Naturalne i najlepsze środki czystości, jakie miałam!

Dziś nieco inny wpis niż zwykle. Otrzymałam propozycję wypróbowania naturalnych środków czystości Only Eco i chcę się podzielić swoją opinią. Już od jakiegoś czasu chciałam sprawdzić, jak radzą sobie takie specyfiki. Jeśli zastanawiacie się nad zakupem, zachęcam do dalszej lektury. :)

Only Eco to polskie środki czystości, bazujące na przynajmniej 99% składników ekologicznych oraz biodegradowalnych, które nie szkodzą środowisku. A jednocześnie zapewniają wysoką efektywność działania. Firma wyznaje zasadę 'więcej=mniej' - więcej zdrowia i ekologicznych rozwiązań oznacza mniej negatywnego wpływu na środowisko. Przyznam, że ta polityka bardzo mi się podoba!


Produkty jakie posiadam to płyn do mycia łazienek i płyn do czyszczenia trudnych zabrudzeń. Zacznę od tego drugiego, który zaczęłam testować jeszcze w czasie przedświątecznych porządków. Płyn okazał się być HITem! Świetnie radzi sobie zarówno w kuchni jak i w łazience. Od ręki usuwa trudne zabrudzenia, wszelkie zacieki, plamy itp. U mnie wspaniale spisał się podczas mycia piekarnika, w którym często pozostają zacieki. Płyn wszystko pięknie usuwa, nie pozostawia żadnych smug, co uważam jest jego wielką zaletą, powierzchnię pozostawia idealnie czystą i błyszczącą. Polecam go w szczególności do tłustych plam i zacieków. 

Wytwarzana przez mikroorganizmy naturalna biosurfaktyna z rzepaku skutecznie usuwa zabrudzenia, działa antybakteryjnie. Gliceryna nabłyszcza, chroni i pomaga zapobiegać ponownemu zabrudzeniu. Olejek ze skórki cytryny jest szczególnie skuteczny przy usuwaniu zabrudzeń organicznych jak i mineralnych. Ekstrakt z grejpfruta posiada silne właściwości czyszczące i antyseptyczne. Bez niepożądanych SLS, NTA, EDTA, parabenów, PEG-ów, substancji petrochemicznych, barwników, syntetycznych kompozycji zapachowych, enzymów, fosforanów, siarczanów, formaldehydu, chloru, boranów, wybielaczy optycznych i chemicznych. Biodegradowalny. Produkt wegański. 

Dokładne składy środków można zobaczyć na stronie Only Eco. 


Płyn do mycia łazienek świetnie radzi sobie z wszelkim osadem np. z mydła oraz kamieniem na umywalce, wannie, brodziku, kranie czy prysznicu. Skutecznie doczyszcza oraz nabłyszcza płytki ceramiczne. W składzie znajdziemy m.in. glicerynę czy olejek ze skórki cytryny, czyli podobne substancje co przy pierwszym specyfiku. Ten plyn również nie zawiera żadnych SLS i tym podobnych szkodliwych substancji wymienionych juz wyżej.

Płyny mają bardzo fajną formułę, niczym pianka. Zwykle odczekuję minutkę nim zacznę czyścić powierzchnię, reszta przebiega bardzo sprawnie. Nie trzeba trzeć zabrudzeń, wszystko schodzi i nie pozostają smugi. Ważny jest też fakt, że płyny absolutnie NIE ŚMIERDZĄ, do czego przyzwyczaiły nas klasyczne środki czyszczące. Ja nie mam już zamiaru wdychać tych trujących oparów. 

Przyznam, że nie do końca wierzyłam w moc naturalnych środków czystości i jestem bardzo mile zaskoczona. Na pewno zostają ze mną na stałe, a z czasem dokupię również inne, przydatne w gospodarstwie domowym. Bardzo je Wam polecam! 

Miałyście już do czynienia z naturalnymi środkami czystości?

NovaClear WHITEN - linia kosmetyków wybielających oraz pomocnych przy cerze z trądzikiem

Przebarwienia to zmiany skórne, które są uciążliwe nie tylko dla naszej skóry, ale i ogólnego samopoczucia. W postaci ciemnych plam pojawiają się najczęściej na twarzy, dekolcie czy dłoniach. A powstają w wyniku zaburzeń wytwarzania melaniny (barwnik skóry) w naskórku. Niestety wiele kobiet (i nie tylko) boryka się z tym problemem. Ja na szczęście już sobie poradziłam z tymi najbardziej widocznymi. Nie było ich wiele, ale uważam że trzeba reagować jak najszybciej i nie czekać aż problem się nasili. 

Polska marka NovaClear stworzyła nową linię dermokosmetyków, przeznaczoną do walki z przebarwieniami różnego pochodzenia. Seria NovaClear WHITEN ma działać na trzech poziomach: rozjaśnienie istniejących przebarwień; zapobieganie powstawaniu nowych przebarwień oraz spowolnienie procesów starzenia, czyli Anti-Aging.



Cała linia opiewa w 5 kosmetyków, jednym z nich jest wybielający balsam do ciała. Pozostałe dermokosmetyki przeznaczone są do pielęgnacji twarzy i mamy tutaj: wybielający żel do mycia twarzy, serum wybielające oraz wybielające kremy do twarzy - na dzień i na noc. I to właśnie o kosmetykach do pielęgnacji skóry twarzy będę dziś pisać. Serdecznie zapraszam! ;)

Pierwszym krokiem pielęgnacji z linią WHITEN jest żel do mycia twarzy. Posiada takie składniki aktywne jak: Betaina, Panthenol, Alfa Arbutyna, wit. C oraz Ekstrakt z korzenia lukrecji. Żel skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia ze skóry oraz resztki makijażu. Po jego użyciu skóra pozostaje idealnie czysta, przy czym absolutnie nie jest ściągnięta ani (z czasem) przesuszona. Raczej miękka, jędrna i ujednolicona. Świetnie sprawdza się również w przypadku cery z niedoskonałościami, dzięki właściwościom oczyszczającym oraz łagodzącym. Dodatkowo zapewnia skórze odświeżenie, przygotowując ją do kolejnych etapów pielęgnacji. 

