SERUM2H z czynnikami wzrostu oczami kobiety 20+ i 40+ | Każdy rodzaj cery

Dziś zapraszam Was na recenzję przeciekawego kremu na dzień od GENOSCOPE. Na wstępie kilka słów o samym producencie. Genoscope jest polskim producentem kosmeceutyków i suplementów diety opartych na naturalnych, bioaktywnych substancjach stymulujących organizm ludzki do regeneracji. Wszystkie surowce pozyskiwane są z ekologicznych hodowli, badane laboratoryjnie i weryfikowane, aby każda dopuszczona do produkcji partia miała parametry porównywalne z wersją bazową. Produkty kosmetyczne pozbawione są parabenów i pochodnych ropy naftowej (które tworzą na powierzchni skóry nieprzepuszczalną chemiczną warstwę, uniemożliwiającą odżywianie, a w skrajnych przypadkach odkładające się w tkankach), nie są także testowane na zwierzętach.



Głównym surowcem, na którym opiera się produkcja Genoscope  jest Colostrum. To najsilniejsza, występująca w przyrodzie, substancja naturalnie stymulująca ludzki organizm do autoregeneracji. W 99% przypomina ludzką siarę, jednak zawiera zdecydowanie więcej pożądanych dla organizmu czynników aktywizujących (ponad 250 czynników bioaktywnych).

Wszystkie surowce naturalne wchodzące w skład produktów Genoscope pozyskiwane są na terenie UE. Posiadają niezbędne certyfikaty jakościowe upoważniające do wykorzystania w przemyśle spożywczym i kosmetycznym. 

Spectrum zastosowań Colostrum to m.in.: działanie przeciwstarzeniowe, przeciwdziałanie trądzikowi, łuszczyca, wspomaganie gojenia, rozstępy czy cellulitis. 


Serum2h zawiera oczywiście opisane powyżej Colostrum. Powoduje regres oznak starzenia się skóry poprzez jej regenerację na poziomie komórkowym. Dodatkowo wzbogacono je o naturalny kolagen, kwas hialuronowy oraz proteiny jedwabiu. Krem jest kosmeceutykiem, co oznacza iż łączy w sobie właściwości leku i kosmetyku. Jego regularne stosowanie powoduje trwały efekt regresji procesów starzenia się skóry. Serum2h na dzień wyróżnia się lekką, szybko wchłanialną konsystencją. Po użyciu można nakładać makijaż. Krem można stosować od 25 roku życia raz dziennie.

Moje wrażenia - 20+

Krem ma delikatny i przyjemny zapach. Jego konsystencja jest lekka, szybko się wchłania. Nie potrzeba go wiele do jednorazowego użytku na twarz, szyję i dekolt. Wydajność oceniam na ogromny plus. Oczywiście (wg zaleceń producenta) kremu używam raz dziennie, czyli rano. Dzięki temu, że szybko się wchłania, nie muszę długo czekać z nałożeniem makijażu. Nic się nie roluje. Krem pięknie współgra z każdym kosmetykiem kolorowym. Jakie efekty zauważyłam? Skóra jest przede wszystkim widocznie nawilżona, nawodniona. Problem suchych skórek odszedł w niepamięć. Ponadto cera jest wygładzona, mięciutka, można nawet powiedzieć że pulchna, jak u niemowlaka. ;) Skóra po prostu wygląda zdrowo, jest rozświetlona. Krem nie zapchał porów, sprawił za to, że zmniejszyła się widoczność zmarszczek mimicznych na czole. Jestem tym produktem bardzo mile zaskoczona i z chęcią będę go nadal używać.


Wrażenia mojej mamy - 40+

To, co przede wszystkim zauważyła mama, to fenomenalne podniesienie nawilżenia skóry. Mama jest posiadaczką cery normalnej, ale z tendencją do wysuszeń. Nawilżenie widać gołym okiem. Poprawił się też koloryt jej cery - jest jaśniejsza, rozświetlona, wygląda zdrowiej (to podobnie, jak u mnie). Zmarszczki mimiczne są wygładzone, mniej widoczne. Skóra jest gładziutka i również pulchna, jakby wypchnięta od środka, wyprasowana. Mama nie może nacieszyć się efektami, a ja jestem zadowolona, że Serum2h tak dobrze jej się sprawdziło. Dobrze jest się dzielić moje drogie! ;)


Podsumowując, krem na dzień sprawdza się bardzo dobrze zarówno mnie, jak i mojej mamie. Ja jestem zadowolona przede wszystkim z nawilżenia skóry i zniwelowania widoczności zmarszczek mimicznych na czole. Mama zaś cieszy się piękniejszą, wypoczętą cerą ze zmniejszonymi oznakami starzenia. Czego chcieć więcej? ;)

Tutaj znajdziecie sklep oraz wszelkie informacje odnośnie kremu (jest też wersja na noc) - KLIK.
Obie z mamą polecamy! ;)


Pozdrawiamy!

