Moja kuracja z MERZ SPEZIAL - czy są efekty?

Hej! ;) Początkiem kwietnia pisałam Wam o rozpoczęciu kuracji z Merz Spezial (klik). Niebawem dobiegnie ona końca. Myślę, że to odpowiedni moment, aby wypowiedzieć się o efektach. Czy w ogóle jakieś zauważyłam? Zapraszam!


Dla kogo Merz Spezial?

Suplement jest zalecany w celu zachowania zdrowego wyglądu skóry, włosów i paznokci. Efekty: promienna skóra o zdrowym wyglądzie; gęste, lśniące włosy; piękne, mocne paznokcie. Merz Spezial zawiera szereg niezbędnych witamin i minerałów, takich jak: witaminy A, C, E, B6, B2, B1, B12. niacyna, biotyna, żelazo czy cynk. Zalecane dawkowanie to 2 drażetki dziennie, a kuracja powinna trwać 3 miesiące.

Czy są efekty?

Tak! Powiem szczerze - długo ich nie widziałam. W pewnym momencie już zwątpiłam całkowicie, ale pomyślałam, że jak już zaczęłam to wytrwam do końca. Opłaciło się. Około 2-3 tyg. temu zauważyłam, że moje paznokcie przestały się łamać. Mało tego, są długie i bardzo twarde. Nic się nie łamie, nie kruszy, ani nie rozdwaja. Bardzo się ucieszyłam, bo miałam z nimi okropne problemy. Wspominałam o tym tutaj, jak i na IG (zapraszam!). Co z włosami? Czy mniej wypadają? Są ładniejsze? Trudno powiedzieć, bo tutaj aktywnie działam innymi specyfikami (od zewnątrz), ale na pewno są mocniejsze i rosną jak szalone. Nie wypada ich aż tyle, jak np. na przełomie stycznia i lutego. W każdym razie nie jest jeszcze tak, jakbym chciała. Włosy wymagają dużo uwagi, odpowiedniej pielęgnacji. Witaminy na pewno je wspomogły. Jeśli chodzi o cerę to tutaj nie zauważyłam żadnych spektakularnych efektów. Niestety wciąż jest problematyczna. Fakt, że nie mam żadnych problemów z wysuszeniem skóry, suchymi skórkami. Chociaż tyle. ;-)


Czy polecam suplement Merz Spezial?

Tak, zdecydowanie! Jeśli borykacie się z osłabionymi paznokciami to gorąco polecam go wypróbować. Być może i na inne dolegliwości się sprawdzi. U każdego będzie to zapewne wyglądać inaczej. Niemniej jednak warto spróbować! ;-)


Cena: ok. 35 zł / 60 szt. (apteki).




Pozdrawiam!

"Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy!" | Nowości kosmetyczne

Hej! ;-) Dziś krótko, zwięźle i na temat. Pokażę kilka nowości kosmetycznych z ostatnich tygodni. Aktualnie staram się zużywać, a nie kupować. Mam spore zapasy i jeszcze więcej produktów, które już sięgają dna. Jako że za kilka tygodni czeka mnie wyprowadzka, a za 2 miesiące kolejna przeprowadzka, chcę wszystko pokończyć i nie wozić tego 'w te i wewte.' Zresztą, w ostatnich dwóch projektach denko mogliście zobaczyć, że zużywanie idzie mi bardzo dobrze. ;-)

Niestety albo stety jestem tylko uległym człowiekiem, kobietą i czasem muszę poprawić sobie humor. Czym? Oczywiście kolejnym kosmetykiem! ;-)


Kosmetyki do włosów Pharmaceris H - szampon i odżywka stymulujące wzrost włosów oraz oczyszczający peeling trychologiczny do skóry głowy, z problemem wypadania włosów i łupieżu. Jestem już bliska recenzji, dlatego teraz nie będę nic zdradzać. 



