Ulubione kosmetyki do makijażu 2017 r.

Witam Was w Nowym Roku! Na wstępie życzę wszystkiego co najlepsze, spełnienia marzeń, samych sukcesów oraz dużo, dużo zdrowia!

W ostatnich miesiącach nie byłam tutaj zbyt aktywna. Moje chęci do blogowania osłabły, ale już się na siebie zdenerwowałam i będę nadrabiać zaległości.

Zaczynam od makijażowego podsumowania roku. To był dla mnie najprostszy wybór. Często powtarzam, że w tej kategorii niewiele się u mnie zmienia. Dużo trudniej było mi wyłonić najlepszą pielęgnację.

W zeszłym roku przekonałam się do częstego używania baz pod makijaż. Mam je aż lub tylko dwie. Dla mnie - aż. Pierwszą z nich na pewno znacie, widać ją wszędzie. Mowa o hicie polskiej marki Bielenda, czyli nawilżającej bazie pod makijaż z efektem poprawy kolorytu. Nie dość, że pięknie wygląda na toaletce, to również świetnie działa. Polubiła ją moja mieszana cera z trądzikiem. Baza ma właściwości nawilżające i wygładzające. Delikatnie wyrównuje koloryt skóry, a także ładnie ją rozświetla, nieprzesadnie. Sprawdza mi się z każdym podkładem lub kremem BB. Nie zapycha porów. Poprawia trwałość podkładu/kremu BB. 


Druga baza posiada właściwości matujące. Jej zadaniem jest także zmniejszenie widoczności porów. Jest ona zdecydowanie bliższa mojemu typowi cery - No Pores również polskiej marki Lirene. Baza jest gęsta, nie należy nakładać jej zbyt wiele. Skutecznie matowi cerę, delikatnie zmniejsza widoczność rozszerzonych porów. Jeśli nałożymy jej zbyt wiele, efekt matu będzie zbyt duży, tępy, a podkład może się rolować. Dzięki niej podkład bardzo ładnie utrzymuje się niemal przez cały dzień. Również nie zapycha mojej skłonnej do tego cery. To świetna propozycja dla posiadaczek cer mieszanych i tłustych.



Pomadki to wakacyjne odkrycia. Długa połowa roku zdecydowanie dominowała, jeśli chodzi o makijażowe zakupy, a zwłaszcza mazidełka do ust. Polubiłam dwie - obie w odcieniach przygaszonego różu, wpadającego w fiolet. Pierwszy ulubieniec ma nawilżającą formułę. Właściwie jest to balsam z kolorem. Juicy Color od Wibo to idealny produkt dla suchych ust. Nie jest to trwała pomadka, a raczej taka którą możemy wrzucić do torebki i łatwo poprawić usta w ciągu dnia. Drugi faworyt należy do marki Bell, dostępnej w sieci sklepów Biedronka. Velvet Story ma bardzo przyjemny, komfortowy mat. Ładnie utrzymuje się na ustach, dobrze się nosi. To bardzo tania pomadka, tym bardziej jej trwałość i komfort noszenia zaskakuje.


Podkład czy krem BB? Dla mnie i to i to. Stan mojej cery bardzo się poprawił. Aktualnie wystarcza mi produkt, który wyrówna koloryt i przykryje drobne przebarwienia. W tej roli idealnie odnajduje się słynny Healthy Mix od Bourjois. Oczywiście używam najjaśniejszego odcienia, który jednak mógłby być jeszcze jaśniejszy. To bardzo przyjemny podkład, który nie zapycha i nie obciąża kapryśnej cery. Z odrobiną bazy utrzymuje się długie godziny. Jestem bardzo zadowolona i narazie nie chcę nic zmieniać. Polubiłam również krem BB Orange od Skin 79. Ten krem BB jest bardziej kryjący od opisywanego podkładu. Więc jeśli mam jakieś niedoskonałości wybieram jego. Pomimo fajnego krycia wciąż jest lekki, przyjemny, nie obciąża skóry, nie zapycha jej. Na plus zasługuje również ładny jasny odcień o żółtych tonach.



