy na jej powierzchni.

Olejek zdecydowanie skutecznie (i przyjemnie!) nawilżał moją skórę po opalaniu. Na co dzień jest świetną alternatywą dla balsamów nawilżających.<3 b="">


Podsumowując, jestem zadowolona z każdego kosmetyku, chociaż w różnym stopniu. Moimi faworytami są olejki oraz emulsja do opalania SPF 50. Kremy z wysokim filtrem często powodowały u mnie pieczenie skóry - tym razem nic takiego się nie pojawiło. Za to ogromny plus! Najsłabiej (moim zdaniem) wypada balsam po opalaniu, chociaż mojemu mężczyźnie bardzo przypadł do gustu. Co skóra, to inne wymagania i inne odczucia. Dlatego najlepiej próbować, testować, aby w końcu znaleźć coś dla siebie.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Komentarze

  1. Uwielbiam ten olejek nawilżający do ciała po opalaniu z Kolastyny. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo polubilam tego lata produkty Bielenda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie miałam od nich nic do/po opalania ;)

      Usuń
  3. ja w tym roku to nie korzystałam zbytnio z takich kosmetyków.. lało całe moje wakacje :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem bardzo zadowolona z ich produktów, szczególnie ta linia Bronze wymiata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się dobrze sprawdziła ;) Szczególnie balsam ;)

      Usuń
  5. Mam taki olejek z Kolastyny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nice review!
    Have a good day)

    http://sunnyeri.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię kosmetyki do opalania Kolastyny, z tymi po opalaniu nie mam jeszcze zbyt dużego doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam od nich olejek do opalania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. This is so inspiring! I love the post:)

    irenethayer.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, że się u Ciebie sprawdziły. Ja w to lato używałam tylko filtrów do twarzy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )

Popularne posty