Ulubiona pielęgnacja ostatnich miesięcy

Wpisu tego typu już dawno nie było. W końcu udało mi się zmotywować i przygotować małe zestawienie ulubionej pielęgnacji. Są to kosmetyki, które towarzyszą mi od dłuższego czasu więc opinia nie wzięła się z tygodnia używania. Zaznaczam, że takich recenzji u mnie nie ma i nie będzie. Jeśli ulubieńcy to prawdziwi. O części kosmetyków już pisałam, podlinkuję Wam pełne recenzje. A teraz zapraszam już do czytania i oglądania. ;)


Płyn micelarny do demakijażu twarzy ONLYBIO zawiera 99,8% składników pochodzenia naturalnego. Jest wolny od SLS, SLES, parabenów, PEGów, silikonów, parafin, olejów mineralnych, syntetycznych kompozycji zapachowych, fosforanów, substancji petrochemicznych i zwierzęcych. Testowany dermatologicznie, produkt wegański. Płyn jest bezzapachowy. Posiada ciemne szklane opakowanie z pompką, co jest wygodne w codziennym użytkowaniu. Na wyjazdy bym go raczej nie brała (dostępne są miniatury). Świetnie zmywa makijaż twarzy i oczu bez jakichkolwiek podrażnień, zaczerwienień, szczypania oczu czy klejącej warstwy na skórze. Dodatkowo jest bardzo wydajny. Kupiłam go za ok. 20zł w Lidlu więc warto tam zaglądać, bo od czasu do czasu pojawiają się kosmetyki tej marki. Poza tym można go dostać oczywiście online. (250ml)

Arganowy krem pod oczy Nacomi to mój HIT od kilku lat. Bardzo dobrze nawilża moją suchą skórę wokół oczu, ściąga opuchliznę i zmniejsza zasinienia. Nie znalazłam jeszcze nic lepszego. Jeśli macie swoich faworytów pod oczy - silnie nawilżających to ja chętnie przygarnę takie propozycje! (15ml/ok. 25zł)


Woda różana Make Me Bio to mój 'must have' od kilku miesięcy. Używałam jej dawniej, ale wtedy nie doceniłam właściwości jakie posiada. Przede wszystkim tonizuje, cudownie koi, uspokaja skórę, zmiękcza ją, ma właściwości nawilżające. Można stosować ją również na włosy, rozrabiać z glinkami czy innymi maseczkami w formie proszku. Zapach - bez szału, ale czego nie robi się dla urody! ;) (100ml/ok.15zł)

Hydrolat z kwiatu manuka Asoa towarzyszy mi od grudnia i początkowo miałam wrażenie, że nie robi nic dla mojej skóry. Jakże się myliłam! Świetnie sprawdza się w pielęgnacji cery tłustej/mieszanej, problematycznej z trądzikiem. Hydrolat manuka ma właściwości wysoko antyseptyczne. Co zauważyłam na swojej cerze? Świetnie łagodzi wszelkie stany zapalne czy też podrażnienia! Nie powoduje zaczerwienień. Uspokaja skórę, ma właściwości antybakteryjne. Jeśli borykacie się z problemami skórnymi to koniecznie wypróbujcie ten hydrolat. Jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny, co dla mnie jest dodatkowym plusem. Wydajny. (100ml/30zł)


Serum odmładzające OPUNTICA Ava Laboratorium to bomba nawilżenia! Wszystko za sprawą organicznego ekstraktu z opuncji figowej oraz organicznego oleju arganowego. Serum głęboko nawilża skórę, odżywia ją, ujędrnia, regeneruje. Staje się bardziej elastyczna, wygładzona i napięta. Dosłownie same ah i oh! Nie zapycha, także skóry skłonne do tego, z trądzikiem też mogą wypróbować. Pamiętajcie, że taką cerę też nawilżamy! (50ml/ok. 30zł)

