Świetne maski do włosów suchych i ulubiony podkład | Kosmetyczne zużycia lipca

Przyszła pora na kolejne denko. Znów tylko z jednego miesiąca. Praktycznie siedzę na walizkach i nie mam miejsca na składowanie opakowań z dłuższego czasu. Nawet troszkę udało mi się zużyć w lipcu. Co ciekawe, są to niemal same fajne kosmetyki. Zapraszam! ;)


Zużyłam dwie fantastyczne maski do włosów. Pierwsza to osławiona Organic Shop z olejem awokado. Pisałam o niej ostatnio - KLIK, w poście ze świetnymi kosmetykami za 10 zł. Moje włosy lubią olej z awokado. Maska jest na to dowodem - świetnie je wygładza i nawilża. 

Drugi genialny produkt do włosów jest od Dr. Sante (czyli elfa pharm). Mowa o masce z olejem macadamia i keratyną. Przeznaczona jest do włosów osłabionych, ma je odbudowywać i chronić. Jej pojemność to litr. Używałam jej razem z mamą i obie ją pokochałyśmy. Polecam trzymać ją pod czepkiem z godzinkę - po takiej 'kuracji' włosy wyglądają przepięknie. Są nawilżone, wygładzone, pięknie się układają. Recenzowałam ją TUTAJ. Ponadto maska jest bardzo wydajna. Polecam ją szczególnie posiadaczkom włosów suchych i bardzo suchych.



Jeśli chodzi o pielęgnację ciała, to zużyłam aż trzy produkty. Znacie kosmetyki Himalaya? Dna sięgnął odżywczy krem do twarzy i ciała (aloes i wiśnia). Ze względu na parafinę (na drugim miejscu w składzie) nie używałam go do twarzy. Za to bardzo fajnie radził sobie z suchą skórą na łokciach i kolanach. No i ma przepiękny, subtelnie wiśniowy zapach! Pojemność to tylko 50 ml. Myślę, że to fajna opcja do wyjazdowej kosmetyczki.

Czytałyście recenzję o kremowym maśle do ciała Vis Plantis? Ma niesamowicie odżywczą formułę, a zapach żurawiny i maliny moroszki jest obłędny. Również było bardzo wydajne. Nawilżenie jest na bardzo wysokim poziomie. Jeśli czujecie się zaciekawione, tutaj pełna recenzja.

Na koniec coś, co mnie (niestety) nie zachwyciło. Po Bielendzie spodziewałam się dużo więcej. Skoncentrowany korektor cellulitu kupiłam z ciekawości, do wypróbowania. Zawsze mam coś takiego w kosmetyczce. Uważam, że uzupełnia pielęgnację przy regularnej aktywności fizycznej i diecie. Niestety to serum/balsam nie robiło nic - nie nawilżało skóry, nie ujędrniało jej. Szybko się wchłaniało, miało ładny zapach, ale poza tym nie robiło nic dobrego dla mojej skóry. Wydajność również bardzo słaba. Nie polecam.



Jedyny żel pod prysznic, jaki udało mi się skończyć to (ulubiony) Lirene żel + oliwka z bawełną. Ma cudowny zapach, jest delikatny. Pozostawia skórę przyjemnie pachnącą. Zdecydowanie polecam!

Zużyłam też kolejną buteleczkę mojego ulubionego serum korygującego Bielendy. Nie używam go już codziennie, ale zawsze mam w kosmetyczce. Nawet ostatnio (kolejny raz) postawiło moją cerę na nogi. Bardzo je Wam polecam, jeśli nie próbowałyście. Wiem też, że nie każdemu się sprawdza. Moją recenzję znajdziecie tutaj.


Pierwszy raz na blogu pokazuję próbki, ale jest to produkt warty uwagi więc musiałam (choć nie lubię ich składować). Polecam Wam szampon przeciwłupieżowy z dziegciem brzozowym i cynkiem Vis Plantis. Świetnie radzi sobie z miejscowym łupieżem, likwiduje go po kilku dniach stosowania. Wadą jest niewątpliwie zapach (jakby dymu), który niestety utrzymuje się na włosach mimo odżywki. Jednak najważniejsze, że działa.

