Warto kupić! Rose Waterfull Mask | Skin79

Hej! ;) Lubicie maseczki? Ja tak! I to wszelkiego rodzaju, chociaż staram się już nie kupować drogeryjnych saszetek, które zwykle przynosiły mojej skórze więcej szkody aniżeli pożytku. Polubiłam formy 'sproszkowane', czyli np. czyste glinki, które mogę sobie sama przygotować w domowym zaciszu. Prócz nich skusiłam się niedawno na koreański produkt z tej kategorii, ale w zupełnie innej formie. Zapraszam! ;)


Co obiecuje producent?

Cudownie relaksująca maska do twarzy, która podczas snu delikatnie złuszcza skórę, wybiela ją i głęboko nawilża. Delikatne kwasy AHA rozpuszczają martwe komórki naskórka, a także kontrolując wydzielanie sebum oczyszcza, poprawia napięcie skóry, nadaje jej zdrowy koloryt. 

Sposób użycia: wieczorem, po oczyszczeniu twarzy i użyciu tonera nakładamy maskę. Pozostawiamy ją do wchłonięcia. Rano maskę zmywamy i ponownie tonujemy skórę.



Walory estetyczne

Różana maska mieszka (dokładnie zapakowana) w kartonowym pudełeczku. Wraz z nią otrzymujemy bezbarwną, plastikową szpatułkę/mini łyżeczkę, która pomaga aplikować maskę w rozsądnej ilości z zachowaniem higieny. Sam produkt znajduje się w bardzo ładnym słoiczku. Wykonany jest z grubego, matowego szkła. Nakrętka jest plastikowa, ale również dobrej jakości. W środku mamy do dyspozycji 75ml maski. To naprawdę bardzo dużo, za chwilę dowiecie się dlaczego. Opakowanie (całość) jak najbardziej spełnia moje wymagania. Cieszy oko, ładnie prezentuje się na półce w łazience. Design oczywiście na wielki plus.



Co ja sądzę o masce?

Właściwie to mogłabym już nic więcej nie pisać. Obietnice producenta zostały spełnione. Moja skóra świetnie reaguje na maskę. Ma ona delikatny, różany zapach. Podoba mi się. Na twarzy nie jest specjalnie wyczuwalny. Maska ma żelową formułę, trochę też jak galaretka. Pod wpływem ciepła szybko się rozpuszcza i możemy przystąpić do wmasowywania jej w skórę twarzy (a także szyi czy dekoltu). Wszystko zależy od potrzeb. Plastikowa szpatułka okazała się być bardzo przydatna, bo formuła maski lubi spływać. Przede wszystkim nie należy nakładać jej dużo. Naprawdę wystarczy niewielka ilość. Stąd moje spostrzeżenie, że wystarczy nam na "wieki". Całe szczęście jej przydatność wynosi 12 miesięcy. Zawsze można też kupić ją "na spółkę" z mamą/siostrą/koleżanką.

Bardzo lubię ją wmasowywać w skórę. Poświęcam temu dłuższą chwilę, tak aby ładnie się wchłonęła. Czuję jakbym nawadniała skórę, a rano budzę się z świetnie nawilżoną (nawodnioną!), gładką, uspokojoną cerą. Po skórze widać, że ma miejsce działanie złuszczające, ponieważ staje się ona jaśniejsza, poprawia się jej struktura (wygładza się), nie pojawią się niedoskonałości, a przebarwienia po nich pięknie znikają. Jednak to wszystko dzieje się w tak delikatny sposób, że nie ma mowy o podrażnieniach, suchych skórkach etc. Pamiętajmy, że temu wszystkiemu niezmiennie towarzyszy efekt nawilżonej skóry. Jest ona wręcz pulchna, napięta - ale w ten dobry sposób ;)



+ nawilża skórę,
+ wygładza skórę, ma ona ładniejszą strukturę,
+ napina skórę, w ten dobry sposób,
+ uspokaja cerę, 
+ łagodzi trądzik,
+ pojawia się znacznie mniej niedoskonałości,
+ zmniejsza widoczność porów (przy regularnym stosowaniu),
+ rozjaśnia skórę,
+ zmniejsza widoczność przebarwień potrądzikowych,
+ bardzo wydajna,
+ duża pojemność;

Pamiętajcie, że nie należy nakładać jej zbyt wiele. Nie wchłonie się i tylko wytrzecie ją w poduszkę. Sięgam po nią co drugi, trzeci dzień.

Bardzo, bardzo, bardzo polecam ją skórom mieszanym, z trądzikiem, z przebarwieniami, z niejednolitym kolorytem, cerom ziemistym, bez życia, jak też skórze suchej z niedoskonalościami.

Z tego co wiem, maska nie będzie już dostępna w sprzedaży. W sklepach internetowych zostały już ostatnie sztuki tego 'cuda w słoiczku', więc jeśli czujecie się zachęcone moją recenzją, to musicie się spieszyć. Dostępna jest jeszcze np. w drogerii internetowej ekobieca.pl w cenie 59zł.


Skusicie się? ;)



Pozdrawiam!


