Szampon i maska do włosów zniszczonych i osłabionych | O pięknym budyniowym zapachu!

Możliwe, że zauważyliście moją ostatnią kosmetyczną obsesję, jaką są kosmetyki do pielęgnacji włosów. Spodziewajcie się jeszcze co najmniej kilku tego typu recenzji na blogu. Swoją drogą wcześniej nie pisałam wiele w tym temacie. Dziś pod lupą profesjonalne produkty od IL SALONE o przepięknym zapachu budyniu waniliowego. Zapraszam! ;)



Profesjonalny szampon do włosów zniszczonych i osłabionych

Formuła restrukturyzująca szamponu została wzbogacona o keratynę dla jeszcze lepszego wzmocnienia włosów. Delikatnie oczyszcza włosy i skórę głowy oraz pomaga zapobiec osłabieniu włókna włosów. 

Jak już wspomniałam, szampon przepięknie pachnie. Jest średnio gęsty, wystarczy niewielka ilość aby dokładnie umyć włosy, dobrze się pieni. Zmywa się go bez problemu. Jeśli nie masz czasu na maskę, już sam szampon pozostawia włosy gładkie, niesplątane. Po wysuszeniu są lekkie, dociążone w sam raz, absolutnie nie obciążone, błyszczące, a ich skręt jest bardzo ładny (w przypadku włosów z tendencją do kręcenia się). Szampon jest delikatny, nie podrażnia skóry głowy, nie wysusza jej, nie powoduje powstawania łupieżu. Skóra głowy jest idealnie oczyszczona, a włosy ładnie odbite u nasady. Poza tym zapach szamponu długo pozostaje na włosach.


Profesjonalna maska do włosów zniszczonych i osłabionych

Intensywnie restrukturyzująca formuła z dodatkiem keratyny jest zdolna do przenikania w głąb włosa. Dzień po dniu wspomaga proces odbudowy i regeneracji włókna włosa. 

Maska ma dosyć gęstą konsystencję, co jest plusem, ponieważ nie spływa z dłoni. Wystarczy nałożyć ją na 5 minut więc jest dobrym wyborem dla osób, które cenią czas i rezultat. Ja zwykle trzymam ją na włosach ok. 15-20 min. Już podczas zmywania włosy tworzą gładką taflę. Nie ma potem żadnego problemu z ich rozczesaniem. Maska nie obciąża włosów, a raczej je dociąża w odpowiednim stopniu. Skręt fal i loków jest dla mnie idealny. Włosy są bardo błyszczące, lekkie, ale nie puszą się. Są nawilżone i niezwykle mięciutkie. Te efekty przeszły moje oczekiwania. Budyniowy zapach jest kolejnym dużym plusem. Utrzymuje się na włosach do kolejnego mycia. Uwielbiam to! ;)


Duet IL SALONE z keratyną będzie świetnym wyborem dla włosów suchych, zniszczonych, osłabionych, pozbawionych blasku. Skutecznie regeneruje włosy, nawilża je i dociąża. Dzięki nim otrzymujemy profesjonalny, salonowy rezultat w zaciszu własnego domu. ;)


Znacie tę markę? :)

Przebarwienia, jak sobie z nimi radzić? | White Skin Ava Laboratorium

Przy okazji innego postu wspominałam Wam, że tego lata nabawiłam się niewielkich przebarwień. Pierwszych w życiu. Pojawiły się przy linii włosów na czole oraz na nosie. Postanowiłam szybko wprowadzić do swojej pielęgnacji kosmetyki, które mają za zadanie pomóc skórze w takich sytuacjach. Dzisiaj napiszę o dwóch z nich. Będzie to tonik rozjaśniający przebarwienia i maska samowchłaniająca się marki Ava Laboratorium. Zapraszam!


Tonik rozjaśniający przebarwienia

Od producenta: Tonik o działaniu odświeżającym i zmiękczającym naskórek, polecany do każdego rodzaju skóry z piegami i zmianami barwnikowymi. Wyraźnie zmniejsza intensywność i wielkość przebarwień spowodowanych działaniem promieni słonecznych, wiekiem i zaburzeniami hormonalnymi. Wyrównuje koloryt skóry skłonnej do nierównej pigmentacji. Zawiera kompleksy roślinne, których składniki aktywne ograniczają melanogenezę, czyli proces powstawania barwnika skóry. Ekstrakt z ogórka dodatkowo oczyszcza i wygładza naskórek, ekstrakt z morwy czarnej - antyoksydant wychwytujący wolne rodniki; alantoina łagodzi podrażnienia, wit. C w nanosferach o działaniu przeciwstarzeniowym. Skóra po użyciu toniku jest rozjaśniona, wygładzona, lekko zmatowiona i przyjemna w dotyku.

