Bezbarwny żel utrwalający brwi | Eyebrow fixer od Wibo

Hej! W ostatni dzień października przychodzę do Was z recenzją żelu do brwi od Wibo. Odkąd zaczęłam wypełniać brwi traktuję żele utrwalające jako niezbędnik. Moje włoski są grube i sztywne, dlatego dosyć ciężko je ujarzmić. Czy żel Wibo podołał? Zapraszam do dalszej części wpisu. ;-)


Opakowanie przypomina tusz do rzęs. Jest duże w porównaniu np. z żelem essence czy catrice. Żel jest bezbarwny, bezzapachowy, jego zadaniem jest utrwalenie kształtu brwi. Szczoteczka jest wydłużona, zakończona kuleczką, co jest fajnym rozwiązaniem dla dziewczyn, które tak jak ja mają dużo włosków do utrwalenia. 



Żel dobrze utrwala moje brwi. Utrzymują się na miejscu przez cały dzień. Bardzo dobrze sprawdza się w codziennym makijażu. Problemem jest jednak formuła, która jest Gutowska. Na zdjęciu widać, że na szczoteczce pozostają (brzydko mówiąc) - 'gluty', które przenoszą się na brwi. Trzeba uważnie z nim pracować, bo żadna z nas nie chce chodzić z 'glutami' na włoskach.... 

Eyebrow fixer kupiłam na promocji -49% w Rossmannie za całe 5 zł. Używam go więc dosyć krótko, ale formuła zdecydowanie nie przypadła mi do gustu.


Pomimo wspomnianej wady produkt świetnie utrwala włoski, dlatego będę go używać, ale kolejnego opakowania już nie kupię. Jeśli znacie dobrej jakości żele do brwi (koniecznie bezbarwne), to dajcie proszę znać w komentarzu. ;-)

Pojemność: 8 ml. / Przydatność: 8 m-cy. / Cena: 10,79 zł.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

DOBRE bo POLSKIE | Odżywcze MLECZKO DO DEMAKIJAŻU z ekstraktem z nasion lnu | VIANEK

Witajcie! Dzisiaj przyszła pora na recenzję mleczka do demakijażu marki VIANEK. Kupiłam je z ciekawości, jako dodatek do gazety w cenie ok. 12 zł. Nie myślałam, że aż tak się polubimy. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, zapraszam do dalszej części wpisu. ;-)


Opis producenta: Mleczko przeznaczone jest do demakijażu twarzy, oczu i ust, do każdego typu cery. Skutecznie zmywa zanieczyszczenia, nie przesusza skóry. W składzie znalazły się składniki o działaniu odżywczym: olej z pestek moreli, olej rokitnikowy oraz miód. Dodatek ekstraktu z nasion lnu zapewnia optymalne nawilżenie i ukojenie skóry. Preparat pozostawia delikatną warstwę ochronną - po demakijażu skóra jest czysta, gładka i ma jednolity koloryt.

Sposób użycia: Dozę mleczka rozprowadź na mokrej twarzy i wmasuj delikatnie okrężnymi ruchami. Zmyj wodą  lub przy użyciu wacika zwilżonego tonikiem.


Producentem kosmetyków VIANEK jest znana polska marka kosmetyków naturalnych SYLVECO. Produkty nie są testowane na zwierzętach, posiadają składniki pochodzenia naturalnego, zioła z ekologicznych upraw. Mleczko ważne jest 3 miesiące od otwarcia. Za 150 ml zapłacimy ok. 18 zł w cenie regularnej.


