Naturalnie | Hyaluronic Acid Serum ORGANITIS

Jakiś czas temu postanowiłam wprowadzić na bloga serię "naturalnie", aby kosmetyki z dobrym składem i takim samym działaniem miały tutaj swoje miejsce. Wyjątkowe miejsce, tak żeby łatwo można było je znaleźć. Pierwszy post już się ukazał, pora na kolejny. Zapraszam serdecznie! ;)


Hialuronowe serum do twarzy ORGANITIS

Skład: Hyaluronic Acid, Distilled Water, Vegetable Glycerine, Jojoba Oil, Vitamin E, Organic Leucidal radish root natural preservatives. I to wszystko! ;)

Serum mieści się w ciemnoniebieskiej szklanej buteleczce wyposażonej w pipetkę. Jest bezbarwne i bezzapachowe, o lekko żelowej konsystencji. Jego zadaniami są nawilżenie skóry, jej regeneracja oraz profilaktyka przeciwzmarszczkowa. Można go używać zarówno na dzień, jak i na noc. Tak też czyniłam. Serum skończy mi się za dwa, no może trzy dni więc to idealny moment na pełną recenzję.

Wystarczy kropla (jak na zdjęciu poniżej), aby nawilżyć skórę twarzy. Serum wchłania się bardzo szybko, a jego rozsmarowywanie/wklepywanie to czysta przyjemność. Od razu czuć, że skóra jest bardziej napięta i nawilżona. Pozostawia minimalnie lepki film, który mi osobiście nie przeszkadza. Przyznam, że na to serum nie zawsze wędrował krem. Poziom nawilżenia i generalnie odczucia po użyciu serum, były tak dobre, tak pozytywne, że nie czułam potrzeby nakładania jeszcze kremu, czyli kolejnej warstwy (szczególnie na dzień). Poza tym serum stanowiło też dobrą bazę pod makijaż. Czasami mniej znaczy lepiej.



Serum bardzo dobrze nawilża skórę. Dopomogło mi w czasie kryzysu, kiedy to suche skórki były moją zmorą. Poprawia jej jędrność i elastyczność, napina, ale nie ściąga nieprzyjemnie. Nie zapycha. Regeneruje - przyczynia się do poprawy struktury skóry, nie wyskakują żadne krostki, a nawet rozjaśnia świeże ślady po niedoskonałościach i [UWAGA!] zmniejsza widoczność popękanych naczynek. Ja miałam dosłownie jedno takie, przy nosie. Duża czerwona kropka, która teraz jest już niemal niewidoczna, a nie stosowałam niczego innego, specjalnego na tego typu dolegliwości. Moje zmarszczki na czole też zyskały dawkę nawilżenia i wypełnienia można by rzec. Wygładziły się, dzięki czemu ja czuję się lepiej, a i makijaż wygląda bardziej świeżo. Cóż tu więcej pisać, serum odmłodziło moją skórę. Polecam je posiadaczkom każdego typu skóry.


Na wydajność hialuronowego serum ORGANITIS również nie mogę narzekać. Wystarczyło mi na 2 miesiące regularnego stosowania. Bardzo się polubiliśmy! To kolejny produkt tej naturalnej marki, zasługujący na pochwałę i uwagę. Zdecydowanie polecam! Znajdziecie je tutaj.

Poznaliście już kosmetyki ORGANITIS?

Koktajle młodości | Ava Laboratorium

Jeśli ktoś spytałby mnie, jaki jest mój ulubiony kosmetyk czy etap w codziennej pielęgnacji - odpowiedziałabym, serum. Zdecydowanie, z pewnością i bez dwóch zdań. Uwielbiam! I uważam (patrząc na efekty), że to ono kumuluje w sobie siłę działania, jest najbardziej skoncentrowane. Dzięki temu efekty są widoczne i szybsze aniżeli przy innych kosmetykach. Wiem to z autopsji. Aktualnie w moją pielęgnację wpisały się dwa koktajle młodości polskiej marki kosmetycznej Ava Laboratorium. 



Koktajle młodości to nowości, jakie proponuje nam Ava. W skład linii wchodzą cztery sera: Hydro Boost, Lifting Pearl, Sebum Control oraz Time Reverse. Ja posiadam pierwsze i ostatnie. I to o nich dziś Wam napiszę. 

Wszystkie koktajle mają taką samą, charakterystyczną dla linii, szatę graficzną. Mieszkają w przyciemnianych szklanych buteleczkach z pipetkami. Bardzo lubię to rozwiązanie. Dużo bardziej od pompki. Również jest to higieniczna forma aplikacji, a i odpowiednią ilość łatwiej dozować. Pojemność to standardowe 30ml. Już dodam, że koktajle są wydajne. Ich konsystencja jest rzadka, lejąca, wodnista. Kolor bezbarwny. Zapach - bardzo przyjemny, podobny do Śnieżnej Algi, o której pisałam w tym poście. Na skórze są minimalnie lepkie, uczucie to znika po nałożeniu kremu.

Ceny: 25-35zł (w zależności od tego, które serum chcecie kupić). Wszystkie dostępne są tutaj.


TIME REVERSE
Intensywna odbudowa komórkowa

Koktajl ten dedykowany jest cerze dojrzałej, suchej, z widocznymi zmarszczkami. Ja nie posiadam cery dojrzałej, ale jest ona teraz sucha i borykam się z kilkoma zmarszczkami na czole i szyi. Time Reverse to połączenie surowców o silnym działaniu odmładzającym. Resveratrol pochodzi z czerwonych winogron i jest to jeden z najsilniejszych naturalnych antyutleniaczy. W duecie z głęboko nawilżającym niskocząsteczkowym kolagenem skutecznie przeciwdziałają starzeniu się skóry. Ten unikalny kompleks działa przeciwzapalnie, przedłuża żywotność komórek, chroni kolagen i elastynę, wymiata wolne rodniki. W widoczny sposób spłyca i wygładza zmarszczki, rozjaśnia i zmniejsza przebarwienia.