Tonik należy stosować rano i wieczorem przez 2-6 tygodni. 

Moje odczucia: Tonik widocznie zmiękcza skórę, ma działanie odświeżające. Na mojej mieszanej, skłonnej do niedoskonałości cerze dobrze się sprawdza. Po użyciu skóra jest wygładzona, miła w dotyku i faktycznie matowa. Zauważyłam, że podczas jego stosowania mam mniejszy problem ze świeceniem się skóry rano i w ciągu dnia. Tonik jest wydajny - używam go regularnie od ponad miesiąca, a zużyłam dopiero połowę. Dzięki atomizerowi można go aplikować bezpośrednio na skórę.

Link do toniku klik.



Serum maska intensywnie rozjaśniająca przebarwienia

Od producenta: Intensywnie działające serum przeznaczone do skóry o nierównej pigmentacji: wybiela przebarwienia, redukuje piegi i plamy posłoneczne, zmniejsza ich intensywność i wielkość, wyrównuje koloryt skóry. Zawiera wybielający kompleks ActiWhite o innowacyjnym mechanizmie działania ograniczającym syntezę melaniny i proces pigmentacji. Będąc inhibitorem tyrozynazy hamuje wytwarzanie barwnika melaniny w skórze. Serum zawiera dodatkowo wit. C w nanosferach i ekstrakt z morwy czarnej, rozjaśniające cerę oraz działające przeciwzmarszczkowo. Przy regularnym stosowaniu poprawia wygląd skóry, rozjaśnia ją, nawilża, delikatnie napina i wygładza. Może być używane przez osoby nie tolerujące hydrochinonu.

Po dokładnym oczyszczeniu skóry nałożyć maskę i pozostawić do wchłonięcia. Stosować 3 razy w tygodniu. 

Moje odczucia: Maska ma kremową formułę, szybko i przyjemnie się wchłania. Oczywiście pozostaje na skórze przez całą noc. O poranku skóra jest wygładzona, mięciutka, świetnie nawilżona, a jej koloryt ładnie ujednolicony. Dodatkowo jest napięta, bardziej elastyczna. Przy regularnym stosowaniu duetu tonik + maska skóra wygląda dużo lepiej. Nie tylko pod kątem drobnych przebarwień, ale i jej ogólnej kondycji.

Link do maski tutaj.




Podsumowując, jeśli borykacie się z przebarwieniami to warto wypróbować linię White Skin od Ava Laboratorium. Dzięki niej pozbyłam się drobnych przebarwień i zyskałam ładniejszy, zdrowszy koloryt skóry. Ponadto kosmetyki dobrze nawilżają skórę, sprawiają że jest uelastyczniona i rozświetlona. Nie powodują podrażnień oraz zapychania skóry. Polecam!

Wkrótce napiszę również o innych produktach tego typu. Już dziś zachęcam do śledzenia bloga tutaj oraz na moim IG - KLIK.

Pielęgnacja włosów cienkich i delikatnych

Każde włosy potrzebują nawilżenia, a w przypadku tych cienkich, pozbawionych objętości kwestia ta staje się dosyć problemowa. Jak skutecznie nawilżyć cienkie włosy jednocześnie ich nie obciążając? Dove wyszło nam naprzeciw tworząc linię Nutritive Solutions Volume Lift. Przez ostatnie tygodnie miałam możliwość testowania szamponu oraz odżywki. Pora podzielić się spostrzeżeniami. Zapraszam! ;)


Jak już wspomniałam, kosmetyki zostały stworzone z myślą o pielęgnacji włosów cienkich, pozbawionych objętości. Sekretem ich skuteczności jest unikalna technologia Volumizing Hydra-Lift Complex, która dostarcza włosom porcję substancji nawilżających. Dzięki temu odzyskują zdrowszy wygląd - stają się gładkie i sprężyste. Dodatkowo lekka formuła szamponu pozwala delikatnie oczyścić włosy, a dzięki zawartym cząsteczkom tlenu odbić je od nasady, dodając pasmom objętości. W rezultacie otrzymujemy lśniące, sprężyste włosy pełne objętości i lekkości.

