EKOCUDA - czy warto?

Tegoroczna, druga już, edycja targów kosmetyków naturalnych Ekocuda za nami. Dwa tygodnie temu wydarzenie w Poznaniu przyciągnęło tłumy zwolenników i wszystkich ciekawych naturalnej pielęgnacji. Frekwencja zdecydowanie potwierdziła, że styl życia eko zyskuje na popularności. Coraz szersze grono świadomie podchodzi do pielęgnacji. Chcemy naturalnie zadbać o siebie, a co za tym idzie o środowisko.

Możliwość rozmowy z producentami naturalnych dobroci, dostęp do premierowych produktów, warsztaty i wykłady - to wszystko wyróżnia Ekocuda na tle innych wydarzeń. W jednym miejscu mamy mnóstwo wystawców, których produkty w większości możemy oglądać tylko online. Dlatego jest to tak fajna okazja! ;)


Moje naturalne perełki (bądź te, które jednak się nie sprawdziły) możecie zobaczyć na IG @kosmetyczne_pudełko_blog. Tam dzieje się zdecydowanie więcej. Poczytacie o moich odczuciach, typie cery, znajdziecie wiele recenzji. Mam nadzieję, że zdjęcia też Wam się spodobają.

Wracając do samych targów, które wg mnie są niezwykłym miejscem z ideą, to miło wiedzieć że tak wiele osób chce żyć bardziej świadomie, dokonywać lepszych, zdrowszych wyborów. Chcemy wiedzieć m.in. jakie substancje lądują na naszej skórze i wiecie co? Nie tylko warto, ale trzeba to wiedzieć! Nie idźmy na łatwiznę! Przeglądajmy składy, wyszukujmy nazwy, interesujmy się co jest czym. Nie tylko w kategorii kosmetyków jest to ważne. Również co do żywności podchodzimy bardziej świadomie i rozważnie. W końcu jesteśmy tym, co jemy. Ekocuda to taka okazja, aby się zatrzymać i pomyśleć, czy aby to nie jest dobry moment na zmiany? Szeroka gama prezentowanych marek to niecodzienna okazja, aby dotknąć, powąchać coś nowego, interesującego i wybrać dla siebie. Dzięki wykładom i warsztatom odwiedzający mają szansę zdobyć konkretną wiedzę z pierwszej ręki, u źródła. 

Zachęcam do brania udziału w tego typu wydarzeniach. Wstęp na targi jest bezpłatny. Jedyne, co inwestujecie to czas, który musicie na nie poświęcić. Na koniec dodam, że wiosenna edycja Ekocuda (która odbyła się w Warszawie, Gdańsku i Poznaiu) zgromadziła łącznie ponad 41,5 tys. osób! Liczby mówią same za siebie. Czy warto? Odpowiedź należy tylko i wyłącznie do Was.

Fot. Joanna Oleszek



Byłyście na targach? A może chcecie się wybrać na kolejne?


Woda micelarna z aloesem senseBOOST

Demakijaż, pierwszy i podstawowy etap pielęgnacji. U mnie kilkuetapowy. Krok drugi - płyn micelarny. Musi być niedrażniący, delikatny i nie pozostawiać lepkiego filmu na skórze, tego nie lubię. 🙈 Teraz uzywam wody micelarnej z aloesem senseBOOST i jestem z niej zadowolona. 😊 Płyn ma delikatny zapach, przypomina krem nawilżający, nie przeszkadza. Jest naprawdę delikatny, skóra ani oczy nie pieką, nie szczypią, nie jest zaczerwieniona czy też podrażniona. Makijaż/jego resztki usuwa bez problemu. Przeznaczony jest szczególnie dla cery suchej, szarej, zmęczonej i to mnie nie dziwi. Jest delikatny i skuteczny, a do tego wydajny (500ml) no i poręczny (butelka z pompką). Mogę go polecić! 😊


Znacie markę? :)

Darmowa Dostawa z kodem FREE



Woda kokosowa i kwiat mimozy | Love Beauty and Planet

Bardzo lubię odkrywać i testować nowe kosmetyki. Jeszcze bardziej te przeznaczone do pielęgnacji włosów. Choć nie zawsze tak było. Niedawno w drogeriach Rossmann pojawiła się zupełnie nowa marka Love Beauty and Planet. Łatwo wypatrzycie ją na półkach, kolorowe opakowania zdecydowanie przyciągają uwagę. Ale i zapachy zostały skomponowane z wyjątkową starannością. Ja posiadam linię z wodą kokosową, pochodzącą z Filipin oraz z kwiatem mimozy. Kompozycja jest delikatna, ciepła, otulająca, a przy tym świeża i rześka. Nie przytłacza, długo utrzymując się na włosach.

Składy kosmetyków są wegańskie. Marka posiada certyfikat niezależnej Europejskiej Unii Wegetariańskiej (EVU). Opakowania kosmetyków są w 100% wytwarzane z plastiku pochodzącego z odzysku i nadają się do ponownego przetworzenia.

Jeśli chodzi o same składy to nie są one w całości naturalne. W szamponie choćby mamy SLES, warto na to zwrócić uwagę o ile interesują Was wyłącznie czyste składy. Ja w kategorii pielęgnacji włosów nie przestawiłam się jeszcze całkowicie na naturalne kosmetyki. Lubię też co kilka dni mocniej oczyścić skórę głowy.



Linia z wodą kokosową i kwiatem mimozy przeznaczona jest do włosów cienkich, bez objętości, potrzebujących też nawilżenia. W skład całego dostępnego zestawu wchodzą: szampon i odżywka, suchy szampon, a także balsam i żel nawilżający do ciała. Dziś skupię się na produktach do włosów.

SZAMPON bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy i włosy. Nie zauważyłam, żeby podrażniał skórę głowy, czy wysuszał włosy. Nie spowodował łupieżu ani swędzenia. Dobrze się pieni i z łatwością spłukuje. Ma lejącą konsystencję, jednorazowo nie potrzeba go dużo. Pięknie pachnie i to na długo.

ODŻYWKA jest dosyć rzadka. Ja jak zwykle lubię nałożyć porządną warstwę, ze spłukiwaniem nie ma problemu, z włosów też sama nie spływa. Na pewno delikatnie nawilża włosy, ładnie je nabłyszcza i dyscyplinuje. Po wysuszeniu są przede wszystkim lekkie i faktycznie odbite u nasady. Nie puszą się i nie elektryzują.

SUCHY SZAMPON skutecznie odświeża włosy, nie pozostawia dużo białego osadu. Jest to minimalna ilość, którą łatwo można wyczesać. Podoba mi się ten fakt, szczególnie że teraz mam ciemne włosy. Ma ładny subtelny zapach. Wart wypróbowania!



Jeśli szukacie ładnych, subtelnych zapachów, które długo utrzymają się na włosach, świetnego uczucia świeżości i lekkości na głowie to wypróbujcie tę linię. Ja zużyję ją z przyjemnością i pewnie wypróbuję też inne propozycje od Love Beauty and Planet.

Znacie już tę markę? ;)

EKOCUDA - czy warto?

Tegoroczna, druga już, edycja targów kosmetyków naturalnych Ekocuda za nami. Dwa tygodnie temu wydarzenie w Poznaniu przyciągnęło tłumy zwo...