Koktajl daje uczucie porządnego ściągnięcia skóry, bardzo ją napina. W końcu jest przeznaczony dla cery dojrzałej. Zauważyłam, że fajnie wygładza zmarszczki, skóra wygląda lepiej. Jednak na całą twarz jest dla mnie za mocny. Próbowała go też moja mama i sama dostrzegłam u niej bardzo ładne napięcie, wygładzenie skóry. Przy czym nie czuła ona żadnego uciążliwego ściągnięcia skóry. Więc jest to bardzo fajna propozycja dla kobiet 40+. Ja jestem zadowolona z napięcia skóry na szyi i wygładzenia kilku widocznych zmarszczek na czole. Dzięki serum, makijaż wyglądał dużo lepiej. Nic się w tych zmarszczkach nie osadzało, nie były brzydko podkreślone. Zaledwie po 2 tyg. stosowania.


HYDRO BOOST
Efekt ekspresowego nawilżenia

Przeznaczony jest dla cery suchej, podrażnionej, czyli takiej jak moja aktualnie. Zawiera kompozycję składników o działaniu silnie nawilżającym, która chroni skórę przed odwodnieniem, wyjątkowo szybko i głęboko nawilża, aktywuje syntezę epidermalnego kwasu hialuronowego. Zastosowany Beta Glucan z owsa łagodzi podrażnienia, redukuje rumień, zmniejsza podatność skóry na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych.

Koktajl stał się ulubieńcem. Bardzo przyjemnie nawilża moją przesuszoną ostatnio skórę, łagodzi podrażnienia i uczucie ściągniętej skóry. Likwiduje suche skórki, wygładza cerę. Sprawia, że staje się mięciutka, elastyczniejsza, miła w dotyku. Sprawdza się w wieczornej pielęgnacji (pod krem, również nawilżający Ava), jak i na dzień, pod makijaż. Po serum zawsze nakładam jeszcze krem. Aktualnie produkty Ava bardzo dobrze mi się sprawdzają, świetnie nawilżają skórę, dodają jej blasku. Nie zapychają skłonnej do tego cery. Bardzo Wam polecam ten koktajl, jako dawkę codziennego nawilżenia.


Ava proponuje nam coraz ciekawsze kosmetyki. Koktajle młodości są świetną propozycją dla miłośniczek serum. I przede wszystkim działają! Każdy rodzaj cery znajdzie wśród nich coś dla siebie. Są też przyjazne cenowo. Warto stawiać na nasze rodzime marki kosmetyczne.

Lubicie kosmetyki Ava Laboratorium?

Kosmetyczne odkrycia! Serum do cery mieszanej i tłustej oraz mus do ciała z nutą jaśminu i czarnego opium

W lutym miałam przyjemność poznać nową polską markę kosmetyków naturalnych Be The Sky Girl! Wtedy to opisywałam Wam swoje pierwsze wrażenia na temat odlotowego musu do ciała Sweet Life - tutaj opinia.  Jestem zachwycona! Z miłą chęcią sięgam po ten cudowny mus. Mało tego, dołączył do niego jego brat o nazwie Just Say Yes! Nuty zapachowe są obłędne, coś fantastycznego.

Ponadto każdego dnia sięgam po serum do cery mieszanej i tłustej KEEP PURE. Jeśli też jesteście posiadaczkami takich cer, koniecznie zapoznajcie się z moją opinią. Warto! Zapraszam na recenzje.



Dla przypomnienia, kilka słów o marce -> Została stworzona przez dwie przyjaciółki, z myślą o aktywnych i nowoczesnych kobietach. To naturalne produkty, będące kompilacją skutecznych, naturalnych składników aktywnych i pięknych zapachów. Zadbają o naszą skórę oraz zmysły.

JUST SAY YES!

Mus Just Say Yes! łączy w sobie masła shea i mango z olejami babassu, ryżowym i chia oraz zmysłową nutę jaśminu i czarnego opium. Dopieszcza skórę po kąpieli lub w trakcie odprężającego masażu. Jak pachnie? Zapach jest wyrazisty, odważny, zmysłowy, aczkolwiek nieoczywisty i z nutą tajemnicy. I ja się z tym w 100% zgadzam! Bogaty i intensywny jaśmin z drzewno-waniliowo-karmelowymi akordami czarnego opium. INCI znajdziecie TUTAJ.

Musy do pielęgnacji ciała Be The Sky Girl charakteryzują się tymi samymi składnikami aktywnymi, różnią zaś zapachami. Mój pierwszy mus - Sweet Life - to propozycja dla pań lubiących owocowe nuty. O dziwo, jest to pierwszy produkt do ciała o takich nutach, który przypadł mi do gustu, i to bardzo. Z kolei Just Say Yes! to cała ja! Ten zapach odzwierciedla mnie i mój charakter w 100%. Pachnie, jak moje ulubione perfumy więc nie bez powodu stał się kolejnym totalnym ulubieńcem. Zapach jest "cięższy" (jak mój charakter ;)), nieoczywisty, ale bardzo wyraźny. Wiele osób pyta mnie, czym tak pięknie pachnę (bez perfum), a to już coś znaczy. Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne to one również nie zawodzą. Mus zapewnia świetne nawilżenie i wygładzenie skóry, poprawia jej elastyczność. W tej cudownej mieszance znajdziecie również rozświetlające drobinki, co sprawia że mus będzie świetną opcją na sezon wiosna/lato, a nawet imprezy.