A kolejny etap stanowi wybielające serum, po które sięgam codziennie rano i wieczorem. Serum zawiera Alfa Arbutynę, Kwas Azelainowy, wit. C, Tetrapeptyd-30 oraz Boerhavia Diffusa Root Extract. W moim odczuciu to serum stanowi podstawę skutecznej pielęgnacji z przebarwieniami skóry. Ma działanie silnie rozjaśniające - wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia ślady potrądzikowe, a właściwie to całkowicie je likwiduje. Łagodzi stany zapalne, usuwa podskórne grudki, kaszkę. W efekcie skóra jest widocznie rozjaśniona i cudnie wygładzona. To mój zdecydowany faworyt!


Po serum na mojej skórze obowiązkowo ląduje krem - odpowiednio na noc lub na dzień. Najpierw zajmijmy się tym na noc. Składniki aktywne w nim zawarte to: Alfa Arbutyna, Azeloglicin, Tetrapeptyd-30, Retinol, Ekstrakt z aloesu, Ekstrakt z korzenia Boerhavia Diffusa oraz Ekstrakt z korzenia lukrecji. Krem jest bardzo dobrym uzupełnieniem serum. Podtrzymuje i wzmacnia jego efekty. Prócz działania rozjaśniającego posiada również działanie przeciwzapalne, przeciwtrądzikowe oraz przeciwzmarszczkowe. Nie podrażnia skóry, nie zapycha. Jest lekki, szybko się wchłania. Aktualnie to mój ulubieniec w wieczornej pielęgnacji kategoria 'krem'. ;)

Ostatnim produktem linii jest wspomniany już wybielający krem na dzień. Posiada SPF 50+, który jest konieczny nie tylko w pielęgnacji cery z przebarwieniami. Powinniśmy o nim pamiętać zawsze. Krem jest wydajny i cieszę się, że wystarczy mi go jeszcze na jakiś czas, ponieważ jest świetny! A jak wiadomo, nie jest łatwo znaleźć dobry krem z filtrem, szczególnie jeśli posiada się skórę tłustą z niedoskonałościami. W kremie prócz SPF znajdziemy Aquaxyl (roślinny czynnik silnie nawilżający), Boerhavia Diffusa Root Extract, wit. E i Alfa Arbutynę. Skutecznie chroni skórę przed działaniem szkodliwych promieni słonecznych UVA/UVB, spowalnia procesy starzenia się skóry, silnie nawilża, a także posiada działanie Anti-Aging. Spodobał mi się tak bardzo, ponieważ absolutnie nie zapycha mojej kapryśnej skóry. Współgra z każdym moim podkładem, również minerałami. 


Myślę, że cała linia WHITEN została dobrze przemyślana. Produkty są skuteczne i wspaniale się uzupełniają. Nie ma tu miejsca dla podrażnień, przesuszeń skóry czy zapchania porów. Skóra jest oczyszczona, pory zwężone, a przy tym jędrna, miękka i nawilżona. Bardzo lubię używać całych serii kosmetyków i sprawdzać ich wspólną skuteczność. Tutaj brakuje mi wyłącznie toniku, wtedy miałabym pełnię szczęścia. ;)

Dzięki tym kosmetykom moja cera odżyła, dosłownie. Zmiany w jej wyglądzie, kondycji pojawiły się szybko, bo już po tygodniu systematycznego używania linii WHITEN. A zauważył je nawet mój mąż! ;) Skóra wspaniale się wygładziła, stała się jaśniejsza, a pory domknięte. Do tego była (i jest) optymalnie nawilżona i miękka. Niedoskonałości prawie wcale się nie pojawiają, nie ma problemu z żadnym wysypem. I bardzo podoba mi się to, że skóra ma zdrowe glow, nie jest już tak szara i wymęczona.

Serdecznie polecam Wam linię WHITEN od NovaClear!


A może znacie już te kosmetyki? 

Peeling cukrowy wanilia i pomarańcza | Oh!Tomi

Uwielbiam wszelkiego rodzaju peelingi! Zawsze muszę mieć pod prysznicem co najmniej jeden. Sięgam po nie regularnie, co przynosi efekty i jest bardzo przyjemne! Jeśli tak jak ja lubicie scruby, chętnie sięgacie po nowości i szukacie czegoś godnego polecenia, to zapraszam do dalszej części wpisu.

Z marką Oh!Tomi pierwszy raz spotkałam się na IG. Uwagę przyciągają pastelowe kolory, ciekawe zapachy i formuły. Znajdziemy tu zarówno orzeźwiające i rześkie aromaty lata, jak i przytulne, rozgrzewające nuty. W asortymencie Oh!Tomi oprócz peelingów do ciała znajdziemy także pianki do mycia, masła i sole morskie. Szata graficzna opakowań jest przepiękna i skutecznie przykuwa kobiece oko.


Mój peeling to aromatyczna wanilia z pomarańczą. Połączenie, które cenię i lubię od dawna -  uważam, że te dwa składniki idealnie do siebie pasują. Zapach z jednej strony uspokaja, koi zmysły, z drugiej zaś dodaje energii, witalności i wprawia w dobry nastrój. 

Peeling cukrowy Oh!Tomi to połączenie witamin C i E z naturalnym cukrem, masłem Shea oraz dobroczynnymi olejami, takimi jak olejek z nasion winogron. Taki zestaw musi być skuteczny! Składniki są idealnie wyważone. Kryształki cukru świetnie złuszczają naskórek. Peeling jest konkretny, zbity, ale nie tak mocny żeby pozostawiał skórę podrażnioną i zaczerwienioną - co to, to nie! Można nim wykonać dłuższy masaż, ponieważ kryształki są dość grube i nie rozpuszczają się od razu. To lubię! Spłukuje się bez problemu, pozostawiając skórę genialnie nawilżoną za sprawą olejów, gładką i jędrną. Muszę dodać, że skóra nie jest przesadnie tłusta - jest nawilżona 'w punkt', idealnie. Nie widzę już konieczności nakładania żadnego balsamu/masła/olejku. A to duża zaleta, szczególnie że nie zawsze mam czas na dłuższy rytuał pielęgnacyjny.


INCI: Sucrose, Butyrospermum Parkii Butter, Vitis Vinifera Seed Oil, Parfum, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Aqua, Limonene, Linalool, Coumarin, Cl 19410.

Jeszcze jedną niezaprzeczalną zaletą peelingu jest jego opakowanie - praktyczna zakręcana puszka, oczywiście różowa. Zwraca uwagę i bardzo ładnie prezentuje się na łazienkowej półce. ;)


Podsumowując, peeling zasługuje na 6+! W moim odczuciu jest to perfekcyjny peeling, ponieważ spełnia wszystkie moje wymagania - przyjemnie masuje skórę, łatwo się spłukuje, nie brudzi wszystkiego wokół mnie, pozostawia skórę świetnie nawilżoną, mięciutką, jędrną i rozświetloną. Jeśli jesteście fankami peelingów do ciała, musicie go wypróbować! Oh!Tomi posiada szereg zachęcających zapachów, więc każda z nas znajdzie coś dla siebie.

250g / 58,90zł - znajdziecie go tutaj


Znacie kosmetyki Oh!Tomi? 
Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami. ;)

Przegląd produktów do stylizacji włosów TRESemme

Sezon imprezowy przed nami - firmowe Wigilie, święta Bożego Narodzenia, Sylwester i w końcu karnawał. Każda z nas tego dnia chce wyglądać dobrze, z nieskazitelnym makijażem i idealną fryzurą, która nie rozpadnie się po godzinie. Właśnie dlatego chcę dziś zrobić przegląd kilku produktów TRESemme do stylizacji włosów, które posiadam. Mam nadzieję, że będzie on dla Was przydatny. Zapraszam! ;)



Kiedy chcemy, aby nasza fryzura była trwała sięgamy po lakier do włosów. Ja stylizację włosów rozpoczynam wcześniej, zaraz po umyciu włosów nakładam piankę do włosów. Aktualnie używam Volume & Lift Salon Finish TRESemme w dużej pojemności, bo aż 300ml, o bardzo ładnym owocowym zapachu z delikatną nutą perfum - fajny świeży zapach, który dość długo utrzymuje się na włosach. Jedną 'porcję' pianki aplikuję na jeszcze wilgotne włosy, skupiając się na nasadzie. Pamiętajcie, aby nie przedobrzyć, choć z tą pianką jeszcze mi się to nie zdarzyło. Pianka pomaga stylizować włosy, zapewnia im uniesienie już od nasady, dodaje włosom objętości i pozwala ułożyć fryzurę tak, jak chcemy. Jednocześnie Volume & Lift nie obciąża i nie skleja pasm. Taka pianka to idealne rozwiązanie szczególnie dla włosów z tendencją do opadania.

Krok drugi to oczywiście lakier do włosów. Już od dawna używam Freeze Hold TRESemme o szybkoschnącej formule, która chroni włókna przed działaniem wilgoci, dzięki czemu mocno i skutecznie utrwala fryzurę. Nawet wymagające loki i upięcia pozostają na miejscu przez długie godziny bez obciążania włosów, bez efektu skorupy i posklejanych pasm. Włosy pozostają miękkie i w miarę naturalne (na tyle na ile jest to możliwe, używając lakieru do włosów), a fryzura trzyma się doskonale przez długie godziny.


Z kolei nowością u mnie jest lakier Ultimate Shine Hold, który ma podobny zapach do pianki, choć lżejszy. Podoba mi się fakt, że nie śmierdzi tak jak nas przyzwyczaiły do tego lakiery. Lakier charakteryzuje się tym, że pozostawia na włosach subtelną taflę, połysk, przy czym wygląda to naturalnie, bez sklejonych pasm. Dzięki temu nadaje się w szczególności do kreowania gładkich fryzur, upięć. Utrwala naprawdę bardzo mocno. To ideał na całonocną zabawę!

Suchy szampon to produkt, który zawsze staram się mieć pod ręką. Przydaje się w sytuacjach awaryjnych. Nie używam go codziennie i raczej to odradzam, ponieważ tego typu kosmetyk potrafi przesuszyć skórę głowy i włosy. TRESemme Voluminous Lock daje radę z odświeżeniem włosów, dodatkowo bardzo fajnie unosi je u nasady. Nadmiar białego proszku można szybko usunąć za pomocą szczotki czy grzebienia. Żaden osad nie pozostaje na włosach. Często włosy nadal wyglądają dobrze, ale nie mają już tego uniesienia. W takiej sytuacji odrobina suchego szamponu to dobre rozwiązanie, szczególnie jeśli musimy gdzieś wyjść. 

Podsumowując, mogę Wam z czystym sumieniem polecić te kosmetyki. W szczególności polubiłam piankę, dzięki niej włosy prezentują się dużo lepiej, są podatniejsze na układanie, co przydaje się nawet na co dzień. Kosmetyki TRESemme znam już od jakiegoś czasu i mam o nich jak najbardziej dobre zdanie. Na blogu pisałam Wam już o linii pielęgnacyjnej - szamponie, masce i odżywce. Zerknijcie sobie, bo naprawdę warto zainteresować się marką. ;)



Znacie/lubicie kosmetyki TRESemme?
Jestem bardzo ciekawa Wazych opinii!

Żele micelarne Dove | Linia Dove Micellar Water

Dziś mam Wam do pokazania świeżutkie nowinki marki Dove z linii Micellar Water. Kosmetyki mają za zadanie jednocześnie oczyszczać skórę i pielęgnować ją z wyjątkową delikatnością. To wszystko za sprawą innowacyjnej formuły wykorzystującej dobroczynne działanie miceli - czyli maleńkich cząsteczek, które niczym magnes przyciągają wszelkie zanieczyszczenia i zamykają je w swoim wnętrzu. Dzięki temu Dove Micellar Water nie tylko oczyszcza skórę, ale także, za sprawą wyjątkowo delikatnego działania nie narusza naturalnej bariery ochronnej naskórka. Kosmetyki mają sprawdzić się zarówno do mycia ciała, jak i twarzy. Moje wrażenia w dalszej części wpisu, zapraszam! ;)



Posiadam dwie wersje żelu - sensitive skin i anti-stress. Opakowania o pojemności 250ml są poręczne, a dzięki kremowej dobrze pieniącej się formule również wydajne. Jako pierwsza pod prysznicem wylądowała wersja sensitive skin, której zapach jest delikatny i orzeźwiający. Żel tworzy przyjemną kremową pianę, sprawia że skóra jest świetnie oczyszczona i miękka, nie ściąga jej nieprzyjemnie. Żel ten nie zawiera ani barwników ani mydła i jest hipoalergiczny więc mógłby sprawdzić się w pielęgnacji twarzy. Ja go w taki sposób nie używałam. Markę Dove widzę w pielęgnacji ciała i włosów. Wersja anti-stress działa bardzo podobnie, zapach jest jeszcze subtelniejszy, przypomina mydło Dove. Powiedziałabym że to unisex, bardzo neutralny. Mam wrażenie, że po jego użyciu moja skóra jest jeszcze bardziej mięciutka i nawilżona niż po wersji sensitive skin. Oba świetnie oczyszczają skórę, absolutnie jej nie wysuszając. Bardzo podobają mi się te kremowe, otulające formuły i subtelne zapachy. Są jak znalazł na ciepły prysznic w zimowy dzień. 



Jeśli szukacie nowego żelu pod prysznic to warto wypróbować propozycje Dove. Żele bazują na wodzie micelarnej, zawierają łagodne substancje myjące i przeznaczone są do wszystkich typów skóry. Ja polecam! ;)


Lubicie produkty marki Dove?

Detoksykująca linia kosmetyków do włosów Delia Cosmetics

Jakiś czas temu otrzymałam do testów linię kosmetyków DETOX Delia Cosmetics. W jej skład wchodzą: szampon, odżywka, maska przed myciem włosów, spray octowy oraz serum. Linię testuję od kilku dobrych tygodni, właściwie to sięga już dna więc jest to idealny moment na jej recenzję. Zapraszam serdecznie wszystkich zainteresowanych.


Linia z założenia jest oczyszczająca, przeznaczona dla włosów normalnych i przetłuszczających się. Charakteryzuje się obecnością bogatej w minerały glinki i orzeźwiającej szałwii. Co zapewnia Detox? Puszyste włosy o lepszej kondycji, odżywioną skórę głowy i brak tłustego połysku.

Bardzo fajnym, innowacyjnym nawet produktem (jak na tę półkę cenową) jest pre-maska, którą jak sama nazwa wskazuje, nakładamy przed myciem włosów. Dzięki temu skóra głowy, jak i włosy są wstępnie oczyszczone, odbite u nasady, lżejsze. Narzekać mogę wyłącznie na wydajność, ale w moim przypadku to nic nowego. Wszelkie maski schodzą u mnie jak woda. Grunt, że działanie satysfakcjonujące. Szampon jest klasyczny - przeźroczysty, lejący, pieni się średnio, ale wciąż dobrze. Wraz z pre-maską tworzą zgrany 'team', który gwarantuje oczyszczoną skórę głowy, włosy lżejsze i fajnie odbite od nasady. To świetne uczucie. ;) Warto dodać, że włosy nie są w żaden sposób przesuszone w sytuacji kiedy nie sięgniemy już po żadną maskę/odżywkę.

W sprayu octowym wyczuwam ocet, ale da się to wytrzymać. ;) Mam wrażenie, że dzięki niemu włosy jeszcze bardziej się błyszczą, są jak tafla. Aplikujemy go na mokre włosy tak jak odżywkę w sprayu - nie spłukujemy. Używam go nieprzerwanie i chętnie. 

Kolejnym krokiem w klasycznej codziennej pielęgnacji jest odżywka do włosów. I tutaj Delia Cosmetics nie zawodzi. Trzymam ją na włosach od 5 do 15 min. Jest dosyć rzadka i łatwo się spłukuje. Włosy stają się gładką taflą, dzięki czemu są podatne na rozczesywanie. Odżywka nie daje spektakularnego nawilżenia, raczej średnie. Za to w żadnym wypadku nie obciąża włosów - są lekkie, puszyste, dociążone, nie puszą się i ładnie połyskują. Miękka tubka pozwala na szybkie wydobycie produktu właściwie do dna. Ostatnim elementem 'układanki' jest detoksykujące serum, które wcieram głównie w końcówki włosów. Ma ono fajną formułę - niby kremowe, ale przy tym bardzo lekkie, szybko wchłania się we włosy i absolutnie ich nie obciąża. Dlatego z powodzeniem sięgam po nie codziennie, nawet wtedy kiedy włosy są suche. Serum zabezpiecza końce, są zdecydowanie w lepszej kondycji - nie łamią się, nie kruszą, nie wyglądają jak miotełka. Są wygładzone, zdyscyplinowane, nawilżone i błyszczące. To mocny punkt całej linii, choć niepozorny.