Jesienna pielęgnacja ciała | Skóra sucha/bardzo sucha/z tendencją do przesuszeń

Hej! ;) Jak zapowiadałam Wam na swoim IG, rozpoczynam jesienną serię postów dotyczących pielęgnacji. Sukcesywnie będą ukazywać się wpisy z zakresu pielęgnacji cery, ciała, włosów oraz makijażowa aktualizacja. Całość opiera się na moich doświadczeniach, pamiętajcie o tym. Mam nadzieję, że posty Wam się spodobają i przydadzą. Zapraszam! ;)

Zacznę od pielęgnacji ciała. Na moim blogu jest jej niewiele, a przecież jest bardzo ważna! Pielęgnacja (problemowej) cery pochłonęła mnie całkowicie, ale to nie znaczy, że nie chcę pisać o innych sferach.

Moja skóra ciała ma dużą tendencję do przesuszeń. W okresie jesienno/zimowym łatwo staje się sucha lub wręcz bardzo sucha. Do tego jest wrażliwa. Dlatego nie mogę jej sobie odpuszczać, czy stosować taryfę ulgową. Tutaj znaczenie ma przede wszystkim systematyczność oraz dobór odpowiednich kosmetyków. Pokażę Wam, co polubiła moja skóra i dzięki czemu ma się dobrze. Aktualnie zaczął się sezon grzewczy, który również nie sprzyja naszej skórze. 



Krok pierwszy to dobór odpowiedniego produktu myjącego. Staram się stosować głównie olejki, choć czasem pokuszę się o jakąś drogeryjną nowość (klasyczny żel pod prysznic). Najważniejsze, aby nie podrażniał on mojej skóry ani jej nie wysuszał. Od produktu myjącego nie oczekuję szalonego nawilżenia. Ma oczyścić skórę i tylko tyle. Czasem zdarzają się wyjątki - produkt myjący potrafi całkiem fajnie nawilżyć, zmiękczyć moją skórę. Ale uważam, że to nigdy nie zastąpi balsamu czy oliwki. Przynajmniej moja skóra sobie tego nie wyobraża.

Co używam, co polecam? Na pewno słynny olejek Isana, który niejedna z Was stosuje do mycia pędzli. Nie znajdziecie go na zdjęciu, bo właśnie mi się skończył. Olejek ten jest wybawieniem dla mojej skóry, kiedy jest już naprawdę bardzo źle. Aktualnie mam przyjemność testować aksamitny olejek do kąpieli i pod prysznic marki Roge Cavailles. Wybrałam połączenie olejku arganowego i ze słodkich migdałów. Jest on dedykowany skórze suchej i wrażliwej. Za zadanie ma głęboko nawilżać i chronić skórę przed wysuszeniem. Produkt nie zawiera mydła ani parabenów. Jest hipoalergiczny, przebadany klinicznie na skórze wrażliwej. Ma bardzo ładny, delikatny zapach. W duecie z myjką daje delikatną, przyjemną pianę. Po jego użyciu moja skóra jest aksamitnie gładka, miękka. Nie wysusza jej i nie podrażnia.

Drugi produkt, który aktualnie sprawdza mi się cudownie to Linovit A+E, czyli dermatologiczny żel do mycia twarzy oraz ciała z witaminami A i E. Przeznaczony do mycia skóry z problemami dermatologicznymi, takimi jak suchość, AZS czy trądzik. Można go też używać przed i po zabiegach dermatologicznych oraz medycyny estetycznej. Skóry wrażliwe, skłonne do podrażnień i alergii powinny mu się bliżej przyjrzeć. Żel jest łagodny, nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej naskórka. Utrzymuje właściwy poziom nawilżenia, zapobiega nadmiernemu wysuszeniu i łuszczeniu skóry. Sprawdza się w sytuacjach kryzysowych, kiedy skóra swędzi, piecze, łuszczy się. Traktuję go, jak taki opatrunek dla skóry pod prysznic.


Jaki żel do higieny intymnej? Polecę Wam dwa sprawdzone. Znany hit z drogerii Rossmann - facelle (aloesowy). Jest to bardzo delikatny żel. Absolutnie nie podrażnia i nie powoduje żadnych innych nieprzyjemności. Swego czasu pielęgnowałam nim swoją problemową cerę i sprawdzał się wyśmienicie. Drugi żel to kolejne dziecko marki Roge Cavailles. Odświeżający żel do higieny intymnej został opracowany we współpracy z ginekologami. Aktywne składniki w mikrokapsułkach mają powoli uwalniać odświeżający ekstrakt z mięty, zapewnić świeżość i komfort przez cały dzień. Żel nie zawiera mydła. Jest bardzo delikatny i ma przyjemny, odprężający zapach.



Peeling do ciała? Dla mnie nie zawsze, ponieważ nie używam go kiedy skóra jest bardzo sucha, boląca, piekąca, swędząca. Aczkolwiek mam swoją perełkę. Najlepszy peeling, jaki miałam przyjemność używać stworzyła marka Natural Secrets. Jego recenzję znajdziecie na blogu. Niestety ostatnio sięgnął on dna, a ja pokusiłam się o drogeryjną nowość marki Efektima. Peeling algowy Antycellu z zieloną herbatą posiada naturalne drobinki peelingujące z alg. Są małe i delikatne. Dlatego peeling powinien spodobać się skórom wrażliwym. Nie jest to 'zdzierak'. Za to posiada delikatny, odprężający zapach, a po zmyciu daje uczucie lekkiego napięcia skóry. 