100ml / 47zł


KEEP PURE

Kolejny produkt to serum do cery tłustej i mieszanej KEEP PURE, które łączy w sobie wysoko stężone ekstrakty roślinne z różnych zakątków świata - od bukwicy zwyczajnej po żywokost lekarski. Wszystko po to, aby silnie oczyścić, zmatowić i ukoić stany zapalne skóry. Zalecany do wieczornej pielęgnacji. Rano będziemy cieszyć się odświeżoną, matową, zdrowszą cerą. Jak pachnie? Jak ziołowe SPA! I znów muszę się zgodzić. Poza tym zapach przypomina mi ziołowe cukierki z dzieciństwa! ;)

Składniki aktywne serum: witamina B3, ekstrakt z kokosa, wyciąg z kory wierzby białej, żywokost lekarski, aloes, bukwica lekarska, oczar wirginijski, wąkrota azjatycka oraz kwas hialuronowy. Ich działanie oraz INCI znajdziecie na stronie sklepu. Link do serum --> KLIK.



Zapach serum, tak jak wspominałam, jest ziołowy i jak najbardziej mi odpowiada. Po nałożeniu nie jest szczególnie wyczuwalny na skórze, bez obaw. Opakowanie - bardzo wygodne, z pompką, higieniczne, działa bez zarzutu i ładnie się prezentuje. Samo serum bardzo sprawnie rozprowadza się po skórze i szybciutko wchłania. Nie pozostawia żadnego nieprzyjemnego, uciążliwego filmu, ale skóra jest minimalnie lepka. Efekty widoczne są już o poranku. Skóra jest zdrowo zmatowiona, wyraźnie wygładzona i mięciutka. Po kilku użyciach zauważyłam, że zostały wyciszone stany zapalne, pory są ładnie oczyszczone i domknięte. Serum nie powoduje żadnego dyskomfortu na skórze, nie podrażnia i nie zapycha. Optymalnie nawilża. Jak już wspomniałam, goi niedoskonałości i sprawia, że nie pojawiają się nowe. Skóra wygląda na oczyszczoną, nawilżoną, po prostu zdrowszą i w dobrej kondycji. Bardzo cieszy mnie fakt zmatowionej skóry (jestem posiadaczką tłustej strefy T) i mniej rzucających się w oczy porów. Na zdjęciu powyżej widzicie jedną pompkę tego serum, która wystarcza na pokrycie całej twarzy i szyi. Serum używam codziennie wieczorem, ale zdarzyło mi się nałożyć o poranku. Okazało się, że stanowi bardzo fajną bazę pod makijaż. Jest wydajne, jeszcze nie zużyłam nawet połowy.

30ml / 83zł


Z kosmetyków Be The Sky Girl jestem niesamowicie zadowolona. Zdecydowanie są to moje tegoroczne odkrycia i czuję, że nie zabraknie ich w ulubieńcach roku. Działanie nie zawodzi, a zapachy to po prostu bajka...! ;) Te produkty zobaczycie u mnie jeszcze nie raz. A i na kolejne na pewno się skuszę, już nawet mam coś na oku. ;) 

A Wy? Jak Wam się podoba marka? Co sądzicie o tych kosmetykach, skusicie się na coś? ;)


PAUSE box | Zawartość edycji marcowej

Nowy miesiąc i nowy PAUSE box już u mnie! Trzeci raz mam możliwość zachwycania się zawartością tego pudełka. Szczerze. Uważam, że jest to jedno z lepszych, o ile nie najlepszych pudełek na rynku. Nie ma tu miejsca na 'bylejakość', do pudełek trafiają ciekawe, naturalne kosmetyki, które mają umilać nam wieczory. Która z nas nie czeka na taką pauzę po ciężkim dniu? ;)

Zapraszam na przegląd zawartości PAUSE box MARZEC 2018!



PULPE DE VIE - Peelingujące masło (125ml / 37,99zł)

Masło-peeling do ciała BIO 2w1 z czarną porzeczką oraz 22% hydrolatem z pomidora bio. Usuwa martwy naskórek, nawilża i odżywia. Drobinki peelingujące (drobno zmielone pestki moreli) dokładnie peelingują całe ciało w czasie kąpieli.

Produkt trafił do pudełka prosto z Francji! ;) Byłam go bardzo ciekawa, ponieważ twórcy pudełka zdradzili wcześniej, że znajdzie się w marcowej edycji. Powiem Wam, że pachnie bardzo przyjemnie, odprężająco. Już dziś trafi ze mną pod prysznic. Zawiera 99,27% składników pochodzenia naturalnego, a 14,99% pochodzi z upraw ekologicznych.

Dresdner Essenz - Mus do ciała (200ml / 25zł)

Mus pod prysznic to jeden z kosmetyków linii Wellness przeznaczonych do pielęgnacji i kąpieli o właściwościach odprężających i relaksujących. Produkty z tej linii spełniają podwójną rolę - działają pozytywnie zarówno na ciało, jak i na zmysły, pomagając w osiągnięciu równowagi psychicznej, emocjonalnej i duchowej.

Zapewnia wyjątkowo kremowe wrażenia pod prysznicem dzięki składnikom pełnego wartości odżywczych awokado i oleju z jojoby dla jedwabiście miękkiej skóry. Zapach: połączenie kwiatów i egzotycznych owoców przeniesie Cię w egzotyczną podróż.

