Jesienna pielęgnacja cery mieszanej z trądzikiem | Jakie nowości wprowadziłam i jak mi się sprawdzają?

Hej! ;) Dziś przyszła pora na kolejny post z jesiennej serii.Tym razem będziecie mogli poczytać o pielęgnacji mojej mieszanej cery z tendencją do trądziku. Skupię się na (względnych) nowościach, których jeszcze tu nie widzieliście. Większość używam już jakiś czas, są też kosmetyki, które dopiero poznaję. Może coś zwróci Waszą uwagę i zechcecie to wprowadzić również do swojej codziennej pielęgnacji. Dajcie koniecznie znać. Nie przedłużam już i zapraszam! ;)



Do swojej pielęgnacji wprowadziłam więcej (niż dotychczas) kosmetyków koreańskich oraz  naturalnych. Jednym z nich jest rumiankowy żel do twarzy polskiej, naturalnej marki Sylveco. Zapewne wiele z Was już go zna. Dla mnie to pierwszy raz. Żel wprowadziłam do porannej pielęgnacji, ponieważ zawsze staram się sięgać po coś delikatnego. Ten żel bez wątpienia taki jest. Usuwa wieczorną pielęgnację, delikatnie oczyszcza skórę, zbiera nadmiar sebum, a przy tym nie pozostawia skóry ściągniętej ani wysuszonej. Rumianek posiada  m.in. działanie łagodzące, więc bardzo przydaje się w pielęgnacji skóry z trądzikiem lub też skóry podrażnionej.

Po oczyszczaniu pora na tonizowanie. Wybrałam coś całkiem nowego, coś czego nie widziałam nigdy na blogach. Mowa o mgiełce solankowej na bazie rabczańskiej solanki. Skład mgiełki jest prosty i krótki: woda mineralna z Uzdrowiska Rabka, ekstrakt z aloesu oraz ekstrakt z lawendy. Mgiełki można używać do pielęgnacji całego ciała. Mi natomiast służy przede wszystkim jako tonik do twarzy. Jest delikatna, tonizuje skórę, nie ściąga jej. Świetnie sprawdza się przy aktywnym trądziku oraz skórze podrażnionej.


Od około 2 tyg. po mgiełce nakładam esencję marki Benton. Skusiłam się na wersję ze śluzem ślimaka i jadem pszczelim, ponieważ wcześniej spodobały mi się próbki. Esencję nakładam zarówno na dzień, jak i na noc. Z tym, że na dzień jednak mniej, bo jedną pompkę. Póki co, mogę napisać, że esencja utrzymuje nawilżenie skóry oraz poprawia jej strukturę i elastyczność. Skóra jest bardziej ujednolicona i nie wyskakuje dużo nieprzyjaciół (choć na to mogą mieć wpływ również inne kosmetyki). Szybko się wchłania, ma raczej neutralny zapach i używa mi się jej naprawdę bardzo dobrze. 

Jeśli czuję, że pod skórą zaczyna się "grubsza impreza" (czyt. wysyp podskórnych grudek, kaszka) sięgam po olejek z drzewa herbacianego. Wykazuje on właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne oraz antyseptyczne. Oprócz tego ma szereg innych właściwości zdrowotnych, o których warto poczytać. Dziś skupiam się wyłącznie na jego roli w pielęgnacji cery. Olejku absolutnie nie należy używać solo, bezpośrednio na całą skórę, chyba że za pomocą patyczka kosmetycznego - wyłącznie na pojedyncze zmiany. Ja używam go w ten sposób, że mieszam 1-2 krople z kremem nawilżającym, którego aktualnie używam (tylko na noc). Teraz jest to Yves Rocher Sensitive Vegetal, który świetnie sprawdza się także w roli kremu na dzień, pod makijaż. Przyjemnie nawilża i nie zapycha mojej kapryśnej cery. Połączenie kremu i olejku z drzewa herbacianego sprawia, że skóra wciąż jest nawilżona, a wysyp zostaje zatrzymany.


Jesienią i zimową używam też kwasów, dlatego wysoki filtr przeciwsłoneczny towarzyszy mi nie tylko latem. Niedawno skusiłam się na Waterproof sun gel od Skin79. Posiada SPF 50+ PA++++, czyli bardzo wysoką ochronę. Filtr faktycznie ma formułę żelu, szybko się wchłania i nie pozostawia bardzo wyczuwalnej warstwy na skórze. Nie jest ona zbyt lepka, ani też tłusta. Nie bieli skóry. Co ważne, nie zapycha! Stanowi świetną bazę pod makijaż. Nie zauważyłam aby makijaż był przez niego mniej trwały. Warto go zakupić! ;)


Jakich kwasów używam? Tutaj króluje marka The Ordinary. O ich serum z cynkiem i wit. B3 już pisałam na blogu. Cenię markę za składy i niskie ceny. Tym razem skusiłam się na serum z kwasem mlekowym 10% i kwasem hialuronowym 2%. Póki co nie będę wiele pisać, bo używam za krótko. Czuję, że będzie dobrze. Natomiast już dosyć długo używam peelingu AHA 30% + BHA 2% i mogę śmiało napisać, że robi on mojej skórze bardzo dobrze. Skutecznie ją wygładza, zwęża pory, niedoskonałości wyskakuje coraz mniej (wyłącznie przed miesiączką), skóra mniej się przetłuszcza w strefie T. Myślę, że zrobię Wam o nim odrębną recenzję. Stosuję 2-3 razy w tygodniu.