Czym nawilżam? Doszliśmy do tego, co najważniejsze, czyli do nawilżania skóry. Tutaj polecę Wam kilka moich perełek. Zacznę od aktualnych dwóch faworytów, stojących przy łóżku. Pierwszy to stary, dobry kojący balsam do ciała polskiej (naturalnej) marki Sylveco. Fantastycznie nawilża skórę, koi ją, uspokaja, daje uczucie odświeżenia. Oczywiście pachnie pięknie, miętowo. Sprawdza się głównie w czasie sytuacji kryzysowych, o których już wspominałam. Recenzja dostępna na blogu. Drugi pewniak to nowość na tym blogu. W 100% naturalne masło do ciała (chociaż podczas nakładania przypomina mi puszysty mus) marki ORGANITIS. Nawilżenie jest niesamowite! Dodatkowo czuć, że skóra jest naprawdę zabezpieczona przed wysuszeniem. Pokazywałam go już na IG, łącznie z imponującym składem. Koniecznie przyjrzyjcie się produktom Organitis.


Ostatni produkt w kategorii nawilżanie, jaki Wam polecę również jest naturalny, mało tego posiada certyfikat ECOCERT. Mowa o marce Derma Eco Woman i jej oliwce do ciała. Co robi? Oczywiście świetnie nawilża, koi podrażnioną skórę. Najlepiej sprawdza się nakładana po prysznicu, na jeszcze wilgotną skórę. Szybko się wchłania, nie lepi się, nie jest "ciężka". 

Cellulit i rozstępy? Tutaj też mam swojego stałego ulubieńca. Jest nim serum intensywnie wyszczuplające + ujędrniające od Eveline Cosmetics. Skutecznie napina i wygładza skórę. Zmniejsza widoczność rozstępów. Stosowane systematycznie daje naprawdę zacne efekty. Niestety efekt chłodzenia nie spodoba się każdemu. Przyznam, że i dla mnie jest to problemowe, szczególnie ostatnio w chłodne dni. Mimo to warto się nim zainteresować!


I tak wygląda moja mała armia do walki o ładniejszą, nawilżoną skórę. Koniecznie dajcie mi znać, co polecacie od siebie. Czym nawilżacie skórę? ;)


Pozdrawiam!

Mój drugi krok demakijażu | Kremowy żel oczyszczający HADA LABO TOKYO

Hej! ;) Jak wygląda Wasz demakijaż? Mój jest złożony i przykładam do niego ogromną wagę. To się naprawdę opłaca mojej skórze! Wygląda dużo lepiej, a co najważniejsze mniej się zanieczyszcza i nie zapycha. Dziś przedstawię Wam mój drugi krok w codziennym demakijażu. Zapraszam wszystkie zwolenniczki złożonej pielęgnacji. 


Dlaczego drugi krok? Pierwszy niezmiennie stanowi stary, dobry płyn micelarny. Dziś żadnego Wam nie polecę, bo wpis tego nie dotyczy, ale... Jaki powinien być dobry płyn micelarny? Moim zdaniem: bezzapachowy, niedrażniący skóry i oczu, dobrze usuwający tusz do rzęs. Krótko mówiąc, ma być skuteczny, a przy tym delikatny. Stanowi pierwszy krok demakijażu, ponieważ nie usuwa w pełni makijażu i zanieczyszczeń zgromadzonych na skórze w ciągu dnia.

Kremowy żel oczyszczający rozpoczyna japoński rytuał pielęgnacji skóry twarzy. Krem o puszystej konsystencji w kontakcie z wodą zamienia się w kremową piankę, która doskonale oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń. Pozostawia skórę idealnie czystą, znakomicie nawilżoną i jedwabiście wygładzoną. Zawiera Hyaluronic Acid.


Sposób użycia: Zwilżyć twarz i dłonie letnią wodą. Porcję preparatu wielkości ziarnka grochu rozetrzeć do uzyskania perłowej pianki. Delikatnie, kolistymi ruchami wmasować w skórę. Dokładnie spłukać. Stosować dwa razy dziennie lub tak często, jak potrzeba. Unikać kontaktu z oczami.


Moja opinia: Krem ma neutralny zapach. W kontakcie z wodą zamienia się w przyjemną piankę. Wystarczy odrobina do umycia całej twarzy, więc jest bardzo wydajny. Mam go od maja. Tak jak wspomniałam, jest to mój drugi krok w codziennym demakijażu. Używam go więc wyłącznie wieczorem, po płynie micelarnym. Krem świetnie oczyszcza skórę, szczególnie pory. Cera jest gładziutka i miła w dotyku. Krem absolutnie nie zapycha, nie podrażnia ani skóry ani oczu. 


Krem idealnie oczyszcza skórę. Po nim spokojnie mogę sięgnąć po właściwy żel do pielęgnacji skóry z trądzikiem. Jeśli, tak jak ja, jesteście zwolenniczkami złożonego demakijażu to serdecznie polecam Wam ten produkt. Często, łącznie z kremem, używam szczoteczki sonicznej. Wtedy efekty - oczyszczenie i wygładzenie skóry - jest jeszcze lepsze.

Polecacie inne kosmetyki HADA LABO TOKYO?