Kosmetyczne (i nie tylko) propozycje świątecznych prezentów

Za tydzień tak bardzo wyczekiwany przez nas czas! Wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny... bo świąteczny! Przygotowania trwają, a ja zorientowałam się, że nie zaproponowałam nic na blogu. Sama nie mam jeszcze wszystkich prezentów (a właściwie to większości!) i sądzę, że wśród moich czytelników też są takie osoby. Więc jestem, piszę i proponuję - co dla żony, narzeczonej, dziewczyny, mamy? Być może znajdziecie tu dla siebie jakąś opcję. Pięknie zapraszam! ;)



Zacznijmy kosmetycznie. Naturalne maseczki w proszku CHIC CHIQ to hit ostatnich miesięcy! To kosmetyki inspirowane Ajurwedą. Do wyboru są trzy warianty: a la Rose, de la Mer i la Noce. Każda jest wyjątkowa, ale na prezent polecam Wam a la Rose, która robi cuda ze skórą. Warto samemu się o tym przekonać. Skóra po jej użyciu wygląda pięknie. Eleganckie bambusowe słoiczki dodają im jeszcze więcej wyjątkowości. Dostępne w sklepie CHIC CHIQ (80,99zł/100ml).

Dla fanek pielęgnacji ciała również mam coś wyjątkowego - w 100% naturalne masło do ciała ORGANITIS. W sklepie znajdziecie mnóstwo wyjątkowych wersji zapachowych. Masło można nawet jeść, nie ma w nim nic, co mogłoby nam zaszkodzić. Choć lepiej wdrożyć je w pielęgnację. ;) Jest odpowiednie dla osób po chemioterapii. Genialnie nawilża skórę, zabezpiecza ją przed wysuszeniem. Możecie je zamówić tutaj. Koszt to 35$.


Kosmetyki do pielęgnacji dłoni? Tak! Ten duet to naprawdę genialny pomysł na prezent. Przyda się każdej kobiecie. Peeling to przyjemny rytuał, który przygotowuje skórę do nałożenia kremu i sprawia, że ten lepiej się wchłonie. Kosmetyki te są skuteczne i przyjemnie pachną. Wizualnie również niczego im nie brakuje. Dostępne są w sklepie ORPHICA (peeling 79zł/100ml / krem 59zł/100ml).


Wyjątkowy krem, który pasuje jako podarunek pod choinkę to SERUM2h z czynnikami wzrostu Genoscope. Przygotowuję Wam dokładny post o tym kremie. Jego bazą jest Colostrum, czyli wydzielina gruczołu mlekowego ssaków, powstająca w ostatnim okresie przed porodem i w pierwszych dniach po porodzie potomka. To unikalny, najsilniej regenerujący organizm ludzki bioaktywny surowiec naturalny. Krem wzmacnia naczynia krwionośne, działa antyseptycznie, wiąże wodę w naskórku, zwalcza wolne rodniki, przyśpiesza regenerację skóry, wpływa na syntezę kolagenu. Jakie są moje wrażenia podczas jego stosowania? Krem bardzo szybko się wchłania, pozostawia skórę wygładzoną, przyjemną w dotyku, mięciutką i mega nawilżoną. Problem suchych skórek odszedł w zapomnienie. Skóra jest napięta w dobrym znaczeniu tego słowa. Ma ładniejszy koloryt i strukturę. Dodatkowo krem nie zapycha mojej mieszanej, skłonnej do trądziku cery i dobrze dogaduje się z makijażem. 


Trafionym prezentem będą też gadżety. Najbardziej lubię te do pielęgnacji cery. Dlatego polecam Wam dwie szczoteczki do oczyszczania skóry twarzy. Szczoteczka BRAUN ma wymienne nasadki. Można nią wykonać delikatny masaż, jak też intensywne oczyszczanie. Działa na baterie. Moja szczoteczka pochodzi z zestawu Silk-epil 9 SkinSpa. Cena to ok. 700zł - w zestawie z depilatorem.

Druga szczoteczka jest silikonowa - znacznie lepiej się ją czyści i utrzymuje w czystości. Ładujemy ją przy pomocy kabla USB raz na kilka miesięcy. Swoją mam od czerwca, używam prawie codziennie i jeszcze nie ładowałam. Szczoteczka przyjemnie masuje skórę, można zwiększać intensywność jej działania. Silikonowe wypustki mają różne wielkości - każde do konkretnych partii twarzy. Szczoteczkę dostałam, ale online możecie znaleźć wiele podobnych.


