Serum i krem pod oczy z ekstraktem z opuncji figowej i olejem arganowym | Ava Opuntica Hydro-Lift

Kosmetyki Ava Laboratorium to jedne z moich ulubionych. Markę poznałam w zeszłym roku i jeszcze nie natknęłam się na żadnego bubla. Na moim Instagramie często polecam Wam ich produkty i wspominam, co warto kupić. Dziś przychodzę z kolejną recenzją produktów Ava Laboratorium, tym razem z nieznanej mi dotąd linii Opuntica Hydro-Lift. Zapraszam! ;)



SERUM

W składzie serum znajduje się podwójna dawka organicznego ekstraktu z opuncji figowej, która odpowiada za wzmocnione działanie odmładzające. Opuncja słynie z działania przeciwstarzeniowego, stymuluje regenerację skóry, głęboko nawilża i ujędrnia naskórek. Zawarte w nim witaminy, minerały i organiczne kwasy doskonale odżywiają skórę. Drugim bazowym składnikiem jest organiczny olej arganowy, bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, który tworzy szczelny płaszcz lipidowy skóry. Poprawia jej elastyczność i napięcie, wygładza oraz łagodzi podrażnienia. W efekcie cera staje się gładka, nawodniona, jędrna i zregenerowana. Serum przeznaczone dla cery po 30 roku życia.

Ja wprawdzie nie jestem po 30-stce i do cyferek uwagi nie przywiązuję. Jeśli uważam, że obietnice produktu mogłyby mieć odzwierciedlenie na mojej skórze - każdy krem jest dobry i odpowiedni. ;) Ava Laboratorium nie rzuca słów na wiatr. Obietnice, które wypisałam powyżej są stuprocentową prawdą. Serum ma przyjemną kremową formułę, właściwie przypomina krem. Sprawdza się zarówno w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Najbardziej lubię nakładać je na noc, grubszą warstwą. Rano skóra jest uspokojona, silnie nawilżona, gładka, jędrna i zregenerowana. Co ważne, serum absolutnie nie obciąża skóry i nie zapycha jej. A moja ma do tego skłonności - jest mieszana z tendencją do powstawania niedoskonałości. Jeśli coś jej nie odpowiada, momentalnie pojawia się wysyp. Dodatkowo w ostatnich tygodniach jest sucha - serum okazało się być wybawieniem na tę dolegliwość. Na dzień, pod makijaż również zdaje egzamin. Oczywiście wtedy nakładam go mniej. Wchłania się szybko i bezproblemowo, nic się potem nie roluje, nie ściera. Zapach serum jest subtelnie ziołowy, uspokajający.

Jeśli masz kapryśną skórę, która potrzebuje silnej dawki nawilżenia, odżywienia i regeneracji to zdecydowanie powinnaś pomyśleć o tym serum.

50ml / 28zł [KLIK]


KREM POD OCZY 

Gładka skóra w okolicach oczu to rezultat zastosowania niezwykle aktywnych składników kremu na bazie ekstraktu z opuncji figowej. Organiczny ekstrakt skutecznie nawilża, wygładza zmarszczki i przyspiesza regenerację skóry. Formuła wzbogacona w ekstrakt ze świetlika lekarskiego i pantenolu łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia delikatnej skóry pod oczami, zmniejsza opuchliznę. W połączeniu z masłem aloesowym wzmacnia barierę lipidową naskórka, stymuluje odnowę komórkową. Pozostawia skórę gładką, odpowiednio nawilżoną, elastyczną i odświeżoną.