Serum z kwasem hialuronowym 3D Hyaluron Delia Cosmetics to produkt, który znalazłam w kalendarzu adwentowym tej marki. Zaczęłam go używać kiedy stan mojej skóry znacznie się pogorszył - mnóstwo podskórnych grudek, wysyp niespodzianek przy jednoczesnym wysuszeniu skóry. Koszmar. Serum nakładam na wilgotną skórę (spryskaną hydrolatem kwiat manuka lub wodą różaną) masując ok. 2 minutki, tak abym poczuła, że się wchłonęło. Następnie nakładam krem plus w tamtym czasie punktowy preparat na niedoskonałości. W efekcie moja skóra szybko doszła do siebie, a jej nawilżenie znacznie się podniosło. To świetny produkt za niewielkie pieniądze. Cieszę się, że mogłam go poznać. Serum jest lekkie, nie zapchało mnie. Nadaje się też na dzień pod makijaż. Można je nakładać solo lub mieszać z kremem. (10ml/ok. 12zł)



Rewitalizująca maseczka samowchłaniająca się Ava Eco Linea z certyfikatem ECOCERT to moje zeszłoroczne odkrycie. Nic tak nie stawia na nogi mojej cery, jak ona! Silnie nawilża, odżywia, regeneruje, uelastycznia, napina! Dosłownie wszystko w jednym! Im dłużej jej używam tym bardziej ją lubię i doceniam. Rano cera jest rozjaśniona, rozświetlona i wypoczęta. Jeśli miałabym Wam polecić jeden jedyny produkt z Ava Laboratorium to byłaby to właśnie ta maska! (30ml/ok. 50zł)

Kremowa maseczka nawilżająca Caudalie to produkt, który 'na już' podnosi poziom nawilżenia mojej skóry. Jeśli mam problem z suchymi skórkami i potrzebuję szybkiej akcji regeneracji to sięgam właśnie po nią. Nawilża i koi suchą skórę. Po zmyciu staje się miękka, wyciszona, gładka, bez jakichkolwiek podrażnień. Jest wydajna, nie zapycha, o delikatnym ładnym zapachu. Warta swojej ceny. (75ml/ ok. 90zł)

Maseczka nawilżająca Botanic Spa Rituals z olejkiem z pestek malin i melisą Bielenda jest ze mną najdłużej spośród wszystkich tutaj maseczek. Ma ładny delikatny malinkowy zapach i jest koloru różowego. Wystarczy nałożyć ją na 5 minut, aby wyciszyć, nawilżyć i wygładzić skórę. Lubię ją tak na szybko. Nie będę ukrywać, że zapach nie ma tutaj znaczenia - maliny uwielbiam! Jeśli jeszcze nie próbowałyście to polecam. Dostępna pod ręką, bo w Rossmannie. (50ml/24zł)



Koniecznie dajcie znać, czy znacie coś z tego grona! ;)


Linki do recenzji:

Maseczka Bielenda KLIK
Maseczka Ava Eco Linea KLIK
Serum Ava Opuntica KLIK
Maseczka Caudalie KLIK

EKOCUDA - targi kosmetyków naturalnych

Hej ;) Kosmetyki naturalne już jakiś czas temu wkroczyły do świata 'beauty' i zdobywają coraz większe grono zwolenników. Ja sama coraz świadomiej dobieram swoją codzienną pielęgnację oraz zaglądam do świata naturalnego makijażu - wciąż nieśmiało, ale staram się powoli wymieniać kosmetyki na takie z lepszym składem.


Na przeciw fanom pielęgnacji naturalnej/osobom zainteresowanym tym światem wychodzą targi kosmetyków naturalnych EKOCUDA. Łączą miłośników kosmetyków naturalnych oraz integrują społeczność branży eco. Targi spełniają również rolę edukacyjną - na temat świadomych wyborów przy zakupie produktów, które towarzyszą nam w życiu codziennym. 

Targi cieszą się coraz większą popularnością, co nie dziwi, bo można tam spotkać wielu ciekawych wystawców. W tej (wiosennej) edycji targi odbędą się w trzech miastach, w różnych terminach.


Eco to styl życia, który wybiera coraz więcej Polaków. Z roku na rok frekwencja na targach jest coraz większa. Przybywa nowych uczestników, a także wystawców. Mam nadzieję, że uda mi się dotrzeć do Poznania i znaleźć kolejne naturalne perełki. 

Na targi warto udać się również po to, aby 'zasięgnąć języka' i u źródła dowiedzieć się, co możemy zrobić, od czego zacząć aby zmienić swoje nawyki na lepsze, przyjazne dla nas, naszego zdrowia, jak i środowiska. W programie znajdziemy też warsztaty i wykłady, a sam wstęp jest całkowicie bezpłatny.

Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia z minionych targów EKOCUDA. Myślę, że takiego klimatu nie znajdziemy nigdzie indziej. Mnóstwo natury wokół, a my dokładnie możemy wypytać o wszystko co nas interesuje. Do tego zobaczyć formułę, sprawdzić zapach kosmetyku, czego nie zrobimy przy zakupach online. A niestety większość dobrych kosmetyków naturalnych póki co znajdziemy tylko online.

 fot. Joanna Oleszek

fot. Kamila Panasiuk

Miejsca, w których odbędzie się wiosenna edycja targów EKOCUDA:

- Stadion Energa Gdańsk,
- Centrum Praskie Koneser Warszawa,
- Concordia Design Poznań.

Dajcie znać, czy byłyście już na EKOCUDAch i czy wybieracie się tej wiosny? ;)

Kosmetyki z olejem konopnym HEMP CARE

Hej ;) Dziś jedna z tych recenzji, które bardzo lubię pisać. Na tapecie produkty do włosów nowej (przynajmniej na moim blogu) włoskiej marki HEMP CARE. Dowiecie się, jak sprawdza się szampon i balsam z organicznym olejem konopnym. Zapraszam!


Odżywczy szampon z organicznym olejem konopnym

Szampon przeznaczony do każdego rodzaju włosów. Jego formuła została wzbogacona o organiczny olej konopny, organiczny olej Jojoba oraz keratynę. Olej z konopi jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega 3 oraz Omega 6, witamin A, C, E i tych z grupy B oraz minerałów takich jak cynk, magnez czy wapń. Jest również bogaty w kwas gamma-linolenowy, który bezpośrednio oddziałuje na strukturę włosów i pomaga zachować równowagę lipidową. Dzięki niej włosy stają się elastyczne, błyszczące oraz podatne na układanie. Olej ten głęboko nawilża też skórę i łagodzi stany zapalne. Dodatkowo redukuje łojotok. Szampon pomaga utrzymać naturalne nawilżenie włosów i zapobiega puszeniu. Co więcej nadaje włosom połysk i objętość. 

Produkt nie zawiera PEGów, parabenów, olejów mineralnych, SLS, SLES ani barwników.

Moja opinia: Szampon ma intensywny zapach, który przypomina mi kosmetyki dla mężczyzn. Pieni się średnio. Bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy, przy czym ich nie przesusza. Włosy są odbite od nasady, lekkie i błyszczące. Faktycznie nie puszą się mimo swojej lekkości. Zauważyłam, że skóra głowy nie przetłuszcza się tak szybko i w mniejszym stopniu.


Odżywczy balsam z organicznym olejem konopnym

Balsam ma za zadanie ułatwić rozczesywanie włosów, chronić je oraz odżywić. Został wzbogacony o taki składniki jak: włoski olej konopny, oliwę z oliwek, olej Jojoba, keratynę i witaminę E. 

Balsam jest wolny od PEGów, parabenów, olejów mineralnych, SLS, SLES i barwników.

Moja opinia: Balsam ma już delikatniejszy zapach. Nie spływa z włosów w trakcie nakładania, co wg mnie już jest dużym plusem. Pozostawiam go na włosach na kilka minut (max 15 min.) i spłukuję. Sprawia, że włosy rozczesują się bez większych problemów. W efekcie są wygładzone, z połyskiem, niezwykle lekkie, nawilżone i pachną przez długi czas. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam dużą poprawę w kondycji moich suchych włosów. Są odbudowane, nie puszą się i nie wyglądają jak siano. 


Podsumowując, ten duet sprawdził się u mnie bardzo dobrze. Szczególnie upodobałam sobie balsam, ale myślę że używanie kosmetyków do włosów z jednej linii potęguje efekty. Polecam wypróbować i przekonać się na własnych włosach. ;)

Znacie tę markę?