Pozdrawiam!

Krem BB ORANGE | SKIN79. Jak spisuje się przy cerze mieszanej/tłustej z trądzikiem?

Hej! ;) Czy są tu fanki azjatyckiej pielęgnacji? Jeśli tak, to ten wpis może Was zainteresować. Oczywiście nie oznacza to, że jest dedykowany wyłącznie tym osobom. Zapraszam Was na recenzję słynnego już kremu BB marki Skin79 w wersji orange.

Słowem wstępu: moja cera z reguły jest mieszana, z trądzikiem. Ostatnio stała się bardziej tłusta, szybciej i mocniej się przetłuszcza. Mimo to nie chcę używać ciężkich, kryjących i matujących podkładów. Do zakrycia mam pojedyncze wypryski. Walczę z pozostałościami po trądziku w postaci plamek, przebarwień. Na co dzień używam lekkiego podkładu bądź kremu BB, a niedoskonałości przykrywam kamuflażem Catrice. Na zdjęciach pokazuję 'ten gorszy policzek', z większą ilością przebarwień i niedoskonałości. Dzięki temu możecie zobaczyć, jak radzi sobie z nimi recenzowany krem BB.


Pełna nazwa kremu to 'Super + Beblesh Balm, SPF 50+ PA+++ ORANGE'. Krem, który pokochały Europejki. Za co? Oczywiście za kolor! Jest jasny, o delikatnie żółtych tonach. Krem nie ciemnieje, w żaden sposób nie zmienia koloru na skórze, ładnie się do niej dopasowuje. Opis producenta brzmi: 'Lekka formuła oraz żółte tony nadają skórze jednolity odcień, staje się gładka, świeża i promienna.' Nie wiem, co mogłabym tutaj dodać. Jest to prawda w 100%. Cera jest ujednolicona, wygląda naturalnie i zdrowo.


Krem posiada kompleks regulujący pracę gruczołów łojowych. Z tego względu jest świetną opcją na lato, szczególnie dla cer tłustych/mieszanych. Pomaga zachować zdrowy i naturalny wygląd skóry. Ponadto krem posiada wysoki filtr przeciwsłoneczny SPF50+PA+++. Dla mnie to bardzo ważne, ponieważ nie opalam skóry twarzy, a używając go teraz (jesienią) zapewnia ochronę przy kuracji kwasami. 



Wysoka zawartość naturalnych olejów utrzymuje skórę jędrną i nawilżoną. Ekstrakty roślinne mają działanie przeciwzmarszczkowe. Fitosfingozyna wzmacnia barierę ochronną naskórka i działa kojąco na niedoskonałości. Przeciwdziała również powstawaniu nowych wyprysków czy zaskórników. Ceramidy uzupełniają barierę lipidową, dzięki czemu wzrasta wilgotność w skórze.


Ten krem to połączenie pielęgnacji i makijażu, ale takiego zdrowego. Nakładając go czuję, że skóra jest wypielęgnowana, a dodatkowo moje niedoskonałości są zakryte. Skóra wygląda promiennie, jest ujednolicona. Krem BB Orange nie ciemnieje ani nie zapycha porów. To taka druga, ładniejsza skóra. Tutaj nie używam już żadnego korektora/kamuflażu na niedoskonałości. Wystarcza mi sam krem. Na zdjęciach również nie mam nic dodatkowego na twarzy. Krem na pewno wymaga delikatnego przypudrowania (przy skórze tłustej/mieszanej). Ja używam cudownego Prime&Fine od Catrice, który daje subtelny mat i nie szkodzi w żaden sposób mojej skórze (polecam!). Trwałość kremu jest naprawdę bardzo dobra. W moim przypadku - 5-7 h z drobnymi poprawkami. Po tym czasie widać jakieś przetarcia, nie ma już takiego dobrego krycia, ale nie schodzi też całkowicie - cera wciąż jest fajnie ujednolicona. Używając go, nie zauważyłam żadnego pogorszenia stanu cery.

Cud, miód i orzeszki! ;)


Aktualnie posiadam (jak widać na zdjęciach) miniaturę kremu o pojemności 7g. Koszt takiej pojemności to 19,99zł. Pełna wersja ma 40ml i kosztuje 99zł. Ten i inne kremy można kupić np. w sklepie internetowym Skin79, a nawet w niektórych Rossmannach (ceny są takie same).

Kremu używałam już wcześniej (miałam kilka próbek), a teraz zachwycił mnie ponownie i chyba już na dobre. W najbliższym czasie mam zamiar zakupić pełnowymiarowe opakowanie.

Jeśli ciekawią Was inne kremy BB od Skin79, to na moim blogu znajdziecie również recenzję wersji PINK - KLIK.

Lubicie kremy BB?


Pozdrawiam!

Uwaga BUBEL!

Hej! ;) Dziś nie będzie zachwytów, ponieważ natrafiłam ostatnio na BUBLA. Pielęgnacja delikatnej skóry wokół oczu jest dla mnie baaaaardzo ważna. Z racji, iż posiadam ją wyjątkowo wymagającą i problematyczną, od kremów pod oczy wymagam wiele. Jakiś czas temu zachwalałam nawet świetny krem, polskiej marki, Fitomed (był w ostatnim denku). Niestety przyszła i pora na totalnego bubla marki 'equilibra'. Dlaczego krem zasłużył sobie na to miano? Zapraszam do dalszej części wpisu.