Jeśli mowa o kremach pod oczy, to jestem bardzo wymagająca. A właściwie to moja skóra pod oczami. Mam ogromną tendencję do przesuszeń w tym rejonie oraz podarowane od Matki Natury duże cienie, które zniwelować można, ale pozbyć się całkowicie już nie. Krem bez problemu nada się zarówno na dzień, jak i na noc. Kolejny raz działa tutaj zasada warstw, czyli mniej pod makijaż/na dzień, a więcej na noc. Przede wszystkim zaskoczyła mnie jego formuła - niby zbita, ale kiedy już nałożymy odrobinę pod oczy, okazuje się że jest to taki krem-żel. Lekki, przyjemny, szybko się wchłania. To coś w sam raz do trzymania w lodówce, co da ukojenie. Nawilża optymalnie, skóra staje się miękka i rozświetlona. Nie jest to krem, który w 100% odpowiada moim potrzebom, ale też nie jest absolutnie zły! Bardzo fajnie sprawdza się jako maska chłodząca - wtedy widzę, że cienie są faktycznie zniwelowane. Zapach kremu jest podobny do serum, ale zdecydowanie jeszcze mniej wyczuwalny - ziołowy, nie przeszkadza w użytkowaniu.

Krem polecam osobom, które nie potrzebują/nie wymagają rewolucyjnego nawilżenia, a lubią lekkie, szybkowchłaniające się formuły. Poza tym jeśli szukacie kremu-maski z lodówki to będzie on dobrym wyborem!

30ml / 34zł [KLIK]




Znacie tę linię lub inne kosmetyki Ava? Co o nich sądzicie?

Nowości i wyprzedaże w moim sklepie | modANA sklep

Hej ;) Dawno nie pokazywałam Wam co słychać w modANA sklep. Pojawiło się sporo nowości, w tym subtelna biżuteria produkowana w Polsce. Wszelkie szczegółowe informacje znajdziecie na stronie sklepu. Jeśli macie dodatkowe pytania - pozostaję do dyspozycji tutaj, na IG lub mailowo.

Duża część asortymentu została przeceniona na stałe, w związku z tym że rzeczy już się nie pojawią. M.in. świetne plisowane spódnice możecie kupić za 50zł, a klasyczny żakiet za 69zł. ;)

Jeśli chodzi o koszty wysyłki to wyglądają następująco: 13zł paczka zwykła, 14zł paczka priorytetowa, a dla biżuterii uruchomiliśmy tańszą opcję w wysokości 9zł. Wszystkie paczki są rejestrowane, po zakupie każdy Klient otrzymuje mail z nr przesyłki do śledzenia. Wysyłamy w ciągu 24h od momentu zaksięgowania wpłaty. ;)

Wszystkie rzeczy możecie zobaczyć tutaj: www.modanasklep.pl 
Ponadto znajdziecie nas na IG - https://www.instagram.com/modanasklep.pl/
I na FB - https://www.facebook.com/modANAsklep/











Pozdrawiam i zapraszam! ;)

Dr.Jart+ Cicapair Tiger Grass - pielęgnacja korygująca, czyli krem i podkład w jednym

Dr.Jart+ Cicapair Tiger Grass to pielęgnacja korygująca zaczerwienienia, której używam ponad miesiąc. Jest to krem na dzień, który wyrównuje koloryt skóry, zmieniający barwę z zielonej na beżową. Neutralizuje zaczerwieniania, jednocześnie ochraniając skórę. W składzie znajdziemy: kompleks z wąkroty azjatyckiej, kompleks ziołowy, roztwór mineralny i pantenol oraz ekstrakt z liścia maliny.



MOJA OPINIA: Przy cerze mieszanej/tłustej krem sprawdza się bardzo fajnie. Rozprowadza się bez problemu, trzeba tylko zwrócić uwagę na linię włosów, aby produkt się tam nie osadził. Krem zyskuje ładny beżowy odcień, nie ciemnieje i nie wygląda jak pomarańcza. Niektórzy piszą, że krem ciężko się rozprowadza, jest tępy. U mnie, przy cerze tłustej nic takiego się nie dzieje i właśnie takiej cerze bym go polecała. Można go traktować jako bazę pod makijaż, która neutralizuje zaczerwienienia lub solo jako krem BB / zamiennik podkładu. Ja preferuję to drugie, ponieważ krem ma bardzo fajne krycie i nie czuję już potrzeby nakładania podkładu. Na większe niedoskonałości zawsze można poratować się korektorem. ;) Krem wyrównuje koloryt skóry i niweluje zaczerwienienia. Krem nie zapycha, po czasie widzę że skóra jest w dobrej kondycji - wydaje mi się, że jest mniej zaczerwieniona. Dosyć ładnie utrzymuje się w ciągu dnia - nie tworzy plam i smug. Po 4-5h wyświeca się na nosie, brodzie i środku czoła, czyli tam gdzie zwykle mam z tym problem. Po drobnych poprawkach spokojnie przetrwa 8-9h w dobrym stanie. Nie potrzeba go wiele na całą twarz więc na początek, do wypróbowania wystarczy miniatura 15ml (59zł Sephora). To fajne połączenie pielęgnacji z korygowaniem niedoskonałości i zaczerwienień skóry. Polecam!


Znacie go? ;)

Egg White Maske, czyli maseczka z białkiem jajka Isana Young

Nowość Isana Young, obok której ciężko było przejść obojętnie. Szczególnie w cenie promocyjnej ok. 7zł. Maska do twarzy z białkiem jaja przeznaczona jest do wszystkich typów skóry. Ma nawilżać, zmatowić skórę oraz pozostawić ją aksamitnie miękką. W składzie znajdziemy m.in. białą glinkę i pantenol. Nie jest on najgorszy, ale też nie wzorowy. Maskę obficie nakładamy na twarz, pozostawiając na ok. 10-15 min. 


Jakie są moje wrażenia? Przede wszystkim maska ma świetny zapach - przypomina mi gumę balonową. Konsystencja kremowa. Nałożyłam ją na twarz, a po ok. 2 min. skóra zaczęła mnie bardzo mocno piec.W lustrze zauważyłam, że robi się czerwona więc pośpiesznie wszystko zmyłam. Skóra była bordowa! Przypominała poparzoną, do tego momentalnie się uwrażliwiła. Na szczęście po kilku godzinach i zastosowaniu odpowiednich kosmetyków łagodzących, zaczerwienienie ustąpiło. Prób nie mam zamiaru powtarzać, maska już wylądowała w koszu. Dodam, że nie mam skóry wrażliwej i takie reakcje (prawdopodobnie) alergiczne mają u mnie miejsce naprawdę baaardzo rzadko. Podsumowując, ja nie mogę jej rekomendować. Po recenzji na IG dostałam dużo wiadomości i komentarzy, że u wielu z Was wystąpiła podobna reakcja. Są też osoby, którym sprawdza się dobrze. Wybór, jak zawsze, należy do każdej z Was. ;)

Znacie tę linię?

Karmelizowany peeling cukrowy o zapachu pianek marshmallow!

Hej ;) W ostatnim czasie rzadko udaje mi się tutaj dodać dłuższą recenzję, choć obiecuję to nadrobić w tym miesiącu. Pomyślałam więc, że będę wrzucać krótkie notki podobne do tych na IG. Po wyświetleniach i mailach, które do mnie piszecie wiem, że mam stałe grono obserwatorów. Są osoby, które wciąż wolą blogi i to jest naprawdę bardzo fajne! ;) Dlatego nie przedłużam i zapraszam. Spodziewajcie się większej liczby tego typu wpisów!


Peeling co ciała ziaja z serii limitowanej - jeśli Was zaciekawi, spieszcie się! Limitki będą dostępne maksymalnie do marca lub do wyczerpania zapasów.

Pachnie prześwietnie, intensywnie truskawkowo i nie jest to sztuczna woń. Zapach zdecydowanie uzależnia, aż chce się codziennie po niego sięgać. Peeling jest cukrowy, bardzo fajny zdzierak. Kryształki cukru nie rozpuszczają się od razu, więc można sobie zafundować dłuższy masaż. Po całym zabiegu skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca. Ziaja wypuściła ostatnio kilka ciekawych wersji zapachowych (praliny, kruszone muszle) i innych niż klasyczne formuł (np. galaretka do ciała). Być może jeszcze coś wypróbuję, bo z peelingiem jak najbardziej się polubiłam. ;) 

I tak - skład nie jest czysty, mam tego świadomość, miejmy tę kwestię wyjaśnioną.