Czas na kolorówkę. Dna sięgnęły aż (u mnie to dużo) trzy produkty. Po pierwsze - mój ulubiony podkład All Matt Plus. Aktualnie używam tylko odrobiny, aby wyrównać koloryt. Na twarzy wygląda naturalnie, a zakrywa co ma zakryć. Uwielbiam go, mam już kolejne opakowanie. Używam najjaśniejszego koloru - 010 Light Beige. Recenzowałam go tutaj. Wreszcie (!) zużyłam puder ryżowy Lovely (słynna czekoladka). Współgrał mi jedynie z tym podkładem Catrice, dlatego już go nie kupię. Z tego powodu jest mało użytkowy. I na dłuższą metę, słodki zapach jest męczący.

Na koniec mój ulubiony produkt do brwi, czyli wosk w kredce z Bell. Dostaniecie go w Biedronce. Dostępne są trzy odcienie. Ja zawsze wybieram nr 2. Wprawdzie trzeba się nią troszkę namachać, ale podoba mi się ten delikatniejszy, naturalny efekt. Na moich brwiach utrzymuje się spokojnie przez cały dzień. Więcej o wosku przeczytacie tutaj. Znajdziecie tam też zdjęcia moich brwi. ;))





Znacie coś spośród moich zużyć? ;)


Pozdrawiam!

Komentarze

  1. Maska z awokado jest super,.potwierdzam Marta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten podkład jest genialny :)! Masło miałam i lubiłam za zapach, Vis Plantis znam ardzo dobrze, Dr Sante ma swietne maski, w szczególnosci keratynową, :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno kupię znów tą maskę Dr Sante :) Podkład też na stałe zagościł w mojej kosmetyczce :)

      Usuń

  3. Cześć miałam ten balsam z Bielendy i u mnie też nic nie robił o wiele lepiej sprawdzają się sera z Eveline .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie! Te z Eveline są świetne. A ostatnio odkryłam hit z Perfecty - express slim reduktor cellulitu wodnego i lipidowego (żółta tubka z fioletowym paskiem) - genialnie wygładza, nawilża i napina skórę :)

      Usuń
  4. maskę Organic Shop muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja za to uwielbiam maskę Dr. Sante z olejem arganowym - to moja proteinowa ulubienica :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Serum z bielendy jest całkiem okay :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Serum to mój wielki ulubieniec, puder lovely też polubiłam bardzo :) Reszty nie znam, ale sporo rzeczy mnie kusi - np. masło i żel :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam te kremowe masło Vis Plantis :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też bardzo lubię podkład Catrice, chociaż aktualnie częściej sięgam po azjatyckie kremy BB :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz bardzi rzadko się maluję więc jeden podkład wystarcza, ale myślę nad zakupem So Bio ;)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Jeszcze pewnie będzie okazja wypróbować :)

      Usuń
  11. Mam ochotę na tą maskę z Organic Shop :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie wypróbowałabym maskę Dr. Sante ale opakowanie dla mnie za duże. Wystarczyłaby mi chyba na dwa lata haha. A nie miałabym z kim ją używać. Można używać serum Bielenda w okresie letnim? Myślałam, że nie, dlatego odstawiłam. U mnie też fajnie się sprawdziło mimo iż używałam tylko dwa miesiące ale chcę kupić również na jesień zimę.

    OdpowiedzUsuń
  13. u mnie każdy zużyty produkt z kolorówki to sukces, bo zużywam je latami :D poza podkładem i tuszem do rzęs :D zaciekawiłaś mnie tą maską od dr sante ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Maskę Dr. Sante uwielbiam, ale chętnie wypóbuję tę drugą. uwielbiam serum Mezo Power i chętnie do niego wrócę

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )