bio Alga!

bio Alga to kolejna linia Ava Laboratorium, która podbija moją kosmetyczkę. Pisałam już tutaj o masce i serum do twarzy. Teraz dzielę się wrażeniami co do kolejnych trzech kosmetyków z serii. Jak wypadły? Przeczytaj!

Zacznę od tego, po który sięgnęłam w pierwszej kolejności i dość szybko zużyłam. Mowa o balsamie do ciała Elastyczność i Regeneracja. 

Opis że sklepu online Ava Laboratorium:
"Szybko wchłaniający się balsam do ciała silnie nawilża skórę. Fitokompleks i roślinne perły zwane Zielonym Kawiorem zapewniają trwały efekt napiętej i elastycznej skóry. Ekstrakt z ogórka koi, odświeża i rewitalizuje. Algi Laminaria chronią skórę przed utratą wilgoci. Balsam sprawia, że skóra jest elastyczna, maksymalnie nawilżona i odżywiona."

Tym balsamem jestem ZACHWYCONA! Poważnie. A jest to wyjątkowa sytuacja, bo nie lubię balsamów, nie przepadam za wsmarowywaniem mazideł w skórę. To się trochę zmieniło dzięki ciąży, wyrobiłam sobie nawyk, który zaprocentował więc teraz robię to odruchowo. Weszło w krew niczym mycie zębów, stało się oczywistą oczywistością. Balsam nakłada się przyjemnie, nie marze się po skórze i faktycznie szybko wchłania. 
Po użyciu skóra jest miękka i nawilżona, nie lepi się, można szybko się ubrać. W drugim tygodniu używania zauważyłam, że skóra jest uelastyczniona, bardziej napięta i ma ładniejszy koloryt, szczególnie na udach. Nie wystąpiły żadne niepożądane efekty uboczne typu podrażnienie, alergia. Tubka wystarczyła mi na niecałe 3 tyg. regularnego stosowania. Na pewno do niego wrócę!

 
Kolejne dwa kosmetyki są w trakcie użytkowania, aczkolwiek jest to na tyle długi czas, że mogę się już wypowiedzieć na ich temat.

Nawilżające mleczko do demakijażu to kosmetyk przeznaczony do oczyszczania twarzy. Zachęcam, aby robić to dwuetapowo. Samo mleczko czy płyn micelarny nie są wystarczające. Po nich sięgnij jeszcze po żel myjący, dostosowany do potrzeb Twojej skóry. 

Opis ze sklepu online Ava Laboratorium:
"Delikatne mleczko oczyszczające doskonale usuwa makijaż oraz odświeża skórę. Dzięki łagodnym substancjom myjącym mleczko nie podrażnia i pozwala bezpiecznie zmyć makijaż zarówno skóry, jak i oczu. Zielony Kawior zwany algami długowieczności głęboko nawilża. Ekstrakty z zielonej herbaty i ziela świetlika działają kojąco. Mleczko pozostawia skórę odświeżoną i gotową do następnych etapów pielęgnacji."

Od razu mówię - wolę oleje lub płyny micelarne. Po mleczka sięgam niezwykle rzadko, bo czuję, że wszystko rozmazują po twarzy. I tu kolejne zaskoczenie, to mleczko bardzo mi się podoba. Zarówno do demakijażu twarzy, jak i oczu. Aktualnie sięgam po nie zawsze kiedy mam do zmycia makijaż. Szczególnie, że przez maseczki mam teraz ciągle problemy skórne i podrażnienia. Mleczko zmywa wszystko z dokładnością. Nie podrażnia skóry ani oczu, nie są zaczerwienione. Przeciwnie, czuję ukojenie. Konsystencja jest taka w sam raz, a zapach subtelny i nienachalny, tak jak to powinno być w kosmetyku do twarzy i oczu.

Ostatnim kosmetykiem, o którym chcę Wam opowiedzieć, jest tonik do twarzy.

Opis ze sklepu internetowego Ava Laboratorium:
"Odświeżający tonik skutecznie oczyszcza i tonizuje skórę twarzy. Zielony Kawior, tzw. „alga długowieczności”, głęboko nawilża. Naturalny ekstrakt z aloesu działa kojąco na skórę. Siemię lniane, dzięki wysokiej zawartości minerałów i witamin, normalizuje i poprawia nawilżenie. Skóra staje się oczyszczona, odświeżona i odżywiona."

Już przy pierwszych użyciach czułam, że się polubimy. Tonik jak to tonik, tonizuje. I robi to dobrze, bez żadnych przykrych niespodzianek. Nie napina nazbyt skóry, nie ściąga jej, nie podrażnia. Czuję odświeżenie i ukojenie. W aktualnej pielęgnacji jest jak znalazł. W sam raz. Jeśli mowa o tonikach, to szczególnie polecam wklepywać je dłońmi w skórę, bez wacika. Unikajmy dodatkowego tarcia.

Linię bardzo polecam osobom ze skórą normalną, wrażliwą, mieszaną. 



Zostawiam Wam link do tych kosmetyków - KLIK.  

Znacie jakieś kosmetyki Ava Laboratorium, a może tę konkretną linię? Napiszcie!

Na moim blogu znajdziecie sporo rekomendacji!

*Kosmetyki otrzymałam, nie wpływa to na moją opinię.


Love Beauty and Planet - muru muru butter & rose


Kolejny raz mam u siebie linię muru muru butter & rose od Love Beauty and Planet. Kupuje mnie kremowym różanym zapachem, bardzo subtelnym, nienachalnym. Nie przypomina ciężkiej róży. Cała seria jest dla mnie na TAK, ze szczególnym naciskiem na żel pod prysznic i maskę do włosów. 

Ten pierwszy jest bardzo wydajny, ma przyjemną kremową konsystencję, nie drażni skóry, a jego zapach dość długo utrzymuje się na skórze, jak na żel pod prysznic. Z kolei po użyciu maski włosy są błyszczące, dociążone, a ich skręt ładnie uwydatniony. Jest to kosmetyk 2-minutowy więc w sam raz dla osób, które nie przepadają za pracochłonną pielęgnacją włosów. 

Opakowania kosmetyków pochodzą z plastiku z recyklingu i nadają się do ponownego przetworzenia. To fakt, na który warto zwrócić uwagę.

Kosmetyki znajdziecie w drogeriach Rossmann. Aktualnie, aż do 30 czerwca, trwa akcja, w której kupując dwa produkty Love Beauty and Planet za jeden (tańszy lub w tej samej cenie) otrzymasz zwrot pieniędzy. Należy zarejestrować paragon na stronie LBP, LINK.




Znacie kosmetyki tej marki?
Może mi coś polecicie? 


EKOCUDA w formie online

13-14 czerwca targi kosmetyków naturalnych EKOCUDA odbędą się online. Jak zwykle pojawi się wiele marek z kuszącymi rabatami, darmowymi wysyłkami. To możliwość żeby wypróbować coś nowego, uzupełnić zapasy bez wychodzenia z domu. Przypominam, że są to pierwsze i największe tego typu targi w Polsce. Wszelkie dokładne i aktualne informacje znajdziecie również na stronie EKOCUDA oraz w ich mediach społecznościowych - FB, IG.


Dajcie znać, czy zamierzacie coś sobie sprawić! 

A pod tym linkiem lista wystawców --> KLIK. Na moim IG znajdziecie przegląd promocji. Zapraszam :)

Pozdrawiam,
Ania

Nowości kosmetyczne z drogerii

Dziś wpadam z luźną notką opiewającą w nowości, które pojawiły się u mnie już jakiś czas temu. Jakoś nie było czasu, żeby pokazać, a może coś Was interesuje.

Poznaję markę EOLaboratorie. Zużyłam już żel pod prysznic, a właściwie to pieniący się olejek i jestem bardzo zadowolona. Formuła jest kremowa, niesamowicie przyjemna. Pieni się w sam raz, pozostawia skórę miękką, bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia. Chętnie wypróbuję inne wersje. W porannej pielęgnacji jestem też w trakcie stosowania nawilżającego toniku - poprawny, chociaż mógłby pachnieć mniej intensywnie.

A Wy, znacie coś z EOLaboratorie?




W kategorii pielęgnacja ciała wzięłam też czarne mydło café mimi, które pachnie jak czekoladki After Eight. :) Z EOLaboratorie mam jeszcze jeden żel pod prysznic i miodowy peeling, który jest raczej takim gęstym produktem do mycia z niewielką ilością drobinek (nie są ostre).

Oprócz tonik do twarzy będę próbować słynnej pianki EOLab. Postawiłam na wersję dla cery tłustej, mieszanej. 

Z Perfecty ciekawiły mnie dwa produkty z linii z wit. C - maska i serum. Narazie używam tylko maski - pozostawia skórę niesamowicie gładką i miękką. Z pewną warstewką na twarzy, co nie powoduje (całe szczęście) zapychania.



Peelingi Organic Shop zna już chyba każda z nas? Tanie i fajnie działają. Przy okazji musiałam więc dorzucić do koszyka jeden - cukrowy, czekoladowy. Już go miałam i byłam zadowolona. 

Do włosów coś totalnie nowego - maseczka od Fitokosmetik. Moja mama używa tych masek i jest zadowolona więc postanowiłam i ja sprawdzić o co się rozchodzi. :) One także nie są drogie.

Chciałam wypróbować coś nowego z kolorówkę i zwykle kończy się to podkładem. Wybrałam Ingrid w wersji matującej, najjaśniejszy kolor w gamie. Pierwsze wrażenia: kolor jest beżowy i naprawdę jaśniutkie, nie ciemnieje więc jeśli potrzebujecie zawsze najjaśniejszego odcienia w gamie to zajrzyjcie do szafy Ingrid. Krycie średnie, można dokładać. Plus za to, że nie wygląda na skórze typowo matowo, ciężko. Testuję też odżywkę do rzęs Long Lashes, a właściwie to częściej ładuje ła moich rzęsach, dzięki czemu zagęściły się włoski na początkach rzęs. 

Jako pewniaka wzięłam woskową kredkę do brwi od Bell, kolor nr trzy. Genialny produkt za 10zł! Pisałam już o niej daaaawno temu. Jest w miarę trwała i daje super naturalny efekt. Jeśli nie miałyście z nią styczności, polecam to nadrobić. ;)


Wszystkie zakupy są z drogerii https://seniorita.com.pl/ :) Bardzo duży wybór, można skorzystać z rabatów. Szybka wysyłka, każdy kosmetyk był szczelnie zabezpieczony. Jedyne miejsce, w którym znalazłam wszystko co mnie interesowało. 

Co nowego u Was? ;)

Najlepsze serum z kwasami, jakie miałam! | Aktywne serum korygujące Natural Secrets

Serum to takie moje małe uzależnienie. Odkąd odkryłam jego lekkość a zarazem skuteczność, nie mogę i nie chcę zaprzestać sięgania po nie. Uwielbiam je nakładać, próbować nowości. Jednym z rodzajów takiego serum jest to z kwasami. Dotąd miałam swojego faworyta, ale z biegiem czasu zauważyłam, że działanie nie jest już tak spektakularne i nie ratuje mnie na cito. A ja potrzebuję mieć w zanadrzu coś takiego.

Jakiego serum z reguły szukam? Jaki byłby mój ideał?
Musi być to produkt przeciwzapalny (mam tendencję do niedoskonałości), jednocześnie nawilżający (przesuszeniu, podrażnieniu mówię NIE), miło jeśli będzie również opiewał w działanie rozjaśniające - zależy mi na ujednoliceniu cery, zlikwidowaniu drobnych przebarwień i śladów potrądzikowych. Ostatnio także w kosmetykach poszukuję ujędrnienia i działania liftingującego. To już pora na pierwszy anti-aging. ;)

Wróćmy w końcu do meritum, czyli głównego bohatera tego wpisu. Jest nim Aktywne serum korygujące od Natural Secrets z linii Premium. Do marki żywię sentyment. Moja przygoda z ich kosmetykami rozpoczęła się w 2017r., kiedy to otrzymałam kilka produktów do przetestowania. Przepadłam i teraz śmiało piszę, że jest to moja ulubiona marka polskich kosmetyków naturalnych. Dlaczego? Na niczym się nie zawiodłam. A teraz zużyłam kolejny produkt, kolejną nowość z ich rąk i moja kosmetyczna część serca zabiła mocniej. ;)


Aktywne serum korygujące to produkt BEZOLEJOWY, dla mnie jako posiadaczki skóry problemowej jest to ważne. Oczywiście nie twierdzę, że te olejowe zaraz muszą zapchać. Nie, sama sięgam po oleje. Trzeba wiedzieć po jakie i jak ich używać. Jednak po prostu wolę te bezolejowe, z mniejszym ryzykiem zapchania mojej kapryśnej skóry. Serum przeznaczone jest dla skóry dojrzałej, pozbawionej jędrności, która jednocześnie boryka się z takimi problemami jak stany zapalne, trądzik, przebarwienia, rozszerzone pory. To wręcz brzmi jak coś idealnego dla mnie - korygowanie niedoskonałości, a tym samym pielęgnacja wspomagająca pierwsze procesy starzenia się skóry.

Co znajdziemy wewnątrz serum?

  • Wyciąg z mchu jako innowacyjny składnik przeciwstarzeniowy. Umożliwia skórze dopasowanie się do zmian środowiska (słońce, mróz, wiatr, zanieczyszczenia), jednocześnie poprawia nawilżenie skóry. Dodatkowo oczyszcza skórę, ujednolica jej koloryt. Potwierdzają to badania in vitro i in vivio.
  • 5% Kwas szikimowy - należy do grupy kwasów AHA. Pozyskiwany z anyżu gwiaździstego - wykazuje działanie przeciwzapalne, antybakteryjne, przeciwtrądzikowe. Reguluje wydzielanie sebum, pomaga odblokować ujścia gruczołów łojowych, zwęża pory. Ma działanie delikatnie złuszczające, a w związku z tym również wygładzające. Skóra jest rozświetlona, a jej koloryt ujednolicony. Jednocześnie nawilża - skóra jest gładka, elastyczna, jędrna.
  • Śluz ślimaka - pobudza syntezę macierzy międzykomórkowej w celu odbudowy skóry. Zwiększa jej elastyczność, zapewnia głębokie nawilżenie, łagodzi podrażnienia oraz przyspiesza regenerację. Działa przeciwtrądzikowo, przeciwzapalnie. Jest skuteczny przy leczeniu blizn.
  • 8% Niacynamid - ma działanie przeciwzmarszczkowe, reguluje nawilżenie i złuszczanie się skóry, dzięki czemu zmniejsza się jej porowatość. Rozjaśnia przebarwienia, ogranicza wydzielanie sebum, eliminuje stany zapalne.
  • Azeloglicyna - działa antybakteryjnie, antytrądizkowo, reguluje wydzielanie sebum - zmniejsza ilość mikroziarniaków i wewnątrzmieszkowych bakterii propionowych oraz redukuje wolne kwasy tłuszczowe w sebum skóry, nie wysuszając jej.
  • Algi morskie - z krasnorostu Chrząstnicy kędzierzawej oraz Bioferment z alg morskich (brunatnicy) - działają silnie ujędrniająco, regenerująco, poprawiają elastyczność skóry. Zatrzymują też wodę w naskórku.
  • Sorbitol - utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry. Zmiękcza i wygładza.
  • Potrójny kwas hialuronowy - dogłębnie nawilża, wygładza i napina skórę.
  • Hydrolat z magnolii oraz różowego lotosu - nawilżają, uelastyczniają i poprawiają koloryt skóry. Łagodzą podrażnienia.
Czy ta kombinacja nie wygląda rewelacyjnie? Dla mnie zdecydowanie. Od razu jak spojrzałam na skład, wiedziałam że będzie dobrze. Dlaczego? Wiem już, co lubi moja skóra i jak reaguje na dany składnik (oczywiście te jej znane). Kwas szikimowy, Niacynamid, śluz ślimaka, potrójny kwas hialuronowy - te dobroci zawsze świetnie działały na moją kapryśną skórę.