Tym razem coś zza zachodniej granicy. Przyznaję! Wczoraj nie wytrzymałam i zabrałam go pod prysznic! Jak on pachnie! Rajsko, beztrosko, jakbym nagle znalazła się na jakiejś wyspie ahhh.... ;)



Make Me Bio - Krem pod oczy (15ml / 36zł)

Niespotykane połączenie ekstraktu z marakui i zielonej herbaty ma zbawienny wpływ na delikatną skórę wokół oczu. Krem rozjaśnia naskórek, pobudza produkcję kolagenu i krążenia krwi, zmniejszając obrzęki oraz wygładzając zmarszczki. Proteiny jedwabiu pielęgnują i nawilżają cerę, zaś kwas hialuronowy regeneruje naskórek, poprawiając jego jędrność. Efekt: brak cieni pod oczami, skóra zregenerowana, napięta, a zmarszczki wygładzone.

Nasz rodzimy, polski produkt. Z tej marki używałam jedynie pudru myjącego do twarzy. Krem pod oczy bardzo mnie ciekawił. Zresztą mam małego bzika na ich punkcie. Mam nadzieję, że obietnice producenta chociaż w połowie się spełnią. Bardzo się cieszę, że krem znalazł się w pudełku. Prócz niego są tu jeszcze dwie próbki kremów Make Me Bio (Orange Energy i Anti-Aging Night). Design tych kosmetyków jest wyjątkowy, przykuwa oko. ;)

CosmoSPA - Sól z Morza Martwego (zestaw / 9zł)

Naturalna sól z Morza Martwego do kąpieli solankowych, wzbogacona aromatem zielonej herbaty i kiwi. Kąpiel w soli daje orzeźwienie, odświeża, poprawia nastrój i dodaje energii; odpręża i relaksuje. Polecana szczególnie po ciężkim dniu. Dodatkowo działa oczyszczająco i mineralizująco. 

Sól została zapakowana w elegancki słoiczek na sól do kąpieli firmy Labo Beauty, który chroni ją przed dostaniem się wilgoci czy kurzu. Stanowi też ozdobę łazienki.

Ten słoiczek z drewnianą łyżeczką prezentuje się cudnie. Na pewno znajdzie się dla niego wyjątkowe miejsce w łazience. Cieszę się, że wykonany jest z grubego plastiku. Inaczej, bardziej niż pewne, stłukłabym go w mgnieniu oka. Z samej soli też jestem zadowolona, zawsze się przyda. Poza tym, co to za relaks bez pachnącej kąpieli? Twórcy pudełka już nas przyzwyczaili, że zawsze znajdziemy tu coś do wanny. ;) Sól CosmoSPA pachnie bardzo subtelnie, dla mnie to też plus.



Dodatkowo w pudełku znalazły się dwie organiczne herbaty - YOGI oraz PUKKA. ;) I jak Wam się podoba zawartość? Ja jestem zadowolona. Cieszę się, że znalazło się tu więcej kosmetyków do pielęgnacji ciała, aniżeli twarzy. Ostatnio skupiam się właśnie na regeneracji całego ciała, tak przed wiosną. ;) Fajnie, że mamy tu naprawdę porządne, wartościowe produkty! Wszystko będę używać z przyjemnością. ;)

Pudełko możecie zamówić TUTAJ. Koszt to 79 zł, możliwa jest też subskrypcja na 3 lub 6 miesięcy. Niedawno został wprowadzony program lojalnościowy - wydany 1zł to 1pkt, a 10 zebranych pkt to 1zł na zakupy w sklepie (prócz pudełek, w sklepie YOUR PAUSE znajdziecie też pojedyncze kosmetyki).

Dziś robię sobie pauzę z YOUR PAUSE!


Bardzo dobre kosmetyki do 10 zł!

Bardzo często okazuje się, że tanie kosmetyki wcale nie są złe. Przeciwnie, sprawdzają się o niebo lepiej od tych drogich, wysokopółkowych. Lubię wyszukiwać takie perełki. W swojej kosmetyczce zawsze mam takie produkty, zawsze. Kiedy zbierze mi się ich więcej, chętnie dzielę się nimi z Wami właśnie tutaj. Dziś przychodzę z sześcioma tanimi kosmetykami, które bardzo dobrze mi się sprawdzają. Zapraszam do lektury! ;)


SZAMPON DODAJĄCY OBJĘTOŚCI

Pierwsze kosmetyczne odkrycie tego roku - szampon dodający włosom objętości BIO Papaja i BIO Bambus, Alterra. Dedykowany jest włosom delikatnym, pozbawionym objętości. Szampon jest delikatny, ale skuteczny. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy, przy czym absolutnie nie wysusza ani jej, ani włosów. Wyglądają na zdrowe, są błyszczące, nie puszą się, a przede wszystkim są ładnie uniesione, odbite u nasady, lekkie i sypkie. Rewelacja! Nie spodziewałam się tak fajnych efektów. Moje wcześniejsze spotkania z kosmetykami do włosów tej marki nie należały do udanych. Ten szampon polecam z czystym sumieniem. Szczególnie osobom, które borykają się z szybko przetłuszczającą się skórą głowy. Dzięki temu szamponowi włosy pozostają świeże na dłużej.

Szampon nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwantów. Nie znajdziemy w nim silikonów, parafiny i innych związków ropopochodnych. Przebadany dermatologicznie. Do kupienia w drogeriach Rossmann, cena regularna wynosi 7,99 zł.

POMADKA DO RZĘS

Drugi produkt marki Alterra, który udało mi się polubić to pomadka ochronna z BIO rumiankiem. Nie używam jej do ust, ale do brwi. Tak, dobrze czytacie. Robię to od kilku miesięcy, systematycznie, każdego wieczora. Efekty są świetne, nawet Wy je zauważyłyście. Brwi ładnie odrosły, szczególnie z przodu. Miałam z nimi problem po tym, jak za bardzo je wyskubałam, potem przycięłam i już nie chciały rosnąć. Całe szczęście to już za mną. Teraz cieszę się w miarę gęstymi brwiami. Wystarczy, że odrobinę je podkreślę. Efekty możecie zobaczyć na moim Instagramie.

Pomadka nie zawiera syntetycznych barwników, aromatów i substancji konserwujących. W składzie nie znajdziemy też silikonów, parafiny i innych produktów na bazie olejów mineralnych. Za to na pierwszym miejscu składu widnieje olej rycynowy, który zawsze dobrze się u mnie spisywał, ale używanie go w czystej postaci było dla mnie problematyczne. Cena pomadki to tylko 4,99 zł.



SCRUB DO CIAŁA

Peelingi "Organic Shop" są ostatnio bardzo popularne. Wcale się nie dziwię! Mają świetne działanie i są niedrogie. W moim przypadku są też wydajne, jako nieliczne spośród produktów do złuszczania martwego naskórka. Ostatnio zużyłam wersję z cukrem trzcinowym, masłem shea i ekstraktem z mango. Zapach - sztos, bardzo energetyzujący! Wielbicielki mango będą zadowolone. Ja jestem. ;) Scrub skutecznie peelinguje skórę, nie pozostawia na niej żadnej tłustej warstwy. Zmiękcza skórę, wygładza ją, staje się zdecydowanie jędrniejsza. W moim przypadku użycie balsamu jest koniecznością, ale to nie ma większego znaczenia, bo lubię się balsamować. Produkt nie podrażnia skóry. Nie jest ani za słaby, ani zbyt ostry - taki w sam raz. 

Scrub nie zawiera SLS-ów, silikonów i parabenów. Posiada certyfikowane, organiczne składniki. Jest odpowiedni dla każdego rodzaju skóry, łagodny. Dostępny w niektórych drogeriach, online, a nawet sklepach typu Kaufland. Cena: ok. 10 zł.


Jakiś czas temu otrzymałam kilka produktów polskiej marki Delia Cosmetics. Towarzyszą mi w aktualnej pielęgnacji, sprawdzają się bardzo dobrze dlatego muszę tutaj o nich napisać. Wszystkie pochodzą z linii DERMO SYSTEM. 

MGIEŁKA TONIZUJĄCA

Mgiełka tonizująca do twarzy, szyi i dekoltu bardzo przyjemnie odświeża skórę. Sprawia, że staje się taka jędrniejsza, jest ukojona, zmiękczona, przygotowana do dalszych etapów pielęgnacji. Lubię używać jej szczególnie po mocno oczyszczającym żelu, wtedy likwiduje uczucie ściągnięcia na skórze. Zapach jest bardzo przyjemny. Atomizer działa bez zarzutu. Używam jej zarówno bezpośrednio na twarz, jak też na wacik. Nie podrażnia skóry. Zawiera D-panthenol i naturalną betainę, które zapobiegają wysuszeniu i uczuciu ściągnięcia. Wyciągi z aloesu i lukrecji łagodzą podrażnienia i nawilżają. Mgiełka jest bardzo wydajna, aktualnie jestem w połowie opakowania, a używam jej regularnie od jakichś 2 m-cy. Tę linię Delia Cosmetics widziałam ostatnio w drogerii Natura, kosmetyki znajdziecie też online. Cena mgiełki: 7,90 zł.


Kolejne dwa produkty, które chcę Wam bardzo polecić, służą do demakijażu twarzy. Właśnie sięgają dna, więc to ostatnia okazja, aby podzielić się rzetelną opinią. 

WODA MICELARNA

Woda micelarna do twarzy i okolic oczu służy mi wyłącznie do demakijażu twarzy. Chociaż na początku wypróbowałam ją do demakijażu oczu - sprawdziła się dobrze, nic nie piekło, nie szczypało. Jest świetna! Skutecznie zmywa wszelki makijaż z mojej twarzy (kremy BB, cięższe podkłady, kamuflaże i wszelkie inne produkty makijażowe), przy czym absolutnie jej nie podrażnia. Nic nie szczypie, nic nie piecze, skóra nie jest ściągnięta. Mam dość wrażliwą, kapryśną cerę i zawsze się tego obawiam. Tutaj jak najbardziej jest OK. Z samym opakowaniem nic się nie dzieje, sprawdza się dobrze, funkcjonalnie. Mamy tu niby tylko 200 ml, ale woda jest bardzo wydajna. Koszt: 9,80 zł.

DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU

Hipoalergiczny, dwufazowy płyn do demakijażu - używam go tylko do oczu, ponieważ nie przepadam za tłustymi formułami na mojej skórze. I w tym celu sprawdza się super! Perfekcyjnie ściąga tusz do rzęs, cienie czy kredki. Spisuje się też do demakijażu brwi. Nie podrażnia oczu, nic nie szczypie. Wszystko jest w porządku. Jest bezzapachowy. Przebadany pod kątem osób ze skłonnością do alergii oraz pod kontrolą lekarza okulisty. Zawiera olej marula, ekstrakt ze świetlika i kompleks lipidowy. Bardzo go Wam polecam. ;) Cena: 9,80 zł.


Co sądzicie o moich propozycjach? To naprawdę bardzo fajne i NIEDROGIE kosmetyki, które warto mieć na uwadze!

Czy wyrzuciłam w błoto 276zł?

Z miesiąca na miesiąc czas płynie coraz szybciej. Czy też macie takie wrażenie? Dopiero co pokazywałam Wam styczniowe denko, a dziś przychodzę z lutowymi zużyciami. Bardzo się cieszę, że udaje mi się być tutaj systematyczną, a jeszcze bardziej, że zużywam kosmetyki, które gdzieś mi zalegały i chciałam, aby już sięgnęły dna. Także trzymajcie za mnie kciuki, żeby dalej tak było. A teraz przejdźmy do sedna, zapraszam na denko!

Wymyśliłam, że będę podliczać kosmetyki, które zużyłam. Tym sposobem lutowe denko warte jest 276zł. Czy wyrzuciłam je w błoto? Sprawdźcie sami! 


TWARZ

Make Me Bio, woda różana 

Mam wrażenie, że to kosmetyk dobry dla każdego typu cery. Świetnie koi i uspokaja moją mieszaną, skłonną do niedoskonałości skórę. Zastępuję tonik, tak po prostu. Tonizuje i pozostawia skórę pulchną, zmiękczoną, odświeżoną. Polecam ją nie tylko do przemywania twarzy, ale również do masek - algowych, glinkowych, a nawet do włosów. KUPIĘ PONOWNIE

Benton, esencja ze śluzem ślimaka i jadem pszczelim

Niedawno poświęciłam jej cały post - KLIK. Esencja podnosi poziom nawilżenia skóry, pomaga w leczeniu stanów zapalnych, goi ślady potrądzikowe. To tak w skrócie. Więcej przeczytacie w podlinkowanej pełnej recenzji. KUPIĘ PONOWNIE


CIAŁO

BIC Miss Soleil, trzyostrzowe maszynki do golenia z wit. E, zapewniające gładkość golenia

Nigdy nie pokazywałam tutaj tego typu akcesoriów, a warto wspomnieć o tych konkretnych maszynkach. Są moimi ulubionymi. Dlaczego? Absolutnie nie podrażniają delikatnej, skłonnej do tego skóry. Poza tym przez większość czasu moja skóra jest też sucha, a one nie robią jej krzywdy. Nie zacinają skóry, nie wyskakują mi żadne krostki, skóra nie swędzi. Najlepsze! Bardzo polecam. KUPIĘ PONOWNIE

Alterra, krem pod prysznic pomarańcza BIO & wanilia BIO

Nie jestem z niego zadowolona. Zapach jest męczący, jak nadmiar pomarańczowego olejku do ciasta. Żel/krem pieni się minimalnie, przez co potrzebna jest jego duża ilość do jednorazowego użytku. W konsekwencji jest bardzo niewydajny. Po jego użyciu nie czuję się też jakoś wspaniale, odświeżona, czysta... Jestem na nie. NIE KUPIĘ PONOWNIE

CD, dezodorant o zapachu kwiatu pomarańczy

Przerzuciłam się na niego kiedy zepsuto mój ulubiony Isana Med. Ma przyjemny energetyzujący zapach. Chroni odpowiednio. Nie mam szczególnych problemów z potliwością. Jest całkiem wydajny i nie tak drogi. Poza tym nie zawiera olejów mineralnych, parabenów, silikonów, barwników, soli aluminium ani składników pochodzenia zwierzęcego. KUPIĘ PONOWNIE

Organic Shop, cukrowy scrub do ciała mango

O tych peelingach do ciała mówi się dużo. Ja jestem ich zwolenniczką. Są tanie, wydajne i skuteczne. W tym przypadku zapach mango jest rewelacyjny, uwielbiam go. Bardzo dobrze peelinguje skórę. Rozumiem natomiast dlaczego są osoby, które za nimi nie przepadają. Formuła peelingu faktycznie jest specyficzna. Ja nie mam z nią żadnego problemu. KUPIĘ PONOWNIE

Nacomi, mus do ciała mango

Tak, kocham mango! A ten mus pachnie, jak cukierki lub guma o smaku mango. Mus, a może pianka? Formuła tego cuda jest obłędna, taka delikatna, aż chce się go nakładać i nakładać. Natomiast ja nie nazwałabym tego musu lekkim. To bogate w składniki odżywcze smarowidło. Nie wchłonie się ot tak, dlatego na zimę jak najbardziej może być. W lecie stawiam na coś lżejszego, coś co szybko się wchłonie. Bazą tego musu jest masło shea wzbogacone olejami macadamia i jojoba. Całość tworzy naprawdę mega odżywczą, ekstra nawilżającą, regenerującą skórę kompozycję. W sam raz dla skóry suchej, która woła pić. Nurtuje mnie jeszcze wersja ciasteczkowa. Minusem jest stosunek ceny do wydajności. Mus do najtańszych nie należy, a mamy tu tylko 150ml, które nie wystarcza na wiele użyć. Coś za coś. Działanie w pełni to rekompensuje. KUPIĘ PONOWNIE

GEHWOL, peeling do stóp bambus i jojoba

Peeling zawiera naturalny granulat bambusowy i wosk jojoba, które wspomagają delikatny masaż i pobudzają ukrwienie skóry. Dodatkowo kryształki cukru ułatwiają szybkie złuszczanie martwego naskórka. Peeling ma w składzie także olejek z awokado i ekstrakt z miodu. To dobry zdzierak, dzięki obecności kryształków cukru. Skutecznie radzi sobie z suchymi piętami, pozbywa się odstających skórek. Wygładza pięty. Bardzo dobry produkt do pielęgnacji stóp. KUPIĘ PONOWNIE


WŁOSY

Alterra, szampon dodający objętości BIO papaja & BIO bambus

Hit! To moje pierwsze odkrycie tego roku. Szampon ma przyjemny zapach, jest żelowy, trochę glutowaty. Najważniejsze jest jednak działanie. Szampon naprawdę dodaje włosom objętości, unosi je u nasady. Wyglądają świeżo i zdrowo, jak z reklamy. Są błyszczące, nie puszą się, a przede wszystkim na długo pozostają świeże. Dzięki niemu nie mam już takich problemów z przetłuszczającą się skórą głowy, a włosy nie są non stop przyklapnięte. KUPIĘ PONOWNIE

Pharmaceris H, oczyszczający peeling trychologiczny do skóry głowy z problemem wypadania włosów i łupieżu

O tej linii Pharmaceris pisałam odrębny post, TUTAJ. Znalazłam go niedawno, ponieważ po przeprowadzce pogubiłam sporo kosmetyków, które teraz przypadkiem się odnajdują i staram się je zużyć. Lubiłam ten peeling. Dobrze oczyszczał skórę głowy, unosił włosy u nasady, pomagał z problemem łupieżu. Czułam, że skóra głowy jest taka czysta, Aktualnie nie mam już problemów typu łupież i wypadanie włosów więc go nie potrzebuję. KUPIŁABYM PONOWNIE



PRÓBKI

W lutowym pudełku YOUR PAUSE znalazłam kilka próbek kosmetyków Resibo. Już dawno nosiłam się z zamiarem wypróbowania czegoś tej marki, ale czego? Własnie próbki mają mi tę decyzję ułatwić.

Resibo, miejski krem ochronny 

Jestem zaskoczona jego bogatą formułą. Obawiałam się, czy aby nie zacznie mnie zapychać. Próbka wystarczyła na cztery użycia (rano) i nic złego się nie wydarzyło. Krem ładnie się wchłaniał i pozostawiał na skórze delikatny film. Makijaż utrzymywał się na nim bardzo dobrze. Skóra była bardzo przyjemna, gładka w dotyku. Jestem pod wrażeniem. Rozważałabym zakup.

Resibo, specjalistyczny balsam wyszczuplający 

Wystarczył tylko na jeden raz i w sumie wcale mnie to nie dziwi. Bardzo dobrze rozprowadzał się na skórze i wchłaniał. Rano była mięciutka, gładka. Działanie wyszczuplające nie sposób ocenić po jednym razie. Być może skuszę się na niego w przyszłości.

Resibo, krem pod oczy

Poprawny krem nawilżający, aczkolwiek dla mojej bardzo wymagającej skóry pod oczami - za słaby. Na niego się nie skuszę.


Tylko jeden produkt mnie nie zadowolił, więc wyrzuciłam w błoto 8zł.


Widzicie coś znajomego? ;)


Pozdrawiam!

Mineralny makijaż z 'Amilie Mineral Cosmetics' | Test podkładu, korektora i rozświetlacza | Przed i po

W ostatnich tygodniach poznałam bliżej kosmetyki mineralne 'Amilie' i przychodzę, aby podzielić się z Wami moją opinią na ich temat. Mam nadzieję, że post będzie ciekawy. W końcu makijaż mineralny staje się coraz modniejszy i na pewno jest lepszy dla naszej skóry. Spośród szerokiej gamy podkładów, zarówno pod względem wykończenia, jak i koloru, wybrałam wersję kryjącą w neutralnym kolorze CASHMERE. Skusiłam się też na korektor SUNRISE, przeznaczony do tuszowania cieni pod oczami oraz piękny złoty rozświetlacz CHAMPAGNE. W dalszej części wpisu dowiecie się, jak sprawdzają się te kosmetyki mineralne oraz zobaczycie efekt 'przed i po'. Zapraszam!





PODKŁAD

Kryjący podkład mineralny CASHMERE znajdziecie w neutralnej palecie kolorów. Jest to jeden z najczęściej wybieranych odcieni. Odpowiedni dla kobiet o jasnej karnacji, czyli takich jak ja. Początkowo wydawało mi się, że jednak będzie za ciemny. Ku mojemu zaskoczeniu, podkład idealnie dopasował się do koloru skóry i co ważne - nie oksyduje. Zapewnia bardzo ładny poziom krycia (już przy jednej cienkiej warstwie), a wciąż wygląda 'mega' naturalnie! Daje efekt subtelnego glow, takie promienne wykończenie. Jego formuła jest lekka, kremowa. To kolejny aspekt, który mnie zaskoczył. Spodziewałam się bardziej suchej, pudrowej formuły. Znów pozytywne zaskoczenie! Wykorzystanie wyłącznie naturalnych składników sprawia, że podkład jest zdrowy dla skóry i zapewnia jej promienny oraz młody wygląd. Podkład jest wodoodporny, posiada filtr UV.