Podsumowując, jestem zadowolona z tej linii i śmiało polecam ją osobom z problemem przetłuszczających się włosów. Dzięki kosmetykom z linii DETOX moje włosy są lekkie, uniesione, nie puszą się, a co najważniejsze pozostają świeże na dłużej. Zapach linii jest specyficzny - generalnie ładny, dosyć słodki, ale może nużyć. Jednak na włosach pozostaje jego znikomy ślad, a podczas samego mycia nie przeszkadza.


Ceny kosmetyków Delia są bardzo przystępne, a sama marka wprowadza na rynek coraz ciekawsze i coraz lepsze produkty. Dlatego zachęcam do zapoznania się z asortymentem. Stacjonarnie można je znaleźć w drogeriach Rossmann i Natura. Kosmetyki z linii DETOX wahają się cenowo w graniach 20-25zł, a obejrzeć możecie je tutaj - KLIK.

Znacie kosmetyki Delia?

Nowości i darmowa dostawa w modANA sklep

Hej hej ;) Zacznę od tego, że w modANA do piątku włącznie obowiązuje darmowa dostawa totalnie na wszystko. Wystarczy w koszyku wpisać kod: DOSTAWA11. Wysyłamy przesyłką rejestrowaną, za pośrednictwem Poczty Polskiej. Po wysłaniu zamówienia, każdy Klient otrzymuje nr swojej przesyłki, którą może śledzić online. ;)

Drugą wiadomością są NOWOŚCI! ;) Pojawiły się też niższe ceny wielu innych rzeczy, więc serdecznie Was zapraszam do modANA sklep.

Link do sklepu: www.modanasklep.pl.
















Zapraszam i życzę Wam udanego tygodnia! ;)

Szampon i maska do włosów zniszczonych i osłabionych | O pięknym budyniowym zapachu!

Możliwe, że zauważyliście moją ostatnią kosmetyczną obsesję, jaką są kosmetyki do pielęgnacji włosów. Spodziewajcie się jeszcze co najmniej kilku tego typu recenzji na blogu. Swoją drogą wcześniej nie pisałam wiele w tym temacie. Dziś pod lupą profesjonalne produkty od IL SALONE o przepięknym zapachu budyniu waniliowego. Zapraszam! ;)



Profesjonalny szampon do włosów zniszczonych i osłabionych

Formuła restrukturyzująca szamponu została wzbogacona o keratynę dla jeszcze lepszego wzmocnienia włosów. Delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy oraz pomaga zapobiec osłabieniu włókna włosów. 

Jak już wspomniałam, szampon przepięknie pachnie. Jest średnio gęsty, wystarczy niewielka ilość aby dokładnie umyć włosy, dobrze się pieni. Zmywa się go bez problemu. Jeśli nie masz czasu na maskę, już sam szampon pozostawia włosy gładkie, niesplątane. Po wysuszeniu są lekkie, dociążone w sam raz, absolutnie nie obciążone, błyszczące, a ich skręt jest bardzo ładny (w przypadku włosów z tendencją do kręcenia się). Szampon jest delikatny, nie podrażnia skóry głowy, nie wysusza jej, nie powoduje powstawania łupieżu. Skóra głowy jest idealnie oczyszczona, a włosy ładnie odbite u nasady. Poza tym zapach szamponu długo pozostaje na włosach.


Profesjonalna maska do włosów zniszczonych i osłabionych

Intensywnie restrukturyzująca formuła z dodatkiem keratyny jest zdolna do przenikania w głąb włosa. Dzień po dniu wspomaga proces odbudowy i regeneracji włókna włosa. 

Maska ma dosyć gęstą konsystencję, co jest plusem, ponieważ nie spływa z dłoni. Wystarczy nałożyć ją na 5 minut więc jest dobrym wyborem dla osób, które cenią czas i rezultat. Ja zwykle trzymam ją na włosach ok. 15-20 min. Już podczas zmywania włosy tworzą gładką taflę. Nie ma potem żadnego problemu z ich rozczesaniem. Maska nie obciąża włosów, a raczej je dociąża w odpowiednim stopniu. Skręt fal i loków jest dla mnie idealny. Włosy są bardo błyszczące, lekkie, ale nie puszą się. Są nawilżone i niezwykle mięciutkie. Te efekty przeszły moje oczekiwania. Budyniowy zapach jest kolejnym dużym plusem. Utrzymuje się na włosach do kolejnego mycia. Uwielbiam to! ;)


Duet IL SALONE z keratyną będzie świetnym wyborem dla włosów suchych, zniszczonych, osłabionych, pozbawionych blasku. Skutecznie regeneruje włosy, nawilża je i dociąża. Dzięki nim otrzymujemy profesjonalny, salonowy rezultat w zaciszu własnego domu. ;)


Znacie tę markę? :)

Przebarwienia, jak sobie z nimi radzić? | White Skin Ava Laboratorium

Przy okazji innego postu wspominałam Wam, że tego lata nabawiłam się niewielkich przebarwień. Pierwszych w życiu. Pojawiły się przy linii włosów na czole oraz na nosie. Postanowiłam szybko wprowadzić do swojej pielęgnacji kosmetyki, które mają za zadanie pomóc skórze w takich sytuacjach. Dzisiaj napiszę o dwóch z nich. Będzie to tonik rozjaśniający przebarwienia i maska samowchłaniająca się marki Ava Laboratorium. Zapraszam!


Tonik rozjaśniający przebarwienia

Od producenta: Tonik o działaniu odświeżającym i zmiękczającym naskórek, polecany do każdego rodzaju skóry z piegami i zmianami barwnikowymi. Wyraźnie zmniejsza intensywność i wielkość przebarwień spowodowanych działaniem promieni słonecznych, wiekiem i zaburzeniami hormonalnymi. Wyrównuje koloryt skóry skłonnej do nierównej pigmentacji. Zawiera kompleksy roślinne, których składniki aktywne ograniczają melanogenezę, czyli proces powstawania barwnika skóry. Ekstrakt z ogórka dodatkowo oczyszcza i wygładza naskórek, ekstrakt z morwy czarnej - antyoksydant wychwytujący wolne rodniki; alantoina łagodzi podrażnienia, wit. C w nanosferach o działaniu przeciwstarzeniowym. Skóra po użyciu toniku jest rozjaśniona, wygładzona, lekko zmatowiona i przyjemna w dotyku.

Tonik należy stosować rano i wieczorem przez 2-6 tygodni. 

Moje odczucia: Tonik widocznie zmiękcza skórę, ma działanie odświeżające. Na mojej mieszanej, skłonnej do niedoskonałości cerze dobrze się sprawdza. Po użyciu skóra jest wygładzona, miła w dotyku i faktycznie matowa. Zauważyłam, że podczas jego stosowania mam mniejszy problem ze świeceniem się skóry rano i w ciągu dnia. Tonik jest wydajny - używam go regularnie od ponad miesiąca, a zużyłam dopiero połowę. Dzięki atomizerowi można go aplikować bezpośrednio na skórę.

Link do toniku klik.



Serum maska intensywnie rozjaśniająca przebarwienia

Od producenta: Intensywnie działające serum przeznaczone do skóry o nierównej pigmentacji: wybiela przebarwienia, redukuje piegi i plamy posłoneczne, zmniejsza ich intensywność i wielkość, wyrównuje koloryt skóry. Zawiera wybielający kompleks ActiWhite o innowacyjnym mechanizmie działania ograniczającym syntezę melaniny i proces pigmentacji. Będąc inhibitorem tyrozynazy hamuje wytwarzanie barwnika melaniny w skórze. Serum zawiera dodatkowo wit. C w nanosferach i ekstrakt z morwy czarnej, rozjaśniające cerę oraz działające przeciwzmarszczkowo. Przy regularnym stosowaniu poprawia wygląd skóry, rozjaśnia ją, nawilża, delikatnie napina i wygładza. Może być używane przez osoby nie tolerujące hydrochinonu.

Po dokładnym oczyszczeniu skóry nałożyć maskę i pozostawić do wchłonięcia. Stosować 3 razy w tygodniu. 

Moje odczucia: Maska ma kremową formułę, szybko i przyjemnie się wchłania. Oczywiście pozostaje na skórze przez całą noc. O poranku skóra jest wygładzona, mięciutka, świetnie nawilżona, a jej koloryt ładnie ujednolicony. Dodatkowo jest napięta, bardziej elastyczna. Przy regularnym stosowaniu duetu tonik + maska skóra wygląda dużo lepiej. Nie tylko pod kątem drobnych przebarwień, ale i jej ogólnej kondycji.

Link do maski tutaj.




Podsumowując, jeśli borykacie się z przebarwieniami to warto wypróbować linię White Skin od Ava Laboratorium. Dzięki niej pozbyłam się drobnych przebarwień i zyskałam ładniejszy, zdrowszy koloryt skóry. Ponadto kosmetyki dobrze nawilżają skórę, sprawiają że jest uelastyczniona i rozświetlona. Nie powodują podrażnień oraz zapychania skóry. Polecam!

Wkrótce napiszę również o innych produktach tego typu. Już dziś zachęcam do śledzenia bloga tutaj oraz na moim IG - KLIK.

Pielęgnacja włosów cienkich i delikatnych

Każde włosy potrzebują nawilżenia, a w przypadku tych cienkich, pozbawionych objętości kwestia ta staje się dosyć problemowa. Jak skutecznie nawilżyć cienkie włosy jednocześnie ich nie obciążając? Dove wyszło nam naprzeciw tworząc linię Nutritive Solutions Volume Lift. Przez ostatnie tygodnie miałam możliwość testowania szamponu oraz odżywki. Pora podzielić się spostrzeżeniami. Zapraszam! ;)


Jak już wspomniałam, kosmetyki zostały stworzone z myślą o pielęgnacji włosów cienkich, pozbawionych objętości. Sekretem ich skuteczności jest unikalna technologia Volumizing Hydra-Lift Complex, która dostarcza włosom porcję substancji nawilżających. Dzięki temu odzyskują zdrowszy wygląd - stają się gładkie i sprężyste. Dodatkowo lekka formuła szamponu pozwala delikatnie oczyścić włosy, a dzięki zawartym cząsteczkom tlenu odbić je od nasady, dodając pasmom objętości. W rezultacie otrzymujemy lśniące, sprężyste włosy pełne objętości i lekkości.

Zarówno szampon, jak i odżywka mają przyjemny zapach - jest lekki i odświeżający; kojarzy mi się z latem i wodą. Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, przy czym nie jest agresywny. Nie wpłynął negatywnie na moją skórę głowy, nie przyczynił się do powstania łupieżu. Po jego użyciu włosy są lekkie, odbite u nasady, świeże i pachnące. Kilka razy użyłam go solo, na szybko bez żadnej odżywki. I nie mam mu nic do zarzucenia - włosy nie puszyły się, wyglądały dobrze. Szampon w duecie z odżywką bardzo ładnie podkreślał skręt włosów.

Odżywka już od pierwszego użycia delikatnie, ale widocznie nawilża włosy jednocześnie ich nie obciążając. Nakładałam ją wyłącznie na długość włosów (od ucha w dół). Bardzo sprawnie i szybko się ją zmywa. Ani odżywka ani szampon w żaden sposób nie obciążają włosów. W efekcie włosy są idealnie dociążone, cudownie miękkie, gładkie i lekkie.



Jeśli masz włosy cienkie, pozbawione objętości, 'klapnięte' to ten duet może okazać się wybawieniem. Jest naprawdę zgrany i skuteczny. Moje włosy polubiły te kosmetyki, są nawilżone, uniesione, lekkie, z ładnym skrętem. Polecam! ;)

Buziaki,
KP

Serum - moi faworyci | Cera mieszana, tłusta, z trądzikiem

Hej! ;) Jeśli obserwujesz mnie na IG, to zapewne już widziałaś/-eś serię postów o serum. Pisałam też, że wpisy złożę w całość i wrzucę na bloga, aby było to spójne i łatwe do znalezienia. Tak więc dziś zapraszam! ;)


The Ordinary Lactic Acid 10%+HA to peeling z kwasami mlekowym i hialuronowym. Dostępny jest także w stężeniu 5% kwasu mlekowego. W obu wersjach zawartość HA wynosi 2%. Nie zmywamy go więc potraktowałam go w kategorii 'serum'. Nakładam go wieczorem na dobrze oczyszczoną i stonizowaną skórę. Preparat wspomaga leczenie trądziku - kaszki, grudek, dużych bolących gulek, delikatnie zwęża pory, odczuwalnie wygładza skórę, wyraźnie ją rozjaśnia. Takie efekty dostrzegłam na swojej mieszanej, skłonnej do trądziku cerze. Natomiast słabo radzi sobie ze śladami po wypryskach. Nie wolno nakładać peelingu na uszkodzą skórę - jakieś rozdrapane wypryski, ranki. Dla początkujących lepsza będzie wersja z 5% kwasu mlekowego. Po nałożeniu serum (gdy się wchłonie, warto odczekać od 15 min. do pół h) można nałożyć krem nawilżający. Kurację warto rozpocząć z odstępami, np. co 2 dni i obserwować reakcję skóry. Pamiętaj, że ochrona przeciwsłoneczna podczas stosowania kwasów jest Twoim obowiązkiem!

The Ordinary Niacinamide 10%+Zinc 1%, czyli moje ulubione seum z wit. B3 i cynkiem. To hit! Serum używam zarówno rano, jak i wieczorem na oczyszczoną i stonizowaną skórę, pod krem. Nie ma z nim problemu pod makijażem. Stosowanie dwa razy dziennie daje szybsze widoczne efekty. Nie zaleca się łączenia tego serum jednocześnie z wit. C. Ma ono działanie nawilżające, przeciwulteniające, pomaga w leczeniu trądziku, zmniejsza nadmierną produkcję sebum, redukuje wielkość porów. Cynk działa przeciwzapalnie, sprzyja gojeniu i regeneracji skóry. Preparat wygładza skórę, widocznie poprawia jej strukturę. Jeszcze żaden produkt nie dał na mojej skórze takich efektów. Szczególnie zachwyca mnie ta poprawa poprawa w strukturze skóry, ale i odczuwalne wygładzenie, brak jakichkolwiek grudek, krostek, nierówności. Serum świetnie radzi sobie ze stanami zapalnymi na skórze, rozjaśnia przebarwienia. Drobne dziurki (ślady po wypryskach) dzięki niemu zostały zażegnane. Wszelkie wypryski i ślady po nich goją się szybciej, a w czasie stosowania serum nie pojawia się nic nowego. Produkt wielozadaniowy i skuteczny!


KEEP PURE Be the Sky Girl to serum do cery mieszanej i tłustej. W składzie znajdziemy wit. B3 (niacynamid), ekstrakt z kokosa, wyciąg z kory wierzby białej, żywokost lekarski, aloes, bukwice lekarską, oczar wirginijski, wąkrotę azjatycką oraz kwas hialuronowy. Serum oczyszcza skórę, reguluje pracę gruczołów łojowych, matowi, zmniejsza pory i koi stany zapalne. Wszystko sukcesywnie, ładnie się goi. Przeznaczone jest do wieczornej pielęgnacji, ale przy złym stanie skóry używałam go także na dzień. Sprawdza się pod lekkim makijażem, jest naprawdę dobrą bazą. Po nałożeniu skóra od razu jest wyczuwalnie gładsza, zmatowiona i uspokojona. Serum ma bardzo przyjemną konsystencję, sunie po skórze i szybko się wchłania. Jest wydajne. Właściciele cer tłustych i mieszanych powinni być zadowoleni z takich efektów. 


Hit hitów, czyli moje pierwsze w życiu serum do walki z niedoskonałościami - Bielenda Super Power Mezo Serum. Zużyłam już niezliczoną liczbę buteleczek! Zawsze ratuje sytuację w kryzysowych chwilach i dlatego zawsze mam je pod ręką, choć oczywiście już nie używam go tak często. Dzięki serum korygującemu Bielenda odkryłam świetne działanie kwasu migdałowego na mojej skórze. Serum dosłownie likwiduje niedoskonałości, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum, radzi sobie teżź ze śladami potrądzikowymi, które stopniowo znikają. Jesli chodzi o ślady to tutaj potrzebna jest cierpliwość, nie znikną od razu. Serum nie wysusza mojej skóry, działanie złuszczające jest u mnie właściwie niewidoczne. Aczkolwiek podczas używania każdego kwasu (w małych, jak i dużych stężeniach) zalecam stosowanie kremów nawilżających oraz koniecznie kremów z filtrami przeciwsłonecznymi. Jak już wspomniałam, po serum Bielendy sięgam ilekroć pogarsza się stan mojej skóry i zawsze wyprowadza ją na prostą. Wiem, że produkt ten ma skrajne opinie. Pamiętajmy więc, że nie każdemu sprawdzi się to samo. Metodą prób i błędów trzeba poszukiwać swojego ideału. Dla mojej skóry kwas migdałowy jest zbawienny, dla Twojej może nie zrobić nic. W przypadku tego serum zalecam stopniowe wprowadzanie go w pielęgnację, a także stopniowe wyprowadzanie. Jeśli będziemy używać go np. codziennie przez miesiąc i momentalnie odstawimy, to efekty owszem - będą, ale chwilowe. Zacznijmy od stosowania co drugi dzień, odstawmy np. na 5 dni i później znów wprowadźmy schodząc do coraz rzadszego stosowania. Takie są moje spostrzeżenia, co do stosowania tego produktu, którymi się z Wami dzielę. Być może dla kogoś z Was okażą się pomocne.