Jak stosować? Dwie krople serum na uprzednio oczyszczoną i stonizowaną skórę, minimum dwa razy w tygodniu. Można stosować punktowo lub na całą twarz. Po wchłonięciu zaleca się nałożenie kremu nawilżającego. Początkowo używałam go codziennie/co drugi dzień. Potem rzadziej. Należy też pamiętać o ochronie skóry przed działaniem promieniowania słonecznego (mamy tu kwasy). Poza tym kolejny raz uczulam, że o SPF pamiętamy przez cały rok. To procentuje.

Serum Natural Secrets to pielęgnacyjny sztos! Coś tak dobre, co by mnie zachwyciło i popchnęło do ciągłego używania i polecania, nie zdarza się często. To jest produkt WOW, który chce się ciągle mieć przy sobie, chce się do niego wracać.

Pierwsze co zauważyłam to ogólna poprawa wyglądu i kondycji skóry. Kiedy patrzysz rano w lustro i myślisz 'o, jak ładnie wygląda moja skóra'. Tzn. jest ujednolicona, rozjaśniona, promienna, zmatowiona, ale bez przesady - ma zdrowy naturalny blask; jest uspokojona i jędrniejsza. Pozytywne działanie serum zauważyłam bardzo szybko, już po kilku pierwszych użyciach. Skóra się wyciszyła - istniejące niedoskonałości szybko zaczęły się goić, nie pojawiają się nowe niespodzianki, stany zapalne. To co się goi, nie pozostawia tak widocznych śladów - są bledsze niż zwykle i szybko znikają całkowicie. Zniknęła nadprodukcja sebum, zarówno rano jak i w ciągu dnia nie wyglądam jak latarnia. Dotąd moje czoło, broda, skrzydełka nosa świeciły się bardzo mocno, po zmatowieniu szybko nadrabiały. Pory są bardzo ładnie zawężone, co też estetyczniej prezentuje się pod makijażem. Skóra tak się nie zanieczyszcza. Obserwuję pory na nosie, które mają do tego największą tendencję i widzę, że jest dobrze. Sięgam po peeling enzymatyczny dwa razy w tygodniu, czasem jakaś maseczka i to wystarcza. Poza tym dużo lepiej wygląda struktura skóry - jest gładsza. Nie pojawia się nic nowego (czyt. trądzik), nie ma żadnych zaczerwienień ani podrażnień. Skóra nie jest wysuszona! Przy pierwszej aplikacji czułam lekkie mrowienie, później już nie. Odczuwam delikatne napięcie, ale nie ściągnięcie. Cera jest wygładzona, nawilżona i jednolita. Nie mam się do czego przyczepić. ;)

Serum (oraz kuracja tonizująca tej marki) pomogło mi w najgorszym momencie dla mojej skóry. Wysyp był straszny, wprowadzając serum i kurację tonizującą, o której napiszę innym razem, sytuacja w końcu się uspokoiła. A na efekty nie musiałam długo czekać. ;) Wszelkie postępy pokazuję na swoim IG, głównie na story - @kosmetyczne_pudelko_blog, zachęcam aby tam wpadać.

Jeśli szukacie skutecznego serum, Wasza skóra boryka się z niedoskonałościami, jest poszarzała, tłusta i blisko jej do dojrzałej, to ja serdecznie POLECAM

Serum znajdziecie TUTAJ. 