Moja opinia: Opakowanie cieszy oko - jest schludne, bez zbędnych nadruków, ujęło mnie swoją prostotą. Jakościowo bez zarzutu, również pompka działa właściwie. Zapach - przyjemny, nieznany mi dotąd dlatego nie potrafię go opisać. Konsystencja jest bardzo rzadka. Zwilżam twarz wodą, następnie wylewam na dłoń 1-2 pompki mleczka, rozcieram w dłoniach i zaczynam wmasowywać w skórę twarzy według zaleceń producenta. Następnie dokładnie spłukuję mleczko letnią wodą. Dodam, że wcześniej zmywam makijaż oczu za pomocą olejków bądź płynu micelarnego z olejkiem. Jakie są moje odczucia? Skóra jest oczyszczona, nawilżona, gładka i przyjemnie miękka w dotyku. Mleczko jest wyjątkowe, nie spodziewałam się, że tego typu produkt może mi dostarczyć aż tylu pozytywnych wrażeń. Po demakijażu używam toniku. Na waciku nie ma śladu kosmetyków kolorowych, stąd mój wniosek - mleczko bardzo dobrze usuwa makijaż. Nie zauważyłam żadnego podrażnienia skóry, ani zapchania porów. Używam go od września i jeszcze trochę mi zostało. Zakładam, że wystarczy średnio na 1,5-2 miesiące przy dziennym zużywaniu 1-2 pompek.


Krótko mówiąc - polecam wypróbować! Polskie marki ostatnio wciąż mnie pozytywnie zaskakują. Naprawdę mamy się czym pochwalić! ;-)

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Wyznania KosmetoHoliczki | Jesienne nowości

Hej! Zebrało mi się już sporo nowości z września i października. Nie będę już nic kupować więc jest to idealny moment na post z nowościami. Będzie dużo pielęgnacji oraz kilka rzeczy z rossmannowych wyprzedaży. Zapraszam! ;-)




Zacznę od jednej z moich ulubionych firm kosmetycznych, jaką jest Bielenda. Na rynku pojawiło się nowe dziecko marki o nazwie Dr Medica. Ja skusiłam się na dermatologiczną emulsję oczyszczającą i dermatologiczny przeciwtrądzikowy krem. Kosmetyki są dedykowane cerze mieszanej, tłustej oraz łojotokowej. Krem zawiera w składzie m.in. kwas migdałowy i laktobionowy. Jak dotąd oba bardzo służyły mojej skórze, mam nadzieję że i tym razem się nie zawiodę. Opakowania są lekkie, wykonane z ciemnego plastiku, o aptecznym charakterze. Kosmetyki znalazłam w Rossmannie na półkach z dermokosmetykami (aktualnie w promocji).

Słynne serum korygujące (Super Power Mezo Serum) świetnie się u mnie sprawdza. Zużyłam już niezliczoną ilość buteleczek. Tym razem serum zamieniłam na aktywny krem korygujący. Użyłam go dopiero dwa razy, ale już zdążył zrobić na mnie wrażenie. Bardzo przyjemnie zmiękcza skórę. Kupiłam go w Super-Pharm w cenie promocyjnej (ok. 15 zł).



Dalej w temacie Bielendy - łagodny 2-fazowy płyn do demakijażu oczu z olejem awokado. Jak dotąd płyny do demakijażu Bielenda mnie nie zawiodły. Tę wersję już raz miałam i bardzo dobrze radziła sobie z wodoodpornym tuszem. Właśnie dlatego znów go kupiłam.

W hebe skusiłam się na produkty od Nacomi. Ich peeling świetnie się u mnie spisał dlatego z przyjemnością i ciekawością testuję kolejne kosmetyki. Tym razem jest to olej z pestek winogron (100%). Dzięki lekkiej teksturze nadaje się do skóry mieszanej i trądzikowej, nie zatyka porów. Poprawia kondycję wokół oczu i ust. Zmniejsza zmarszczki i opuchliznę, jest też pomocny w pielęgnacji żylaków oraz pajączków.


Drugim produktem jest profesjonalna maska algowa do twarzy. Dedykowana cerze naczynkowej. Jej zadaniem jest zmniejszanie zaczerwienień, rozjaśnienie skóry twarzy. Zapach ma nieciekawy, ale po pierwszym użyciu naczynka wokół nosa faktycznie były jakby uspokojone, mniej widoczne, a skóra twarzy ładnie rozjaśniona, ujednolicona.


Kosmetyki VIANEK są ze mną najdłużej spośród pozostałych nowości. Jestem nimi szczerze zachwycona. Mleczko do demakijażu jest delikatne, ale dobrze pozbywa się makijażu. Żel myjący sprawdza się w porannym oczyszczaniu skóry twarzy. jest bardzo delikatny, ale skuteczny. Niebawem będą recenzje, przygotowuję materiał. ;-)


Ostatnią pielęgnacyjną nowością jest słynna maska dziegciowa oczyszczająca Bania Agafii. Jedno muszę przyznać - rewelacyjnie oczyszcza! Zapach średnio mi pasuje, konsystencja jest zaskakująco zbita. Przy zmywaniu też trzeba się trochę namachać, ale warto.




Na promocji -49% w Rossmannie skusiłam się tylko na to, czego naprawdę potrzebowałam. Wybrałam sprawdzony podkład L'Oreal true match w kolorze 1.N oraz Volume Million Lashes So Couture. Nowością jest dla mnie puder Rimmel Stay Matte w kolorze 003 Peach Glow i bezbarwny żel utrwalający kształt brwi od Wibo.




Na koniec kilka niezbędnych drobiazgów. Odżywcza pomadka z peelingiem od Sylveco to mój ulubieniec w tej kategorii. Recenzowałam ją już w zeszłym roku. Perfumy Perceive od Avon kupuję regularnie - uwielbiam ten zapach! Jest bardzo trwały. W drogerii Jasmin skusiłam się jeszcze na mój pierwszy lakier INGRID estetic, kolor nr 413. Szukałam czegoś w jasnym, niewyróżniającym się odcieniu. Zobaczymy jak się sprawdzi. Kosztował jakieś 5 zł.

Mam nadzieję, ze dotrwaliście do końca. Jak widać, zapowiada się sporo jesiennych recenzji, na które już dzisiaj Was zapraszam. ;-)


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

ISANA YOUNG ACTIVE CLEAR | Maseczka przeciwtrądzikowa z tlenkiem glinu do skóry tłustej i trądzikowej

Hej! Już jakiś czas temu pisałam Wam o serum przeciw wypryskom z serii ISANA young - KLIK. Post ten jest wciąż jednym z najczęściej odwiedzanych na blogu. Dla niewtajemniczonych, przypomnę, że serum kompletnie się u mnie nie sprawdziło. Ostatnio skusiłam się na maseczkę z tej samej serii. Jeśli ciekawi Was moja opinia na jej temat, zapraszam do dalszej części wpisu. ;-)


Antybakteryjna formuła zawierająca kwas salicylowy i tlenek glinu zapobiega ponownemu tworzeniu się wyprysków i wągrów. Zawarty w produkcie cynk reguluje wydzielanie sebum. 
  • zapobiega przetłuszczaniu się, usuwa zanieczyszczenia skóry,
  • matuje skórę;
Produkt przebadany dermatologicznie. 


Skład
Stosowanie

2-3 razy w tygodniu, rano i wieczorem nanieść na oczyszczoną skórę i delikatnie wcierać unikając kontaktu z oczami. Po 15 minutach obficie spłukać maseczkę wodą.

Cena i dostępność

Maseczka składa się z dwóch saszetek po 6 ml. Dostępna w Rossmannie. Cena regularna to 1,99 zł. Swoją kupiłam na promocji za 1,39 zł, więc niewiele.


Moja opinia

Jedna saszetka (6 ml) wystarczała mi na dwa użycia. Szybko kalkulując - użyłam jej 4 razy, po 2 razy na tydzień. Zacznę od tego, co mi się w niej nie spodobało: zapach. Dla mnie jest trochę za mocny (alkoholowy), przy nakładaniu bardzo mi przeszkadzał, po czasie jest mniej wyczuwalny. Przejdźmy do działania i plusów, bo ich jest zdecydowanie więcej. Maseczkę nakładałam płaskim pędzelkiem. Ostatnio to moja ulubiona forma aplikacji (nie brudzimy rąk, a maska jest równomiernie rozłożona). Zastygając maseczka nie ściąga nieprzyjemnie skóry. Jej zmycie również nie należy do czynności uciążliwych. 

Jakie efekty dostrzegłam? Przede wszystkim skóra była wyraźnie rozjaśniona i ładnie zmatowiona. Dodatkowo gładka, przyjemna w dotyku. Pojedyncze niedoskonałości widocznie uspokojone, a niektóre delikatnie wysuszone. Pory wyglądały na troszkę zwężone. Natomiast nie zauważyłam spektakularnego oczyszczenia porów. Maseczkę za każdym razem robiłam tylko wieczorem, a po zmyciu już nic nie nakładałam na twarz (prócz kremu pod oczy ;-)). Robię tak ilekroć chcę dokładnie sprawdzić właściwości maseczki. Rano moja skóra (o dziwo!) wciąż była ładnie zmatowiona i uspokojona. 

