Nie myję skóry twarzy o poranku + demakijaż naturalnymi olejami | Aktualizacja pielęgnacji cery mieszanej, skłonnej do niedoskonałości | Przełom!

Na IG pokazywałam Wam pokrótce zmiany w pielęgnacji mojej cery. Dla przypomnienia - mieszana z tendencją do niedoskonałości. Bardzo Was ten temat zainteresował, dlatego z chęcią piszę post. Dziękuję za tak duży odzew! Wiele z Was boryka się z problemami skórnymi, podobnymi do moich. Mam nadzieję, że tekst Wam się spodoba i przyda.

Ostatnie wpisy z aktualizacją pielęgnacji cery znajdziecie TUTAJ i TUTAJ. Tym razem zmieniło się dużo więcej. Zapraszam do zapoznania się z moją aktualną pielęgnacją cery mieszanej, skłonnej do niedoskonałości.

Zacznę od wieczornej rutyny. Pierwszy krok to demakijaż - w moim przypadku dwustopniowy. Zmywam makijaż łagodnym płynem micelarnym na bazie wody miętowej Zielone Laboratorium. Jest to polska marka kosmetyków naturalnych - bez SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników i zapachów. Kosmetyki są odpowiednie dla wegan, ponieważ nie zawierają surowców pochodzenia zwierzęcego, nie są także testowane na zwierzętach. Wspomniany płyn to bardzo udany produkt. Dobrze radzi sobie z usunięciem makijażu twarzy (do demakijażu oczu używam na razie płynu dwufazowego, innej marki), nie podrażnia, nie powoduje zaczerwienień, dzięki obecności wody miętowej przyjemnie odświeża skórę. Zawarty w płynie ekstrakt z aloesu działa łagodząco i nawilżająco. Skóra jest oczyszczona, ale też ukojona. Płyn nie pozostawia na niej żadnego tłustego, nieprzyjemnego filmu.

Drugi krok stanowi pasta do mycia twarzy z melisą i szałwią fresh&natural. To produkt przeznaczony zarówno do demakijażu, jak i do mycia twarzy. Mamy tu mieszankę naturalnych olejów roślinnych, która dokładnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją zmiękczoną, gładką, bez uczucia nieprzyjemnego ściągnięcia. Pasta nadaje się do każdego typu cery, a ja szczególnie polecam ją posiadaczkom tłustych i mieszanych. Taka forma oczyszczania nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry, więc nie pobudza gruczołów do nadmiernej produkcji sebum oraz nie pozbawia naskórka jego naturalnej ochrony. Dzięki tej paście moje gruczoły "uspokoiły się", skóra się nie przetłuszcza, powiedziałabym że ma po prostu swój naturalny, zdrowy blask. Makijaż utrzymuje się dłużej i oczywiście wygląda dużo ładniej. Nie obawiajcie się tej metody zmywania olejami!

Raz/dwa razy w tygodniu, a bywa że wcale, sięgam po oczyszczającą piankę z zieloną herbatą Holika Holika. Wszystko zależy od tego, jak wygląda moja skóra - czy jest bardzo zanieczyszczona. Wciąż lubię od czasu do czasu takie dogłębne oczyszczenie porów. Mam tendencję do tego, że się zanieczyszczają, choć już nie w takim stopniu, jak kiedyś. Pianka sprawdzi przy cerach tłustych, problemowych. Nie polecam jej do codziennego użytku, a już na pewno nie do porannej pielęgnacji. Moim zdaniem jest "zbyt oczyszczająca, agresywna". Bardzo dobrze oczyszcza pory, ściąga je, odświeża skórę. Ekstrakt z zielonej herbaty posiada właściwości przeciwbakteryjne. Piankę staram się aplikować w niewielkiej ilości i głównie w okolice: nos, broda, środek czoła, czyli tam gdzie skóra najszybciej mi się zanieczyszcza i to widać.



Jeśli mam dzień bez makijażu, pomijam płyn micelarny i mam do wyboru dwa produkty: wspomnianą pastę fresh&natural lub względną nowość w mojej kosmetyczce, czyli krem czyszcząco peelingujący truskawka z ryżem BE.LOVED. Ten krem ma ciekawą, bo gumową, lekko ciągnącą się formułę. Pod wpływem wody zmienia się po prostu w krem myjący, o delikatnej konsystencji. Jest to mieszanka oczyszczającej gliny kaolinowej, mączki owsianej koloidalnej, pudru ryżowego, tapioki oraz oleju truskawkowego (pozyskiwanego przez wyciskanie na zimno), enzymu z dynii i biofermentów z bambusa i rzodkwi. Oczyszczanie skóry tym produktem, sprawia że staje się idealnie czysta, gładka, miękka, uspokojona i taka zbalansowana (producent bardzo dobrze to określił, samej chyba zabrakłoby mi słowa). Krótko mówiąc, jest idealnie czysta, odpowiednio nawilżona i nie jest ściągnięta. To bardzo ciekawy kosmetyk, coś zupełnie innego niż dotąd używałam. Podczas mycia czuć delikatną woń truskawek. Efekt peelingujący jest bardzo subtelny, delikatny. Moim zdaniem spokojnie nada się do codziennej pielęgnacji.



Płynnie przechodzimy do tonizowania. Jest to ważny etap w pielęgnacji, a ostatnio nawet mój ulubiony. Przywracamy skórze właściwe pH. Używam dwóch toników: toniku, mgiełki nawilżającej Resibo oraz aktywnej esencji w lekkiej mgiełce (wersja z ekstraktem z owocu kokosa). Sięgam po nie zamiennie. Wczoraj akurat wybrałam produkt MIYA. To bardzo przyjemna mgiełka, choć ja aplikuję ją na wacik, a nie bezpośrednio na skórę. Esencja jest delikatna, fajnie zmiękcza skórę, nawilża, koi ją.  Używam jej krótko, ale już mi się spodobała. Ma bardzo ładny kokosowy zapach. Pisałam o niej w ostatnim poście na IG, więc tam Was odsyłam KLIK.

Co drugi dzień stosuję jeszcze serum z retinolem, choć już za chwilę kończę tę pozytywną przygodę ze względu na słońce. Koncentrat intensywnie korygujący LIQ 0.3% retinol + kwas laktobionowy + witamina E przeznaczony jest dla każdego rodzaju skóry, zarówno dla młodej jak i dojrzałej. Redukuje zmarszczki i bruzdy, poprawia jędrność skóry i jej elastyczność. Zapewnia też redukcję trądziku wieku dorosłego, niweluje przebarwienia oraz działa na skórę wygładzająco. Tak wyglądają zapewnienia producenta, a ja się z nimi zgadzam, chociaż robiłam przerwy w stosowaniu tego specyfiku. Przez ostatni czas nakładałam serum pod krem nawilżający albo solo, co drugi dzień. Ostatnio na mojej skórze nie pojawiają się żadne niedoskonałości, drobne przebarwienia są coraz mniej widoczne, skóra ma ładniejszy koloryt, nie jest taka szara, zmęczona. Pory są zmniejszone, skóra faktycznie jędrniejsza, bardziej elastyczna. Jej struktura uległa znacznej poprawie, jest ładniejsza, wygładzona (również zmarszczki na czole - płytsze, mniej widoczne). Na te efekty musiałam czekać dosyć długo, bo ok. 2 miesiące, ale uwierzcie mi - było warto. Na pewno będę kontynuować tę kurację jesienią.