Serum i krem pod oczy z ekstraktem z opuncji figowej i olejem arganowym | Ava Opuntica Hydro-Lift

Kosmetyki Ava Laboratorium to jedne z moich ulubionych. Markę poznałam w zeszłym roku i jeszcze nie natknęłam się na żadnego bubla. Na moim Instagramie często polecam Wam ich produkty i wspominam, co warto kupić. Dziś przychodzę z kolejną recenzją produktów Ava Laboratorium, tym razem z nieznanej mi dotąd linii Opuntica Hydro-Lift. Zapraszam! ;)



SERUM

W składzie serum znajduje się podwójna dawka organicznego ekstraktu z opuncji figowej, która odpowiada za wzmocnione działanie odmładzające. Opuncja słynie z działania przeciwstarzeniowego, stymuluje regenerację skóry, głęboko nawilża i ujędrnia naskórek. Zawarte w nim witaminy, minerały i organiczne kwasy doskonale odżywiają skórę. Drugim bazowym składnikiem jest organiczny olej arganowy, bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, który tworzy szczelny płaszcz lipidowy skóry. Poprawia jej elastyczność i napięcie, wygładza oraz łagodzi podrażnienia. W efekcie cera staje się gładka, nawodniona, jędrna i zregenerowana. Serum przeznaczone dla cery po 30 roku życia.

Ja wprawdzie nie jestem po 30-stce i do cyferek uwagi nie przywiązuję. Jeśli uważam, że obietnice produktu mogłyby mieć odzwierciedlenie na mojej skórze - każdy krem jest dobry i odpowiedni. ;) Ava Laboratorium nie rzuca słów na wiatr. Obietnice, które wypisałam powyżej są stuprocentową prawdą. Serum ma przyjemną kremową formułę, właściwie przypomina krem. Sprawdza się zarówno w porannej, jak i wieczornej pielęgnacji. Najbardziej lubię nakładać je na noc, grubszą warstwą. Rano skóra jest uspokojona, silnie nawilżona, gładka, jędrna i zregenerowana. Co ważne, serum absolutnie nie obciąża skóry i nie zapycha jej. A moja ma do tego skłonności - jest mieszana z tendencją do powstawania niedoskonałości. Jeśli coś jej nie odpowiada, momentalnie pojawia się wysyp. Dodatkowo w ostatnich tygodniach jest sucha - serum okazało się być wybawieniem na tę dolegliwość. Na dzień, pod makijaż również zdaje egzamin. Oczywiście wtedy nakładam go mniej. Wchłania się szybko i bezproblemowo, nic się potem nie roluje, nie ściera. Zapach serum jest subtelnie ziołowy, uspokajający.

Jeśli masz kapryśną skórę, która potrzebuje silnej dawki nawilżenia, odżywienia i regeneracji to zdecydowanie powinnaś pomyśleć o tym serum.

50ml / 28zł [KLIK]


KREM POD OCZY 

Gładka skóra w okolicach oczu to rezultat zastosowania niezwykle aktywnych składników kremu na bazie ekstraktu z opuncji figowej. Organiczny ekstrakt skutecznie nawilża, wygładza zmarszczki i przyspiesza regenerację skóry. Formuła wzbogacona w ekstrakt ze świetlika lekarskiego i pantenolu łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia delikatnej skóry pod oczami, zmniejsza opuchliznę. W połączeniu z masłem aloesowym wzmacnia barierę lipidową naskórka, stymuluje odnowę komórkową. Pozostawia skórę gładką, odpowiednio nawilżoną, elastyczną i odświeżoną.

Jeśli mowa o kremach pod oczy, to jestem bardzo wymagająca. A właściwie to moja skóra pod oczami. Mam ogromną tendencję do przesuszeń w tym rejonie oraz podarowane od Matki Natury duże cienie, które zniwelować można, ale pozbyć się całkowicie już nie. Krem bez problemu nada się zarówno na dzień, jak i na noc. Kolejny raz działa tutaj zasada warstw, czyli mniej pod makijaż/na dzień, a więcej na noc. Przede wszystkim zaskoczyła mnie jego formuła - niby zbita, ale kiedy już nałożymy odrobinę pod oczy, okazuje się że jest to taki krem-żel. Lekki, przyjemny, szybko się wchłania. To coś w sam raz do trzymania w lodówce, co da ukojenie. Nawilża optymalnie, skóra staje się miękka i rozświetlona. Nie jest to krem, który w 100% odpowiada moim potrzebom, ale też nie jest absolutnie zły! Bardzo fajnie sprawdza się jako maska chłodząca - wtedy widzę, że cienie są faktycznie zniwelowane. Zapach kremu jest podobny do serum, ale zdecydowanie jeszcze mniej wyczuwalny - ziołowy, nie przeszkadza w użytkowaniu.