Po zużyciu obu saszetek, czyli czterech 'zabiegach' zdecydowanie mogę polecić tę maseczkę. Ładnie matowi cerę, a efekt nie jest krótkotrwały, zwęża pory, zmniejsza niedoskonałości, przy czym nie przesusza skóry, nie podrażnia. Jest tania i wydajna. Prócz zapachu, nie mogę się do niczego przyczepić. Myślę, że jest warta chociażby wypróbowania. Ja na pewno jeszcze ją kupię. ;-)


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Lampa UV i maska PIL'ATEN | Nowości nurbesten.de

Hej! Dzisiaj wpadam z szybkim postem z nowościami ze sklepu Nur Besten. Zamówiłam lampę UV, słynną maseczkę PIL'ATEN w wersji jednorazowej oraz dwie gąbeczki, które niestety do mnie nie dotarły. Zapraszam!



Lampa jest zaskakująco dosyć lekka. Jakość średnia. W kartoniku niestety nie ma żadnych dodatkowych informacji odnośnie użytkowania. Wizualnie nie mam do niej żadnych zastrzeżeń. Posiada jedynie włącznik. Kabel mógłby być nieco dłuższy, wtyczka jest europejska.



Górna część lampy jest obrotowa, co nie jest wyjątkowo innowacyjnym pomysłem, ponieważ wówczas traci ona na równowadze i zwyczajnie się przewraca.

Pomimo wad lampa działa. Dopiero kompletuję wszelkie potrzebne przybory i lakiery, ale udało mi się stworzyć swój pierwszy manicure hybrydowy. ;-)



Lampa kosztuje 23.85 Euro i jest dostępna tutaj.

Drugą rzeczą, jaką zamówiłam jest osławiona w blogosferze maska PIL'ATEN. Kiedy na stronie pojawiły się jednorazowe saszetki od razu wrzuciłam jedną do koszyka. Niestety rozeszły się bardzo szybko i aktualnie zniknęły ze sklepu. 


Maska była dodatkowo zapakowana w woreczek i szczelnie owinięta folią (podobnie, jak lampa). Przyznam, że byłam jej baaaardzo ciekawa więc jeszcze tego samego dnia urządziłam sobie małe SPA. Maseczkę nałożyłam płaskim pędzelkiem, w miarę równomiernie na całą twarz. Zasychała dosyć długo, bo ponad pół godziny. Jej ściągnięcie było dosyć bolesne, ale kiedy robimy to powoli da się wytrzymać. Maska faktycznie bardzo ładnie oczyściła pory (choć nie wszystkie), skóra była delikatnie rozjaśniona (nie był to efekt długotrwały), gładka, miła w dotyku. Jeśli jeszcze gdzieś ją znajdę chętnie kupię. Mojej skórze przyda się takie oczyszczanie raz na jakiś czas.

Na zamówienie czekałam 10 dni. Wszystko przyszło bardzo dokładnie i szczelnie zapakowane. Zostawiam Wam 10% zniżki na zakupy w sklepie Nur Besten. ;-)



ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Matowa pomadka, która nie wysusza ust + serum regenerujące z olejem marula | MARIZA

Dzisiaj przedstawię Wam dwa produkty do ust, które podbiły moje serce. Nie przedłużam i zapraszam! ;-)

Od jakiegoś czasu chętniej sięgam po matowe pomadki. Trafiłam już na świetną Matte Me i bubla od Lovely. We wrześniu poznałam MATTE LIPSTICK 'IDALIQ' od MARIZY w kolorze brzoskwiniowym. Jest to matowa pomadka do ust, która dzięki specjalnej formule i dużej zawartości pigmentów zapewnia długotrwały i intensywny kolor o eleganckim, matowym wykończeniu. Jednocześnie, dzięki kremowej konsystencji, doskonale się rozprowadza i nie wysusza ust.