Znacie? Jakie serum używacie? ;)

Wiosenne EKOCUDA

Czy tej wiosny wybieracie się na targi kosmetyków naturalnych EKOCUDA?
Odbędą się w aż trzech miastach w Polsce. To już kolejna edycja, która z pewnością przyciągnie jeszcze więcej osób. Z edycji na edycję jest coraz lepiej, tzn. targi stają się coraz bardziej popularne, pojawia się więcej świadomych, ciekawych nowego osób. 

Targi to świetna okazja do poznania wystawców, czyli producentów naturalnych cudów. Skupiają wiele naturalnych marek w jednym miejscu. Możemy dotknąć, powąchać, porozmawiać, poznać nowości i nowych ludzi. Dowiedzieć się czegoś nowego. Uważam, że to bardzo fajna inicjatywa i trzeba z takich wydarzeń korzystać. Człowiek uczy się całe życie. ;)

Pozostawiam Wam harmonogram wydarzenia, a w kolejnych postach pojawi się więcej szczegółów. Stworzę również post z wystawcami i kosmetykami, które miałam i polecam. :) Zapraszam!

WIOSENNA EDYCJA TARGÓW KOSMETYKÓW NATURALNYCH EKOCUDA:

14-15.03.2020 r. – Poznań – Concordia Design, vol. 4

21-22.03.2020 r. – Gdańsk – Stadion Energa, vol. 5

18-19.04.2020 r. – Warszawa – Centrum Praskiej Koneser, vol. 8


Wybieracie się?



Pore Revolution, czyli kosmetyki dla skóry tłustej/mieszanej/z trądzikiem - NAJLEPSZA PIANKA DO MYCIA TWARZY!

Jeśli bywasz u mnie regularnie to wiesz, że jestem posiadaczką skóry problemowej. Teraz już mniej, ale wciąż skłonnej, dlatego pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna.

Często sięgam po kosmetyki dedykowane skórze tłustej, z trądzikiem, z rozszerzonymi porami. Takiej dedykowana jest właśnie linia Pore Revolution od Ava Laboratorium. Używam/używałam pianki do mycia twarzy, kremu i saszetek z maską i peelingiem. Dziś chcę się podzielić opinią na ich temat, więc zapraszam do dalszej części wpisu. :)


Łagodząca pianka oczyszczająca z aloesem, pantenolem i witaminą B3 to fantastyczny produkt! Odczarowała mi pianki jako kosmetyk oczyszczający. Sporo ich próbowałam i nigdy, ale to nigdy nie wyszło z tego nic dobrego. To pierwsza, która mi się sprawdziła. I to jak! Jest idealna pod każdym względem. Poświęciłam jej nawet odrębny post/recenzję na IG (@kosmetyczne_pudelko_blog). Skutecznie oczyszcza i łagodzi. Jest delikatna. Pozostawia skórę miękką, przyjemną w dotyku, nawilżoną. Nie powoduje żadnych podrażnień, wysypu niedoskonałości, zbiera nadmiar sebum, oczyszcza pory. Świetna w codziennej pielęgnacji, do tego jest wydajna i w przystępnej cenie - ok. 20zł. Nie zawiera mydła.


Aktywny krem seboregulujący, przeznaczony na noc. Zawiera ekstrakt z róży japońskiej, niacynamid (wit. B3), HydranovTM, aloes, pantenol. Takie kremy kojarzyły mi się głównie ze zmatowieniem skóry. Ten faktycznie reguluje wydzielanie sebum, ale nie pozostawia skóry nadmiernie zmatowionej, ściągniętej, tępej w dotyku, wysuszonej, przesuszonej. Rano nie świeci się, a jest mięciutka i miła w dotyku. Jest nawilżona. Pory są delikatnie zawężone, dużo mniej się zanieczyszczają. Nie powstają nowe niedoskonałości. Opakowanie z pompką jest higieniczne i wygodne. Szkoda tylko, że nie można zobaczyć, ile kremu nam jeszcze zostało. Razem z pianką tworzą zgrany duet. Używam go teraz co kilka dni i jest to wystarczające dla mojej skóry. :) 
Cena to ok. 30zł.