Nacomi, Krem normalizujący 20+ z olejkiem jojoba i kompleksem oligoelementów - ma nawilżyć skórę i przywrócić jej równowagę. Robiłam już do niego kilka podejść i powiem Wam, że jestem zawiedziona. Za każdym razem (po max 3-4 użyciach) czuję, że pod skórą coś się dzieje. Zaczynam wyczuwać podskórne grudki. Nie na to liczyłam. Poza tym moja skóra jakoś strasznie się po nim błyszczy, więc gdzie ta normalizacja? 



Skupiam się na pielęgnacji twarzy, ponieważ drobne niedoskonałości na policzkach oraz przebarwienia nie dają mi ostatnio spokoju. W tym celu zakupiłam Skinoren krem, który zawiera substancję czynną, jaką jest kwas azelainowy. Na promocji w Rossmannie skusiłam się na swój pierwszy produkt Mincer Pharma - Vita C Infusion, nawilżająca mikrodermabrazja. Mamy tu ekstrakt camu-camu, olej z rokitnika, mikro-kryształki złuszczające. Jej zadaniem jest oczyszczenie skóry, tonizacja i odnowa naskórka. Dokupiłam też płyn oczarowy z kwiatem pomarańczy fitomed. Używałam go całe zeszłe wakacje i byłam zadowolona. Tonizuje skórę i zmniejsza jej błyszczenie. Polecam! Jego recenzję znajdziecie tutaj.


Mam okazję testować kosmetyki do pielęgnacji stóp marki Gehwol. Na zdjęciach tylko dwa z nich, więcej możecie zobaczyć na moim IG. Peeling bambus i jojoba jest niesamowity! Ściera martwy naskórek, odświeża stopy. Z kolei sól odświeżająca daję ulgę zmęczonym, obolałym stopom.



Zwykłe uzupełnienie braków - ulubiony antyperspirant Isana med Sensitiv. Ma delikatny zapach i średnią ochronę. Do tego ziaja bloker, którego używam w najgorętszych miesiącach, wg zaleceń producenta. Polecam oba produkty.



Nawet nie wiecie, jak dawno nie miałam peelingu do ciała! Od dłuższego czasu używałam olejku pod prysznic i ostrej gąbki. Wspaniałe połączenie, polecam! (Prócz skór wrażliwych, naczynkowych.) Jednak wokół dziewczyny zachwalają peelingi organic shop, więc uległam. Peeling kawowo- cukrowy jest świetny! Bardzo lubię jego zapach, zbitą konsystencję i oczywiście jego działanie. Pozostawia skórę gładziutką, bez parafinowej powłoczki. Polecam!

To by było na tyle. Jeśli chcecie jakąś recenzję w pierwszej kolejności, piszcie! ;-)

Pozdrawiam!

Ulubione kosmetyki maja

Maj przeminął w mgnieniu oka. Choć był piękny i magiczny, powoli odchodzi w niepamięć... Kosmetyczka upomina się o wyróżnienie majowych faworytów. Oto i jestem. Co podbiło moje serce? Zapraszam do lektury. ;-)



Uwielbiam delikatne makijaże. Im bardziej naturalny tym lepiej. Dlatego wiosna i lato to moje dwie ulubione pory roku pod tym względem. Wysokie temperatury, gorące słońce nie sprzyja ciężkiemu makijażowi. Efekt promiennej, zdrowo wyglądającej skóry zyskuję dzięki PEARL BASE od Bielendy. Baza ma właściwości nawilżające, również wyrównuje koloryt skóry. Współgra z każdym moim podkładem, wydłużając jego żywotność. Jest świetna! Uważajcie tylko na luźno zakręconą pompkę. To jej jedyna wada.



Podkrążone oczy zdecydowanie nie pasują do promiennego wiosenno/letniego makijażu. Jak zneutralizować zasinienia pod oczami? Polecam Wam Catrice Camouflage WAKE UP EFFECT. Ma jasny, łososiowy odcień, który świetnie ukrywa fiolet. Nakładam go przy pomocy zaokrąglonego pędzelka. Następnie używam już klasycznego korektora i gotowe. Kamuflaż nie jest tak ciężki w swej konsystencji, jak jego kryjący brat. Poniżej zobaczycie jego kolor na dłoni, zaraz obok mojego (aktualnie) ulubionego cienia z nowej paletki wet n wild.