Serum Ava Laboratorium Aloe Organic posiada certyfikat ECOCERT. W składzie znajdziemy m.in. aloes, opuncję figową, zieloną herbatę czy olej makadamia. To świetne, lekkie serum w sam raz dla cer mieszanej i tłustej. Nie zapominajmy, że ten rodzaj skóry również należy nawilżać, a nie tylko skórę suchą, tak jak do dziś twierdzą niektóre osoby. Nie dopuszczajmy do wysuszenia skóry, bo wtedy nasze problemy typu trądzik tylko się pogłębią. Serum fenomenalnie nawilża, na co nie wskazywałaby jego lekka formuła. Wchłania się bardzo szybko, co sprawia, że zaraz można nałożyć krem lub finalnie makijaż. W czasie jego używania zauważyłam, że zmarszczki na czole są "wypełnione", wygładzone, mniej widoczne, makijaż się tam nie osadza. Efekt WOW! Dodatkowo serum ma działanie łagodzące, uspokajające cerę i absolutnie nie zapycha. Świetny, lekki i skuteczny nawilżacz dla cer problemowych. Z pewnością sprawdzi się również na cerze dojrzałej.

Tak wygląda moje TOP 5 w kategorii SERUM. Jak dotąd udało mi się przetestować naprawdę sporo tego typu produktów, a te tutaj okazały się być tymi najlepszymi. Mam nadzieję, że moje recenzje okażą się przydatne. ;)

Kokosowe kosmetyki do włosów COCO LOCO od Lee Stafford | Najlepszy suchy szampon!

Uwielbiam wszystko co kokosowe, przysięgam! Kiedy widzę kosmetyki bazujące na kokosie, mające go w składzie - przepadam. Dzisiejszy post będzie o takich właśnie kosmetykach, a konkretnie o szamponie, odżywce oraz suchym szamponie COCO LOCO Lee Stafford. Zapraszam!


OPIS

SZAMPON: Jest to szampon nawilżający z olejkiem kokosowym. Włosy otrzymują maksimum nawilżenia, wygładzenia, blasku i miękkości. Szampon nanosimy na mokre włosy, spłukujemy oraz powtarzamy tę czynność. Nietestowany na zwierzętach.

ODŻYWKA: Jest to odżywka nawilżająca z olejkiem kokosowym. Włosy otrzymują maksimum nawilżenia już dzięki niewielkiej ilości. Rezultat natychmiastowy: włosy nawilżone, wygładzone, pełne blasku i miękkości. Idealna dla każdego rodzaju włosów. Niewielką ilość odżywki nanieś na wilgotne włosy, spłucz po 5 minutach.

SUCHY SZAMPON: Szampon do włosów o zapachu kokosa, naturalnie zwiększający objętość fryzury. Super absorbujący, oczyszczający i odświeżający. Nie podrażnia skóry głowy. Natychmiast odświeża włosy bez użycia wody, absorbując sebum i zanieczyszczenia. Sprawia, że włosy są puszyste, jedwabiście miękkie i uniesione u nasady. Proszek należy wmasować w skórę głowy, odgarniając pasmo po paśmie. Nadmiar usunąć przeczesując grzebieniem.


Kosmetyki COCO LOCO mają delikatnie kokosowy zapach i świetnie nadadzą się do pielęgnacji włosów suchych, puszących się i z tendencją do kręcenia. Tak właśnie mogę określić swoje włosy. Dodatkowo są zniszczone rozjaśnianiem. Szampon i odżywka stanowią zgrany duet. Po ich użyciu włosy są świetnie dociążone, nawilżone i pięknie się kręcą. Absolutnie nie zauważam puszenia się włosów. Ładnie połyskują, dobrze się rozczesują, wyglądają dużo lepiej, bo zdrowiej. Po prostu na zregenerowane. Moje włosy już od dłuższego czasu były suche, zniszczone przez co nie chciały się kręcić. Ostatnio, tak ładny skręt pamiętam z czasów gimnazjum. Tylko bardzo dobre produkty potrafiły go tak pięknie wydobyć. [Szampon 250ml/35zł KLIK] [Odżywka 250ml/35zł KLIK]

Suchy szampon również delikatnie pachnie kokosem. I UWAGA! Jest lepszy od słynnego (i jak dotąd mojego ulubionego) Batiste! Naprawdę! COCO LOCO nie zostawia białego osadu. Włosy są odświeżone, resztki proszku wystarczy wyczesać kilkoma pociągnięciami grzebienia. Włosy są świeże, miękkie, błyszczące i odbite u nasady. Po suchym szamponie nie ma śladu, nie dopatrzymy się tutaj osadu, żadnych białych czy siwych włosów, co często się zdarza kiedy nie da się już usunąć resztek suchego szamponu. Do tego jest bardzo wydajny! [200ml/teraz 29,25zł KLIK]

Z kodem "kosmetyczne_pudelko_blog10" macie 10% zniżki na zakupy w Way to Beauty.

Bardzo Wam polecam te kosmetyki, szczególnie że nie są drogie!




Naturalne i najlepsze środki czystości, jakie miałam!

Dziś nieco inny wpis niż zwykle. Otrzymałam propozycję wypróbowania naturalnych środków czystości Only Eco i chcę się podzielić swoją opini...