BIO maska+peeling zwężające pory to krok, po który wg zaleceń producenta należy użyć po piance, a przed kremem. Maska jest kremowa i bazuje na glince Cocoa, przeznaczonej dla skóry tłustej, mieszanej, z rozszerzonymi porami. Zawiera także papainę, czyli enzym delikatnie złuszczający martwe komórki naskórka. Przyspiesza także regenerację i poprawia nawilżenie skóry. Poza tym w masce znajdziemy ekstrakt z róży japońskiej oraz imperaty cylindrycznej. Maska oczyszcza skórę, zwęża rozszerzone pory, zapobiega powstawaniu zaskórników.

Skóra jest oczyszczona bez nieprzyjemnego ściągnięcia. Ujednolicona, gładka, nawilżona. Zużyłam 4 saszetki i bardzo się z nią polubiłam. Nie podrażnia, nie zapycha.

Drugi krok to BIO peeling z 5% kwasem fitowym. Moja skóra lubi ten kwas. Działa delikatnie złuszczająco, rozjaśniająca. Peeling zawiera też ekstrakt z róży japońskiej oraz zielonej herbaty. Wmasowujemy go w skórę bez spłukiwania, a potem nakładamy krem (ja zwykle po ok. 30 minutach).

Po takim duecie cera jest widocznie ujednolicona, nie wysuszona, aksamitnie gładka. Zauważyłam, że pory się tak nie zanieczyszczają, a ślady po niedoskonałościach są jaśniejsze. Na dodatek o poranku stosuję serum z witaminą C od Avy, które też się do tego przyczynia.

Podsumowując, to super duet za ok. 4zł. Fajnie mieć taki zestaw pod ręką, przyda się też na wyjazdy. Zarówno piankę, jak i saszetki chętnie znów kupię, krem jeszcze mam więc nie muszę się martwić póki co. :)
Polecam posiadaczom cer problemowych. Moja jest aktualnie mieszana, z tendencją do wyprysków i wszystko sprawdza się bez zarzutu. ;)

Tutaj znajdziecie wszystkie te kosmetyki - KLIK.

Używacie jakichś kosmetyków Ava? Dajcie znać! :)

C+ Strategy Ava Laboratorium | Serum i krem pod oczy z witaminą C

Uwielbiam kosmetyki z witaminą C, to właśnie na nie najczęściej decyduję się o poranku. Serum i krem pod oczy - już nie raz, nie dwa wspominałam, że to moje ulubione produkty i kroki w codziennej pielęgnacji. 

Aktualnie używam, a właściwie już kończę produkty od Ava Laboratorium, jednej z moich ulubionych polskich marek. Na bieżąco możecie śledzić moją pielęgnację - to, czego używam, co polecam - na IG, zapraszam (@kosmetyczne_pudelko_blog).

Przejdę już do samych kosmetyków i mojej opinii na ich temat. :)



Korektor Zmarszczek to nic innego jak serum do twarzy. Polecane do skóry dojrzałej, ale ja raczej nie zwracam uwagi na tego typu rekomendacje. Sięgam po to, co sądząc po opisie, mogłoby się u mnie sprawdzić. Serum jest lekkie,witaminy bazuje na witaminie C i astaksantynie, najsilniejszym naturalnym antyoksydancie. Głęboko wnika w naskórek, mając skutecznie wygładzić zmarszczki, zwalczać wolne rodniki, przyspieszać regenerację. Wyjątkowo stabilna forma witaminy C stymuluje produkcję kolagenu w skórze. Ekstrakt z tamaryndowca indyjskiego wzmacnia działanie rewitalizujące –delikatnie złuszcza martwy naskórek i przyspiesza odnowę komórkową. Skóra staje się jędrna, gładka i nawilżona.