Jeśli nie nakładam serum LIQ, nakładam "jakiś" krem. "Jakiś", bo aktualnie zużywam próbki i szukam czegoś nowego. Zużyłam niedawno swoje zapasy, czyli serum Be The Sky Girl i krem na noc Śnieżna Alga od Ava Laboratorium. Recenzje znajdziecie odpowiednio tutaj i tutaj. Ostatnio spodobały mi się dwa kremy z próbek, oba polskiej marki Vianek. Wersja na noc - wzmacniająca z ekstraktem z kasztanowca wystarczyła mi na cztery dni i z moją cerą nie zadziało się nic złego. Przeciwnie, krem optymalnie nawilża, skóra jest wygładzona, napięta, miękka, ukojona. Krem nie jest tłusty, zbyt ciężki, co od razu bardzo mi się spodobało. Szybko się wchłania i nie pozostawia żadnej niekomfortowej warstwy. Myślę, że skuszę się na pełnowymiarowy produkt. Z tej linii mam też żel enzymatyczny, również godny polecenia.

ZMIANY. Największe pojawiły się o poranku. Otóż wykluczyłam obecność wody z porannej pielęgnacji skóry twarzy. To już 3 tygodnie. Okazało się, że tego było trzeba mojej skórze. Nie za bardzo lubi się z wodą kranową w obecnym miejscu zamieszkania. Zresztą, same pewnie wiecie, jakiej potrafi być jakości... Wiem, że są osoby, które przerzuciły się np. na wodę mineralną, ale ja postanowiłam pójść o krok dalej i o poranku wykluczyć ją całkowicie. Miał być to mały eksperyment, ale na razie na pewno tak zostanie! Skoro mi to służy, po co coś zmieniać? Jeszcze niedawno należałam do grupy kobiet, które wręcz nie wyobrażają sobie, aby nie umyć rano twarzy, bo ale jak to? Okazało się, że można, da się to wyobrazić i w dodatku wprowadzić w życie. Skłoniło mnie do tego kolejne spore załamanie stanu skóry. Opłacało się, dlatego z tego miejsca polecam spróbować! Jeśli dotychczasowe metody/pielęgnacja zawodzą, może warto zrobić taki eksperyment? Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, tak mówią. ;)

Poranek rozpoczynam więc od przemycia skóry tonikiem. Aktualnie jest to tonik, mgiełka Resibo. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, bardzo dobrze sprawdza się na mojej mieszanej, skłonnej do niedoskonałości. Mgiełkę aplikuję za pomocą wacika. Skutecznie oczyszcza skórę z resztek wieczornej pielęgnacji, koi, odświeża, tonizuje, zmiękcza skórę, oczywiście przywraca jej prawidłowe pH. Produkt Resibo zawiera w sobie wodę pomarańczową oraz różaną. Wg mnie to świetne combo do cery mieszanej. 


Kolejne kroki w porannej pielęgnacji cery to krem i filtr przeciwsłoneczny. Razem z kremem na noc Śnieżna Alga od Ava Laboratorium, skończył się jego brat na dzień. A więc znów szukam. 'Próbkuję' przeciwzmarszczkowy krem na dzień do cery tłustej z ekstraktem z koniczyny czerwonej marki VIANEK. On (podobnie jak Vianek na noc) też mi się spodobał - szybko się wchłania, jest lekki, skóra jest nawilżona, ale nie tłusta, makijaż dobrze się utrzymuje. Być może popełnię Viankowe zakupy. NIGDY NIE ZAPOMINAM O FILTRZE PRZECIWSŁONECZNYM. Używam 'Waterproof sun gel' Skin79 z SPF50+ PA++++, czyli z bardzo wysoką ochroną. Bywa, że pomijam zwykły krem na dzień i nakładam tylko ten filtr. Różnie bywa, nie zawsze ma się czas. Solo filtr też dobrze się sprawdza, ponieważ utrzymuje nawilżenie skóry. Nie zapycha, nie podrażnia, nie bieli, współgra z makijażem - nic nie spływa, skóra nie błyszczy się nadmiernie. W dodatku jest wydajny. To drugi filtr (do twarzy), który tak bardzo mi się spodobał. Poprzednio polecałam Wam Olivaloe z SPF30. Naprawdę warto znaleźć dobry dla naszej skóry filtr i pilnować jego nakładania. Skóra Wam się za to odwdzięczy! Chrońmy ją!

Celowo pominęłam tutaj pielęgnację okolic oczu. Nie ma to związku z poprawą stanu mojej cery, ale zaznaczę że o niej też nie zapominam. Właściwie to mam bzika na punkcie kremów pod oczy. ;)

Na moją codzienną pielęgnację składają się jeszcze dwie 'rzeczy': peelingi i maseczki. Są niesamowicie ważne, a właściwie to regularność ich wykonywania. Oczywiście takie produkty należy też właściwie dobrać. Dziś nie poruszę tej kwestii, bo to temat na kolejny dłuższy post. A ten już jest tasiemcem, oby tylko przydatnym i ciekawym dla Was. Zaznaczę tylko, że odkąd zaczęłam pilnować systematyczności i zaopatrzyłam się w odpowiednie dla mojej skóry produkty, jej stan niesamowicie się poprawił! Zostawię Wam teraz zdjęcie mojej małej armii, abyście wiedzieli czego spodziewać się w kolejnym wpisie.


PRZEŁOM. Uważam, że nastąpił wtedy, gdy zaczęłam używać pasty fresh&natural - skóra zaczęła produkować mniej sebum, wszystko się uregulowało. Mniej sebum, mniej zanieczyszczająca się skóra, mniej trądziku. Zaraz potem włączyłam metodę 'tonik zamiast wody' i to też przyczyniło się do jej poprawy. Po żelu (nawet delikatnym, bo tylko takie używałam o poranku) skóra często była ściągnięta, na początku sucha, potem produkowała więcej sebum i tak non stop...

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę w pielęgnacji skóry z trądzikiem?
  • częsta zmiana ręczników łazienkowych (warto wycierać twarz papierowym, a jeśli wybieracie klasyczny to niech będzie on przeznaczony tylko do twarzy),
  • częsta zmiana poszewki na poduszkę,
  • picie dużej ilości wody,
  • mniej słodkości,
  • wyeliminowanie produktów, które nam szkodzą (ja np. ograniczam nabiał, nie jem pomidorów i bananów, na które jestem uczulona - powodowały wysyp podskórnych grudek na brodzie, żuchwie, policzkach) - warto zrobić sobie testy u alergologa.
To wszystko, czym mogę się z Wami podzielić dzień dzisiejszy. Tak wygląda moja codzienna walka o piękniejszą skórę. Jeszcze nie jest idealnie, ale nie wstydzę się pokazywać bez makijażu, a to już ogromny krok naprzód. Napiszcie, czy coś jest Wam bliskie? Znacie któreś kosmetyki, a może chcecie mi coś polecić? Co sądzicie o częściowym wyeliminowaniu wody z pielęgnacji cery?

7 komentarzy:

  1. Miałam pastę Fresh&Natural. Fajna była :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio dużo rzadziej stosowałam peelingi i maski i faktycznie pogorszyła mi się cera, więc z podkulonym ogonem wracam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie myłam twarzy rano (no chyba, że trzeba zmyć maseczkę całonocną, itp.) i zawsze, gdy się do tego przyznaję, to jestem krytykowana, a przecież każdy z nas najlepiej zna potrzeby swojej skóry i jeśli poranne mycie jej nie służy, to po co robić coś na siłę? ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Very great post. I just stumbled upon your blog and wanted to say that I've truly loved surfing around your weblog posts.
    In any case I'll be subscribing in your feed and I
    am hoping you write once more very soon!

    OdpowiedzUsuń
  5. widzę u Ciebie piankę z zieloną herbatą, ja z tej serii mam z ryżem :) używam jej stosunkowo od niedawna, ale póki co sprawdza się wręcz idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tegoroczna wiosna jest dla mnie mało łaskawa. Wybieram się w końcu na testy alergiczne. Nadal nie jestem przekonana do tego by nie myć twarzy rano. Sprawdzało się to jedynie kiedy moja skóra była sucha jak wiór w początkach ciąży.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )

Dove Self-Esteem Project

Żyjemy w czasach dużej presji, szczególnie dziewczęta, młode kobiety. 81% z nich nie ma wysokiej samooceny. Ponad połowa dziewcząt na świeci...