Właściwie nie muszę dodawać nic więcej. Opis producenta w 100% odzwierciedla rzeczywistość. Pomadka jest wspaniale napigmentowana. Długo utrzymuje się na ustach. Przetrwała jedzenie i picie, jest zaskakująco trwała. Nawet z dłoni nie chciała całkiem zejść. Nie ściera się nieestetycznie od środka. Kolejnym ważnym atutem jest przyjemna kremowa konsystencja. Pomadka wręcz sunie po ustach. Aplikacja to czysta przyjemność. Efekt matu, moim skromnym zdaniem, jest piękny, taki w sam raz. Pomadka absolutnie nie wysusza ust, nosi się bardzo komfortowo. Myślę, że taka formuła spodoba się dziewczynom, które nie lubią typowego, tępego matu. Tutaj, oprócz bardzo ładnego koloru, otrzymujemy też trwałość oraz komfort.


Kolor nosi nazwę brzoskwiniowego i może faktycznie są tam takie nuty, ale przełamane widocznym różem. Krótko mówiąc, odcień idealnie wpisuje się w mój gust. Sprawdza się zarówno na co dzień, jak i na wieczorne wyjścia do mocniejszego makijażu.

Na koniec muszę wspomnieć o zapachu, który jest PRZECUDOWNY! Podobnie jak podkład, o którym pisałam tutaj, pomadka ma bardzo przyjemny, słodki, owocowo-cukierkowy zapach.

Czarne opakowanie wygląda elegancko, jest lekkie i całkiem dobrej jakości.

Cena: 17,60 zł / 4g.

Link do pomadki - KLIK.


Pod pomadkę, a także na co dzień nakładam serum ochronne z olejem marula. Serum o naturalnej formule intensywnie odżywia i chroni delikatną skórę ust. 

Skład: Ricinus Communis Seed Oil, Cera Alba, Vitis Vinifera Seed Oil, Copernicia Cerifera Wax, Lanolin, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Glyceryl Oleate, Citric Acid, Aroma.

Balsam (bo tak można go nazwać) skutecznie nawilża i regeneruje usta. Spodoba się właścicielkom problemowych ust, takich jak  moje. Pozostawia przyjemną, lekką, ochronną warstwę. Na moich ustach jest wyczuwalny przez około 2h. Jeśli macie problemowe usta, bądź po prostu lubicie o nie dbać to na pewno w ciągu dnia sięgacie po pomadki znacznie częściej. Oczywiście, nie powinno być dla Was zaskoczeniem, jeśli napiszę, że serum ślicznie pachnie. ;-)


Opakowanie jest całkiem dobrej jakości, jedynie napisy już delikatnie zaczynają się ścierać.

Cena: 8,50 zł / 4,6g.

Link do serum - KLIK.


Kosmetyki znajdziecie w sklepie o wdzięcznej nazwie ZAPACH NATURY - KLIK.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.

Zużyłam, ale czy polubiłam?

Hej! Dzisiaj zapraszam Was na projekt denko. Uzbierała mi się już pokaźna gromadka, więc już najwyższa pora. Będą to zużycia z sierpnia i września. Mam nadzieję, że lubicie takie mini recenzje. Zawsze staram się zawierać w nich to, co najistotniejsze. Zapraszam! ;-)

WŁOSY


L'Oreal ELSEVE, Magiczna Moc OLEJKÓW  

Szampon przeznaczony do włosów potrzebujących intensywnego odżywienia. Bardzo mile mnie zaskoczył. Nie tylko skutecznie oczyszczał skórę głowy, ale też wygładzał (ujarzmiał) włosy, nadawał im ładnego połysku. Podkreślał skręt fal i loków. Nie spowodował łupieżu. Dobrze się pienił, wystarczyła niewielka ilość, aby dokładnie umyć włosy, dzięki czemu był bardzo wydajny. Ma przyjemny zapach, choć trochę zbyt intensywny i to uważam za jego jedyny mały minus.