Muszę tutaj wspomnieć też o całonocnej różanej masce Waterfull Mask od Skin79, którą recenzowałam w ostatnim poście. Maska prócz wody z róży damasceńskiej zawiera także delikatne kwasy AHA. Delikatnie złuszcza skórę, rozjaśnia ją, przy czym pozostawia głęboko nawilżoną. Świetnie wygładza skórę, uspokaja ją. Właśnie zostaje wycofana ze sprzedaży. Można ją jeszcze znaleźć w niższej cenie, polecam się skusić. Jest okropnie wydajna! ;))



Jakie maski jeszcze stosuję? Przede wszystkim rozpoczęłam swoją małą przygodę ze słynną spiruliną. Chociaż jej zapach zniechęca do używania, ja jestem twarda i się nie poddaję. ;) Spirulina jest pełna antyoksydantów, które zwalczają wolne rodniki, przyczyniające się do szybszego starzenia naszej skóry. Działa na skórę oczyszczająco, odkażająco, a także poprawia jej ukrwienie, ujednolica koloryt, napina skórę w ten dobry sposób. Póki co bardzo mi się podoba jej działanie. ;)

Mam okazję testować trzy maseczki CHIC CHIQ. Aktualnie jestem zakochana w wersji anti-aging z płatkami róż i olejem jojoba, ponieważ cudnie nawilża i wygładza skórę. Nie ma śladu po zaczerwieniach i podrażnieniach. Opiszę je Wam szczegółowo w odrębnym wpisie, bo naprawdę warto.



Nie wspomniałam jeszcze tylko o pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu. Wyjątkowo pielęgnuję ją dwoma kremami (a ostatnio doszło jeszcze serum kofeinowe, ale o tym innym razem). Kremu marki Vianek używam na noc (choć na dzień też się sprawdza, dogaduje się z makijażem), ponieważ jest odżywczy. Lubię go nałożyć grubszą warstwą. Dobrze nawilża, nie podrażnia oczu. Nie jestem nim jakoś szczególnie oczarowana, ale wcale nie znaczy to, że jest zły. Jest poprawny. ;) O poranku sięgam po krem rozświetlający marki Mincer Pharma. To dla mnie spore zaskoczenie. W sumie kolejne tej marki, bo pierwszym była mikrodermabrazja, o której pisałam Wam w ostatnim wpisie z pielęgnacją cery. Krem ma fajną, treściwą konsystencję (zbitą). Faktycznie pozostawia skórę wokół oczu ładnie rozświetloną, wow. Nawilża też poprawnie. Nie mam się tutaj do czego przyczepić. Ten duet bardzo mi teraz odpowiada. Czasem, aby wzbogacić krem na noc, dodaję do niego odrobinę olejku z pestek winogron. Wtedy jest moc! Polecam wypróbować ten sposób. ;)


To by było na tyle, jeśli chodzi o nowości w mojej pielęgnacji. Może się ona wydawać bogata, czy też rozbudowana i skomplikowana, ale zajmuje zaledwie 10 minut rano i tyle samo wieczorem. Chyba, że nakładam maseczkę, którą trzeba zmyć - wtedy wiadomo, że dłużej. ;) Naprawdę służą mi ostatnie zmiany i w końcu moja skóra zaczyna mi się podobać. Na pewno jest dużo jaśniejsza niż 2 m-ce temu. Wszystko zmierza ku dobremu. W razie pytań, śmiało piszcie. ;)


Pozdrawiam!

12 komentarzy:

  1. Fajne produkty! Sprawdzę któryś

    OdpowiedzUsuń
  2. Olejek z drzewa herbacianego to genialny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę, znam praktycznie większość produktów, które stosujesz w swojej pielęgnacji. Jakby nie było też mam skórę z tendencją do trądziku. Żel rumiankowy z Sylveco miałam ze 3 opakowania i rzeczywiście podobał mi się, krem odżywczy Vianek to mój ulubieniec, a ten z Mincer z witaminą C używam już 2 miesiąc i na dzień jest fenomenalny, na noc trochę zbyt słaby. Zainteresowałaś mnie tą esencją z Bentonu i kremem UV, na którym już dawno się zastanawiam. Może zrobię takie zbiorcze zamówienie na skin79, bo w sumie już mam na wykończeniu bardzo dobrego filtra LRP Ultra legre 50 SPF.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tej spiruliny, już od dawna czytam o jej cudownych właściwościach;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie mam takiej pielęgnacji specjalnej na jesień czy inne pory roku ;) stosuję co stosuję ;DDD może właśnie powinnam to zmienić xD

    OdpowiedzUsuń
  6. też się ostatnio wzięłam za zmiany w pielęgnacji twarzy :) ale nie ze względu na jesień, tylko kaprysy mojej cery :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żel do mycia twarzy z Sylveco interesuje mnie. Nie miałam jeszcze żadnego produktu z tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ochotę na ten żel rumiankowy, zapisuje go na swojej chciej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. zel do mycia sylveco mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetne produkty:) Większość chętnie bym przygarneła, stosowałam kwas mlekowy z The Ordinary ale 5% świetnie u mnie działał, kusił mnie też AHA+BHA ale ostatecznie wybrałam coś innego:)
    Z Sylveco bardziej lubiłam tymiankowy żel, świetny produkt:) maseczki chic chiq rzuciły mi się w oczy na instagramie:) interesująca marka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeśli chodzi o kremiki pod oczy, to Mincer mnie nie zachwycił, ale Vianek bardzo przypadł mi do gustu :P

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każde odwiedziny i komentarz. Postaram się odwiedzić także Ciebie, miłego dnia! : )

Dove Self-Esteem Project

Żyjemy w czasach dużej presji, szczególnie dziewczęta, młode kobiety. 81% z nich nie ma wysokiej samooceny. Ponad połowa dziewcząt na świeci...