Zarówno szampon, jak i odżywka mają przyjemny zapach - jest lekki i odświeżający; kojarzy mi się z latem i wodą. Szampon dobrze oczyszcza skórę głowy, przy czym nie jest agresywny. Nie wpłynął negatywnie na moją skórę głowy, nie przyczynił się do powstania łupieżu. Po jego użyciu włosy są lekkie, odbite u nasady, świeże i pachnące. Kilka razy użyłam go solo, na szybko bez żadnej odżywki. I nie mam mu nic do zarzucenia - włosy nie puszyły się, wyglądały dobrze. Szampon w duecie z odżywką bardzo ładnie podkreślał skręt włosów.

Odżywka już od pierwszego użycia delikatnie, ale widocznie nawilża włosy jednocześnie ich nie obciążając. Nakładałam ją wyłącznie na długość włosów (od ucha w dół). Bardzo sprawnie i szybko się ją zmywa. Ani odżywka ani szampon w żaden sposób nie obciążają włosów. W efekcie włosy są idealnie dociążone, cudownie miękkie, gładkie i lekkie.



Jeśli masz włosy cienkie, pozbawione objętości, 'klapnięte' to ten duet może okazać się wybawieniem. Jest naprawdę zgrany i skuteczny. Moje włosy polubiły te kosmetyki, są nawilżone, uniesione, lekkie, z ładnym skrętem. Polecam! ;)

Buziaki,
KP

Serum - moi faworyci | Cera mieszana, tłusta, z trądzikiem

Hej! ;) Jeśli obserwujesz mnie na IG, to zapewne już widziałaś/-eś serię postów o serum. Pisałam też, że wpisy złożę w całość i wrzucę na bloga, aby było to spójne i łatwe do znalezienia. Tak więc dziś zapraszam! ;)


The Ordinary Lactic Acid 10%+HA to peeling z kwasami mlekowym i hialuronowym. Dostępny jest także w stężeniu 5% kwasu mlekowego. W obu wersjach zawartość HA wynosi 2%. Nie zmywamy go więc potraktowałam go w kategorii 'serum'. Nakładam go wieczorem na dobrze oczyszczoną i stonizowaną skórę. Preparat wspomaga leczenie trądziku - kaszki, grudek, dużych bolących gulek, delikatnie zwęża pory, odczuwalnie wygładza skórę, wyraźnie ją rozjaśnia. Takie efekty dostrzegłam na swojej mieszanej, skłonnej do trądziku cerze. Natomiast słabo radzi sobie ze śladami po wypryskach. Nie wolno nakładać peelingu na uszkodzą skórę - jakieś rozdrapane wypryski, ranki. Dla początkujących lepsza będzie wersja z 5% kwasu mlekowego. Po nałożeniu serum (gdy się wchłonie, warto odczekać od 15 min. do pół h) można nałożyć krem nawilżający. Kurację warto rozpocząć z odstępami, np. co 2 dni i obserwować reakcję skóry. Pamiętaj, że ochrona przeciwsłoneczna podczas stosowania kwasów jest Twoim obowiązkiem!

The Ordinary Niacinamide 10%+Zinc 1%, czyli moje ulubione seum z wit. B3 i cynkiem. To hit! Serum używam zarówno rano, jak i wieczorem na oczyszczoną i stonizowaną skórę, pod krem. Nie ma z nim problemu pod makijażem. Stosowanie dwa razy dziennie daje szybsze widoczne efekty. Nie zaleca się łączenia tego serum jednocześnie z wit. C. Ma ono działanie nawilżające, przeciwulteniające, pomaga w leczeniu trądziku, zmniejsza nadmierną produkcję sebum, redukuje wielkość porów. Cynk działa przeciwzapalnie, sprzyja gojeniu i regeneracji skóry. Preparat wygładza skórę, widocznie poprawia jej strukturę. Jeszcze żaden produkt nie dał na mojej skórze takich efektów. Szczególnie zachwyca mnie ta poprawa poprawa w strukturze skóry, ale i odczuwalne wygładzenie, brak jakichkolwiek grudek, krostek, nierówności. Serum świetnie radzi sobie ze stanami zapalnymi na skórze, rozjaśnia przebarwienia. Drobne dziurki (ślady po wypryskach) dzięki niemu zostały zażegnane. Wszelkie wypryski i ślady po nich goją się szybciej, a w czasie stosowania serum nie pojawia się nic nowego. Produkt wielozadaniowy i skuteczny!