Krem polecam osobom, które nie potrzebują/nie wymagają rewolucyjnego nawilżenia, a lubią lekkie, szybkowchłaniające się formuły. Poza tym jeśli szukacie kremu-maski z lodówki to będzie on dobrym wyborem!

30ml / 34zł [KLIK]




Znacie tę linię lub inne kosmetyki Ava? Co o nich sądzicie?

Nowości i wyprzedaże w moim sklepie | modANA sklep

Hej ;) Dawno nie pokazywałam Wam co słychać w modANA sklep. Pojawiło się sporo nowości, w tym subtelna biżuteria produkowana w Polsce. Wszelkie szczegółowe informacje znajdziecie na stronie sklepu. Jeśli macie dodatkowe pytania - pozostaję do dyspozycji tutaj, na IG lub mailowo.

Duża część asortymentu została przeceniona na stałe, w związku z tym że rzeczy już się nie pojawią. M.in. świetne plisowane spódnice możecie kupić za 50zł, a klasyczny żakiet za 69zł. ;)

Jeśli chodzi o koszty wysyłki to wyglądają następująco: 13zł paczka zwykła, 14zł paczka priorytetowa, a dla biżuterii uruchomiliśmy tańszą opcję w wysokości 9zł. Wszystkie paczki są rejestrowane, po zakupie każdy Klient otrzymuje mail z nr przesyłki do śledzenia. Wysyłamy w ciągu 24h od momentu zaksięgowania wpłaty. ;)

Wszystkie rzeczy możecie zobaczyć tutaj: www.modanasklep.pl 
Ponadto znajdziecie nas na IG - https://www.instagram.com/modanasklep.pl/
I na FB - https://www.facebook.com/modANAsklep/











Pozdrawiam i zapraszam! ;)

Dr.Jart+ Cicapair Tiger Grass - pielęgnacja korygująca, czyli krem i podkład w jednym

Dr.Jart+ Cicapair Tiger Grass to pielęgnacja korygująca zaczerwienienia, której używam ponad miesiąc. Jest to krem na dzień, który wyrównuje koloryt skóry, zmieniający barwę z zielonej na beżową. Neutralizuje zaczerwieniania, jednocześnie ochraniając skórę. W składzie znajdziemy: kompleks z wąkroty azjatyckiej, kompleks ziołowy, roztwór mineralny i pantenol oraz ekstrakt z liścia maliny.



MOJA OPINIA: Przy cerze mieszanej/tłustej krem sprawdza się bardzo fajnie. Rozprowadza się bez problemu, trzeba tylko zwrócić uwagę na linię włosów, aby produkt się tam nie osadził. Krem zyskuje ładny beżowy odcień, nie ciemnieje i nie wygląda jak pomarańcza. Niektórzy piszą, że krem ciężko się rozprowadza, jest tępy. U mnie, przy cerze tłustej nic takiego się nie dzieje i właśnie takiej cerze bym go polecała. Można go traktować jako bazę pod makijaż, która neutralizuje zaczerwienienia lub solo jako krem BB / zamiennik podkładu. Ja preferuję to drugie, ponieważ krem ma bardzo fajne krycie i nie czuję już potrzeby nakładania podkładu. Na większe niedoskonałości zawsze można poratować się korektorem. ;) Krem wyrównuje koloryt skóry i niweluje zaczerwienienia. Krem nie zapycha, po czasie widzę że skóra jest w dobrej kondycji - wydaje mi się, że jest mniej zaczerwieniona. Dosyć ładnie utrzymuje się w ciągu dnia - nie tworzy plam i smug. Po 4-5h wyświeca się na nosie, brodzie i środku czoła, czyli tam gdzie zwykle mam z tym problem. Po drobnych poprawkach spokojnie przetrwa 8-9h w dobrym stanie. Nie potrzeba go wiele na całą twarz więc na początek, do wypróbowania wystarczy miniatura 15ml (59zł Sephora). To fajne połączenie pielęgnacji z korygowaniem niedoskonałości i zaczerwienień skóry. Polecam!