Najbardziej zaskakujący gadżet tego roku to Beauty Capsule, czyli kapsuła do samodzielnego przygotowywania żelowych masek w płacie. Mega zabawa, a do tego maski naprawdę działają. W zestawie z kapsułą otrzymujemy tackę z formą na maskę i to co najważniejsze, czyli 10 kapsułek z których powstają maski (na twarz, szyję i pod oczy). Kapsułkę rozpuszczamy w gorącej wodzie. Mało tego, możemy do niej dodać cokolwiek chcemy (płyn funkcjonalny): tonik, esencję, sok z cytryny czy też malinowy. Wszystko! Dzięki temu możemy uzyskać konkretny dodatkowy efekt. To świetna opcja dla 'maseczkoholiczek'! Zestaw można kupić tutaj. Cena 599zł.




Dobrym prezentem dla każdej kobiety będzie kosmetyczka. Moje ulubione to BAGI, ze sklepu bagi od bagi. Nietuzinkowe faktury i formy, piękne wykonanie, trwałość. Są idealne, a wybór jest naprawdę szeroki! Skórzana kosmetyczka to podstawa każdej torebki! Posiadam aż cztery egzemplarze, a moim ulubionym jest czarna, połyskująca, o niespotykanej fakturze (to nie brokat!).



Mam dla Was też dwa kosmetyki do makijażu. Pierwszy to mój kultowy tusz L'Oreal So Couture. Bez promocji, w stacjonarnych drogeriach jego ceny sięgają 70zł. Ostatnio natknęłam się na zestawy prezentowe z tym tuszem po ok. 50-60zł. Myślę, że to fajna okazja. Tusz pięknie wydłuża i rozdziela rzęsy. Ideał! Spodoba się fankom silikonowych szczoteczek. Druga propozycja to paleta KOBO (z nowej edycji). Wygląda pięknie, klasycznie. Cienie to petarda! Do kupienia w drogerii Natura za ok. 60zł. Znajdziecie tam różne wersje kolorystyczne. Moja to Light Smoky.



Jeśli paleta, to również pędzle do makijażu! Moje ulubione to Zoeva Rose Golden vol. 2. W zestawie znajdziemy piękną kosmetyczkę i osiem pędzli - trzy do twarzy i pięć do makijażu oczu. Zestaw mam już prawie 4 lata i nic się z nim nie dzieje. Prócz zarysowań trzonków, wynikających z intensywnego użytkowania. Pędzle są mięciutkie, włosie nie wypada, cieszą oko. Czego chcieć więcej? One nie mają wad! Zestaw znajdziecie w sklepie Minti Shop w cenie 300zł. To inwestycja na lata!

I jeszcze jeden, piękny i wyjątkowy pędzel! Mowa o Chubby Mermaid Brush w wersji Rainbow. Czyż nie jest piękny? Na pewno spodoba się każdej pasjonatce kosmetyków. Bardzo oryginalny! Nadaje się do nakładania płynnych podkładów, korektorów oraz do konturowania twarzy. Kupicie go w sklepie krem de la krem. Koszt: 68zł.



Na koniec prezent, który sama sprawiłam sobie niedawno, czyli torebka MK Greenwich Crossbody. Jest to mini torebka o wymiarach 21cm X 15 cm, skóra saffiano. Wykonanie jest perfekcyjne. Skóra jest gruba, sztywna, dzięki czemu torebka jest stabilna. Naprawdę solidna robota. To miła odskocznia od wielkich toreb. Ta na pewno oszczędza mój kręgosłup. Mieszczę do niej spokojnie mały portfel, telefon, chusteczki, klucze i coś do pielęgnacji ust. Po prostu niezbędnik. Bardzo ją Wam polecam, a szczególnie Panom, którzy chcieliby zrobić prezent swoim kobietom. Swoją kupiłam w sklepie Cudny Butik na IG (jest jeszcze dostępna, również w innych wersjach kolorystycznych).


Co sądzicie o tych propozycjach? Spośród moich rzeczy wybrałam tyle te, które w mojej opinii nadają się na prezent i sama chętnie po nie sięgam. ;)


Pozdrawiam!

Nowość! Peeling do rąk z nasionami żurawiny oraz krem do rąk ORPHICA TOUCH

Czy są tu wielbicielki pielęgnacji dłoni? Mam dla Was propozycję świetnego duetu! O nasze dłonie powinnyśmy dbać przez okrągły rok, ale to w jesienne i zimowe dni ich kondycja potrafi nam szczególnie doskwierać. Dlatego teraz dużo chętniej i częściej sięgam po wszelkie kremy do rąk. Czego używam aktualnie? Dowiecie się w tym poście - zapraszam!