W minionym miesiącu skusiłam się na nową paletkę do makijażu oczu. Rzadko się to zdarza. Już kilka razy powtarzałam, że z cieni nie korzystam zbyt często. W tym roku staram się to zmienić. Paletka wet n wild ma piękne kolory, które sprawdzą się zarówno w makijażu dziennym, jak i wieczorowym. Brązy i beże to chyba kolory, po które większość z nas sięga najczęściej, prawda? ;-) Moim ulubionym, połyskującym jest 'browbone', który widzicie na dłoni. Jest to brąz połączony ze zgaszonym różem. Cudo! Pigmentacja cieni jest średnia, zdecydowanie lepiej wypadają na bazie. Na powiekach trzymają się cały dzień. Jestem z nich bardzo zadowolona.



Czym byłby makijaż rozświetlający bez rozświetlacza? ;-) Moim ulubieńcem stał się my secret FACE ILLUMINATOR POWDER w odcieniu SPARKLING BEIGE. Jest cudny! Daje efekt przepięknej tafli! Będzie pasował większości typów kolorystycznych. Oczywiście jest trwały i nie posiada nachalnych drobin, jak widać na powyższym zdjęciu. Uwielbiam! ;-)

Skupiłam się wyłącznie na kosmetykach do makijażu, ponieważ rzadko recenzuję takie nowości w mojej kosmetyczce. W kategorii makijaż pokochałam naturalne kosmetyki Derma Eco Woman, o których szczegółowo poczytacie w poście poniżej.

Widzicie tu swoich ulubieńców? ;-)


Pozdrawiam!

"Uroda zaczyna się od zdrowej skóry" | Kosmetyki Derma Eco Woman

Dbając o siebie nie można zapomnieć o wyglądzie zewnętrznym. Wypielęgnowana, zdrowa, zadbana cera to podstawa do tego, aby wyglądać i czuć się zdrowo oraz pięknie. Linia kosmetyków Derma Eco Woman gwarantuję pielęgnację skóry, a do tego nie szkodzi zdrowiu ani środowisku naturalnemu.

Kosmetyki przygotowano wykorzystując naturalne składniki pochodzenia organicznego. Ich skład wzbogacają m.in.: wyciąg z aloesu, masło shea, olej z migdałów, pestki moreli oraz witamina E. Ponadto każdy z produktów posiada certyfikaty Astma-Allergi Danmark, oraz Nordic Ecolabel, a także certyfikat dla kosmetyków organicznych ECOCERT. Dzięki temu mamy solidną gwarancję, że stosujemy kosmetyki, które nie spowodują podrażnień ani alergii skóry. 

Wszystkie produkty powstały bez dodatku zbędnych substancji perfumujących, parabenów czy barwników. Są bezpieczne dla kobiet w ciąży oraz karmiących piersią.


Naprawdę jestem pod dużym wrażeniem kosmetyków Derma Eco Woman. Wszystkie wpisały się w moją codzienną pielęgnację i wszystkimi (które posiadam) jestem oczarowana. Jako pierwszy moim sercem zawładnął żel do mycia twarzy. Już po pierwszym użyciu wiedziałam, że będzie to hit! Na drugim miejscu w składzie znajdziemy ekstrakt z aloesu, czyli coś co moja mieszana skóra uwielbia. Żel skutecznie usuwa resztki makijażu i inne zanieczyszczenia skóry. Pozostawia skórę czystą, miękką, ukojoną oraz nawilżoną. Nie ma tu miejsca dla uczucia ściągnięcia skóry! Nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha porów. Jak już wspomniałam, nie ma tu miejsca dla perfum, parabenów czy barwników. Musicie go wypróbować! ;-)
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract(1), Glycerin(2), Coco-Glucoside, Sodium Coco-Sulfate, Xanthan Gum, Saccharide Isomerate, Citric Acid, Sodium Benzoate, Sodium Citrate
(1)Składniki pochodzące z upraw organicznych.
(2)Wykonane z organicznych składników. 99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw organicznych.
Później odkryłam cudowne właściwości oliwki do ciała. Mamy tu organiczny olejek jojoba, olejek migdałowy oraz olejek z pestek moreli. To połączenie cudownie nawilża skórę, odżywia ją i koi. Bogactwo witaminy E sprawia, że skóra zachowuje swoją jędrność i elastyczność. Oliwka wchłania się zaskakująco szybko, co jest bardzo komfortowe. Jest lekiem na przesuszoną i podrażnioną skórę, np. po depilacji. Zdarzyło mi się nie mieć przy sobie nawilżającej pomadki do ust. Idąc za ciosem stwierdziłam, że nałożę oliwkę na usta (na noc). W końcu producent poleca ją również do pielęgnacji włosów oraz skóry twarzy. Efekt był wspaniały - gładziutkie, miękkie usta. Znów polecam!
Caprylic/Capric Triglyceride, Olus Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil(1), Prunus Amygdalus Dulcis Oil(1), Simmondsia Chinensis Seed Oil(1), Tocopherol
(1)Składniki pochodzące z upraw organicznych. 97% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw organicznych.