Arganowy krem pod oczy 'equilibra' - kilka słów od producenta

Delikatna emulsja stworzona do poprawy konturu oka. Szybko się wchłania, nie obciążając skóry wokół oczu. Olej arganowy wraz ze specjalną mieszanką naturalnych składników aktywnych zapewnia ochronę, spowalnia proces starzenia się skóry, ma działanie wygładzające.

Zawiera 98% składników naturalnego pochodzenia, w tym:
- olej arganowy (wygładza, chroni, działa przeciwstarzeniowo);
- olej ze słodkich migdałów (ujędrnia);
- olej z pestek winogron (chroni);
- wyciąg z gardenii (zmiękcza);
- kwas hialuronowy (działa liftingująco);
- witamina E (działa przeciwutleniająco).

Krem został przebadany dermatologicznie i okulistycznie. Odpowiedni dla skóry wrażliwej. Wolny od parabenów, silikonu, wazeliny, PEG, olejów mineralnych, parafiny, donorów formaldehydu, barwników, alergenów. Delikatnie perfumowany.

Pojemność i cena: 15ml / 25-30 zł. Dostępny np. w Drogerii Natura.



Moja opinia

Tyle obietnic producenta, a w efekcie otrzymałam wielkie nic! Ten krem nie robi nic, nic a nic. Kompletnie nic. Napisałabym jeszcze, że nie robi nic, ale to już wiecie. W moim odczuciu krem nie jest delikatnie perfumowany, a zapach jest zdecydowanie zbyt intensywny i wyczuwalny, jak na kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji wrażliwej skóry wokół oczu. Wyczuwalny jest głównie olej ze słodkich migdałów. 

Pierwsze użycie - z tubki wypływa trochę wody, trochę kremu. Po późniejszym porządnym wstrząśnięciu nie było już tak źle. Mimo to formuła nie jest jednolita. Po nałożeniu pod oczy czułam bardzo nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, a nawet naciągnięcia skóry. Drobne zmarszczki były bardziej widoczne, wyeksponowane, co rzucało się w oczy szczególnie przy makijażu. Wraz z kolejnymi użyciami wcale nie było lepiej. Krem wyrzuciłam z pielęgnacji po ponad tygodniu użytkowania.

Nie zauważyłam żadnych korzystnych efektów. Żadnego nawilżenia, odżywienia skóry czy zniwelowania moich cieni pod oczami. Kompletnie nic. Mało tego krem sprawił, że skóra wokół oczu wygląda na zmęczoną, siną, wołającą o nawilżenie.


Zdecydowanie NIE POLECAM. Szkoda Waszej skóry i pieniędzy. Jestem bardzo zawiedziona, ponieważ o produktach tej marki czytałam wiele pozytywnych opinii. Jak widać, moje pierwsze doświadczenia nie są przyjemne. Niedługo napiszę Wam o drugim produkcie, który testuję - jest dużo lepiej.

Na krem zdecydowałam się 'na szybko', będąc na wyjeździe. Akurat skończył mi się krem Fitomed, który ze sobą wzięłam. Niestety, nie trafiłam.


Znacie ten krem? Jakie macie doświadczenia z marką 'equilibra'?



Pozdrawiam!

Kosmetyki do makijażu, które polecam | -49%/-55% Rossmann

Hej! ;) Od jutra rusza "słynna" promocja w drogeriach sieci Rossmann. Postanowiłam przygotować dla Was małą ściągę o tym, co rekomenduję. Będą to wyłącznie kosmetyki, które mam/miałam i są warte zakupy/uwagi. Zapraszam! ;)

[zdjęcia pochodzą ze sklepu internetowego Rossmann]

Czas trwania promocji to 10-19 października 2017 r. --> -55% w klubie Rossmann na minimum 3 różne produkty do makijażu, np. tusz do rzęs, szminka, podkład, korektor i róż. Dla osób, które nie posiadają aplikacji zniżka wynosi 49%. ;)

L'Oreal


Podkład --> odcienie 1N i 2N są jasne, nie ciemnieją. Podkład ładnie kryje, jest wydajny. Fajnie łączy się ze skórą. Należy pamiętać o dobrym nawilżeniu skóry, ponieważ podkład jest pudrowy, może podkreślać suche skórki.

Korektor --> to nowa wersja i zastanawiam się, czy się skusić. Poprzednia była świetna - jasny odcień, świetne krycie, nie wysuszał skóry pod oczami.

Tusz do rzęs --> mój totalny ulubieniec! Zawsze kupuję go na tej promocji. Piękna czerń, cudowne wydłużenie i rozdzielenie rzęs, świetna trwałość.


Rimmel



Podkład --> nawilżający o bardzo fajnym kryciu. Najjaśniejszy odcień był dla mnie odpowiedni i nie ciemniał, co przy innych podkładach tej marki się nie zdarzało. Daje dosyć mokre wykończenie, dlatego trzeba pamiętać o dobrym pudrze.