Marka ORPHICA wprowadziła właśnie na rynek nową linię kosmetyków - TOUCH, regeneracja i pielęgnacja. W jej skład wchodzą krem do rąk, odżywka do paznokci i skórek oraz peeling do rąk. Ja skupię się dziś na duecie, jakim jest krem i peeling do rąk.

Regeneracyjno-pielęgncyjna terapia dla dłoni została stworzona z myślą o wrażliwej, ulegającej podrażnieniom skórze dłoni. Pierwszy krok w pielęgnacji stanowi peeling z formułą Oil & Vitamin Therapy. Zawiera naturalną substancję ścierną z nasion żurawiny, która pomaga pozbyć się martwego naskórka, odżywia oraz działa uelastyczniająco na suchą skórę, nadając jej uczucie gładkości. Peeling ma również głęboko nawilżyć i odpowiednio zmiękczyć skórę. Na jej powierzchni tworzy się niewidzialna warstwa ochronna, która wiąże wodę. 

Peeling z linii TOUCH wygładza zmarszczki na dłoniach, a dodatkowo przyspiesza regenerację naskórka, zapobiegając jego wysuszeniu. Został przebadany dermatologicznie.

Sposób użycia: Na umyte, lekko wilgotne dłonie nanieść peeling i rozprowadzić okrężnymi ruchami, masując skórę przez 1-2 minuty. Następnie obficie spłukać letnią wodą.


Peeling ma kremową konsystencję, a w niej zanurzone nasiona żurawiny. Jest bardzo przyjemny w użyciu, to mój wieczorny rytuał. Ma bardzo ładny, energetyzujący zapach. Kojarzy mi się właśnie z żurawiną. Peeling nie jest mocnym zdzierakiem, nie oczekujcie tego. Przyjemnie masuje skórę. To dobrze, ponieważ dzięki temu nadaje się także do skóry podrażnionej. Nie robi szkód, nie zdziera zbyt mocno naskórka. Po spłukaniu peelingu skóra jest odczuwalnie wygładzona, jest to bardzo miłe uczucie. Jest mięciutka, przyjemna w dotyku. Czuć też efekt nawilżenia skóry.

Jest to mój pierwszy peeling przeznaczony do dłoni i bardzo się cieszę, że mogłam go poznać. Nie spodziewałam się, że tak przypadnie mi do gustu. Sięgam po niego co drugi dzień. Uwielbiam! Znajdziecie go tutaj.


Czas opowiedzieć Wam o kremie do rąk. Chyba nikogo już nie zaskoczę - sprawdził się i to bardzo! Dłonie wymagają kompleksowej pielęgnacji, ponieważ każdego dnia narażone są na działanie czynników zewnętrznych. Aktualnie szczególnie na niskie temperatury. W moim przypadku, to najbardziej im doskwiera. TOUCH krem do rąk z formułą Intensive Moiisture Therapy sprawia, że skóra dłoni jest intensywnie zregenerowana, bardziej elastyczna i napięta, a na jej powierzchni tworzy się niewidzialna warstwa ochrona, która wiąże wodę. Naturalne składniki kremu nawilżają suchą i podrażnioną skórę, przyspieszają proces jej regeneracji, wygładzają zmarszczki na dłoniach, a dodatkowo mają działanie odżywcze oraz antyoksydacyjne. Produkt został przebadany dermatologicznie. 

Krem pokochałam nie tylko ja, ale i mój mąż. Głównie dlatego, że świetnie nawilża i wchłania się całkowicie. Nie pozostawia uczucia, lepkich czy tłustych dłoni. To ogromny atut tego produktu! Bardzo ciężko jest znaleźć taki krem. Dłonie po jego użyciu są bardzo dobrze nawilżone, wygładzone, miękkie. Zdecydowanie są zregenerowane i wypielęgnowane. Miałam problem z miejscowymi przesuszeniami na dłoniach, a teraz (po prawie 2 tyg. codziennego używania) nie ma po nich śladu. Skóra odzyskała nawilżenie. Zapach kremu jest taki sam, jak peelingu - przyjemny, energetyzujący. Nie mam co do tego kremu żadnych zastrzeżeń. Znajdziecie go tutaj.

Wspaniały!


Co sądzicie o duecie ORPHICA? Znacie kosmetyki tej marki? Macie na coś ochotę? Ja na pewno, po tym udanym doświadczeniu, przyjrzę się innym produktom ORPHICA. I Wam serdecznie polecam taką regenerację dla dłoni, szczególnie w sezonie zimowym. 


Pozdrawiam!

Pielęgnacja ecofriendly | Ekoceutyki Bandi Cosmetics

Jak zapewne wiecie, uwielbiam kosmetyki pielęgnacyjne i chętnie próbuję nowości. Niedawno zaciekawiła mnie nowa linia naszej rodzimej marki...