KEEP PURE Be the Sky Girl to serum do cery mieszanej i tłustej. W składzie znajdziemy wit. B3 (niacynamid), ekstrakt z kokosa, wyciąg z kory wierzby białej, żywokost lekarski, aloes, bukwice lekarską, oczar wirginijski, wąkrotę azjatycką oraz kwas hialuronowy. Serum oczyszcza skórę, reguluje pracę gruczołów łojowych, matowi, zmniejsza pory i koi stany zapalne. Wszystko sukcesywnie, ładnie się goi. Przeznaczone jest do wieczornej pielęgnacji, ale przy złym stanie skóry używałam go także na dzień. Sprawdza się pod lekkim makijażem, jest naprawdę dobrą bazą. Po nałożeniu skóra od razu jest wyczuwalnie gładsza, zmatowiona i uspokojona. Serum ma bardzo przyjemną konsystencję, sunie po skórze i szybko się wchłania. Jest wydajne. Właściciele cer tłustych i mieszanych powinni być zadowoleni z takich efektów. 


Hit hitów, czyli moje pierwsze w życiu serum do walki z niedoskonałościami - Bielenda Super Power Mezo Serum. Zużyłam już niezliczoną liczbę buteleczek! Zawsze ratuje sytuację w kryzysowych chwilach i dlatego zawsze mam je pod ręką, choć oczywiście już nie używam go tak często. Dzięki serum korygującemu Bielenda odkryłam świetne działanie kwasu migdałowego na mojej skórze. Serum dosłownie likwiduje niedoskonałości, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum, radzi sobie teżź ze śladami potrądzikowymi, które stopniowo znikają. Jesli chodzi o ślady to tutaj potrzebna jest cierpliwość, nie znikną od razu. Serum nie wysusza mojej skóry, działanie złuszczające jest u mnie właściwie niewidoczne. Aczkolwiek podczas używania każdego kwasu (w małych, jak i dużych stężeniach) zalecam stosowanie kremów nawilżających oraz koniecznie kremów z filtrami przeciwsłonecznymi. Jak już wspomniałam, po serum Bielendy sięgam ilekroć pogarsza się stan mojej skóry i zawsze wyprowadza ją na prostą. Wiem, że produkt ten ma skrajne opinie. Pamiętajmy więc, że nie każdemu sprawdzi się to samo. Metodą prób i błędów trzeba poszukiwać swojego ideału. Dla mojej skóry kwas migdałowy jest zbawienny, dla Twojej może nie zrobić nic. W przypadku tego serum zalecam stopniowe wprowadzanie go w pielęgnację, a także stopniowe wyprowadzanie. Jeśli będziemy używać go np. codziennie przez miesiąc i momentalnie odstawimy, to efekty owszem - będą, ale chwilowe. Zacznijmy od stosowania co drugi dzień, odstawmy np. na 5 dni i później znów wprowadźmy schodząc do coraz rzadszego stosowania. Takie są moje spostrzeżenia, co do stosowania tego produktu, którymi się z Wami dzielę. Być może dla kogoś z Was okażą się pomocne.

Serum Ava Laboratorium Aloe Organic posiada certyfikat ECOCERT. W składzie znajdziemy m.in. aloes, opuncję figową, zieloną herbatę czy olej makadamia. To świetne, lekkie serum w sam raz dla cer mieszanej i tłustej. Nie zapominajmy, że ten rodzaj skóry również należy nawilżać, a nie tylko skórę suchą, tak jak do dziś twierdzą niektóre osoby. Nie dopuszczajmy do wysuszenia skóry, bo wtedy nasze problemy typu trądzik tylko się pogłębią. Serum fenomenalnie nawilża, na co nie wskazywałaby jego lekka formuła. Wchłania się bardzo szybko, co sprawia, że zaraz można nałożyć krem lub finalnie makijaż. W czasie jego używania zauważyłam, że zmarszczki na czole są "wypełnione", wygładzone, mniej widoczne, makijaż się tam nie osadza. Efekt WOW! Dodatkowo serum ma działanie łagodzące, uspokajające cerę i absolutnie nie zapycha. Świetny, lekki i skuteczny nawilżacz dla cer problemowych. Z pewnością sprawdzi się również na cerze dojrzałej.

Tak wygląda moje TOP 5 w kategorii SERUM. Jak dotąd udało mi się przetestować naprawdę sporo tego typu produktów, a te tutaj okazały się być tymi najlepszymi. Mam nadzieję, że moje recenzje okażą się przydatne. ;)

Szampon i maska do włosów zniszczonych i osłabionych | O pięknym budyniowym zapachu!

Możliwe, że zauważyliście moją ostatnią kosmetyczną obsesję, jaką są kosmetyki do pielęgnacji włosów. Spodziewajcie się jeszcze co najmniej...