Korektor --> mój faworyt, do którego zawsze wracam z podkulonym ogonem. Jest lekki, ma jasny odcień, ładnie kryje, nie wysusza skóry pod oczami. Dostępne są tylko dwa kolory, ale spokojnie 030 jest odpowiedni dla osób z jasną cerą.

Lakiery do paznokci --> chodzi mi o tę konkretną serię. Bardzo ładna gama kolorów, świetne krycie, szybko schną. Jedne z lepszych, jakich używam.


Bourjois


Bourjois Healthy Mix --> bardzo znany i doceniany podkład. Moja mieszana cera również go lubiła (w poprzedniej wersji, tej jeszcze nie miałam). Jest lekki, delikatnie kryjący, nawilżający. Krótko mówiąc, to bardzo przyjemny podkład - szczególnie dla osób z cerą normalną czy suchą.

Bourjois 123 Perfect --> podkład o bardzo fajnym kryciu, na twarzy wygląda całkiem naturalnie. Niestety najjaśniejszy odcień trochę oksydował, więc nie będzie odpowiedni dla prawdziwych bladzioszków. Tutaj też trzeba pilnować nawilżenia skóry, bo lubi podkreślać suche skórki.


Maybelline


Podkład mineralny AffiniTone --> nawilżający o delikatnym kryciu. Odpowiedni dla cer normalnych/suchych/dojrzałych. Bardzo lubi go moja mama. Był już w cenie na do widzenia, więc nie wiem czy jest jeszcze dostępny.

Podkład Affinitone --> swego czasu używałam go regularnie. To dosyć specyficzny podkład. Bardzo rzadki, dawał raczej pudrowe wykończenie, ale ładnie krył i miałam wrażenie takiej wygładzonej skóry, podczas gdy miałam na niej sporo niedoskonałości i nierówności. Będzie podkreślać suche skórki. Wydajny, nie potrzeba go wiele do pokrycia całej twarzy. Plusem jest szeroka gama kolorów, w tym jasne odcienie.

Puder w kamieniu Affinitone --> bardzo delikatny, subtelny. Mam mieszaną cerę, a mimo to bardzo go lubiłam. Fajny dla osób, które nie lubią pełnego matu i wolą się dopudrować w ciągu dnia. Nie widać go na twarzy. Dla cer tłustych zdecydowanie może być niewystarczający, chyba że nie lubicie pełnego matu.

Eveline



Tusze do rzęs --> te dwa konkretne ze zdjęcia są (w moim odczuciu) najlepsze! Mają silikonowe szczoteczki, ładnie rozdzielają i wydłużają rzęsy, są niedrogie. Od tuszu L'Oreal odróżnia je tylko fakt, że są mniej trwałe.

Serum do rzęs --> nadaje się jako baza pod maskarę - rzęsy są jeszcze dłuższe, ale ja naprawdę widziałam efekty jej stosowania. Kiedy pojawiały się jakieś ubytki rzęs, w ruch szło to serum i rzęsy faktycznie odrastały.

Lakiery --> z tej półki cenowej są rewelacyjne! Powiedziałabym nawet, że to moje ulubione. Piękna gama kolorystyczna, świetna trwałość i krycie. Są mega!


Wibo


Błyszczyki --> uważam, że Wibo ma je najlepsze! Pomimo szału na matowe pomadki ja często sięgam po te kremowe, nawilżające, czy właśnie błyszczyki. Dają ładną taflę, nawilżają i nie sklejają nieprzyjemnie ust (nie ciągną się). Wersja 'spicy' daje cąłkiem fajny efekt mrowienia. ;)

Pomadka i balsam do ust --> mało trwała, ale to taki balsam ochronny z kolorem. Cudnie nawilża, ładnie pachnie. 

Million Dollar Lips --> jedna z moich (niewielu) ulubionych matowych pomadek. Piękna pigmentacja i rewelacyjna trwałość. Za tę cenę naprawdę warto!


Lakiery --> są tanie, a gama kolorystyczna często zachwyca. Z pigmentacją bywa różnie, ale w tej cenie (szczególnie w promocji) można się skusić. ;)

Paleta do konturowania --> moja ulubiona! W promocji wyjdzie naprawdę tanio. Odpowiada mi każda jej część - chłodny rozświetlacz, który daje piękną taflę, neutralny brązer i róż ze złotawą poświatą.


miss sporty


Cień w kredce Fabulous Eyes --> dobra pigmentacja i piękny blask na powiece. Widzę, że cena jest śmiesznie niska więc nie wiem, czy będą jeszcze dostępne, czy może zostały wycofane.

Lakiery --> mnóstwo kolorów! Świetne krycie (jak dotąd się nie zawiodłam), szybko schną. Solo nie są zbyt trwałe, ale można je podrasować lepszym utwardzaczem.


Lovely


Z tej marki polecam wyłącznie ten korektor i to dla osób, które nie mają większych problemów z cieniami. jest jasny, nawilżający, rozświetla. Niestety mało wydajny.


Bielenda


Baza pod makijaż z efektem poprawy kolorytu --> wspaniała! Nawilża, lekko wyrównuje koloryt, delikatnie rozświetla, poprawia trwałość podkładu. Warto się skusić! ;)



I to już koniec moich rekomendacji. Jeśli macie jakieś pytania, śmiało piszcie! ;)



Pozdrawiam!

Czy polecam KOLAGEN NORWESKI?