Jeśli szukacie delikatnego płynu do demakijażu, koniecznie zwróćcie uwagę na ten produkt. Płyn Derma Eco Woman to zdecydowanie najdelikatniejszy płyn do demakijażu, jaki kiedykolwiek miałam. "Bez ściemy". W bardzo delikatny sposób usuwa makijaż twarzy. Radzi sobie dosłownie ze wszystkim - matowa pomadka, trwały tusz do rzęs, cienie do powiek. Nie podrażnia skóry - absolutnie nie piecze, nie szczypie. Z oczami nic się nie dzieje, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Aktualnie odezwała się moja alergia i wyłącznie ten płyn ratuje sytuację. Nawet kiedy nie mam makijażu lubię sobie przetrzeć nim oczy. Czują delikatne ukojenie i odświeżenie. Czują się lepiej, po prostu lepiej. Kolejny raz ogromny plus za brak perfum, barwników i innych zbędnych składników.
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Propanediol, Glycerin**, Saccharide Isomerate, Citric Acid, Sodium Citrate, Sodium Benzoate
*Składniki pochodzące z upraw ekologicznych. **Wykonane z organicznych składników. 99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.
Na koniec coś, do czego przekonywałam się najdłużej, ale w końcu się przekonałam. ;-) Tonik do twarzy to ostatni produkt Derma Eco Woman w mojej kosmetyczce. Jak możecie się spodziewać, tonik również jest bardzo delikatny. Ma za zadanie usunąć pozostałości zanieczyszczeń na skórze oraz zamknąć pory. Organiczny aloes utrzyma równowagę nawilżenia, ukoi skórę i usunie zaczerwienienia. Podoba mi się efekt czystej, odświeżonej, ukojonej skóry oraz to, że faktycznie nie jest ona ani trochę zaczerwieniona. Za to ogromny plus. Nie podoba mi się jednak, że tonik dosyć mocno się pieni i skóra po jego użyciu jest lekko lepka. Nie zauważyłam też domykania porów. Optymalne nawilżenie jest utrzymane, a skóra wygląda bardzo dobrze.
Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Glycerin**, Alcohol, Sodium PCA, Coco-Glucoside, Citric Acid, Sodium Benzoate
*Składniki pochodzące z upraw ekologicznych. **Wykonane z organicznych składników. 99% wszystkich składników jest pochodzenia naturalnego. 20% wszystkich składników pochodzi z upraw ekologicznych.

Serdecznie polecam zapoznać się z marką na stronie 4organic. Znajdziecie tam naturalne kosmetyki dla całej rodziny. ;-) Ja jestem nimi oczarowana! Uwielbiam moment wieczornej pielęgnacji, kiedy kolejny raz, na nowo poznaję ich skuteczność i delikatność. Polecam!


Skusicie się? ;-)


Pozdrawiam!

Tych kosmetyków nie kupuj!

Ostatnio na blogu były same zachwyty. Dziś pora na kosmetyczne rozczarowania, czyli post który co jakiś czas gości na blogu i cieszy się po...