Timotei with JERICHO ROSE, Odżywka Intensywna Odbudowa

Odżywka wzbogacona o ekstrakt olejku z awokado. Pomaga w zapewnieniu odpowiedniego poziomu nawilżenia i odbudowuje zniszczoną powierzchnię włosów suchych i zniszczonych, przywracając im gładkość. Zgadzam się z obietnicami producenta. Olejek awokado bardzo służy moim włosom. Ta seria jest moją ulubioną (szampon i odżywka) z Timotei, chociaż zauważyłam że ostatnio ciężko ją znaleźć. Z pomocą przychodzą markety, np. Kaufland (tam znajduję zawsze). Po tej odżywce moje włosy są wygładzone, nawilżone, błyszczące, a fale ładnie podkreślone.

Green Pharmacy, Olejek łopianowy z czerwoną papryką

Ma za zadanie pobudzić wzrost włosów, wzmocnić ich strukturę, odżywić cebulki. Działa też przeciwłupieżowo. Włosy mają być gęstsze i mocniejsze, lśniące, pełne życia. Olejek polubiłam, ponieważ widocznie zmniejszał wypadanie włosów w okresie wiosennym oraz przyspieszał ich wzrost. Widoczny był wysyp 'baby hair'. Teraz w sezonie jesiennym mam zamiar znów po niego sięgnąć, a może skuszę się na inną wersję.

TWARZ


Bielenda, Super Power Mezo Serum

Słynne serum z kwasem migdałowym. Używam go regularnie i widzę świetne efekty tej kuracji. Szczegółowo pisałam o nim tutaj. Nadal utrzymuję pozytywną opinię o nim.

Ziaja, Tonik ogórkowy

Kiedyś mój ulubiony, teraz nie zachwyca. Tonizuje, odświeża, ale nie robi na mnie wrażenia... Cieszę się, że już sięgnął dna.

Ziaja, Żel micelarny - ogórek, mięta, kwas PHA

Mój faworyt w porannej pielęgnacji. Usuwa resztki kosmetyków po nocy, jest bardzo delikatny dla skóry, absolutnie nie podrażnia. To moje drugie zużyte opakowanie, a trzecie już stoi w łazience. Recenzowałam go tutaj.

Bielenda, Nawilżający płyn micelarny

O wersji kojącej pisałam tutaj. Ten płyn również był skuteczny i bardzo delikatny dla skóry. Nie podrażniał, nie szczypał w oczy, nie pozostawiał lepkiej warstwy. Jednak jeśli miałabym wybierać pomiędzy wersją nawilżającą a kojącą, to sięgnęłabym po kojącą.


Avon, Anew Ultimate - kompleksowa pielęgnacja okolic oczu

Bardzo przyjemny krem. Dobrze nawilżał, rozjaśniał sińce pod oczami, lekko wygładzał skórę. Żałowałam, że już się skończył. Tutaj znajdziecie jego recenzję.

Avon, Nutra effects - rozświetlająco - nawilżający krem na dzień wyrównujący koloryt, SPF 20

Używałam go latem. Jest to dość mocno nawilżający krem o tłustawej konsystencji. Faktycznie pozostawia skórę rozświetloną. Jego dodatkowym atutem jest SPF 20. Sprawdził się również jako tłusty krem, który nakładałam po kwasach. Moja skóra wręcz go wtedy wypijała. Nie podrażnił mojej skóry, nie zapchał porów. Był wydajny. Chętnie kupię go ponownie.

BINGOSPA, Mocny peeling błotny do twarzy - kwas glikolowy i mlekowy, kwasy owocowe

Sprawdził się u mnie świetnie! Rozjaśniał skórę, pomagał w likwidowaniu niedoskonałości. Po jego użyciu skóra była gładka, a jej koloryt był ujednolicony. Na pewno kupię niebawem kolejne opakowanie, a jeśli chcecie więcej o nim poczytać, zapraszam tutaj.

ACNE - DERM

Maść na niedoskonałości z kwasem azelainowym. Kiedyś używałam jej na całą twarz, aktualnie nie mam aż takich problemów z cerą. Staram się ją mieć zawsze w zanadrzu. Pomaga mi w usuwaniu pojedynczych wyprysków. Recenzowałam ją tutaj.