Podpisuję się pod ostatnim zdaniem z obietnic producenta. Rzeczywiście tak jest - skóra jest jędrna, nawilżona, miła w dotyku. Poza tym serum faktycznie przyspiesza regenerację skóry, ślady po niedoskonałościach szybko, ładnie się goją. Co do starych przebarwień, nie zauważyłam większych zmian - mam ich niewiele, głównie przy linii włosów, pozostałości po ciąży. Skóra wygląda na zdrową, promienną.

Serum dobrze się wchłania, bez problemu łączy z każdym kremem, którego używałam. Sprawdza się pod makijaż. Nie podrażnia mojej skóry, nie zapycha. Ma też przepiękny zapach skórki pomarańczowej. Dawka energii o poranku. :)


Skład serum:
Aqua, Glycerin, Sodium Ascorbyl Phosphate, Astaxanthin, Tamarindus Indica Fruit Extract, Algae Extract, Trideceth-9, Xanthan Gum, Citric Acid, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethylhexylglycerin, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional.





Stymulator gładkiej skóry, czyli krem pod oczy, polecany dla skóry dojrzałej na dzień i na noc. Moje zdanie w tym temacie już znacie. :) 

Przygotowany na bazie witaminy C i astaksantyny – najsilniejszego naturalnego antyoksydantu. Składniki te zmniejszają obrzęki, przyspieszają regenerację naskórka, wychwytują wolne rodniki, redukują „kurze łapki”, odmładzają skórę wokół oczu. Dodatek naturalnych olejów delikatnie natłuszcza wrażliwą skórę pod oczami. Po zastosowaniu kremu staje się ona gładka, jędrna, nawilżona i miękka, a zmarszczki zredukowane.

Opis producenta to 100% prawda. Pierwszy plus za higieniczne opakowanie z pompką. Dzięki przeźroczystej buteleczce dobrze widać, ile kremu nam jeszcze zostało. Zapach, podobny do serum, ale mniej intensywny, co się ceni, bo kremy pod oczy wg mnie nie powinny mocno pachnieć. :)

Krem ma lekką konsystencję, ale jest odżywczy. Szybko się wchłania, dlatego pod makijaż jak najbardziej się nadaje. Nic się nie roluje. Po nałożeniu od razu widzę, że skóra jest rozpromieniona, spojrzenie rozświetlone. Po czasie mogę stwierdzić, że krem dobrze radzi sobie z zasinieniami i opuchlizną pod oczami. Ładnie je redukuje. Poza tym skóra jest wygładzona i nawilżona. Moja jest bardzo wymagająca, a nawilżenie oceniam na 4+, uważam że to bardzo dużo. Kremy pod oczy oceniam dość krytycznie. 

Krem mnie nie podrażnia, nie dzieje się nic niepokojącego. To kolejny bardzo przyjemny kosmetyk Ava Laboratorium w mojej kosmetyczce. :)

Skład kremu pod oczy:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Coco-Caprylate/Caprate, Dimethicone, Ceteareth-20, Sodium Ascorbyl Phosphate, Olus Oil, Tamarindus Indica Fruit Extract, Astaxanthin, Algae Extract, Ceteareth-12, Cetyl Palmitate, Xanthan Gum, Sodium Polyacrylate, Disodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Citric Acid, Cyclopentasiloxane, PEG/PPG-18/18 Dimethicone, Trideceth-6, Sodium Benzoate, Tocopherol, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate.



Na mojej mieszanej, skłonnej do niedoskonałości cerze i wiecznie zmęczonej skórze wokół oczu, te kosmetyki sprawdzają się bardzo dobrze. Sięgam po nie już intuicyjnie. :) Jeśli Wasza skóra jest szara, zmęczona, szukacie lekkich, ale skutecznych formuł to serdecznie je Wam polecam. :)

Znacie kosmetyki Ava Laboratorium? :)

bio Alga!

bio Alga to kolejna linia Ava Laboratorium, która podbija moją kosmetyczkę. Pisałam już tutaj o masce i serum do twarzy. Teraz dzielę się wr...