Hej! ;) Dziś 'kilka słów' o suplemencie diety, jakim jest kolagen norweski. Zdecydowałam się na jego wypróbowanie jeszcze w trakcie wakacji, więc śmiało mogę już opisać Wam moje wrażenia. Jak dotąd mam z nim same pozytywne doświadczenia. 

Na początek kilka podstawowych informacji. Dla kogo KOLAGEN NORWESKI? 
'BioMed-Pharma Polska' dedykuje suplement głównie kobietom po 25. roku życia, które dbają o swoją aktywność fizyczną oraz zdrowie skóry, włosów i paznokci.

Ja wprawdzie nie osiągnęłam jeszcze sugerowanego wieku, ale nie sądzę by to w czymś przeszkadzało. W końcu brakuje mi tylko rok! ;)


Opisywany KOLAGEN NORWESKI składa się z:

  • kolagenu typu I i II - naturalny kolagen dla młodszego wyglądu skóry, zdrowszych włosów, mocniejszych paznokci i lepszej pracy stawów;
  • lewoskrętnej witaminy C - pozwala na prawidłowe przyswajanie związków kolagenowych. Witamina C wpływa na jędrność i kondycję skóry, a także na zęby i dziąsła oraz na stawy i kości. Ma też działanie antyoksydacyjne.
  • nierafinowanego, tłoczonego na zimno oleju z łososia norweskiego - kwasy Omega-3 są bogate w antyoksydanty, wpływają na opóźnienie procesu starzenia się komórek.
Opakowanie mieści w sobie 60 kapsułek. Zalecana do spożycia dzienna porcja to 2 kapsułki
Cena: 89 zł - klik.


Przeciwwskazania: Produkty zawierające kwasy tłuszczowe omega 3 należy stosować bardzo ostrożnie w połączeniu z silnymi lekami przeciwzakrzepowymi. W razie wątpliwości należy skontaktować się z lekarzem. Nie należy przekraczać porcji zalecanej do spożycia w ciągu dnia. Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety.


Moja opinia

Moja 'kuracja' trwała dwa m-ce, bez żadnych przerw. Kapsułki są średniej wielkości, są śliskie więc nie ma problemu z połknięciem. Zapach jest ciut 'rybi', ale nie ma tragedii, nie czuć go tak bardzo. Jakie efekty zauważyłam? Przede wszystkim myślę, że kolagen norweski bardzo korzystnie wpłynął na moje stawy. Od dawna, przy większym wysiłku, miałam problemy z kolanami - strzykały i bolały. Teraz zauważam, że tego nie ma. Nic innego nie przyjmowałam, nie zmieniałam diety dlatego sądzę, że to sprawka tego suplementu. Poza tym włosy nie wypadają już garściami, a znacznie mniej. Zauważyła to też moja stała fryzjerka. Jeśli chodzi o skórę, to nie mam już takich tendencji do przesuszeń. Paznokcie też są w dobrej kondycji. Uważam, że suplement przydał się mojemu organizmowi i mogę go zarekomendować. Chętnie powtórzę tę 'kurację' za jakiś czas. ;)


Jakie są Wasze doświadczenia z KOLAGENEM NORWESKIM? 
Macie ochotę go wypróbować? ;)



Pozdrawiam!

Najlepsze z najlepszych! Krem pod oczy, peeling i mus do ciała, olejek, suchy szampon i inne

Hej! ;) Już nawet nie pamiętam jak to u mnie było z tym denkiem. ;D Dużo się działo i nie było na nie czasu. Udało mi się sporo zużyć! Czas więc na szybki wpis, bo w pudełku zebrały się już nowe, kolejne puste opakowania. Nie przedłużam i zapraszam! ;)


Perfecta Express Slim, reduktor cellulitu wodnego i lipidowego - kolejna zużyta tubka. To moje tegoroczne odkrycie. Jeden z lepszych specyfików w tej kategorii, jakie dane mi było używać. Świetnie napina i wygładza skórę. Nie daje uczucia chłodu/gorąca. Zdecydowanie polecam i kupię ponownie.

NIVEA Silk mousse, jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic - bardzo fajna, przyjemna formuła i delikatny zapach. Nie wysuszał skóry. Dla dwóch osób był mało wydajny w codziennym użytkowaniu. Mimo to chętnie wypróbowałabym inne wersje zapachowe.

ISANA, olejek pod prysznic do bardzo suchej skóry - must have mój i wielu z Was. Używam zarówno w pielęgnacji ciała, jak i do mycia pędzli oraz gąbeczek. Dla mnie nie śmierdzi. Uwielbiam i nie zamierzam z niego rezygnować.

Organic Shop, organic coffee & sugar body scrub - pisałam o nim w tanich i dobrych kosmetykach. Świetny zapach i działanie. Bardzo wydajny i niedrogi. Nie oczekuję nic więcej. Na pewno wypróbuję inne wersje. Polecam!

MARION Natura Silk, jedwabna kuracja do włosów - ładnie pachnąca i przyzwoicie działająca. Całkiem fajnie nawilżała końcówki i je dyscyplinowała. Gdybym potrzebowała czegoś niedrogiego "na już", kupiłabym ponownie.