Znacie go? ;)

Egg White Maske, czyli maseczka z białkiem jajka Isana Young

Nowość Isana Young, obok której ciężko było przejść obojętnie. Szczególnie w cenie promocyjnej ok. 7zł. Maska do twarzy z białkiem jaja przeznaczona jest do wszystkich typów skóry. Ma nawilżać, zmatowić skórę oraz pozostawić ją aksamitnie miękką. W składzie znajdziemy m.in. białą glinkę i pantenol. Nie jest on najgorszy, ale też nie wzorowy. Maskę obficie nakładamy na twarz, pozostawiając na ok. 10-15 min. 


Jakie są moje wrażenia? Przede wszystkim maska ma świetny zapach - przypomina mi gumę balonową. Konsystencja kremowa. Nałożyłam ją na twarz, a po ok. 2 min. skóra zaczęła mnie bardzo mocno piec.W lustrze zauważyłam, że robi się czerwona więc pośpiesznie wszystko zmyłam. Skóra była bordowa! Przypominała poparzoną, do tego momentalnie się uwrażliwiła. Na szczęście po kilku godzinach i zastosowaniu odpowiednich kosmetyków łagodzących, zaczerwienienie ustąpiło. Prób nie mam zamiaru powtarzać, maska już wylądowała w koszu. Dodam, że nie mam skóry wrażliwej i takie reakcje (prawdopodobnie) alergiczne mają u mnie miejsce naprawdę baaardzo rzadko. Podsumowując, ja nie mogę jej rekomendować. Po recenzji na IG dostałam dużo wiadomości i komentarzy, że u wielu z Was wystąpiła podobna reakcja. Są też osoby, którym sprawdza się dobrze. Wybór, jak zawsze, należy do każdej z Was. ;)

Znacie tę linię?

Karmelizowany peeling cukrowy o zapachu pianek marshmallow!

Hej ;) W ostatnim czasie rzadko udaje mi się tutaj dodać dłuższą recenzję, choć obiecuję to nadrobić w tym miesiącu. Pomyślałam więc, że będę wrzucać krótkie notki podobne do tych na IG. Po wyświetleniach i mailach, które do mnie piszecie wiem, że mam stałe grono obserwatorów. Są osoby, które wciąż wolą blogi i to jest naprawdę bardzo fajne! ;) Dlatego nie przedłużam i zapraszam. Spodziewajcie się większej liczby tego typu wpisów!


Peeling co ciała ziaja z serii limitowanej - jeśli Was zaciekawi, spieszcie się! Limitki będą dostępne maksymalnie do marca lub do wyczerpania zapasów.

Pachnie prześwietnie, intensywnie truskawkowo i nie jest to sztuczna woń. Zapach zdecydowanie uzależnia, aż chce się codziennie po niego sięgać. Peeling jest cukrowy, bardzo fajny zdzierak. Kryształki cukru nie rozpuszczają się od razu, więc można sobie zafundować dłuższy masaż. Po całym zabiegu skóra jest wygładzona, miękka i pachnąca. Ziaja wypuściła ostatnio kilka ciekawych wersji zapachowych (praliny, kruszone muszle) i innych niż klasyczne formuł (np. galaretka do ciała). Być może jeszcze coś wypróbuję, bo z peelingiem jak najbardziej się polubiłam. ;) 

I tak - skład nie jest czysty, mam tego świadomość, miejmy tę kwestię wyjaśnioną.

Cena: ok. 20zł.



Znacie, skusicie się?

Love beauty and planet - kosmetyki z masłem muru muru i olejkiem różanym

Znacie kosmetyki Love beauty and planet? Ja tak! Używałam już linii z wodą kokosową i kwiatem mimozy, o których możecie poczytać  tutaj.  D...