Mineralny podkład 'Amilie' nie zawiera talku, konserwantów, silikonów, nanocząsteczek, substancji ropopochodnych oraz szkodliwych chemicznych dodatków. Zapewnia odpowiednie krycie bez efektu maski, nie zatyka porów - skóra może w nim swobodnie oddychać. Jest odpowiedni dla cery trądzikowej, wrażliwej oraz skłonnej do alergii. Wszystkie informacje znajdziecie tutaj.   [7,5g/44,90zł]

Na mojej mieszanej cerze z tendencją do niedoskonałości kryjący podkład Amilie sprawdza się bardzo dobrze. Tak jak zaleca producent, nakładam go przy pomocy płaskiego ściętego pędzla. Nie jest bardzo zbity i to o dziwo ułatwia aplikację, pędzel nie pożera produktu, bardzo szybko rozprowadza podkład. Jest to konkretnie pędzel Flat Top. [36zł] Krycie, jak już wspominałam, jest zacne. Już przy jednej cienkiej warstwie, niedoskonałości są ładnie zakryte. Czasem dokładam jeszcze odrobinę tylko w te miejsca, które tego wymagają. Skóra, mimo krycia podkładu, wciąż wygląda naturalnie, promiennie. Jeśli chodzi o trwałość, to jest ona lepsza od niejednego zwykłego, płynnego podkładu - ok. 5-6h w stanie nienaruszonym. Po tym czasie zaczynam się już świecić w strefie T, ale po odciśnięciu skóra dalej wygląda dobrze. Podkład mineralny w ogóle mi się nie ściera (nawet z tych większych niedoskonałości, które czasem ciężko zakryć), nie tworzą się żadne plamy. Generalnie nie mam z nim żadnych problemów. Warto też zaznaczyć, że nie zatyka porów i nie podkreśla suchych skórek. Daje skórze oddychać i to się czuje... Jakbym nic na niej nie miała.

Zdjęcie w makijażu, które widzicie powyżej, zostało zrobione po ok. 5h od nałożenia podkładu. Widać, że na czole zaczęłam się już świecić, ale poza tym makijaż wygląda dobrze. Zaznaczę, że strefę T zmatowiłam rano transparentnym pudrem.




KOREKTOR

Specjalny korektor do tuszowania cieni pod oczami SUNRISE to idealne rozwiązanie dla "niewyspanych" oczu. Odpowiedni dla jasnej i średniej karnacji. Sprawia, że spojrzenie nabiera blasku, a twarz przestaje wyglądać na zmęczoną. Jest idealny do maskowania ciemnych, fioletowych cieni pod oczami. Można powiedzieć, że został stworzony dla osób takich jak ja. Początkowo wystraszyłam się bardzo żółtego odcienia korektora. Jak się okazało - niepotrzebnie. Korektor jest jasny i podobnie jak podkład, przyjemnie kremowy. Cienie pod oczami kamufluje perfekcyjnie. Najbardziej lubię nakładać go zaokrąglonym pędzelkiem, wyłącznie w kąciki oczu. Już to ładnie ożywia spojrzenie i całą twarz. Korektor bardzo ładnie ukrywa też wszelkie zaczerwienienia - wypryski, naczynka. Żółty odcień bardzo dobrze neutralizuje wszelkie czerwone plamki. Jest świetny! Do kupienia tutaj. [4g/32,90zł]




ROZŚWIETLACZ

Ostatnim mineralnym produktem, jaki posiadam jest złoto-szampański rozświetlacz CHAMPAGNE. Piękny! Posiada bardzo naturalne, satynowe wykończenie. Rewelacyjnie odbija światło. Daje efekt złocistej tafli. Polecany dla osób o neutralnej lub ciepłej tonacji. Nie zapycha porów, ładnie utrzymuje się na skórze, nie migruje, świetnie łączy się z podkładem mineralnym. Nie ma mowy o żadnych plamach czy smugach. Wystarczy odrobina, aby uzyskać piękny, satysfakcjonujący efekt. Sądzę, że rozświetlacz wystarczy na baaardzo dłuuugo! ;) Znajdziecie go tutaj. [3,5g/34,90zł]


Podsumowując, makijażowi mineralnemu mówię TAK! Jestem bardzo zadowolona z tego, jak kosmetyki mineralne wyglądają na mojej skórze. Nie dzieje się z nią nic złego. Podkład, dzięki swojej kremowej formule, nie podkreśla suchych skórek, co przy skórze z niedoskonałościami jest niezwykle pożądane. Korektor to idealny neutralizator! A rozświetlacz cudnie ożywia skórę, dodaje jej blasku i wygląda niezwykle naturalnie.To kosmetyki godne zaufania! ;)

Same opakowania są proste, nieprzekombinowane, eleganckie. Każdy produkt był zaklejony w środku, sitko bez problemu blokujemy, tak aby nic się nie wysypało. Nie mogę mieć tutaj żadnych zastrzeżeń.








Używacie kosmetyków mineralnych? Znacie kosmetyki Amilie? ;)

Pozdrawiam!

Nowe pomadki Yves Rocher

Hej! :) 

Na moim INSTAGRAMIE pojawiła się pewna bardzo fajna informacja. :) Otóż marka Yves Rocher przygotowała dla nas niespodziankę na Dzień Kobiet. Tym sposobem od dziś aż do 8 marca, każdą pomadkę YR można kupić za 19,90zł! :) To świetna nowina dla nas, kobiet, ale też dla Panów - możecie sprawić prezent swoim kobietom! :)

Nowe odcienie matowych pomadek (jest ich osiem) oraz szczegóły promocji znajdziecie TUTAJ. Serdecznie zapraszam! 

Warto skorzystać z takiej okazji! A nowe kolory są niezwykle piękne! :)


Zapraszam n IG i pozdrawiam ciepło!

Naturalny podkład Couleur Caramel Hydra Jeunesse

Mamy piękną pogodę, dlatego to idealny moment na recenzję lekkiego, iście letniego podkładu Hydra Jeunesse Couleur Caramel. Posiad...