MAKIJAŻ


Konturówki:
  • KOBO LONG LASTING LIP LINER, 104 ENGLISH ROSE,
  • Golden Rose Classics,
  • Essence lipliner, 06 Satin Mauve.
Moją ulubioną jest ta z KOBO (wykręcana), głównie ze względu na kolor - przepiękny nienachalny róż. Kupię ją ponownie. Pozostałe dwie również mają ładne kolory, oba są w moim guście. Niestety zaliczam je do bubli, ponieważ w ogóle nie mogę ich natemperować - ciągle się łamią. Ich kolory zobaczycie w poście tutaj.



L'Oreal Volume Million Lashes So Couture

Świetny tusz o przyjemnym zapachu. Nie polubiłam go od pierwszego użycia. Zdecydowanie lepiej mi się z nim pracuje kiedy już troszkę podeschnie. Pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy. Jest bardzo trwały, ciężko się go zmywa. Jednak jak na tusz za 60 zł (w cenie regularnej) zawiodło mnie troszkę jego opakowanie. Chodzi tu o względy estetyczne - na zdjęciu możecie zauważyć, że 'złotko' na zakrętce popękało i poodpadało w niektórych miejscach. Nie wiem dlaczego tak się stało, tusz cały czas leżał grzecznie w kuferku, nigdy z nim nie podróżowałam.

EVELINE, VOLUMIX FIBERLAST

Wersja srebrna podbiła moje serce, często Wam o tym wspominałam. Złota niestety zupełnie się nie sprawdziła. Tusz okropnie sklejał rzęsy... Krótko mówiąc nie polecam. Sama użyłam go tylko dwa razy.

L'Oreal PERFECT MATCH (kolor IVORY)

Korektor o ładnym jasnym odcieniu (bez różowych tonów). Ma bardzo dobre krycie. Nadaje się zarówno pod oczy, jak i na niedoskonałości. Należy pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry pod oczami, ponieważ może lekko przesuszać ten obszar.

CIAŁO


Żele pod prysznic:
  • NIVEA care & cocoa, żel pod prysznic o zapachu masła kakaowego - ładnie pachniał, dobrze się pienił, robił to, co miał robić. Od czasu do czasu sięgam po żele NIVEA ze względu na zapachy oraz to, że nie wysuszają mojej skóry. Dodatkowo są bardzo wydajne.
  • Ziaja, kremowe mydło pod prysznic o zapachu masła kakaowego - podobnie jak z żelem NIVEA: zapach na plus i też dobrze mył, nie wysuszając skóry. Mydła ziaji są bardzo tanie, często lądują w mojej łazience.
PALMER'S COCOA BUTTER - nawilżający balsam do ciała

Cudowny! Porządnie nawilża skórę, pozostawiając ją odczuwalnie wypielęgnowaną i pachnącą. Był bardzo wydajny. Pompka ułatwia aplikację, ale koniec końców i tak rozcięłam opakowanie - w środku było jeszcze bardzo dużo balsamu, którego nie dało się wydobyć przy pomocy pompki. Mimo to, polecam!



Facelle intim

Płyn do higieny intymnej z aloesem. Z tego co wiem, jest jeszcze jedna albo dwie wersje tego płynu. Ja za każdym razem decyduję się na tę z aloesem. Płyn jest bardzo delikatny i wielozadaniowy. Sprawdza mi się do mycia twarzy, włosów, jak i całego ciała. Znajduje się niemal w każdym denku i to się prędko nie zmieni. Polecam!

BINGOSPA, koncentrat 100% cynamonowo - kofeinowy

Pomagał mi w walce z cellulitem. Jest to bardzo mocny, ale i skuteczny preparat. Jestem z niego zadowolona i być może na zimę znów go sobie sprawię. Będę się rozgrzewać w zimne wieczory. ;-) Poczytacie o nim tutaj.

PAZNOKCIE


Delia, zmywacz do paznokci acetonowy

Kupiłam go kiedyś tak 'na szybko', a okazał się być bardzo dobry. Szybko zmywa lakiery, nawet te których zwykle ciężej jest się pozbyć. To pewnie zasługa acetonu, ale zaznaczę że nie zauważyłam żadnych negatywnych rezultatów podczas jego używania.

Ufff....! Gratuluję wszystkim, którzy dobrnęli do końca postu. ;-)

ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.