Cena: ok. 20zł.



Znacie, skusicie się?

Szampon i maska do włosów suchych i zniszczonych IL SALONE | KP POLECA

Moje włosy przeżywają ciężki czas. Dwuletnie rozjaśnianie i problemy z tarczycą skutecznie je osłabiły. Są suche, kruszą się, wypadają. Wprawdzie jest już lepiej niż np. pół roku temu, ale to wciąż nie te włosy co kiedyś. Na pewno nie można nazwać ich mocnymi i zdrowymi. Dlatego ostatnimi czasy skupiam dużą uwagę na ich pielęgnacji. 

Kolejny raz sięgnęłam po markę IL SALONE MILANO, tym razem po linię do włosów suchych i zniszczonych. Wcześniej używałam szamponu i maski do włosów zniszczonych i osłabionych o przepięknym zapachu budyniu. Link to tej recenzji tutaj KLIK. 


Profesjonalny szampon do włosów suchych i zniszczonych został wzbogacony proteinami mleka i ekstraktem z bambusa. Posiada formułę, która delikatnie odżywia i oczyszcza włosy. W rezultacie otrzymujemy świetliste i odżywione włosy. Produkt polecany salonom fryzjerskim, dostępny również dla osiągnięcia rezultatu samodzielnie w domu. 

Posiadam bardzo dużą pojemność, bo aż 1 litr, ale można kupić też mniejszą. Tutaj jest to o tyle wygodne, że mamy pompkę. Szampon dobrze się pieni, nie potrzeba go wiele do jednorazowego użytku. Spłukuje się też bez problemu. Przy czym włosy już w trakcie stają się gładkie niczym tafla.  Są też dobrze oczyszczone, nie wysuszone. Zwracam uwagę na to, aby nie wylewać dużo szamponu, ponieważ może obciążyć włosy.

Z kolei formuła profesjonalnej maski zawiera proteiny mleka, proteiny zboża oraz ceramidy, które w widoczny sposób poprawiają stan włosów. Włosy są zregenerowane, miękkie i aksamitne. Ta maska to skuteczne rozwiązanie prosto z salonu fryzjerskiego.

Maska jest średnio gęsta. Na włosy nakłada się ją bez problemu, nie spływa ani nie jest zbyt zbita.  Trzymam ją na włosach w zależności od tego, ile mam akurat czasu - od 10 min. do nawet godziny. Moją ocenę tutaj wystawię na podstawie 10-minutowej regeneracji, bo to takie minimum i czas który większość z nas chociaż 2 razy w tygodniu znajdzie. Podczas zmywania włosy są niezwykle gładkie, jeszcze milsze niż po samym szamponie. Rozczesują się rewelacyjnie, bezproblemowo. A teraz najważniejsze efekty - włosy są niesamowicie miękkie! Naprawdę nie przypominam sobie, żebym w ostatnim czasie zyskała taki efekt dzięki innym kosmetykom. Poza tym włosy są dociążone, wygładzone, odżywione, lśniące i mają ładny skręt. Pozostają też świeże na dłużej, co najmniej o dzień. Pojemność maski to 500 ml.



Linia ma przyjemny zapach, który na moich włosach utrzymuje się aż do kolejnego mycia. Zresztą z poprzednimi kosmetykami tej marki było tak samo. Zapach jest delikatny, lekko perfumowany, troszkę kwiatowy. Przypomina mi zapach kosmetyków z salonów fryzjerskich. Z tego duetu jestem bardzo zadowolona! Zresztą nie tylko ja, bo i mój mąż upodobał sobie ten szampon. :D Włosy wyglądają dużo lepiej już po kilku użyciach, widać że skutecznie się regenerują. Jeśli macie włosy suche, zniszczone, rozjaśniane, bez życia to serdecznie polecam Wam wypróbować tę linię. ;)

Znacie kosmetyki tej marki?

14% rabatu z kodem WALENTYNKI w modANA sklep

www.modanasklep.pl