C-THRU Glamorous - fajny, letni zapach. Dedykowany głównie na wieczory, nieco mocniejszy, Trwałość średnia. W cenie regularnej ok. 50 zł spodziewałam się lepszej. Przykładowo Avon ma wiele tańszych a dużo trwalszych zapachów. Już się raczej nie skuszę.


Batiste floral - co tu dużo pisać, najlepszy suchy szampon. Wersja 'floral' jest moją ulubioną. Skuteczny i wydajny. Niezastąpiony w awaryjnych sytuacjach. Na pewno nie powinnyśmy za często go używać - może niszczyć, wysuszać włosy i skórę głowy, a także ją podrażnić i powodować łupież.

ISANA med, Sensitiv Deospray - niegdyś mój ulubiony, najdelikatniejszy, najtańszy i niezastąpiony dezodorant. Oczywiście został spieprzony! ;/ Najpierw zmieniono szatę graficzną, a potem dobrali się do środka. Z subtelnego, delikatnego zapachu zmienił się na ciężki, mocny, męski i śmierdzący. Absolutnie nie kupię ponownie i nie polecam. Fuj!

Fitomed Mój krem Nr 10, krem pod oczy o naturalnym działaniu przeciwzmarszczkowym - rewelacyjny! Niezwykle bogaty w formule, jak i działaniu. Świetnie nawilża, odżywia skórę pod oczami. Niweluje zasinienia wokół oczu. Bardzo wydajny - wystarczył mi na równo 2 m-ce codziennego stosowania (rano i wieczorem). Grubszą warstwą świetnie sprawdza się do nocnej regeneracji, a delikatniejszą na dzień. Nie roluje się pod makijażem, nic złego się nie dzieje. Na pewno kupię go ponownie i Wam także polecam.

Lilli Line, zmywacz do paznokci z acetonem - podobało mi się rozwiązanie z pompką. Mam wrażenie, że przez to zmywacz był wydajniejszy. Jak najbardziej był skuteczny i nie zauważyłam, żeby zaszkodził moim paznokciom. Kupię ponownie, ale jednak wersję bez acetonu.

MINCER PHARMA Vita C Infusion, nawilżająca mikrodermabrazja - bardzo dobry kosmetyk! Ściera martwy naskórek, nie podrażniając skóry. Wygładza ją, zmiękcza i widocznie rozjaśnia przy regularnym użytkowaniu. O dziwo była bardzo wydajna, nie potrzeba wiele przy jednorazowym użytku. Nie spowodowała wysypu nieprzyjaciół ani żadnych innych niedogodności skóry. Najbardziej podobało mi się rozjaśnienie i wygładzenie skóry. Kupię ponownie, ale na pewno nie w cenie regularnej.

Pablo Color, pomadka do ust - kupiona w markecie za jakieś 2,50 zł, a okazała się być hitem! Świetnie nawilżała, odżywiała i wygładzała moje wiecznie spierzchnięte usta. W trakcie jej stosowania naprawdę ciągle wyglądały bardzo ładnie. Jeśli ją gdzieś spotkam, kupię na pewno.

SYLVECO peeling do ust - pisałam już o nim na blogu. To już kolejne zużyte opakowanie, następne będzie już w nowej wersji. Bardzo ją lubię, fajnie ściera suche skórki, wygładza i nawilża usta. Zapach jest dla mnie dodatkowym atutem.


KOBO, puder brązujący w kamieniu - fajny, w jasnym odcieniu. Na pewno nie można sobie nim zrobić krzywdy, typu plamy. Dla mnie był wydajny. Jest już po terminie więc pora się z nim rozstać. Poza tym znalazłam coś jeszcze lepszego i do KOBO już nie wrócę. Polecam wszystkim początkującym.

Golden Rose, puder do brwi - świetny, trwały i łatwy w obsłudze kosmetyk do stylizacji brwi. Niezwykle wydajny. Muszę się z nim rozstać ze względu na termin ważności. Chętnie jeszcze do niego wrócę.

KillyS, utwardzacz-baza do paznokci - fajnie nabłyszczała paznokcie. Nakładana na lakier, przedłużała jego trwałość o 2-3 dni. Generalnie dosyć fajna, ale bez szczególnego wow. Raczej nie skuszę się ponownie.

Eveline, korketor pod oczy - formuła raczej lekka, idąca ku nawilżającej. Krycie średnie, trwałość ok. Dosyć wydajny i tani. Powiedziałabym, że to taki średniaczek. Cena korzystna. Myślę, że warto go chociaż wypróbować.

Bell, wosk do brwi w kredce - najlepszy na świecie! Recenzja na blogu, zachęcam aby zerknąć. W tej cenie, jakość naprawdę zaskakuje. Cudo! Kolejna już ze mną. ;)


Tym miłym akcentem dobrnęliśmy do końca moich zużyć. Mam nadzieję, że podejrzeliście tu coś dla siebie. A może moja opinia utwierdziła kogoś w zamiarze zakupu lub odwrotnie. Dajcie znać! ;)



Pozdrawiam!

Pielęgnacja ecofriendly | Ekoceutyki Bandi Cosmetics

Jak zapewne wiecie, uwielbiam kosmetyki pielęgnacyjne i chętnie próbuję nowości. Niedawno zaciekawiła mnie nowa linia naszej rodzimej marki...