Puder 2017 r.? Zdecydowanie No-Sebum Mineral Pact od innisfree! Świetny puder dla cer tłustych i mieszanych. Trzyma  w ryzach błyszczenie na długie godziny. Nie należy nakładać go zbyt wiele, bo może bielić i wyglądać na twarzy nienaturalnie. Odpowiednia ilość może delikatnie rozjaśnić podkład i wciąż wyglądać naturalnie, co bardzo mi się podoba. Puder jest też bardzo wydajny. Mam go od września, używam codziennie, a jeszcze nie widać denka.

W minionym roku przekonałam się również do brązera, a to za sprawą Bell HypoAllergenic i ich Contour Palette. Przyznam, że tego pudru rozjaśniającego używam rzadko, bardziej interesuje mnie brązer. Jest rewelacyjny! Ma chłodny odcień, jest dobrze napigmentowany, przyjemnie się rozciera, nie tworzy plam ani smug. Ideał! Z łatwością można stopniować jego intensywność. Bardzo polecam!

Skoro mowa o Bell, to wróćmy do Biedronki i wspaniałego wosku w kredce do brwi, który dostaniecie tylko tam. Znajdziecie tam jego trzy kolory. Jeśli lubicie delikatny efekt, nieprzerysowane brwi to musicie ją mieć. Dokładnie pisałam o niej w tym wpisie.



Ostatnim cudem jest listopadowa nowość - paleta cieni Light Smoky KOBO POFESSIONAL. Na żywo kolory są cudowne, możecie je też obejrzeć na moim IG. Jest ich dziewięć - 6 matowych i 3 połyskujące, cudownie połyskujące. mamy tu głównie bezpieczne brązy i coś ekstra. Z łatwością stworzymy zarówno spokojny, dzienny makijaż, jak i coś szalonego na wieczór. Ostatnio sięgam po nią non stop, a to do mnie niepodobne. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, blendują się łatwo i przyjemnie. Każdy cień można wyciągnąć.

I tak prezentują się moje ulubione kosmetyki. Być może skusicie się na coś z mojej listy. Koniecznie dajcie znać, czy coś wpadło Wam w oko.


Pozdrawiam!

17 komentarzy:

  1. te paletki Kobo strasznie mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie bardziej mogę wyłonić ulubieńców wśród kosmetyków do mycia i pielęgnacji niż do makijażu, ponieważ produktów do makijażu bardzo mało używam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Paleta zawiera cudowne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny tekst! 😊 bardzo ciekawi mnie ten krem BB od skin79, a w kolorach tej paletki jestem mega zakochana ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie rządzą minerały ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paletka Kobo wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Też lubię bazę No Pores i Juicy Color, mam nawet ten sam odcień :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Paleta ma bardzo ładne kolory, nie miałam jeszcze cieni tej firmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam w sumie tych kosmetyków ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. A dla mnie ta baza z Bielendy to był jeden z większych bubli 2017 roku:/ Z moją mieszaną cerą się w ogóle nie polubiła: zamiast przedłużać, to skracała trwałość podkładu, a dodatkowo większość podkładów się na niej ważyła:/

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz przeslicznego bloga! Jestem u Ciebie pierwszy raz po tym, jak dzisiaj zaobserwowalam Cię na Instagramie.
    Ale teraz do rzeczy - ciesze się ze u Ciebie sprawdza się baza Bielendy. Kupiłam ją z wielkimi nadziejami i choć używam konsekwentnie, to jakoś nie mogę się przekonać. Może powinnam wybrać bardziej te od Lirene, która minimalizuje pory?
    Cienie KOBO szalenie mi się podobają. Moje odcienie. ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. mam tą bazę z Bielendy, a produkty Kobo bardzo lubię bo są świetnej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post :) całuski

    my blog manstar

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )

bio Alga!

bio Alga to kolejna linia Ava Laboratorium, która podbija moją kosmetyczkę. Pisałam już tutaj o masce i serum do twarzy. Teraz dzielę się wr...