Tanie i dobre! | Aksamitny fluid ROZŚWIETLAJĄCY o dobrym kryciu i jasnym kolorze 'MARIZA'

Prowadzenie bloga jest moim małym pretekstem do ciągłego poszukiwania i testowania kosmetyków. Tym sposobem (już jakiś czas temu) trafiłam na markę 'MARIZA', która kojarzyła mi się głównie z mydłami. Okazuje się, że 'MARIZA' ma się czym pochwalić także w dziedzinie makijażu. Jeśli ciekawi Was, jaki produkt jest bohaterem dzisiejszej recenzji - zapraszam do czytania! ;-)



Makijażowym zaskoczeniem jest aksamitny fluid rozświetlający. Posiadam kolor porcelanowy (najjaśniejszy w gamie), który nie wpada w różowe tony. Podkład znajduje się w plastikowym opakowaniu z pompką. Całość mnie zadowala - buteleczka jest lekka, idealna do podróżnej kosmetyczki, a pompka działa bez zarzutu.

Na początek muszę wspomnieć o cudownym zapachu - lekki, świeży, lekko słodki, owocowy! Naprawdę rewelacyjny, od razu przypadł mi do gustu. Kolor, jak już wspomniałam, jest bardzo ładny - neutralny, w sam raz dla takich bladzioszków jak ja. Konsystencja jest zwarta, kremowa, przyjemnie się z nią pracuje.  Producent informuje nas, że jest to podkład o beztłuszczowej formule. Ma wyrównywać koloryt skóry, kryć niedoskonałości oraz rozświetlić cerę nadając jej świeżości i blasku.

Jeśli czytacie moje posty regularnie zapewne wiecie, że moja skóra jest mieszana ze skłonnością do niedoskonałości. Dlaczego więc wybrałam podkład rozświetlający? Stwierdziłam, że może to być dobre rozwiązanie na te dni, kiedy chcę tylko wyrównać koloryt skóry. Te oczekiwania zostały spełnione. Mało tego, okazało się że fluid również całkiem ładnie kryje niedoskonałości i długo utrzymuje się na mojej mieszanej cerze.


Mam wrażenie, że podkłady matujące tylko wzmagają produkcję sebum, dlatego nie za bardzo za nimi przepadam i używam tylko wtedy, gdy naprawdę uważam to za konieczne. Używając podkładu 'MARIZA' moja skóra wyglądała dobrze przez długie godziny. Oczywiście moja twarz po ok. 5h błyszczała się, ale naprawdę znikomo - głównie wokół nosa i na brodzie. Podkład całkiem ładnie zakrywa niedoskonałości (na te większe może przydać się korektor, ale mi osobiście nie przeszkadza, jeśli coś prześwituje), na twarzy wygląda naturalnie, nie podkreśla suchych skórek, nie osiada brzydko na niedoskonałościach, nie wchodzi w zmarszczki i załamania, nie ciemnieje. Najlepiej nakłada mi się go pędzlem typu flat top - fluid jest ładnie 'wpracowany' w skórę, tym sposobem zyskuję też większe krycie. Zwykle wystarcza mi jedna, max półtorej pompki podkładu do pokrycia całej twarzy. Raczej wymaga delikatnego utrwalenia pudrem. 

Podkład jest bardzo przyjemny dla skóry, lekki, nawilżający. Zapach jest jego dużym atutem (o ile lubicie zapach w kosmetykach do makijażu). Nie podrażnił mojej skóry, nie zapchał porów. Jestem z niego bardzo zadowolona. 

Cena: 14,90 zł / 30ml.




Osoby niemające problemów z cerą powinny być z niego zadowolone. A jeśli tak jak ja, mimo nieidealnej cery, nie lubicie ciężkich podkładów koniecznie zerknijcie na moją propozycję. W ofercie znajdziecie także wersję matująco - kryjącą tego podkładu.


ZAPRASZAM NA FB: KLIK.

ZAPRASZAM NA INSTAGRAM: KLIK.




Letnia pielęgnacja cery - 3 ulubione kroki | krem peelingujący, woda winogronowa, maseczka nawilżająca Caudalie

Latem chętniej sięgam po kosmetyki nawilżające, kojące, delikatne. Rezygnuję z kwasów i bardziej treściwych formuł na rzecz tych lekkich, k...