Audrey, Sophia i Marylin - nowe płynne matowe pomadki 'Delia Cosmetics'

Na moim Instagramie mogłyście już zobaczyć trzy nowe pomadki Delia Cosmetics, które otrzymałam do testów. Oczywiście bardzo dziękuję i cieszę się, że mam okazję je wypróbować. A Was zapraszam na prezentację kolorów i moje pierwsze wrażenia.



Matowa, trwała, płynna pomadka do ust to najnowsze osiągnięcie technologiczne w makijażu Delia Cosmetics. Kolekcja zawiera sześć głębokich kolorów oznaczonych imionami popularnych gwiazd filmowych. 

Cechy Liquid Lipstic Matt&Long Lasting:
  • gwarantowany matowy efekt,
  • trwałość do kilku godzin,
  • nie odbija się na szklankach, kieliszkach, kubkach,
  • receptura nowoczesnych polimerów, które nie wysuszają ust,
  • przyjemnie pachnie.
Oprócz obietnic, producent zaznacza również jak używać pomadek. Mianowicie:
  • nie używaj matowej pomadki na zniszczone, suche usta (nie jest to pomadka pielęgnacyjna),
  • przed pokryciem ust kolorem użyj konturówki, która pomoże Ci uzyskać oczekiwany kształt ust,
  • zbyt gruba warstwa może nie dać satysfakcjonującego efektu i trwałości,
  • po nałożeniu nie łącz ust w celu wyrównania koloru.


Bardzo podoba mi się to, że producent zarówno w opisie, jak i w obietnicach "nie popłynął". Nie otrzymujemy tu zapewnienia perfekcyjnej trwałości przez 16h, co ostatnio stało się 'chlebem powszednim' dla marek kosmetycznych. A dobrze wszystkie wiemy, że takich produktów nie ma wiele, szczególnie na drogeryjnych półkach. Mamy więc pierwszy plus. Pomadki nie zawodzą też wizualnie. Design jest prosty, schludny, elegancki i nieprzesadzony. Opakowania same w sobie są lekkie i (jak widzicie) dosyć małe. W środku znajdziemy 5 ml płynnej, matowej pomadki. 


Spośród sześciu dostępnych kolorów ja posiadam trzy: nr 2 Audrey, nr 3 Sophia i nr 6 Marylin. Najjaśniejszy z nich to zdecydowanie dwójka (Audrey), która na dłoni wygląda na bardzo ładny, troszkę zgaszony, codzienny róż. Niestety na moich ustach daje 'barbiowy' efekt słodkiego różu. Ani mi się to nie podoba, ani nie pasuje. Dalej jest już lepiej. Sophia to przepiękny głęboki róż, zmierza w kierunku fuksji. Numer sześć zaś, jak na Marylin przystało, oczarował mnie swą nieziemską, intensywną czerwienią. Jeszcze żadna czerwona pomadka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia. I o dziwo (!) wyglądam i czuję się w niej baaardzo dobrze!

Na uwagę zdecydowanie zasługuje zapach. Jest budyniowy, waniliowy - bardzo przyjemny...! Krycie zależy od koloru. Najjaśniejszy (nr 2) ma je najsłabsze, zaś numery 3 i 6 perfekcyjnie pokrywają moje usta za pierwszym pociągnięciem.


Aplikator jest dosyć mały (jak i same pomadki), miękki, ale nieprecyzyjny. Tutaj zgodzę się z producentem, iż potrzebna jest konturówka - szczególnie przy ciemniejszych kolorach. Pomadki wysychają szybko. Nie odbijają się na dłoni (sprawdzałam) ani na szklance. Ich trwałość to właśnie kilka godzin, tak z 4-5. Po tym czasie ścierają się, tracą na intensywności, ale w estetyczny, równomierny sposób. W ciągu dnia pomadka nosi się bardzo komfortowo. Nie czuję nieprzyjemnego wysuszenia, czy ściągnięcia ust. Jednak wieczorem widać, że moje usta były ubrane w matową pomadkę. Nie są wysuszone, ale czuję, że potrzebują wypielęgnowania, nawilżenia. Zwróćcie uwagę, że moje usta ogólnie sprawiają mi sporo problemów, łatwo się przesuszają i bardzo często są spierzchnięte. 




Podsumowując, póki co uważam, że są to fajne pomadki z matowym efektem w przystępnej cenie. Pięknie pachną, całkiem estetycznie znikają z ust, utrzymują się do 5 godzin, a ja więcej od nich nie wymagam. Będą mi towarzyszyć przez najbliższe dni i zobaczymy, czy zmienię zdanie na ich temat.

A Wy, co myślicie? ;)

Pomadki kosztują 15,90 zł / szt. Znajdziecie je m.in. w sklepie producenta klik.


Pozdrawiam!

Komentarze

  1. Odcienie piękne, ale akurat nie w moim stylu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sophia jest przepiękna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo mi się podoba, chociaż z reguły to nie moje klimaty ;)

      Usuń
  3. Podoba mi się Audrey i Sophia. Ja czekam aż pojawią się stacjonarnie i może którąś kupię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomadki :) Współpracujesz bezpośrednio z Delia czy może z jakąś agencją ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne są,też dzisiaj opisywałam je na swoim blogu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kolory😊 No i te nazwy..😍 Daj znać czy po dłuższym używaniu zdania o nich nie zmienisz😉

    OdpowiedzUsuń
  7. Marylin bardzo mnie zaskoczyła! Spodziewałam się retro czerwieni typu wóz strażacki, a na Twoich swatchach wygląda raczej na czerwień z kroplą maliny, zdecydowanie chłodną. Jak Ty ją oceniasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest to chłodna czerwień ❤

      Usuń
  8. Wszystkie są cudowne, ale dla mnie zdecydowanie ten najjaśniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda ze nie ma zdjec jak dany odcien wyglada na ustach :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )